Jeszcze kilka lat temu na europejskim rynku piłkarskim rządziła Hiszpania, która w pewnym momencie miała wręcz monopol na wygrywanie wszystkich pucharów. Trend jednak błyskawicznie się zmienił i teraz to Brytyjczycy rozdają karty. Manchester City i Liverpool pozostają faworytami do gry w finale Ligi Mistrzów, a przecież angielskie kluby mogą wygrać także Ligę Europy i Ligę Konferencji. 

Anglicy zdominowali europejskie puchary? Mogą to zrobić jeszcze bardziej

Otwarta droga do angielskiego finału

Na udane rozgrywki dla angielskich klubów zapowiadało się już po losowaniu par 1/4 finału Ligi Mistrzów. Już wtedy było wiadomo, że w większości przypadków uniknęły one najgroźniejszych rywali, a także gry przeciwko rywalom z Premier League. Dawało to im większe prawdopodobieństwo na udział w najważniejszym meczu sezonu. W pewnym momencie spore szanse na awans do półfinału miała nawet Chelsea. Gdyby tak się stało, w najlepszej czwórce mielibyśmy trzy brytyjskie zespoły. Ostatecznie Real wyeliminował The Blues, przez co jesteśmy świadkami dwóch angielsko-hiszpańskich pojedynków.

Jeszcze kilka lat temu kluby z Półwyspu Iberyjskiego były zmorą zespołów z Premier League. Teraz jednak sytuacja znacznie się odwróciła i to Anglicy dyktują warunki, to na Anglików nikt nie chce trafić. La Ligę opuścili Leo Messi, Cristiano Ronaldo czy Sergio Ramos. Atletico nie jest już tym samym zespołem, który dochodził do dwóch finałów Champions League. Skończyło się hiszpańskie eldorado, przez co awans jednego z dwóch tamtejszych zespołów do finału będzie trzeba rozpatrywać w kategorii niespodzianki.

W półfinałach trudniejsze zadanie z angielskiej perspektywy ma Manchester City, który mimo wszystko w pierwszym meczu potwierdził swoją rolę faworyta w starciu z Realem Madryt. Obywatele mogą czuć niedosyt zyskując zaledwie jednobramkową przewagę przed rewanżem, ale swoją grą absolutnie nie zawiedli oczekiwań. Po prostu mogli strzelić te dwie bramki więcej, które dawałyby im większe prawdopodobieństwo awansu. Niemniej, zaprezentowali się dużo lepiej od Królewskich i kwestię awansu do finału mają w swoich rękach.

Zdecydowanie łatwiej miał Liverpool, który po całkowicie jednostronnym spotkaniu pokonał Villarreal. Sensacyjny hiszpański półfinalista musiał liczyć na jak najlepszy wynik na Anfield, by za tydzień na swoim stadionie móc sprawić niespodziankę. 2:0 dla The Reds nie zadowala pewnie żadnej ze stron – podopieczni Jurgena Kloppa woleliby wygrać wyżej, zawodnicy Unaia Emery’ego nie chcieli stracić aż dwóch bramek – ale w absolutnie żadnym stopniu nie wpływa na mocną pozycję Liverpoolu przed rewanżem.

Na obecną chwilę najbardziej prawdopodobnym scenariuszem jest więc ten, w którym 28 maja na Stade de France zmierzą się dwie angielskie drużyny.

Zmiana warty

Bylibyśmy wówczas świadkami niespotykanej dotąd sytuacji, w której dwa z rzędu finały Ligi Mistrzów byłyby obsadzone przez kluby z tego samego kraju. Mało tego, byłby to trzeci angielski finał najważniejszych europejskich rozgrywek na przestrzeni czterech lat. W sezonie 2018/19 w ostatnim meczu sezonu klubowego w Europie Liverpool pokonał Tottenham, przed rokiem Chelsea okazała się lepsza od Manchesteru City. Swego rodzaju dominację pokazuje też fakt, że mówimy w tym momencie o czterech różnych drużynach, które potrafiły awansować do finału.

W historii Champions League ośmiokrotnie dochodziło do sytuacji, gdy w szranki o trofeum stawały dwa zespoły z tej samej federacji. Po trzy razy były to kluby angielskie i hiszpańskie, do tego mieliśmy po jednym finale włoskim i niemieckim.

Ponowne wejście na salony Anglików wymusiło gorsze czasy dla kibiców z Hiszpanii. Byli oni przecież świadkami dwóch finałów madryckich drużyn na przestrzeni trzech lat, które zostały przedzielone triumfem Barcelony nad Juventusem w sezonie 2014/15. Biorąc pod uwagę, że w ostatnich czterech latach poza angielskimi finałami, oglądaliśmy starcie Bayernu z PSG w wyjątkowym pandemicznym sezonie, hiszpańskiej drużyny w finale Champions League brakuje od kampanii 2017/18, gdy po uszaty puchar sięgał Real Madryt.

W rewanżowych meczach półfinałowych Królewscy do spółki z Villarrealem powalczą więc o hiszpański powrót do tego najważniejszego meczu. Awans jednej z nich nie zablokuje jednak spełnienia się scenariusza, w którym wszystkie europejskie trofea trafiają do klubów Premier League. Taki wciąż istnieje, bo grają one przecież również w Lidze Europy i Lidze Konferencji.

Potrójna korona Anglików?

Oczywiście Liga Konferencji debiutuje od startu tego sezonu, więc w jej przypadku nie można analizować żadnych danych z poprzednich lat. Taka opcja pozostaje za to otwarta w kwestii Ligi Europy, która zastąpiła Puchar UEFA w sezonie 2009/10. Jej zwycięzcy jeszcze bardziej podkreślają dominację hiszpańskich zespołów, która miała miejsce kilka lat temu. Na okres triumfów Realu Madryt i Barcelony w Lidze Mistrzów przypadł przecież czas zwycięstw Sevilli w Lidze Europy. Pięć razy w historii mieliśmy przypadek, że w jednym sezonie Champions League i Europa League wygrywały drużyny z tego samego kraju. Cztery razy były to duety z Półwyspu Iberyjskiego:

  • 2013/14 – Real Madryt i Sevilla
  • 2014/15 – Barcelona i Sevilla
  • 2015/16 – Real Madryt i Sevilla
  • 2017/18 – Real Madryt i Atletico Madryt
  • 2018/19 – Liverpool i Chelsea

Ostatni przypadek pozostaje o tyle ciekawy, że wówczas mieliśmy pierwszą w historii sytuację, w której oba finały europejskich rozgrywek były wypełnione przez zespoły z tego samego kraju. Finalistami byli bowiem Tottenham i Arsenal.

W tym sezonie, z powodu braku hiszpańskich ekip w Lidze Europy, to Anglia pozostaje jedynym krajem, którego reprezentanci mogą wygrać obie europejskie rozgrywki. Nieoczekiwanie w stawce półfinalistów Ligi Europy mamy przecież West Ham, który w dwumeczu zagra z Eintrachtem Frankfurt. Jest to więc kolejna drużyna z Wysp, która w ostatnich sezonach nie była rozpatrywana w kontekście sukcesów w Europie. Młoty w rywalizacji z Niemcami nie pozostają bez szans, a wręcz są delikatnym faworytem, mimo że ich rywal wyeliminował przecież rozpędzoną Barcelonę.

Trudniejsze, ale nie niewykonalne zadanie, czeka Leicester. Lisy pozostają w grze o zwycięstwo w Lidze Konferencji, a na ich drodze stanie Roma z Jose Mourinho. Za tydzień możemy być więc świadkami sytuacji, w której Manchester City i Liverpool zmierzą się w finale Ligi Mistrzów, a West Ham i Leicester zagrają w finałach Ligi Europy i Ligi Konferencji. Odpowiedzi na wiele pytań otrzymamy już dzisiaj, gdy poznamy wyniki pierwszych meczów półfinałowych w obu mniej prestiżowych rozgrywkach.

WEST HAM AWANSUJE DO FINAŁU LIGI EUROPY? ZAGRAJ PO KURSIE 1,55 W FUKSIARZU

Wyspiarze zadomawiają się w finałach

Oczywiście wciąż daleko do ostatecznych rozstrzygnięć, ale gołym okiem widoczna jest tendencja podbijania europejskich rozgrywek przez angielskie drużyny. Nawet biorąc pod uwagę najgorszy możliwy scenariusz dla kibiców z Wysp, ciężko wyobrazić sobie sytuację, w której tamtejsze kluby nie wygrywają żadnego z tegorocznych pucharów. Z dużym prawdopodobieństwem obecne sukcesy będą krokiem w kierunku jeszcze większej przewagi Premier League nad resztą Europy.

Dobre wyniki powodują przecież lepszą pozycję na rynku i przyciągają do siebie lepszych piłkarzy. Manchester City i Liverpool regularnie zdobywają najważniejsze trofea, przez co z roku na rok stają się coraz lepszymi zespołami, mimo że już są w absolutnej światowej czołówce. Chelsea pokazała, że mimo braku sukcesów w Premier League w ostatnich latach, potrafi wygrać Ligę Mistrzów i Ligę Europy. Manchester United dopiero co przed rokiem przegrał finał tych ostatnich rozgrywek w Gdańsku, a Tottenham potrafił wejść do finału Champions League, co pewnie miało wpływ na pozostanie w klubie Harry’ego Kane’a. Do finału Ligi Europy potrafił dostać się także Arsenal, a zaraz może uczynić to West Ham.

Za moment okaże się, że połowa drużyn z angielskiej ekstraklasy ma doświadczenia w finałach europejskich pucharów na przestrzeni kilku ostatnich lat. Anglicy nie tylko czują się w finałach jak u siebie, oni zaczynają się w nich urządzać i ewentualnie czasami zapraszać do nich kogoś obcego.

Wygrywanie ich z kolei sprawia, że maszyna sama się napędza, bo przecież oprócz wstawienia do gabloty pięknego trofeum, nagrodą za zwycięstwo jest także awans do klasy wyżej w hierarchii kontynentalnych pucharów. Ewentualne zwycięstwo Młotów w Lidze Europy spowoduje, że dostaną one bilet do Ligi Mistrzów, powiększając tym samym grono angielskich uczestników tych rozgrywek do pięciu ekip. Dzięki temu drogę do Ligi Europy może mieć nawet siódma drużyna w krajowej lidze. Oczywiście na to wpływ ma również wynik Leicester w Lidze Konferencji.

Premier League poradziła sobie z okresem pandemii, a teraz zaczyna rządzić na całym kontynencie. Inne ligi mają pojedyncze gwiazdy lub jeden wybitny klub, który wyrasta ponad całą stawkę. Anglicy zapewniają największą rywalizację w światowej piłce, a także dają możliwość zdobywania bardzo ważnych trofeów nawet kosztem niższej pozycji w ligowej tabeli. Jeżeli w najbliższym miesiącu zgarną kolejne trofea na międzynarodowej arenie, ich panowanie może stać się jeszcze bardziej wyraźne.

Czytaj więcej o angielskiej piłce:

Fot. Newspix

Suche Info
08.08.2022

Guerrier po Wieczystej zagra na Cyprze

Wilde-Donald Guerrier po rocznym pobycie w Wieczystej Kraków ponownie będzie występował w cypryjskiej ekstraklasie.  Doświadczony Haitańczyk awansował z Wieczystą do III ligi, ale klub nie przedłużył z nim umowy. Wiadomo już, gdzie były piłkarz Wisły Kraków będzie kontynuował karierę.  – Wyjeżdżam z Krakowa. Przechodzę do Olympiakosu Nikozja, podpiszę dwuletni kontrakt – powiedział Guerrier „Przeglądowi Sportowemu”. Olympiakos Nikozja w poprzednim sezonie zajął dziewiąte miejsce w lidze. Guerrier przed przyjściem […]
08.08.2022
La Liga
08.08.2022

Łzy szczęścia po 0:6 i piłkarski inny świat. Robert Lewandowski w Barcelonie | REPORTAŻ

– 0:6 to fatalny wynik, ale nie jestem smutny, bo to spełnienie marzeń: zobaczyłem mój zespół, te koszulki, na jednym z najpiękniejszych stadionów świata — mówi mi Gustavo, który przyleciał z Meksyku, żeby zobaczyć mecz swojej drużyny z FC Barceloną. Nie tylko dla nas, dziennikarzy i kibiców z Polski, pierwszy występ Roberta Lewandowskiego na Camp Nou był wyjątkowy. Meksykańscy kibice musieli być w ciężkim szoku. Nie skończyli jeszcze rozwieszać flag na trybunach stadionu Barcelony, a było już po meczu. To znaczy: […]
08.08.2022
Suche Info
08.08.2022

Młody talent z Jagiellonii przedłużył kontrakt. Ma już gola w Ekstraklasie

Mateusz Kowalski podpisał nowy kontrakt z Jagiellonią Białystok, który będzie obowiązywał do czerwca 2025 roku. Urodzony w 2005 roku zawodnik podczas letniego okresu przygotowawczego wywalczył sobie miejsce w drużynie i w swoim ekstraklasowym debiucie w samej końcówce po wejściu z ławki strzelił gola Piastowi Gliwice. Działo się to na pięć dni przed jego siedemnastymi urodzinami. Młody napastnik później w większym wymiarze (27 i 30 minut) dostawał szansę z Widzewem i Pogonią. Z Radomiakiem […]
08.08.2022
Weszło
08.08.2022

Wisła – Miedź. Czy zadziała logika Ekstraklasy?

Wisła Płock, absolutna rewelacja początku rozgrywek, zmierzy się z Miedzią Legnica, dotąd jednym z najgorszych zespołów, który nie wygrał jeszcze meczu. Wiecie, co to oznacza? Tak jest, to idealne okoliczności do tego, by zadziałała logika Ekstraklasy. Na papierze murowanym faworytem są „Nafciarze”, którzy w dodatku grają u siebie. Ale ile razy widzieliśmy już w tej lidze historie, gdy właśnie w takim momencie padał nieoczekiwany wynik. Zresztą, przykładów nie trzeba daleko szukać — przecież rozpędzona Cracovia została pokonana […]
08.08.2022
Suche Info
08.08.2022

Włoski napastnik odchodzi z Widzewa

Mattia Montini odchodzi z Widzewa Łódź. Kontrakt z włoskim napastnikiem został rozwiązany za porozumieniem stron.  Montini przyszedł do Widzewa rok temu jako zawodnik wyróżniający się w rumuńskiej ekstraklasie, ale rozczarował. Przez cały pierwszoligowy sezon rozegrał tylko 10 meczów, w których strzelił dwa gole. Wiosną już praktycznie nie pojawiał się na boisku. Po awansie ani razu nie załapał się nawet na ławkę rezerwowych. Jak niedawno informował „Fakt”, Włoch miał problem z profesjonalnym […]
08.08.2022
Suche Info
08.08.2022

Grosicki: W pewnych momentach nasze granie jest naprawdę męczące

Pogoń Szczecin po czterech kolejkach Ekstraklasy ma na koncie dziewięć punktów, więc w tym względzie kibice narzekać nie mogą. Trudno jednak zachwycać się grą „Portowców”, którzy wygrywają w kiepskim stylu, często z dużym udziałem szczęścia. Zdaje sobie z tego sprawę Kamil Grosicki, autor pierwszego gola w meczu z Wartą. – Wygraliśmy i to jest najważniejsze, ale w pewnych momentach jest to naprawdę męczące na boisku i pewnie też dla kibiców. Staramy się jednak realizować […]
08.08.2022
La Liga
08.08.2022

Łzy szczęścia po 0:6 i piłkarski inny świat. Robert Lewandowski w Barcelonie | REPORTAŻ

– 0:6 to fatalny wynik, ale nie jestem smutny, bo to spełnienie marzeń: zobaczyłem mój zespół, te koszulki, na jednym z najpiękniejszych stadionów świata — mówi mi Gustavo, który przyleciał z Meksyku, żeby zobaczyć mecz swojej drużyny z FC Barceloną. Nie tylko dla nas, dziennikarzy i kibiców z Polski, pierwszy występ Roberta Lewandowskiego na Camp Nou był wyjątkowy. Meksykańscy kibice musieli być w ciężkim szoku. Nie skończyli jeszcze rozwieszać flag na trybunach stadionu Barcelony, a było już po meczu. To znaczy: […]
08.08.2022
Weszło
08.08.2022

Wisła – Miedź. Czy zadziała logika Ekstraklasy?

Wisła Płock, absolutna rewelacja początku rozgrywek, zmierzy się z Miedzią Legnica, dotąd jednym z najgorszych zespołów, który nie wygrał jeszcze meczu. Wiecie, co to oznacza? Tak jest, to idealne okoliczności do tego, by zadziałała logika Ekstraklasy. Na papierze murowanym faworytem są „Nafciarze”, którzy w dodatku grają u siebie. Ale ile razy widzieliśmy już w tej lidze historie, gdy właśnie w takim momencie padał nieoczekiwany wynik. Zresztą, przykładów nie trzeba daleko szukać — przecież rozpędzona Cracovia została pokonana […]
08.08.2022
Weszło
08.08.2022

Napędzany przez złość, dynamit w nogach. Skąd wziął się Jakub Myszor

Kiedy był chłopcem – Kubusiem, jako bramkarz brał piłkę, dryblował przez całego orlika i strzelał gole. Bo drużynie nie szło, a porażki zaakceptować nie umiał. Gdy był nastolatkiem – Kubą, zdarzyło mu się zapomnieć butów z hotelu, więc grał w pożyczonych, choć każdy ruch sprawiał mu ból i obcierał stopy. Bo nie wyobrażał sobie, by nie zagrać. Jako dorosły – Jakub, powoli zaczyna stanowić o sile Cracovii. Oto droga do Ekstraklasy Jakuba Myszora. Bojszowy, Tychy, […]
08.08.2022
Prasówka
08.08.2022

Dziekanowski: Raków staje się klubową wizytówką naszej piłki

Poniedziałkowa prasówka.  PRZEGLĄD SPORTOWY Barcelona zaskoczona szałem na punkcie Roberta Lewandowskiego?  – Jesteśmy fatalni, przepraszam — mówi nam sprzedawca w oficjalnym sklepie klubowym przy Placa Catalunya. I choć uśmiecha się od ucha do ucha, to dobrą miną i tak nie zmieni tego, jak FC Barcelona marketingowo rozgrywa przyjście Polaka. Ci, którzy chcą zaopatrzyć się w jego koszulki, muszą obejść się smakiem. Od ręki trykotu nowej gwiazdy wicemistrza Hiszpanii […]
08.08.2022
Weszło
07.08.2022

Rotacja się nie sprawdziła. Górnik pokonał Raków

Wicemistrzowie Polski przegrali w Zabrzu pierwszy raz w oficjalnym meczu od 14 maja. Górnik strzelił gola po rzucie rożnym, którego nie powinno być, bo piłka przed wyjściem na boisko dotknęła Mateusza Cholewiaka. Bramkę po tym kornerze zdobył Aleksander Paluszek. To było jedyne trafienie w tym spotkaniu. Raków zagrał słabo. Trener częstochowian, Marek Papszun dokonał siedmiu zmian w stosunku do czwartkowego meczu III rundy eliminacji Ligi Konferencji ze Spartakiem Tranawa (2:0). […]
07.08.2022
La Liga
07.08.2022

Pumas, graliście w to kiedyś? Barcelona wygrywa, show Lewandowskiego

Włoskie kluby w okresie przygotowawczym lubią sobie pyknąć sparing z ósmoligowcem dla przećwiczenia taktyki. FC Barcelona poszła szerzej – zaprosiła taką ekipę na ostatni mecz przed ligą, oficjalny Puchar Gampera. To znaczy może zaprosiła kogoś innego, bo w sumie miała to być jedna z najlepszych ekip w Meksyku, a przyjechała banda kaktusów. – Będąc Robertem Lewandowskim, nie możesz strzelać z „dwunastką” na plecach. Jestem pewien, że teraz, gdy ma „dziewiątkę”, strzeli bramkę na Camp […]
07.08.2022
Liczba komentarzy: 14
Subscribe
Powiadom o
guest
14 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
RSPI
RSPI
3 miesięcy temu

I tak najlepsza jest La Liga, a w niej niezwyciężona Barcelona.

Kapelan
Kapelan
3 miesięcy temu

I to jest chore. Psują tylko rynek, płacąc idiotyczne stawki, zarówno za piłkarzy (i piłkarzom), jak i menadżerom. Gdyby to dotyczyło, tylko gwiazd, to ok, ale przepłacają także za przeciętniaków. A, że większość gra tylko dla kasy (nieliczni jeszcze dla sławy i trofeów), to dziś niejeden woli iść do beniaminka PL, niż na przykład do 5-6 drużyny z Serie A, czy Bundesligi. Pytanie jest tylko jedno – jak długo, bo kiedyś ta bańka, napędzana głównie przez arabskich szejków i kontrakt tv na rynek azjatycki (głównie chiński), musi jebnąć. Oby jak najszybciej, to może trochę się poziom wyrówna, w czołowych ligach. Ogólnie to marzy mi się, aby był jeden przepis dla wszystkich lig. 30 zawodników w kadrze, max 15 obcokrajowców, w wyjściowym składzie max 7 (zmiany 3+2 – 3 obcokrajowców). Do tego, max 100 mln, na transfery w sezonie. No cóż, ale to się nie spełni.
Miłego dnia.

Gniedziejak
Gniedziejak
3 miesięcy temu
Reply to  Kapelan

Zgadzam się prawie ze wszystkim poza ograniczeniem liczby obcokrajowców w wyjściowym składzie. W pierwszych składach klubów powinni jednak grać najlepsi piłkarze, bez względu na narodowość. W innym przypadku „krajowcy” (Polacy w Polsce itd.) mogą stracić motywację do ciągłej pracy i rywalizacji.

Psychiatra zbyszka bońka.
Psychiatra zbyszka bońka.
3 miesięcy temu
Reply to  Kapelan

hiszpanie robili to pierwsi – kto wymyslił „galacticos”? psg? nie sadze, to ta dziwka z madrytu.

Gniedziejak
Gniedziejak
3 miesięcy temu

Ale Galacticos na początku przynajmniej wygrywali. PSG nic nie wygrało i nie wygrywa, a w dalszym ciągu wydaje dużą kasę. City przynajmniej „kręci się” wokół zwycięstwa, Guardiola może nie jest tam głównym szefem, ale nie traktują go jak śmiecia. Pochetino raczej nie jest szanowany. Zresztą nie usprawiedliwiam Realu, bo też przeginali. Ale mimo wszystko jeśli klub z czołówki płaci większe pieniądze niż inni, to do pewnego stopnia jest to zrozumiałe. Ale jeśli beniaminek PL jest dla kogoś o wiele bardziej konkurencyjny niż inny klub z 5-6 miejsca Serie A, to dla mnie jest to patologia. Tak samo jak to, że w PSG zarabia się dużo więcej niż w Liverpoolu.

Klawisz z Pawilonu
Klawisz z Pawilonu
3 miesięcy temu

Po pierwsze to sam jesteś dziwką.

Real Madyt to wielki klub, więc czy kupno wielkiej gwiazdy, co sezon było czymś złym? To wszystko budowali od początku. Najpierw Figo, Zidane, Ronaldo i tak dalej i tak dalej. Wygrali Ligę Mistrzów, zdobyli dwa krajowe mistrzostwa i oczywiście jest to mało względem tego jaką pakę mieli – m.in. Raul, Guti, Helguera, Morientes i reszta, ale tak to się potoczyło. Oczywiście z tym wszystkim przesadzili i gdy do Madrytu przyszedł Beckham to gwiazdy zaczęły drżeć o to czyje miejsce w składzie zajmie, bo było oczywiste, że nie przyszedł po to, by siedzieć na ławce i od tego momentu to wszystko jebnęło. Popsuła się atmosfera i rewolucja zaczęła zjadać własne dzieci. Po prostu był tego przesyt.

Czy Real Madyt płacił im więcej niż obecnie zarabia jakiś Pogba? No nie. Sprawdź sobie ile ówcześnie zarabiali Figo czy Zidane, dolicz inflację i inne parametry finansowe i co Ci wyjdzie? Pogba ciągnie więcej mimo, że tytułów żadnych nie robi, gdzie Figo miał na koncie z Realem Ligę Mistrzów, kilka krajowych tytułów i Złotą Piłkę.

Angielska piłka to ewenement na skalę światową, gdyż nawet jeśli klub nie ma trofeów to generuje takie gigantyczne zyski za prawa do transmisji i wizerunku, że znaczna większość grajków jest tam przepłacana, ale skoro właściciele zarabiają w chuj siana to im to lata koło wacka i tak to się niestety kręci.

Kto to widział, by za takiego Grilisza, który po Londynie zapierdala w kabaretkach dawać 100 milionów…No ludzie kochani.

Narzekania, że Real Madryt robił to pierwszy kompletnie nie kupuję, ponieważ Figo przychodząc do Realu był czołowym zawodnikiem na świecie na swojej pozycji. Oczywistym było, że musi zarabiać. Czy został przepłacony? Nie. Po prostu klub za czasów Galacticos zdobył za mało trofeów niż sobie ustalili, ale nie można powiedzieć, że nic nie zdobyli. Tak samo Zidane. Przychodząc do Realu był Mistrzem Świata i Europy, czołowy, topowy zawodnik swojej ery. O nim też powiesz, że był przepłacany? Jebnij się w łeb, człowiecze.

Możesz mnie obudzić o trzeciej w nocy i bez zająknięcia wymienięci pięćdziesiąt nazwisk piłkarzyn, którzy na wyspach byli przepłaceni i nie dali żadnych trofeów.

To rynek brytyjski doprowadził do takiego rozpasania i przepłacania. Real brał konkretnych zawodników, a nie jakichś Pogbów czy innych Griliszów.

Wojciech
Wojciech
3 miesięcy temu

dziwka cie wystrzelila z waginy 13 lat temu zasmarkany nerdzie.

Klawisz z Pawilonu
Klawisz z Pawilonu
3 miesięcy temu

Klątwa zeszło.com znowu da o sobie znać. Piszecie coś o angielskiej dominacji, a wcale bym się nie zdziwił, gdyby żaden angielski klub nic nie wygrał w Europie w tym sezonie i, co wtedy? Jaka dominacja? Wyroki zawsze wydaje się po końcu rozgrywek, a nie tuż przed metą 🙂 Wiemy jak to się skończy.

Carol_Voy_Tiwa
Carol_Voy_Tiwa(@carol_voy_tiwa)
3 miesięcy temu

Typowe. Niby pochawly ale jednak 'a, bo losowanie w 1/4 mieli latwe’ , 'a bo 3 pilkarzy odeszlo z La Liga’… Barcelona dominowala, bo jechala na dlugach. Ta banka musiala prysnac. Mieli pare lat swietnosci zanim ten sztuczny twor runal. Ci co sie w niej zdazyli zakochac to nigdy nie przyznaja z czystym sumieniem, ze Anglicy graja w ogole w inna dyscypline sportu niz reszta lig europejskich. I bez zdanych 'a, bo to bo tamto’

Gniedziejak
Gniedziejak
3 miesięcy temu
Reply to  Carol_Voy_Tiwa

Twoja pisownia to też inna dyscyplina niż wszystkie.

Carol_Voy_Tiwa
Carol_Voy_Tiwa(@carol_voy_tiwa)
3 miesięcy temu
Reply to  Gniedziejak

dzieki

Fazi
Fazi
3 miesięcy temu

Tak dla ścisłości to dominują angielskie kluby, nie Anglicy – Anglików w sumie zagrało sześciu w tych półfinałach, z tego dwóch po kilka minut, więcej było np. Brazylijczyków, a Hiszpanów zagrało dwa razy więcej – trenerów nawet nie liczę

twoja stara
twoja stara
3 miesięcy temu

Kluby hiszpańskie skutecznie zweryfikował VAR.

Aż mnie wzdryga na myśl o słusznie minionych czasach, gdy drużyny z Półwyspu Iberyjskiego opłacały lekcje aktorstwa dla swoich piłkarzy, którzy potem turlali się po boisku przy najmniejszym starciu. Dla mnie kwintesencją tego okresu jest pedaliada odwalona przez Busquetsa w półfinale LM 2010 z Interem, gdy praktycznie przy braku kontaktu z Mottą padł na murawę jak rażony piorunem i trzymał się za swój brzydki ryj, aż do momentu, gdy swoim zachowaniem wymusił na sędzim pokazanie czerwa dla rywala.

Karma to suka i na szczęście VAR wyeliminował tę hiszpańską patologię.

Wielki Chłop
Wielki Chłop
3 miesięcy temu

Co ciekawe, w 1990 roku wszystkie trzy puchary zgarnęły zespoły z Włoch. Też chyba jedyny taki przypadek jak dotąd.

Puchar Mistrzów – AC Milan
Puchar UEFA – Juventus
Puchar Zdobywców Pucharów – Sampdoria