Możemy wymyślić każde ustawienie świata, grać dwójką, trójką, siódemką z przodu, a i tak nie będziemy w stanie zdominować żadnego rywala – który cokolwiek kuma piłkę – z tak grającą drugą linią. Obrońcy nie mają komu podać, a napastnicy nie mają od kogo dostać podania.
Zobaczcie sobie kulisy Łączy Nas Piłka. Do kogo uwagi ma w przerwie Lewandowski? Do Góralskiego. Tłumaczy mu, że ten ma masę miejsca, jeśli dobrze się odwróci i nie będzie pchał futbolówki w jedną stronę. Niby pomocnik go słuchał, ale czy zrozumiał – nie jestem pewny.
Nasza druga linia po pierwsze jest strasznie statyczna. Coś tam truchtają, w lewo, w prawo, ale żeby było w tym tempo – niespecjalnie. Mało kto chce piłkę, bo po co, można stracić przecież i robi się problem. No to łup, gramy długą piłkę na wysokiego Buksę, niech walczy, niech się martwi. I ten Buksa czasem zgarnie podanie, ale częściej nie, zresztą nie jego wina, tak wygląda futbol.
Po drugie nie ma kreatywności – najlepiej podać do najbliższego. A jak ten najbliższy stoi z tyłu, to już w ogóle mistrzostwo świata, radość największa. Boimy się w środku ryzyka, nie chcemy przeciwnika niczym zaskoczyć. Jak już – to długa piłka do Buksy… Już nawet nie do Lewandowskiego, bo tego to strach wkurwić, tymi zgniłymi malinkami.
Po trzecie – braki techniczne. Jak przyjmujemy, to odskakuje. Jak nie odskakuje, to jednak przyjęcie nie jest w tą stronę, co trzeba. Najlepszy technicznie jest Zieliński i on rzeczywiście umie dobrze zabrać się z piłką, ale jednak w okolicach 40.-50. metra, gdzie nacisk rywala jest mały. A kręcić kółka w okolicach środka boiska to Starzyński też potrafi, nie trzeba gwiazdora z Napoli.
Z jednej strony – nie chcę tych chłopaków skreślać, bo coś muszą potrafić, skoro grają w dobrych zagranicznych klubach. Nie wyobrażam sobie, że Klich nie ma techniki i kreatywności, skoro jeszcze do niedawna radził sobie w Premier League. Podobnie Zieliński. Szymańskiego w to nie mieszam, skoro nie grał.
No musi być w nich coś więcej niż głupie granie. Lewandowski mówił: największe braki mamy w środku, gdzie brakuje nam spokoju. Wychodzi więc na to, że jednoczesne granie Krychowiaka i Góralskiego powinno być prawnie zakazane. Tych gości nie jestem w stanie wybronić – zanim przyjmą piłkę i podadzą, jestem w stanie pójść do kuchni, zrobić kanapkę i wrócić.
Wtedy patrzę: piłka na aucie, jeden albo drugi podnoszą rękę, że sorry.
Zieliński powinien więc dostać większą liczbę szans pogrania z Szymańskim. Jak i wtedy się nie odnajdzie, to ławka i dajmy spokój.
W tej niemocy środka pola ważne są więc skrzydła, wydaje się, że bez choć jednego nominalnego skrzydłowego grać nie możemy, bo nie mamy do tego jakości. Dobrze, że jest Kamiński, będą z niego ludzie, to widać. Może dzięki niemu nie będziemy do 2040 roku wspominać, że kiedyś to byli Błaszczykowski z Grosickim i było tak fajnie…
Oczywiście problem pozostaje z drugą stroną. Ja nie wiem – 40 milionów ludzi i kraj nie potrafi sobie wychować sensownych dwóch skrzydłowych.
Ale przecież ze szkoleniem wszystko jest w porządku.
WOJCIECH KOWALCZYK