post

Opublikowane 21.11.2021 09:42 przez

Jakub Olkiewicz

Na hasło Górnik Zabrze – Legia Warszawa wielu współczesnych kibiców wspomina przede wszystkim o pamiętnym starciu z 1994 roku, starciu bardzo ostrym, o ogromną stawkę, z setką podtekstów. Starciu, w którym Legia Warszawa wygrała tytuł mistrza Polski, Ale tak naprawdę tamten mecz górników z legionistami nabiera głębszego sensu dopiero po prześledzeniu całej dekady poprzedzającej bój. Zanim Legia wyszarpała sobie ten tytuł z rąk zabrzan, przez ładnych parę lat oglądała ich plecy. Mocarstwowe plany, gwiazdy z pierwszych stron gazet, atmosfera budowy wielkiego klubu na skalę nie tyle polską, co europejską. A w lidze? Cała druga połowa lat 80-tych to plecy Górnika. Plecy Górnika. I jeszcze dwukrotnie plecy Górnika Zabrze

Od 1970 roku, aż do sezonu 1993/94 (lub 1992/93, jak powiedzieliby kibice i jeden z naszych redakcyjnych kolegów, obecnie za kratami) Legia ani razu nie wygrała ligi. O ile w latach siedemdziesiątych było to jeszcze zrozumiałe, polska czołówka była diabelnie mocna, rozgrywały się w niej w dodatku interesy polityczne, o tyle lata osiemdziesiąte? Tam Legia miała w rękach absolutnie wszystkie argumenty, łącząc stary system i swoje wojskowe wpływy z nowym systemem – i możliwościami finansowymi, albo raczej – nabywczymi. Bo przecież co innego mieć pieniądze, a co innego móc kupować dobra w okresie PRL-u. Dlaczego więc się nie udawało? Dlaczego przez ten okres wielkiej napinki Legia musiała oglądać plecy Widzewa (dwa razy), Lecha (dwa razy) i właśnie Górnika, aż czterokrotnie? Co wtedy się wydarzyło, że Legia nigdy nie zrealizowała pokładanych w niej nadziei?

Spróbujmy wspólnie odpowiedzieć na to pytanie.

Legia Warszawa lat osiemdziesiątych? Siła i słabość.

– Dlaczego nie wygraliśmy mistrzostwa? Sam chciałbym to wiedzieć! – mówi nam Dariusz Kubicki.

– To skomplikowane, z różnych względów – dodaje Andrzej Strejlau.

– Dla mnie to zagadka – to już Adam Topolski.

– Słuchaj, Jezu, jak cię błaga lud, zrób z Legiuni mistrza Polski, zrób!  To było takie nasze legijne „nic się nie stało”, które znamy z meczów reprezentacji Polski – uśmiecha się Bogusław Łobacz. Refren powracający rokrocznie. Ba, tydzień po tygodniu, po każdym rozczarowaniu, które było jak pory roku – punktualne i niepozwalające usunąć się z kalendarza.

Im dłużej podrążyć w temacie, tym więcej teorii.

A przecież Legia był to zespół, który od -nastu lat nie potrafił zdobyć mistrzostwa. To zresztą druga rzecz niewyobrażalna w dzisiejszych czasach – ponad dwadzieścia lat przerwy pomiędzy tytułami warszawskiego klubu.

Ciśnienie na mistrzostwo było olbrzymie i rosło z każdym przegranym sezonem. Najbardziej sfrustrowani byli oczywiście kibice, zwłaszcza, że to był przecież czas, gdy stołeczne drużyny w państwach komunistycznych potrafiły na długo zdominować swoje ligi. Steaua Bukareszt, CSKA Sofia, zespoły z Belgradu. Nawet jeśli gdzieś klub wojskowy miał problemy – to najczęściej z sąsiednim klubem gwardyjskim. W Warszawie ta wewnętrzna konkurencja była mniejsza, natomiast nie było mowy nie tylko o dominacji, ale choćby o pojedynczym tytule. Walczyli z tym kolejni działacze, obsesja mistrzostwa dosięgała trenerów, jedynym wyjątkiem mieli być… zawodnicy. Część z nich zresztą przyznaje po latach – nie zawsze szatnia ciągnęła wózek w tym samym kierunku.

Jest też kwestia pieniędzy, które wtedy nie były aż tak wielką motywacją.

Mam mieszane uczucia za każdym razem, gdy jestem na Legii. Wie pan, tam są zdjęcia zawodników – mojego nie ma. Niektórzy rozegrali parę meczów, są, mnie nie ma. Okazało się, że są tam zdjęcia piłkarzy, którzy zdobyli tytuł. Ja niestety nie dostąpiłem tego zaszczytu – zaczyna swoją opowieść Dariusz Kubicki. – Mogę za siebie odpowiadać: mi się zawsze chciało grać, trenować. Każdy trener to potwierdzi. Człowiek sprawiał sobie przyjemność grą. A jeszcze za granie wpadają apanaże? Pięknie.

Ale Kubicki od razu prostuje, zresztą chyba określając celnie część kłopotów z tamtą Legią.

– Z którego jest pan rocznika? 1988? No właśnie. To pan nie rozumie tamtych realiów. Pieniądze nie odgrywały takiej roli jak teraz. Świat się skomercjalizował, wszystko jest przez pryzmat pieniędzy. Wtedy było inaczej. Każdy chciał zarabiać, ale te pieniądze… trudno to wytłumaczyć, ale nie były tym, czym są teraz. Co innego oczywiście pieniądze po wyjeździe za granicę, ale to było utrudnione.

W Legii zarobki były, ale nie tak godne jak w Górniku Zabrze chociażby. Z drugiej strony, pieniądze w stolicy były niebezpieczeństwem…

– Jesteś w Warszawie. Grasz w Legii. Stolica cię kocha – jesteś królem życia. Królów życia było wtedy dużo. Jesteś sportowcem, chcesz wygrywać, oni chcieli, jestem pewien. Ale Warszawa potrafi wciągnąć – barwnie nakreśla Adam Dawidziuk, dziennikarz od lat będący przy Legii. Stolica wciągała, wciąga teraz i będzie wciągać jeszcze latami, natomiast pamiętajmy – to był czas, gdy w niektórych miastach wciągnąć mogła co najwyżej milicja do suki. – Warszawa, nie każdy potrafił się tu odnaleźć. Ja ktoś przyjechał z mniejszej miejscowości, to potrafił się zagubić. Warszawa niejednego straciła. Ja miałem to szczęście, że byłem żonaty. Ktoś na mnie czekał w domu. Wiec te wszystkie uciechy mnie nie dotyczyły – dodaje Adam Topolski.

Pytamy kogoś, kto na stolicy zjadł zęby. Bogusław Łobacz, późniejszy legendarny kierownik klubu, wówczas kibic, wspomina tamte lata tak.

Jakbym miał odpowiedzieć najprościej, to: za mało było piłki w piłce – mówi nam Łobacz. – Kibice nie byli wtedy tak blisko klubu, jak obecnie, nie wiedzieli tyle. Natomiast wydaje mi się, że wszystko musi być poukładane, aby był sukces. A Legia… Legia wtedy była dziwnym klubem. Oczywiście, to wciąż była Legia, a więc w jednym meczu potrafiła zagrać wspaniale. Ograć najlepszych. Mieć wspaniałych piłkarzy. Ale to tak jak mówił świętej pamięci Władek Stachurski zawsze: w piłce jest czas na pracę, przede wszystkim na pracę. Zabawa przychodzi po pracy. Kiedy mieszasz jedno z drugim, no to wiadomo jak to się może skończyć. Za dużo było tej zabawy w ówczesnej Legii, choć czasem w meczach poszczególnych widać było, jak ta drużyna mogłaby grać, gdyby proporcje zabawy do pracy były inne.

Jedni mówią – przypadek. Inni – znamienne. Legia taśmowo dokładała do kolekcji Puchary Polski. 1980-1991? Cztery zwycięstwa, dwa finały. Spiąć się na pojedynczy mecz? Czemu nie. Utrzymać regularność przez cały sezon? O, tu już pojawiają się problemy. Zwłaszcza, że to, co mogłoby być siłą Legii, tak naprawdę stawało się jej słabością. Nie chodzi tu już nawet o magię stolicy, o pieniądze, o możliwości. Bardziej o to, co zlepek tych czynników robił z głowami piłkarzy.

– To nieobliczalna drużyna. Może wygrać z najlepszym, ale także przegrać z A-klasowym zespołem. Mam do siebie jedną podstawową pretensję – za bardzo zaufałem zawodnikom. Do klubu dochodziły słuchy o niesportowym trybie życia niektórych. Nie twierdzę, że piłkarze powinni być święci, ale coś w tym musiało być – rzeczywiście forma ulatywała. W tej sytuacji, nie mogąc znaleźć wspólnego języka z zespołem, postanowiłem zrezygnować z pracy jako trener drużyny Legii – to wypowiedź Lucjana Brychczego z czasów, kiedy zrezygnował ze stanowiska szkoleniowca (za Legia.com). Nieobliczalna drużyna. W dodatku złożona z ludzi, którzy nie są świętoszkami. Częściowo tłumaczy nam to Andrzej Strejlau.

– Część zawodników już myślała, jak wyjechać za granicę. Wszystkim się spieszyło – mówi Strejlau. – Wydaje mi się, że zespół był nie dość skonsolidowany. Niektórym może nie tak bardzo zależało. Byli wygodni. Wtedy do Legii trafiało bardzo wielu piłkarzy i niektórzy zadowalali się tym, co dostali. Przypuśćmy, otrzymali określone pieniądze za podpis. To potem nie byli tak zaangażowani w walkę. Dochodzę też do takiego wniosku, że nie dobieraliśmy zawodników pod kątem takim, żeby przychodzili i związywali się emocjonalnie z Legią. Żeby potem „pruli się” za Legię na całego. Przetrzymać parę lat, skasować swoje i tyle – dodaje Topolski.

Z ust Strejlaua pada mocne słowo. Armia zaciężna. To, co miało być siłą Legii, stało się po części jej słabością. Skoro możesz mieć niemal każdego zawodnika, poza tymi, na których parol zagiął Górny Śląsk – to z tego korzystasz. Ale po dwóch latach, chcesz mieć już nowych, jeszcze lepszych, jeszcze mocniejszych. Zwłaszcza, że ci starsi już się stolicą nabawili, znudzili, teraz chcieliby ruszyć na zachód. Efekt? Masz ludzi, którzy są oszołomieni po przyjeździe oraz tych, którzy właśnie szykują się do wyjazdu. Takich, którzy są w Legii, żyją Legią i co najważniejsze – wiążą z nią przyszłość? Możesz zliczyć na palcach.

Legia Warszawa lat osiemdziesiątych? Indywidualności, nie drużyna.

Legię gubiło to, że niby była silna, ale była też zlepkiem indywidualności. Prawie każdego można było sprowadzić – oprócz tych, co szli na Śląsk. Nie przez przypadek Legia zdobywała Puchary Polski, nie przez przypadek parę razy pokazała się w pucharach. A na tym długim dystansie ligowym, ten zlepek indywidualności nie dawał rady – tłumaczy Adam Dawidziuk. To częściowo potwierdza wcześniejsze tezy. Gdy już naprawdę trzeba było się spiąć, gdy naprawdę trzeba było udowodnić klasę piłkarską – kończyło się efektownie. Te boje z Interem Mediolan? Albo ćwierćfinał Pucharu Zdobywców Pucharów? To naprawdę są namacalne sukcesy, namacalne dowody na to, że ci piłkarze potrafili grać w piłkę.

Pierwsze starcie z mediolańczykami, w Pucharze UEFA. Bez bramek przez 180 minut, kapitulacja dopiero w 109. minucie rewanżu, po bramce Pietro Fanny. Drugie stracie z mediolańczykami, w Pucharze Zdobywców Pucharów. 3:2 u siebie, po bramkach Sikorskiego, Dziekanowskiego i Karasia, potem 0:1 na wyjeździe, znów katem Pietro Fanna. To wszystko zrywy, zaledwie zrywy, ale i potwierdzenia: coś w tym jest, że tamta Legia miała potencjał.

– Uważam, że mieliśmy wybitny skład. Powinniśmy zdobywać kolejne mistrzostwa. Ale tej zawziętości brakowało – mówi Adam Topolski. – Ogrywaliśmy na przestrzeni meczu późniejszych mistrzów, czy Widzew, czy Ruch, czy Górnik. A przegrywaliśmy ze słabeuszami. To było takie… Kurczę, nie chciałbym się teraz wypowiadać w mocnych słowach. Ale wiele było takich sytuacji, kiedy, nie zarzucając niczego nikomu… No, indywidualnie ktoś nie pochodził do meczu jak powinien. Albo jego występ wzbudzał wątpliwości. Koledzy odpuszczający mecz? Były takie przypuszczenia. Pamiętam w Mielcu, gdzie bardzo łatwo nam strzelali, dostaliśmy piątkę czy szóstkę. Nawet do Przeglądu udzieliłem wtedy wywiadu jako kapitan, gdzie tuż po meczu powiedziałem, że mecz wyglądał jak odpuszczony. Byłem wściekły po tamtym spotkaniu. Ja sobie nie mam nic do zarzucenia. Zawsze uchodziłem za piłkarza, obok którego piłka może przejść, zawodnik nigdy. Na każdym spotkaniu walczyłem na całego. Z tamtego Mielca pamiętam, całą drogę nikt się nie odzywał. Nawet miałem potem rozmowę z trenerem Brychczym, żeby nimi wstrząsnąć, że trzeba to towarzystwo poruszyć. Rozmowy były krótkie, żołnierskie.

I bezskuteczne – chciałoby się dopowiedzieć. Być może również ze względów, które zaznaczyliśmy wcześniej. Co innego przegrać w domu, co innego przegrać na oczach sąsiadów, którzy zdzierają gardło kilkanaście metrów od linii bocznej. Co innego przegrać w miejscu, które traktuje się wyłącznie jak zakład pracy, ewentualnie jako trampolinę do lepszego świata.

– To była armia zaciężna, ale oni chcieli odbyć służbę. Byliśmy w konsekwencji na takim średnim poziomie. Nie chciało się w klubie robić transformacji tej drużyny, a raczej tego, jak powstaje ta drużyna. Nie było aż takiego inwestowania w wychowanie własnych zawodników, a w to powinno się iść. Baza? Biegaliśmy zimą pod mostem Łazienkowskim, bo tam były rury z ciepłą wodą – narzeka nie bez racji Strejlau. Można to traktować jako usprawiedliwianie się, jako wybielanie własnej trenerskiej nieudolności, ale przecież nie on jeden połamał sobie zęby na tamtych zawodnikach, realizowaniu tamtych ambicji.

– Dla nas, kibiców Legii, przed każdym sezonem była ta sam śpiewka: może to będzie ten sezon? Bo zagraliśmy bardzo dobry mecz z mistrzem. Bo wygraliśmy. Gdzieś to się zapamiętywało i łudziło. A potem było różnie. Bywały takie mecze, kiedy naprawdę, stadiony świata. 3:2 ze Stalą Mielec. 6:3 ze Śląskiem. 5:3 z Odrą Opole. To były takie spotkania, które miały nieprawdopodobny poziom. Czuło się, że w tej lidze kipi od talentu – wspomina Łobacz. Ale od razu kontruje Topolski.

– Czasem cuda się działy. Przyjechała tak Odra Opole, którą powinniśmy ograć 5:0. Tymczasem było 3:5. Niezwykły mecz. Wszyscy się na nas szykowali, to też fakt, i to przetrwało do dziś. Jeśli gdzieś jechaliśmy, zawsze się działo, wszyscy tylko czekali, żeby Warszawie dopiec. Tylko na Zagłębiu Sosnowiec byliśmy witani przyjaźnie.

Ten wątek napinania się na Legię będzie się jeszcze zresztą przewijał. Legia poniekąd uosabiała wszystko, co złe. Wojskowy klub. Z Warszawy, a tam przecież wiadomo, kto siedzi na stołkach.

– Warszawa ścierała się wtedy z całą Polską. Rozkwit Solidarności, Stan Wojenny – to wszystko kojarzyło się z komuną, z wojskiem. Wszyscy chcieli, żeby Legia przegrała. Nie muszę mówić, ile meczów zostało puszczonych, ustawionych tak, żeby tylko Legia mistrza nie zdobyła – mówi Adam Dawidziuk. Tę wersję potwierdza zresztą również Strejlau. – Legia nie była lubiana jako klub, a to był wielki, wspaniały klub wielosekcyjny: zapasy, siatkarze, siatkarki, koszykarki, koszykarze, potęga strzelecka… Jeden z najsilniejszych klubów w Europie.

Natomiast żadna motywacja, żaden układ, nie miałby prawa zadziałać, gdyby Legia nie dawała się ogrywać na boisku i poza nim. A niestety dla kibiców z Warszawy – tak właśnie się działo. Bo przy całej potędze legionistów – inni po prostu też rośli w siłę.

Legia Warszawa lat osiemdziesiątych? Silna konkurencja.

Pewnym symbolem tamtej ery stali się Dariusz Dziekanowski oraz Mirosław Okoński. Ten pierwszy – ściągnięty za krocie, absolutny rekord Polski, w dodatku z Widzewa, który wówczas miał już status klubu diabelnie silnego, zdolnego do rywalizacji nawet na arenie międzynarodowej. Ten drugi – powołany do wojska, prosto z Lecha Poznań, też przecież powoli rosnącego w siłę. Marchewką i kijem. Pieniędzmi i układami. Te dwa przykłady działają na wyobraźnię, bo to przecież piłkarze absolutnie wybitni.

– Darek Dziekanowski? Powiem panu tak. My byliśmy dobrzy, ale Darek był wyśmienity. Ponadprzeciętny. Niestandardowy. Miałem przyjemność grać w Premier League i powiem panu, że Darek na tle gwiazd ligi angielskiej też by się wyróżniał. Mógłby mieć problem z fizycznością, musiałby nad tym popracować. Ale technicznie – byłby wśród najlepszych. Choć pewnie liga włoska bardziej by była dla niego odpowiednia. No i nie zapominajmy, że grał w Bristolu, do dziś jest tam pamiętany. W Sunderlandzie, gdy tam grałem, kupiono z Bristolu lewego obrońcę. On mi powiedział: „grałem z Dziekanem. Nigdy takiego piłkarza nie widziałem” – wspomina Dariusz Kubicki.

Cała operacja zresztą, poczynając od wojowniczego wywiadu, w którym oberwało się nawet jakości powietrza w Łodzi, przypominała późniejsze sagi transferowe. Widzew kupując Dziekanowskiego bił wszystkie rekordy, Legia kupując Dziekanowskiego biła wszystkie rekordy. Nawet trudno znaleźć jakiś punkt odniesienia, skoro mowa o dwóch TAKICH klubach, płacących TAKIE pieniądze.

– Darek był wielkim zawodnikiem, świetnym, wspaniałym technicznie. Zakusy były na niego z Włoch. Sam zwalniałem go na mecz. Tam bardzo widzieli go w drużynie. Miał też iść potem do Eintrachtu. Nie wyszło. W każdym razie zawodnik doskonale wyszkolony, zwrotny, sprawny, charakterystyczny – zachwala Strejlau.

– Oglądanie Dziekana w formie miało w sobie coś magicznego. Takie 4:3 z Bałtykiem. Nie wiem, czy to gdzieś do odzyskania, ale warto poszukać tego spotkania, co tam wyprawiał. Inne czasy, zawsze się będziemy zastanawiać, co by było, gdyby Dziekan wcześnie wyjechał na Zachód. Tak samo zablokowany był choćby Lucek Brychczy, którego chciały i Real, i Barcelona. Mógł zostać legendą światowego futbolu. Podobnie Włodek Lubański – wspomina Bogusław Łobacz.

Ten przyblokowany wyjazd na zachód, przetrzymanie Dziekanowskiego do momentu, gdy nie miał już szans na dalszy rozwój, na przebijanie kolejnych sufitów – to też swoisty symbol. Legia składająca się z ludzi, którzy są tu, by zaliczyć służbę wojskową, i tych, którzy już widzą europejskie stadiony, a nie jakiś prowincjonalny obiekt w Bytomiu, gdzie trzeba było podnieść z murawy punkty ligowe. Trudno budować coś trwałego, trudno o jakąkolwiek tożsamość.

– Choć zawodnicy przychodzący do Legii odbyć służbę byli różni. Taki Mundek Okoński. Mundek był niezwykle otwarty, wylewny, nigdy nie stronił od kibiców. Przed finałem w Częstochowie powiedział: zakładam dechy z przodu, dechy z tyłu i niech mnie w chuja pocałują – żartuje Łobacz. Jakkolwiek jednak zdarzali się ci, którzy zapuszczali korzenie w Legii, tak dla wielu Legia nie była tym miejscem, które można nazwać „u siebie”.

– Nie przypominam sobie, żeby ktoś odpuszczał, ale to moje odczucie. Wielu, gdy przyszło do Legii, zobaczyło jak to wszystko funkcjonuje, dochodziło do wniosku, że to jest ich miejsce. Ale na pewno nie wszyscy – przyznaje Kubicki.

Tu jednak trzeba jasno stwierdzić – Dziekanowski i Okoński to przykłady jaskrawe, głośne, rzucające się w oczy. Ale i przykłady trochę odosobnione. Zresztą – nawet tutaj widać pewną słabość Legii. Okoński został wywieziony z Poznania, spędził w stolicy dwa sezony, ale królem strzelców i trzykrotnym mistrzem Polski został już po powrocie do Lecha Poznań. Legia po zakończeniu służby chciała go oczywiście zatrzymać u siebie. Kontrakt zawodowego żołnierza, wszystkie wiążące się z tym przywileje, niezłe pieniądze. Kto stawił czoła tej potędze? Jak głosi legenda – dwudziestu sześciu prywaciarzy, którzy zrzucili się na wykupienie Okońskiego, na opłacenie wszystkich zobowiązań, jakie Okoński miał wobec wojska. Trzeba było zwrócić lodówkę lub jej równowartość? Prywaciarze zbierali pieniądze i zwracali, co trzeba.

Trzeba sobie to dobrze uzmysłowić, by w odpowiednim kontekście ulokować potęgę Legii. Tak, ona była wtedy wielka, miała ogromne wpływy. Ale król strzelców i jeden z najlepszych piłkarzy ligi wylądował z powrotem w Poznaniu. I wcale nie ściągał go tam minister transportu do spółki z zaprzyjaźnionymi agentami KGB, tylko poczciwy Henryk Zakrzewski, czyli nieodżałowany „Luluś” z kilkunastoma kolegami. Skoro niespełna trzydziestu kupców było w stanie zgarnąć kapitalnego zawodnika Legii sprzed nosa – co napisać o innych rywalach, takich jak Górnik właśnie?

– Ja panu powiem – pieniądz jest ważny. Zawsze zdawałem sobie z tego sprawę. To daje poczucie wartości – mówi nam Strejlau. I po chwili rzuca kwotami. – Deyna, pamiętam, dostawał 400 złotych dodatku jako kapitan drużyny. Generalnie pieniądze także później, w latach osiemdziesiątych, były nieporównywalne z tym, co dostawali górnicy i związkowcy. 

Legia miała mieszkania, talony, różne kruczki. Ale pieniądze miał Górnik, często większe, albo i dużo większe.

– Legia mogła swoje zaoferować w ramach wojskowych możliwości, ale na pewno nie mogła przebić etatów górniczych. Te warunki ekonomiczne w Legii nie były takie, żeby gwarantowały sukcesy. Jak ja przyszedłem do Legii, jeszcze były cuda organizacyjne. Na każdy mecz musiałem wypisać listę wyżywienia, jakieś kombinacje alpejskie. Sto tysięcy rzeczy mogła Legia zaproponować, ale nie taką żywą gotówkę, jak inni – dodaje Łobacz.

Legia mogła dużo. Ale nie mogła wygrywać bezpośrednich licytacji.

– Kluby ze Śląska, wspomagane kopalnianymi pieniędzmi, mogły zapewnić dużo lepsze warunki finansowe niż Legia. Oczywiście, tutaj dostawałeś stopień wojskowy, potencjalne granty później, Legia dawała też mieszkania, talony. Ale reasumując, różnica była. Różowo nie było.

Górnik Zabrze miał górnicze etaty i górnicze przywileje. Lech Poznań miał pieniądze i handlarzy, którzy potrafili z nich coś ciekawego wyczarować. Wspomniany „Luluś” jeździł przecież po ulicach stolicy Wielkopolski pierwszym Mercedesem w tym mieście. Widzew miał Ludwika Sobolewskiego. Szombierki Bytom nic nie miały, ale być może w tym tkwiła siła sensacyjnego mistrza. Legia w tym wszystkim nie mogła sobie pozwolić na to, na co pozwalali sobie działacze wymienionych klubów-hegemonów jak Steaua czy CSKA Sofia. Bo zwyczajnie silnych ośrodków piłkarskich było w Polsce za dużo.

Nikt za darmo w Legii nie grał. Mieli apanaże, mieszkania, talony i tym podobne. Natomiast przypuszczam, że w pewnym momencie nie było czegoś takiego, jak motywacja żeby koniecznie zrobić mistrzostwo Polski. Największą motywacją w sporcie są mimo wszystko pieniądze. Ktoś może mówić, że gra dla barw i OK, ale gdzieś na samym końcu jest papier z kasą. To musi być poukładane – zauważa Łobacz.

Tym tropem idą też inni. Nawet na… oficjalnej stronie klubu. Tak, nawet oficjalna strona klubu nie wyklucza nie do końca czystych zagrywek. Zacytujmy w całości.

Następny mecz jaki miała Legia do rozegrania, z Górnikiem w Zabrzu (12 kwietnia 1986 roku), był kluczowym wydarzeniem owej wiosny, dlatego zainteresowanie nim było ogromne. Z Warszawy do Zabrza wyruszyło pięć autokarów, oraz spora grupa kibiców podróżujących koleją, tak więc na stadionie Górnika w Zabrzu stawił się nadkomplet kibiców. I już na dwie godziny przed meczem stadion pękał w szwach. Magnesem dla 30 tys. widzów były wielkie nazwiska piłkarzy występujących w obydwu drużynach, jak i stawka meczu. Dla Legii zwycięstwo w tym spotkaniu oznaczało praktycznie mistrzowski tron. Niestety, jak się później okazało, najbardziej naiwni okazali się jak zwykle kibice, którzy wierzyli w swoją drużynę i w to, że jej zawodnicy „wyprują z siebie flaki”, by zdobyć dla Warszawy długo oczekiwany tytuł. Legioniści, przegrywając 0:3, nie oddali ani jednego strzału w światło bramki Górnika. Trener Legii Jerzy Engel, wspominając po latach ten mecz na łamach NL mówił: „W szatni chłopcy skakali sobie do oczu, były niesnaski. Dla mnie było to o tyle przykre, że poczułem się oszukany”. Kto komu skakał do oczu? Proste – ci spoza układu tym, co się dogadali z Górnikiem.

Dla tej części zawodników Legii zdobycie tytułu pozostawało najmniej istotną sprawą. Ich fascynowała potęga pieniądza, perspektywa dostatniego życia i możliwość zgarnięcia wielkiej puli jaką dawał Górnik. Pieniądze ukryte w pudełku po piłkarskich butach zostały przekazane jednemu z popularniejszych w tamtym okresie piłkarzy Legii. Wiele do myślenia dawało także zachowanie kilku zawodników – już samo to, że nie wracali z drużyną autokarem, tylko z pewnym kibicem jego fordem. To w bagażniku tego auta było pudełko z „butami”. „Chciałem się włamać do tego kufra i sprawdzić to pudełko. Tylko, że bałem się milicji. Bo gdyby mnie złapano zostałbym posądzony o próbę kradzieży. Kto wie, co by było, gdyby nie zabrakło mi odwagi? Dziś znalibyśmy tajemnicę tego pudełka” – mówił wprost wzburzony kierownik ówczesnej drużyny Legii Kazimierz Orłowski. Dziś można zapytać, dlaczego kierownictwo klubu nie zajęło się zawodnikami wracającymi wówczas fordem? Pewnie dlatego, że byli to zawodnicy, którzy dyktowali tempo tej drużyny. Byli to czołowi zawodnicy nie tylko Legii – to reprezentanci kraju. Niestety to co zrobili było nielojalne wobec klubu, z którego otrzymywali godziwe pieniądze, wobec trenera Engela, działaczy i wobec kibiców.

Może i nikogo nie złapano za rękę. Może i faktycznie tak się po prostu ułożyły wyniki. Natomiast legendy pozostały.

To co z tą starą Legią?

Sumując to wszystko w jednym miejscu… Zdaje się, że przeciw Legii byli wszyscy, cały świat, łącznie z układem planet. Górnik Zabrze zdobywał taśmowo mistrzostwa, bo był lepszym zespołem, z zawodnikami o o wyższych umiejętnościach, którzy w dodatku byli lepiej opłacani. Górnik przy tym mierzył się z rywalami, którzy, zwłaszcza w końcówce sezonu, celowali przede wszystkim w brak mistrzostwa dla Legii. A to czasem oznaczało, że spotkania z Górnikiem traktowali nieco lżej. Ale poza tym? Ponoć piłkarzy wciągnęła stolica. Pozostałych zgubiły pieniądze. Albo sława. Albo chęć jak najszybszego wyjazdu. Na Legię wszyscy się spinają, nie ma jak z tym powalczyć. A jeszcze dochodzą takie kwestie, jak choćby stara, poczciwa korupcja sportowa.

Czynników, które utrudniały życie Legii można wymieniać dziesiątki.

– Głośno było choćby o sytuacji u Piechniczka, gdzie ci co z Warszawy jawnie zarzucali Piechniczkowi, że preferuje piłkarzy ze śląskich klubów – mówi Dawidziuk.

Właściwie gdyby tak powymieniać jeszcze chwilę dłużej – mogłoby się okazać, że już gra w środku tabeli byłaby wielkim sukcesem tej biednej i zaszczutej Legii – a ona w końcu do ostatniego gwizdka walczyła o mistrza. Natomiast przy tym szukaniu usprawiedliwień zaznaczmy Legia miała w składzie pięciu medalistów mistrzostw świata w 1982 roku. Żaden klub nie miał więcej. Minęły cztery lata, a Legia to powtórzyła. Pięciu reprezentantów. W kadrze, która przecież była naprawdę mocną.

A poza kadrą? Jeden ważny tytuł.

Puchar Wielkiego Muru Chińskiego. Pekin, 1986 rok. W finale ograna sama Chińska Republika.

Po co walczyć o mistrzostwa małej sali, skoro można powalczyć o puchar wielkiego muru?

Jakub Olkiewicz i Leszek Milewski

Czytaj także:

Formuła 1
29.11.2021

Zmarł sir Frank Williams. Jak stał się legendą Formuły 1?

Sir Frank Williams w Formule 1 był obecny już od końca lat sześćdziesiątych. Przeżył w tym sporcie wszystko – od wielkich triumfów, po ogromne rozczarowania. Bolidami sygnowanymi jego nazwiskiem jeździli najlepsi kierowcy w historii, tacy jak Alain Prost, Nigel Mansell czy Ayrton Senna. Choć ten ostatni zaledwie przez kilka miesięcy, a z jego śmiercią Williams […]
29.11.2021
Weszło
29.11.2021

Najlepszy piłkarz za żelazną kurtyną, który wygrał „Złotą Piłkę”

Ołeh Błochin to legenda radzieckiego futbolu oraz ikona Dynama Kijów. Ukraiński magik, który potrafił jednocześnie mijać swoich rywali jak tyczki, biegać z szybkością najlepszych sprinterów na świecie i strzelać masę goli przez wiele sezonów. Mógł zostać najdroższym piłkarzem na świecie, chciał go Real Madryt. Transfer zablokował ZSRR, a postawienie się rządowi zagrażało jego rodzinie. Franz […]
29.11.2021
Weszło
29.11.2021

Jak jeden mecz zaważył o losach Złotej Piłki – Michael Owen kontra Raul

Anglia i Złota Piłka to nie są kwestie, które regularnie idą ze sobą w parze. Chociaż sir Stanley Matthews był pierwszym, który otrzymał takie wyróżnienie, wyspiarze nie doczekali się wielu jego następców. To wyjątkowe wyróżnienie padało co prawda łupem Bobby’ego Charltona oraz Kevina Keegana, ale Anglicy ostatnią Złotą Piłkę przywieźli do ojczyzny równe dwadzieścia lat […]
29.11.2021
Weszło
29.11.2021

Zawada: – Na kwarantannie trener przez okno pokazywał mi ćwiczenia

– Moje kolana były zaskoczone treningami. Jak byłem na kwarantannie, przychodził do mnie trener i przez okno pokazywał, że mam skakać na skakance. Potem bez przygotowania wrzucili mnie w mecze, tu się nie podlewa boisk i one są twarde, więc szok dla organizmu. Tutaj się w ogóle bardzo dużo skacze, są treningi, które polegają tylko […]
29.11.2021
Weszło
29.11.2021

Podolski i Grosicki wreszcie na miarę oczekiwań | Kozacy i badziewiacy

Kamil Grosicki i Lukas Podolski – te dwa nazwiska były bodaj najgłośniejszymi, jakie trafiły ostatnio do Ekstraklasy. Obaj jednak, delikatnie mówiąc, wejścia mieli umiarkowane. Co prawda były i przebłyski, ale chyba dopiero w miniony weekend zagrali tak, że nikt nie mógłby w ich dyspozycję wbić szpilki. Podolski stemplował wszystkie akcje Górnika i strzelił fantastyczną bramkę, […]
29.11.2021
Weszło
29.11.2021

Boniek: – Messi nie powinien być nawet w trójce Złotej Piłki

– Leo Messi nie powinien być nawet w trójce Złotej Piłki, bo nie zrobił w tym roku nic, żeby tam się znaleźć – mówił na antenie Kanału Sportowego były prezes PZPN-u, Zbigniew Boniek. Zapraszamy na zapis rozmowy. Teraz Rosja, potem Czechy lub Szwecja i mundial? O futbolu można dużo rozmawiać, ale wyjść na boisko to […]
29.11.2021
Fuksiarz Zakłady bukmacherskie
25.11.2021

Legia strzeli, ale przegra. Ile można zarobić na takim scenariuszu?

Entuzjazm związany z grą Legii Warszawa w Lidze Europy z wiadomych względów trochę uleciał, choć ciągle warto go jeszcze wykrzesać. Wyniki w grupie, do której trafił polski zespół, układają się w ten sposób, że wciąż zdarzyć może się naprawdę wiele, o ile oczywiście mistrz Polski postanowi zrobić sobie jakiś urlop od przegrywania. Dziś rywalem ekipy […]
25.11.2021
Fuksiarz Zakłady bukmacherskie
23.11.2021

Postaw stówę na faworytów, zgarnij trzy i pół. Albo odzyskaj połowę

Faza grupowa Ligi Mistrzów wchodzi w kluczowy okres – niebawem dowiemy się, kto będzie grał w Champions League również na wiosnę. A gdy margines na ewentualne błędy jest coraz mniejszy, warto spojrzeć na mecze również pod kątem potencjalnego zarobku. Dzisiaj wraz z Fuksiarzem przygotowaliśmy, przynajmniej tak nam się wydaje, dość bezpieczną propozycję. A 341 złotych […]
23.11.2021
Weszło
22.11.2021

Cashback na otarcie łez. Fuksiarz zwiększa zwroty na wasze konta!

Pewnie niejednokrotnie po wtopionym kuponie myśleliście „eeee, cholerne Napoli, mogliby oddać chociaż część stawki”. W Fuksiarzu niekoniecznie Napoli oddaje wam część postawionych pieniędzy. Ale kasa w ramach Cashbacku wraca na wasze konto. Od teraz tej kasy jest więcej – od 7 do 12% postawionych pieniędzy! Co to oznacza? W Fuksiarzu macie teraz jeszcze miększe lądowanie. […]
22.11.2021
Tokio
21.11.2021

Chwalmy Early Payout, bo jest dobry. A na co stawiać w meczu Górnika z Legią?

Znacie takie fajne rozwiązanie jak Early Payout? Pewnie już znacie, ale jeśli nie, to wytłumaczymy – jeśli któraś drużyna w meczu prowadzi już 2:0, to Fuksiarz.pl uznaje kupon za rozliczony. Później drużyna przegrywająca może odrobić straty i np. zremisować, wówczas kupon wchodzi i tym, którzy obstawili zwycięstwo zespołu wygrywającego i tym, którzy obstawili remis. Dokładnie […]
21.11.2021
Weszło
19.11.2021

Ekstraklasa, Milan i Szkocja. Czy ze stówki zrobimy pięć tysięcy?

A dajcie spokój z tymi przerwami reprezentacyjnymi. Więcej nerwów z tego niż faktycznej frajdy. Wraca Ekstraklasa, wraca typowanie lig zagranicznych. Dzisiaj zebraliśmy pięć zdarzeń, które są całkiem realne z uwagi na ostatnią formę wybranych zespołów. Przy odrobinie fartu w Fuksiarzu ze stówki można zrobić ponad pięć tysięcy – o ile proponowane przez nas zdarzenia wejdą. […]
19.11.2021
Fuksiarz Zakłady bukmacherskie
15.11.2021

Pięć stówek ze stówki. Dziś stawiamy na Danię, Włochy i gole w meczu Polski

Przed nami kolejny bardzo fajny dzień z eliminacjami do mistrzostw świata. Daniem głównym jest rzecz jasna mecz reprezentacji Polski z Węgrami, ale prócz niego też znajdzie się kilka smakowitych kąsków. Mówimy o pozycjach i do oglądania, i do obstawiania. Dzisiaj próbujemy ze stówki zrobić pięć, oczywiście u naszych kumpli z Fuksiarza.  A w przypadku nowych […]
15.11.2021
Formuła 1
29.11.2021

Zmarł sir Frank Williams. Jak stał się legendą Formuły 1?

Sir Frank Williams w Formule 1 był obecny już od końca lat sześćdziesiątych. Przeżył w tym sporcie wszystko – od wielkich triumfów, po ogromne rozczarowania. Bolidami sygnowanymi jego nazwiskiem jeździli najlepsi kierowcy w historii, tacy jak Alain Prost, Nigel Mansell czy Ayrton Senna. Choć ten ostatni zaledwie przez kilka miesięcy, a z jego śmiercią Williams […]
29.11.2021
Weszło
29.11.2021

Najlepszy piłkarz za żelazną kurtyną, który wygrał „Złotą Piłkę”

Ołeh Błochin to legenda radzieckiego futbolu oraz ikona Dynama Kijów. Ukraiński magik, który potrafił jednocześnie mijać swoich rywali jak tyczki, biegać z szybkością najlepszych sprinterów na świecie i strzelać masę goli przez wiele sezonów. Mógł zostać najdroższym piłkarzem na świecie, chciał go Real Madryt. Transfer zablokował ZSRR, a postawienie się rządowi zagrażało jego rodzinie. Franz […]
29.11.2021
Weszło
29.11.2021

Jak jeden mecz zaważył o losach Złotej Piłki – Michael Owen kontra Raul

Anglia i Złota Piłka to nie są kwestie, które regularnie idą ze sobą w parze. Chociaż sir Stanley Matthews był pierwszym, który otrzymał takie wyróżnienie, wyspiarze nie doczekali się wielu jego następców. To wyjątkowe wyróżnienie padało co prawda łupem Bobby’ego Charltona oraz Kevina Keegana, ale Anglicy ostatnią Złotą Piłkę przywieźli do ojczyzny równe dwadzieścia lat […]
29.11.2021
Weszło
29.11.2021

Zawada: – Na kwarantannie trener przez okno pokazywał mi ćwiczenia

– Moje kolana były zaskoczone treningami. Jak byłem na kwarantannie, przychodził do mnie trener i przez okno pokazywał, że mam skakać na skakance. Potem bez przygotowania wrzucili mnie w mecze, tu się nie podlewa boisk i one są twarde, więc szok dla organizmu. Tutaj się w ogóle bardzo dużo skacze, są treningi, które polegają tylko […]
29.11.2021
Weszło
29.11.2021

Podolski i Grosicki wreszcie na miarę oczekiwań | Kozacy i badziewiacy

Kamil Grosicki i Lukas Podolski – te dwa nazwiska były bodaj najgłośniejszymi, jakie trafiły ostatnio do Ekstraklasy. Obaj jednak, delikatnie mówiąc, wejścia mieli umiarkowane. Co prawda były i przebłyski, ale chyba dopiero w miniony weekend zagrali tak, że nikt nie mógłby w ich dyspozycję wbić szpilki. Podolski stemplował wszystkie akcje Górnika i strzelił fantastyczną bramkę, […]
29.11.2021
Weszło
29.11.2021

Boniek: – Messi nie powinien być nawet w trójce Złotej Piłki

– Leo Messi nie powinien być nawet w trójce Złotej Piłki, bo nie zrobił w tym roku nic, żeby tam się znaleźć – mówił na antenie Kanału Sportowego były prezes PZPN-u, Zbigniew Boniek. Zapraszamy na zapis rozmowy. Teraz Rosja, potem Czechy lub Szwecja i mundial? O futbolu można dużo rozmawiać, ale wyjść na boisko to […]
29.11.2021
Ekstraklasa
28.11.2021

Przełamanie Legii w bólach – dosłownie i w przenośni

To jest ten dzień! Kiedyś Legia Warszawa musiała się przełamać i przełamała się kosztem Jagiellonii, która w pierwszej połowie chyba przestraszyła się samej nazwy rywala, jakby zapominając, że znajduje się on w największym kryzysie od wielu lat i ostatnio łoił go każdy. W efekcie „Wojskowi” w bólach – w przenośni, ale też bardzo dosłownie – […]
28.11.2021
Weszło
28.11.2021

Bramkarz bohaterem Lecha. Nowe, nie znaliśmy

Bycie bramkarzem w Lechu Poznań to w tym sezonie bardzo specyficzna robota. Jeśli golkiper lubi i – co ważniejsze – potrafi się między słupkami „nudzić”, ta robota jest stworzona dla niego. Z kolei jeśli nie umie zachować koncentracji lub – co gorsza – sam wznieca pożary, to powinien poszukać sobie innego miejsca pracy. Najlepiej świadczy […]
28.11.2021
Ekstraklasa
28.11.2021

Twierdza Płock wciąż niezdobyta. Ekipa Bartoszka wypunktowała Cracovię

Wiemy już, dlaczego twierdza Płock jest tak potężna. Jakość i trochę szczęścia w zapasie to jedno, ale w futbolu decydują przecież detale. Te, sumując, grają na korzyść „Nafciarzy”. Nagrzany kibic Wisły Płock na majku – ukryty bohater, który ma za zadanie rozpraszać uwagę przeciwnika. Do tego trener Bartoszek ze swoją aparycją jako gość budzący strach […]
28.11.2021
Weszło
28.11.2021

Jak rośnie nowe centrum treningowe Lecha za 40 mln zł?

Ponad rok temu Lech Poznań ogłosił plany budowy centrum badawczo-rozwojowego we Wronkach. W Kolejorzu doszli do wniosku, ze baza ich akademii potrzebuje przebudowy i wzbogacenia jej o kolejne nowinki. Razem z Michałem Kokotkiem, który koordynuje cały ten projekt, sprawdzamy – jak Lechowi idzie budowa, kiedy można spodziewać się nowego rozdziału w rozwoju akademii i czy […]
28.11.2021
Ekstraklasa
28.11.2021

„W życiu bym nie przypuszczał, że przez obtartą piętę stracę osiem miesięcy”

Paweł Olszewski rok temu został odkryciem Ekstraklasy w barwach Jagiellonii Białystok, przebojowo grając na jej prawej obronie. Rundę wiosenną ubiegłego sezonu zakończył jednak po sześciu meczach i… nie do końca było wiadomo, dlaczego nie występuje. Pisano o zapaleniu kaletki w okolicach ścięgna Achillesa, ale niezorientowanym w terminologii medycznej niewiele to mówiło. Minęło ponad osiem miesięcy, […]
28.11.2021
Weszło
28.11.2021

Sekulski i Warchoł. Dwuosobowa ekipa specjalna

Wyłączając Stal Mielec i parę Mak-Piasecki, nikt w Ekstraklasie nie ma polskiego duetu w linii ataku z taką skutecznością. Kibic Wisły Płock właściwie co kolejkę może liczyć, że któryś z nich odwali kawał dobrej roboty. Albo strzela Damian Warchoł, albo Łukasz Sekulski. Najczęściej grają razem, rzadko są dla siebie zmiennikami. To naprawdę fajny akcent, że […]
28.11.2021
Felietony i blogi
24.11.2021

Jak co środę… JAKUB OLKIEWICZ

Nie wiem, jaki jest cel dolnośląskiej policji, nie wiem, jakie są ich osobiste ambicje i założenia. Wiem jedno – w momencie, gdy w wielu województwach sytuacja na linii policja-środowisko piłkarskie zaczęła się normalizować po dość szalonym okresie lockdownu, tam mamy do czynienia z jakimś absurdalnym natężeniem czystej złośliwości wobec kibiców. I podkreślę od razu – […]
24.11.2021
Weszło
21.11.2021

Dlaczego Legia nie zdobyła mistrzostwa w latach osiemdziesiątych?

Na hasło Górnik Zabrze – Legia Warszawa wielu współczesnych kibiców wspomina przede wszystkim o pamiętnym starciu z 1994 roku, starciu bardzo ostrym, o ogromną stawkę, z setką podtekstów. Starciu, w którym Legia Warszawa wygrała tytuł mistrza Polski, Ale tak naprawdę tamten mecz górników z legionistami nabiera głębszego sensu dopiero po prześledzeniu całej dekady poprzedzającej bój. […]
21.11.2021
Felietony i blogi
17.11.2021

Jak co środę… JAKUB OLKIEWICZ

Nie wiem, czy trenerzy robią to świadomie, z rozmysłem, z głębszym planem, czy też wyłącznie z potrzeby chwili, z jakiegoś odruchu serca. Mamy szkoleniowca, niech się nazywa Jan Wężyk. Wężyk już zaczyna przeczuwać, że jest na wylocie, że za moment zostanie pożegnany. Wyniki tak mocno odjeżdżają od oczekiwań zarządu, że rozwiązanie umowy za porozumieniem stron […]
17.11.2021
Weszło
15.11.2021

Futbol się zmieniał, dres pozostawał ciągle ten sam

Węgierska legenda piłkarska kiedyś? Członek „Złotej Jedenastki”, doskonały strzelec czy drybler, stosy efektownych zwycięstw, medale, gra w topowych europejskich klubach. Węgierska legenda piłkarska dzisiaj? Nosi fajny, bawełniany dres. Ktoś złośliwy mógłby omówić spektakularny upadek węgierskiego futbolu wyłącznie na podstawie zestawienia najbardziej popularnych piłkarzy sprzed lat oraz z XXI wieku. Dawną potęgę, Puskasów, Kocsisów czy Hidegkutich […]
15.11.2021
Felietony i blogi
10.11.2021

Jak co środę… JAKUB OLKIEWICZ

Nigdy nie zapomnę Michałowi Probierzowi, gdy w ostatnim stadium agonii piłkarskiego ŁKS-u z lat 2010-1013, przedłużył nasze nadzieje na lepszą przyszłość. Wpadł do drużyny kompletnie rozbitej, która w ligę weszła od serii wysokich porażek. To były prawdziwe deklasacje, widziałem każdy z tych meczów, momentami wydawało się, że przeciwnicy się nad nami litują. 0:5 z Lechem […]
10.11.2021
Serie A
07.11.2021

Stary koń ciągle rządzi w stajni? Jak Marotta przeprowadził Inter przez kryzys

Lautaro Martineza chcą wszyscy, wszędzie, mógłby funkcjonować w świecie futbolu niczym kultowy Józef Oleksy z taksówkarskiej anegdoty. Panie Lautaro, dokąd wieźć? Bez różnicy, wszędzie mnie potrzebują. Ale mimo że potrzebują go wszędzie – Martinez właśnie przedłużył kontrakt z Interem Mediolan do 2025 roku. 24-letni Nicolo Barella, mistrz Europy z reprezentacją Włoch, jeden z najbardziej cenionych […]
07.11.2021
Liczba komentarzy: 58
Subscribe
Powiadom o
guest
58 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
WP1912
WP1912
8 dni temu

CWKeSzło – przykro to mówić, ale schodzicie na psy. Za 93 to wszyscy z tego czerwonoarmijnego klubu powinno się wylądować za kratami. Co zresztą potwierdził ostatnio pilkarz Szeliga. A Wy robicie sobie z tego heheszki. A już tekst wyszarpanym Górnikowi mistrzostwie z 94 to żenada. Nie wyszarpanym, a bandyckie ukradzionym. przypomnijcie moze 3 czerwone, skandaliczne kartki dla Górnika w decydującym meczu, po którym sędzina skończył karierę. Kolejny haniebny wpis na kartach historii czerwonoarmijnego klubu z Warszawy.

AimeePearson
AimeePearson
8 dni temu
Reply to  WP1912

Stay at home mom Kelly Richards from New York after resigning from her full time job managed to average from $6000-$8000 a month from freelancing at home…
This is how she done it… http://Www.WorkJoin1.comaa

AimeePearson
AimeePearson
8 dni temu
Reply to  AimeePearson

Stay at home mom Kelly Richards from New York after resigning from her full time job managed to average from $6000-$8000 a month from freelancing at home…
This is how she done it… http://Www.WorkJoin1.com

Jorge Burruchaga
Jorge Burruchaga
8 dni temu
Reply to  WP1912

Ty jesteś jakiś patologicznie odrealniony od rzeczywistości, obejrzyj sobie tamten mecz i wszystkie czerwone kartki, Górnik w ogóle nie grał w piłkę, a rzeźnik Mielcarski to czerwoną powinien dostać już w drugiej minucie za swoje bandyctwo.

baran
baran
8 dni temu
Reply to  WP1912

To sobie obejrzyj jeszcze raz ten mecz. Mielcarski to już w jednej z pierwszych akcji jak sankami wiechał Wedzynskiemu powinien wylecieć z boiska.

SEBOL
SEBOL
8 dni temu
Reply to  WP1912

Obejrzyj sobie pajacu na Youtube mecz Górnik- Legia 2:2 w 1/2 PP,I ten o mistrzostwo 1:1. Zobacz ci po jak Górnik grał w kości, jakie było polowanie,ile łokci. Chuj widziałeś i chuj Ci w pysk.

Acardo
Acardo
8 dni temu
Reply to  WP1912

Dodajmy, że sędzia który to sędziował już po meczu skończył „karierę” i potem żył „długo i szczęśliwie”.
Scenariusz był taki, że jak czerwone kartki by nie pomogły to sędzia zacząłby dawać karne dla Legii. Widziałem tamten mecz. Jeden z największych przekrętów w historii polskiej piłki, w meczu o taką stawkę, w świetle kamer, jupiterów …
Bodajże Koseła opowiadał, że jemu sędzia też chciał dać czerwoną kartkę ale piłkarze Legii musieli go powstrzymywać, bo to by była 4 czerwona dla Górnika …
Najlepsze jest to, że sędzia tego meczu nawet nie skończył – gwizdnął spalonego a kibice wbiegli na boisko …

Leniuch1916
Leniuch1916 (@leniuch1916)
8 dni temu
Reply to  WP1912

obejrzyj sobie ten mecz z 94 z Górnikiem na spokojnie.
Tam powinna byc jeszcze jedna czerwona dla hanysa i walkower dla Legii ty zakompleksiony pedale.

bennua
bennua
8 dni temu
Reply to  Leniuch1916

W internecie nie jesteś anonimowy słoiczku.

Kop na glowe od kumatych na środku boiska dla ciebie. Ha tfu.

Zenon
Zenon
8 dni temu
Reply to  WP1912

Wszystkim kibicom Legii którzy piszą o faulach piłkarzy Górnika…. Pełna zgoda. Górnik powinien kończyć w 6-7 gdyby to tylko było możliwe przepisami. Jedno ale. Legioniści powinni kończyć w 8 również… Sędzia Redziński był powiązany finansowo z Romanowskim ówczesnym właścicielem Legii i to dowiedli dziennikarze. Skandalem było wystawienie go w tym meczu. Typowy Laguna-ostatni mecz w karierze…

Zboczeniec
Zboczeniec
8 dni temu
Reply to  WP1912

Bydło z czarnymi ryjami od kopalnianego pyłu zaczyna szczekać kaprawymi otworami glebowymi. Prawda jest taka, jebane hanysy, że powinniście się cieszyć, że Legia wygrała mecz w 94 roku, bo gdyby Górnik zdobył wtedy mistrzostwo, to nie wydostalibyście się cało (zarówno piłkarze jak i „kibice” z hanysowni) ze stadionu. Byłem na tym meczu – owszem, Redziński był ewidentnie „zabezpieczony”, ale tak naprawdę nie musiał wcale za bardzo się starać – ślunskie bydło, napompowane gadką Edka Lorensa wyszło z pianą na ryjach i powinno się cieszyć, że nie dostało walkowera za 4 czerwone kartki. Edek myślał, że sędziuje mu ten sam pedał, co w półfinale PP w Zabrzu, tymczasem nastąpiła niemiła (dla Edka) niespodzianka i okazało się, że sędzia jednak widzi faule jego rzeźników.

tylkobayern
tylkobayern
7 dni temu
Reply to  WP1912

nie obrazaj krzysia bo z jego koneksjami to bedziesz o 6 rano wstawac musial pozdrawiam bardzo cieplutko https://www.youtube.com/watch?v=OWP_UyxFPSc

kororowy
kororowy
8 dni temu

będzie coś nt. Legii w ’93?

Piotr
Piotr
8 dni temu
Reply to  kororowy

Nie, bo to tekst o latach 80-tych.

Kolejorz prawdziwy z Poznania 2.0
Kolejorz prawdziwy z Poznania 2.0
8 dni temu
Reply to  kororowy

Dumny legionista schlał się pewnie jak świnia i zebrało mu się na szczerość 😛

Za 20 – 30 lat dowiemy się więcej o niedawnych tryumfach Ległej.

z27826679IH,Grzegorz-Szeliga-przyznaje-sie-do-korupcji.jpg
Kartoflany iżynier
Kartoflany iżynier
8 dni temu

Witamy panie iżynieże! Jak tam na froncie?

Legia Mistrz
Legia Mistrz
8 dni temu

Jedno w tą, jedno w tamtą… I tak zawsze będzieci za nami, pierdolony frajerze!!!

Poganiacz bydła,
Poganiacz bydła,
8 dni temu
Reply to  Legia Mistrz

Pierdolony frajer to twoja matka mówi na twojego ojczyma który do dziś myśli że jesteś jego synem

Legia Mistrz
Legia Mistrz
8 dni temu

Możesz sobie poszczekać kurwo

imie
imie
8 dni temu

a propos Legii, ostatnio Grzegorz Szeliga przyznał, że sprzedał mecz Legii w 93. Przecież to jest duży temat, który raz na zawsze powinien zakończyć pretensje Legii do mistrzostwa i śmieszne przypisywanie sobie mistrzostwa w kubowych mediach itp Dlaczego o tym nie napiszecie?

Mk72
Mk72
8 dni temu
Reply to  imie

Może i sprzedał, ale tutaj bardziej istotne jest pytanie: kto kupił? Bo Legia cały cały czas stoi na stanowisku, że nie kupiła. Jej zawodnicy i trenerzy też nic nie kupili.. To być może prywaciarze z Poznania kupili, żeby intrygę zrobić..? Przecież, cytując klasyka: koszulki z L-ką są dostępne dla każdego – ktoś mógł podszyć się pod legijną delegację.

imie
imie
8 dni temu
Reply to  Mk72

Co za bzdura

Przeczytaj jego wyznanie, teraz to już jest pewne, źe Legia chciała kupić mistrza i tyle

Dawid
Dawid
6 dni temu
Reply to  Mk72

A ty myślisz że się ktoś przyzna że kupił ten mecz z legi tam każdy będzie pizde trzymać żeby skandal nie wyszedł na jaw

Leniuch1916
Leniuch1916 (@leniuch1916)
8 dni temu
Reply to  imie

Szeliga to se mógł sprzedawac, jak on wchodził na same koncówki bo drewno z niego okrutne.

dudu
dudu
8 dni temu
Reply to  Leniuch1916

Akurat w tamtej rundzie zagrał we wszystkich meczach w pierwszym składzie i nawet strzelił 5 goli. Jeśli ktoś sprzedał, to przede wszystkim on.

ProfesorKuleszówki
ProfesorKuleszówki
8 dni temu

Legia to leciwa kurtyzana.

khoronzon
khoronzon
8 dni temu

Legia to wiekowa kokota.

Big Tam
Big Tam
8 dni temu
Reply to  khoronzon

legia to prostytutka w sile wieku.

Kartoflany iżynier
Kartoflany iżynier
8 dni temu
Reply to  Big Tam

czyli wasze matki mogą sobie przybić piątkę

Leniuch1916
Leniuch1916 (@leniuch1916)
8 dni temu

Twoja matka ma tak na imie? Gratki

tss
tss (@tss)
8 dni temu

Andrzej Iwan w „Spalonym” dokładnie opisał ten mecz na 3:0 i akcję z pudełkiem po butach:
„Sam Jerzy Engel, trener stołecznego zespołu, zasugerował, że jego zawodnicy ten mecz sprzedali, a to była tylko taka jego cwana zagrywka, by całą złość za nieudany sezon odsunąć od siebie i skierować na innych. Podłość – wytarł sobie gębę piłkarzami dla ratowania własnej dupy.”
Jako, że akurat Iwan w innych miejscach bezceremonialnie opisywał handlowanie meczami w Wiśle i Górniku, to można spokojnie założyć że to bzdura i farmazon, zwłaszcza znając bajki jakie regularnie opowiadał Engel.

baran
baran
8 dni temu
Reply to  tss

No. Szczególnie jak biedny Andrzejek nic nie czaił jak mecze sprzedawali a on z gangusami bujał po Krakowie. No po prostu trzy małpki.

Adam
Adam
8 dni temu

Wtedy to przynajmniej liga była mocna, a teraz mistrz i nie moze sie łapać do pucharów :D. Oprócz Legii oczywiście plus Lecha.

zeszło
zeszło
8 dni temu

Na temat Legii ’93 nie będzie nic, bo grało tam za dużo kolegów, a jeden redakcyjny w pamiętnym meczu nawet dwie bramki strzelił. Weszło i Kanał Sportowy to portale mejweńskie, nie dziennikarskie, czego nie rozumiecie?

Adam
Adam
8 dni temu
Reply to  zeszło

właśnie tam Kowalczyk grał ;). No cóż o swoich kolegach się nie pisze, ale kolega by nie miał nic by przeciwko

Nemo2
Nemo2
8 dni temu

Jesli ktoś uważa że Legia zdobyła 16 razy MP to sam sobie wystawia świadectwo uczciwosci-vide wpis Szeligi w piatek.

Kupiony dyplom?
Kupiony dyplom?
8 dni temu

Czy „Wisełka” podzieliła się z kibicami w 93′?

Yyhye
Yyhye
8 dni temu

Wtedy górnik kupował co musiał. Legia mogła sobie przy resorcie górniczym podłubać w dupie patyczkiem.

iksis
iksis
8 dni temu

Odpowiedź jest bardzo prosta. Legia zabierała piłkarzy w ordynarny sposób innym klubom (za darmo). I w ten sposób narobiła sobie wielu wrogów, którzy tworzyli sojusze przeciw warszawiakom. A wojny nie da się wygrać jeżeli jest mało sojuszników a dużo nieprzyjaciół.

Gmoch
Gmoch
8 dni temu
Reply to  iksis

Inni kręcili wałki z lewymi wakatami w kopalniach, do tego mistrzostwa czy spadki zależały od „stolika”. Nie bronię Legii, ale to raczej ciemny okres polskiej piłki, pod względem uczciwości. Każdy miał coś za kołnierzem. Dlatego nie zachwycają mnie wyniki z tamtych czasów.

RTS
RTS
8 dni temu

Wczoraj:

  • zapowiedź meczu Lecha 6 komentarzy
  • relacja z meczu 14 komentarzy

Dzisiaj, 5 godzin do meczu, artykuł o Legii 30 komentarzy, z czego większośc to wronieckie trollo-gównojady.
„My nie mamy żadnych kompleksów”

Bernardeschi - człowiek, który pozostanie platfusem
Bernardeschi - człowiek, który pozostanie platfusem (@bernardeschi)
8 dni temu
Reply to  RTS

To nie wina antyfanów Legii, że jej „prawdziwi fani na dobre i na złe” zaczęli od jakiegoś czasu masowo znikać z tego forum. Uaktywnili by się gdyby wczoraj w Poznaniu było X2, a tak nawet już im się nie chcę za bardzo pisać, że Lech grał padlinę, skoro zdobyli 3 punkty więcej niż Legia przez ostatnie 2 miesiące.

Lecę na piwo
Lecę na piwo
8 dni temu
Reply to  RTS

No i chuj z tego wynika.. Trzeba być nieźle pierdolniętym, zeby liczyć komentarze pod hmm artykulami z weszło.. Napisz jeszcze ile odsłon na allegro miała opona do Żuka używana jak nowa.

RTS
RTS
8 dni temu
Reply to  Lecę na piwo

No ty akurat zaliczasz się do kuchenkowych gównojadów.

bennua
bennua
8 dni temu
Reply to  RTS

Odpocznij sobie bo jutro masz klate na siłce u Miśka łódzki naiwniaczku…

quiz
quiz
8 dni temu

Artykuł jest o Legii w latach osiemdziesiątych, więc nasuwa się pytanie:

Który z przytaczanych jako przykład meczów odbył się w latach 80.:
a) 0-6 w Mielcu,
b) 3-5 z Odrą,
c) 3-2 ze Stalą,
d) 6-3 ze Śląskiem,
e) żaden z powyższych?

Lecę na piwo
Lecę na piwo
8 dni temu

Najlepsze w tym wszystkim jest to, że Legia jakoś sobie poradziła bez tej złej władzy a śląskie kluby mogą tylko pomarzyć o dawnej wielkości.. Wniosek taki że kradli jeszcze więcej hehe.. Ich liczba tytułów MP od lat 90tych poraża.. Aha Piast za minionego systemu to raczej też wielki gigant nie był wobec lokalnych rywali. Fajnie się czytało

Czeski_Amator_Fioletowej_Ambrozji
Czeski_Amator_Fioletowej_Ambrozji (@czeski_amator_fioletowej_ambrozji)
8 dni temu

Olki sama Chińska Republika to Tajwan inaczej. Watpie aby reprezentacja Tajwanu miala ten zaszczyt zagrac w Pekinie. Tobie najpewniej chodzi o Chińska Republika Ludowa potocznie nazywana Chinami.

Wybaczam bo z quizow wiem jaka z ciebie geograficzna noga.

WP1912
WP1912
8 dni temu

To jest piękne ilu niedorozwiniętych umysłowo fanów czerwonoarmijnego klubiku z Warszawki wylęgło z swoich norek na wspomnienie bandyckiej przeszłości ich klubiku i ich kupionych tytułów. Oczywiście jedyne na co ich stać to bluzgi, ale czego oczekiwać od potomków NKWDzistów…

Legia Mistrz
Legia Mistrz
8 dni temu
Reply to  WP1912

A co my teraz możemy na to poradzić? Poza tym chyba nie zrozumiałeś tekstu. To śląskie kluby zdobyły wtedy większość tytułów.

Zenon
Zenon
8 dni temu

A nie przyszło autorowi do głowy, że z piłkarzami „ukradzionymi” z innych klubów przeważnie tylko na dwa lata nie mieli szans na mistrzostwo? Oni niekoniecznie chcieli „umierać” za Legię.. Poza tym jak nie lubi Cię 99% klubów i kibiców w Polsce to łatwo o „spisek” tych klubów. Dochodzi do tego powszechne łapówkarstwo. Trener Lenczyk od zawsze powtarzał że mistrzostwo „robi” się w Warszawie.I to się nie zmieniło aż do tego roku i wybraniu niezależnego prezesa, który już nie pozwoli na te wałki Legii jak przez ostatnie 15lat.Rozumiecie? Skończyło się!

WiesławWojnar
WiesławWojnar
8 dni temu
Reply to  Zenon

Czyli tytuły Legii to wałki. Proszę o dowody. A pozostałych klubów w ostatnich piętnastu latach? Uczciwe? Również proszę o dowody.

doktorpl
doktorpl (@doktorpl)
8 dni temu

Sramy na Legie i jej przydupasow W kraju robi sie wszystko aby oczyscic czerwonoarmistow z wszelkich podejrzen o korupcje

Jarosław Rakoczy
Jarosław Rakoczy
8 dni temu

Odpowiedź jest bardzo prosta… handlowano meczami na ogromną skalę i nie chodzi mi tylko o to że przeciwnicy kupowali zwycięstwa, ale piłkarze Legii zarabiali za podkładanie się. Pisać o tamtych czasach można, ale przytaczają słowa szczerych rozmówców, bo całe sezony były układane w gabinetach.

Bristol
Bristol
8 dni temu

Jacki Jackanowski.. Dziekanowski był tak dobry że w Bristolu ciągle o nim pamietaja

North Division
North Division
8 dni temu

…bo nie było kurwy stefańskiej i nie miał kto starej, złodziejskiej kurwie pomóc.

Zboczeniec
Zboczeniec
8 dni temu

Wytłumaczcie kibole z Roosevelta – jakim cudem rzekomo „polski” klub, jakim się mianujecie, przez kilkadziesiąt lat (w tym cały okres komuny i jeszcze grubo po 89 roku) mógł grać na stadionie imienia Adolfa Hitlera?
Jesteście dumni z takiego patrona?

ambermozart
ambermozart
7 dni temu

dlaczego? proste – byli faworyzowani przez władze, ale Górny Śląsk był faworyzowany jeszcze bardziej

Formuła 1
29.11.2021

Zmarł sir Frank Williams. Jak stał się legendą Formuły 1?

Sir Frank Williams w Formule 1 był obecny już od końca lat sześćdziesiątych. Przeżył w tym sporcie wszystko – od wielkich triumfów, po ogromne rozczarowania. Bolidami sygnowanymi jego nazwiskiem jeździli najlepsi kierowcy w historii, tacy jak Alain Prost, Nigel Mansell czy Ayrton Senna. Choć ten ostatni zaledwie przez kilka miesięcy, a z jego śmiercią Williams […]
29.11.2021
Suche Info
29.11.2021

Przybył poprowadzi mecz Rakowa (obsada sędziowska)

PZPN opublikował obsadę sędziowską na mecze 1/8 Pucharu Polski. Z przydzielonego arbitra raczej nie cieszą się w Częstochowie, bowiem Raków wcześniej miał na pieńku z Jarosławem Przybyłem.  To właśnie ten arbiter posędziuje mecz obrońcy trofeum z Bruk-Bet Termaliką Nieciecza. Przypomnijmy, że w marcu Marek Papszun bardzo niepochlebnie wypowiadał się o pracy sędziego z Kluczborka. Po […]
29.11.2021
Suche Info
29.11.2021

Nowe nazwisko na karuzeli – Kurdziel przejął GKS Jastrzębie

Blisko dwa tygodnie temu pracę w GKS-ie Jastrzębie stracił Jacek Trzeciak, a dziś poznaliśmy jego następcę. Chyba możemy mówić o lekkiej niespodziance, bowiem pierwszoligowca poprowadzi Grzegorz Kurdziel.  Oczywiście jest to postać powszechnie znana w środowisku – sęk w tym, że nie z pracy w roli pierwszego trenera. W przeszłości Kurdziel był bramkarzem, na poziomie Ekstraklasy […]
29.11.2021
Weszło
29.11.2021

Najlepszy piłkarz za żelazną kurtyną, który wygrał „Złotą Piłkę”

Ołeh Błochin to legenda radzieckiego futbolu oraz ikona Dynama Kijów. Ukraiński magik, który potrafił jednocześnie mijać swoich rywali jak tyczki, biegać z szybkością najlepszych sprinterów na świecie i strzelać masę goli przez wiele sezonów. Mógł zostać najdroższym piłkarzem na świecie, chciał go Real Madryt. Transfer zablokował ZSRR, a postawienie się rządowi zagrażało jego rodzinie. Franz […]
29.11.2021
Weszło
29.11.2021

Jak jeden mecz zaważył o losach Złotej Piłki – Michael Owen kontra Raul

Anglia i Złota Piłka to nie są kwestie, które regularnie idą ze sobą w parze. Chociaż sir Stanley Matthews był pierwszym, który otrzymał takie wyróżnienie, wyspiarze nie doczekali się wielu jego następców. To wyjątkowe wyróżnienie padało co prawda łupem Bobby’ego Charltona oraz Kevina Keegana, ale Anglicy ostatnią Złotą Piłkę przywieźli do ojczyzny równe dwadzieścia lat […]
29.11.2021
Suche Info
29.11.2021

Koronawirus w Piaście Gliwice, mecz z Górnikiem przełożony

Koronawirus ciągle nie odpuszcza również, gdy mówimy o polskiej piłce. Dziś Polski Związek Piłki Nożnej ogłosił, że trzeba z jego powodu przełożyć spotkanie Pucharu Polski.  Konkretnie z powodu potwierdzonych przypadków zakażeń w ekipie Piasta Gliwice. Jutro podopieczni Waldemara Fornalika mieli zmierzyć się z Górnikiem Zabrze, ale do meczu nie dojdzie. Nowy termin rozegrania spotkania nie […]
29.11.2021
Suche Info
29.11.2021

Były piłkarz Wisły Kraków najlepszym strzelcem na Litwie

Pamiętacie Hugo Videmonta? Macie prawo odpowiedzieć, że nie, wszak Francuz tylko przemknął przez naszą Ekstraklasę. W sezonie 2017/18 rozegrał osiem meczów w Wiśle Kraków. Niby zanotował trzy asysty, co nie wygląda źle, ale bardziej dał się zapamiętać przez to, że publicznie upomniał się o swoje pieniądze, z których wypłatą miała problem Biała Gwiazda i tym […]
29.11.2021
Weszło
29.11.2021

Zawada: – Na kwarantannie trener przez okno pokazywał mi ćwiczenia

– Moje kolana były zaskoczone treningami. Jak byłem na kwarantannie, przychodził do mnie trener i przez okno pokazywał, że mam skakać na skakance. Potem bez przygotowania wrzucili mnie w mecze, tu się nie podlewa boisk i one są twarde, więc szok dla organizmu. Tutaj się w ogóle bardzo dużo skacze, są treningi, które polegają tylko […]
29.11.2021
Suche Info
29.11.2021

OFICJALNIE: Rangnick trenerem United

Manchester United wczoraj dość niespodziewanie zremisował z Chelsea na Stamford Bridge, a dziś ogłosił nazwisko trenera, który przejmie zespół. Zgodnie z zapowiedziami mediów będzie to Ralf Rangnick.  63-letni Niemiec zastąpił na stanowisku Ole Gunnara Solskjaera, który pracę stracił tydzień temu po serii niezadowalających wyników. Gwoździem do trumny Norwega była porażka 1-4 z Watfordem. W meczu Ligi […]
29.11.2021
Weszło
29.11.2021

Podolski i Grosicki wreszcie na miarę oczekiwań | Kozacy i badziewiacy

Kamil Grosicki i Lukas Podolski – te dwa nazwiska były bodaj najgłośniejszymi, jakie trafiły ostatnio do Ekstraklasy. Obaj jednak, delikatnie mówiąc, wejścia mieli umiarkowane. Co prawda były i przebłyski, ale chyba dopiero w miniony weekend zagrali tak, że nikt nie mógłby w ich dyspozycję wbić szpilki. Podolski stemplował wszystkie akcje Górnika i strzelił fantastyczną bramkę, […]
29.11.2021
Suche Info
29.11.2021

Piątek ma nowego trenera. Już 11. po wyjeździe!

Krzysztofowi Piątkowi nie jest dane zaznać stabilizacji po wyjeździe z Ekstraklasy. Hertha BSC właśnie zwolniła Pala Dardaia i zatrudniła w jego miejsce Tayfuna Korkuta, co oznacza, że napastnik reprezentacji Polski będzie współpracował już z 11. trenerem w trakcie swych zagranicznych wojaży, które trwają 3,5 roku.  Dardai był trenerem berlińskiego zespołu od stycznia. Zwolnienie poprzedziła seria […]
29.11.2021
Weszło
29.11.2021

Boniek: – Messi nie powinien być nawet w trójce Złotej Piłki

– Leo Messi nie powinien być nawet w trójce Złotej Piłki, bo nie zrobił w tym roku nic, żeby tam się znaleźć – mówił na antenie Kanału Sportowego były prezes PZPN-u, Zbigniew Boniek. Zapraszamy na zapis rozmowy. Teraz Rosja, potem Czechy lub Szwecja i mundial? O futbolu można dużo rozmawiać, ale wyjść na boisko to […]
29.11.2021
Weszło
29.11.2021

Asysta Frankowskiego, Szymański MVP w Rosji | STRANIERI

Rosja. Ten kraj, tamtejsza liga to miejsce, w którym polskim piłkarzom ewidentnie idzie najlepiej. W miniony weekend udowodnili to Sebastian Szymański i Rafał Augustyn. Jak szło biało-czerwonym w ligach zagranicznych? Mamy kilka bramek, trafiły się też asysty, ale niestety także sporo błędów. Jest jeden lider ostatnich tygodni, jeśli chodzi o Polaków w ligach zagranicznych. Sebastian Szymański jest […]
29.11.2021
Suche Info
29.11.2021

Andy Carroll gra za tysiąc funtów tygodniowo

Andy Carroll w weekend strzelił swojego pierwszego gola w barwach Reading. Do ekipy z Championship dołączył ledwie dwa tygodnie temu po tym, jak latem rozstał się z Newcastle United i w sobotę pomógł swojemu nowemu zespołowi z pokonaniu 3-2 Swansea City, dzięki czemu jego klub zyskał czteropunktową przewagę nad strefą spadkową.  Wydarzenie to stało się […]
29.11.2021
Suche Info
29.11.2021

Ramos o współpracy z Messim i Złotej Piłce

Sergio Ramos zadebiutował wczoraj w barwach PSG, co oznacza również, że po raz pierwszy wystąpił w jednym zespole z Leo Messim, z którym przez lata rywalizował jako piłkarz Realu Madryt. Po meczu z Saint-Etienne został zapytany o ten fakt przez reportera ESPN.  Hiszpan swoimi słowami namalował Messiemu piękną laurkę. – Jest w dobrej formie i […]
29.11.2021
Suche Info
29.11.2021

Dominik Nowak na wylocie z Korony. Trwa spotkanie w klubie

Czy to ostatnie chwile Dominika Nowaka w Kielcach? Wiele wskazuje na to, że tak. Trener pierwszoligowej Korony od dłuższego czasu siedział na stołku, który dość mocno parzył. Jego odejście z Kielc było spodziewane od dawna, informowaliśmy nawet, że Korona kontaktowała się z Leszkiem Ojrzyńskim. W pierwszoligowym klubie właśnie trwa narada. O godz. 10 rozpoczęło się […]
29.11.2021
Weszło
29.11.2021

QUIZ. Czy znasz wszystkich zdobywców Złotej Piłki?

Cały świat będzie dzisiaj mówił o Złotej Piłce. A skoro takie z was kozaki, to zmierzcie się z naszym quizem. Zadanie jest teoretycznie proste – zaznaczyć 44 piłkarzy, którzy sięgnęli po Złotą Piłkę. Messi, Ronaldo – to banał. Schody zaczynają się, gdy grzebiemy w historii. Który z Węgrów sięgnął po tę nagrodę? Jak to było […]
29.11.2021
Suche Info
29.11.2021

Zespół Kacpra Przybyłki w finale Konferencji Wschodniej

Trwa faza play-off w MLS. W trakcie wczorajszych meczów poznaliśmy dwóch finalistów. Na Zachodzie to Real Salt Lake (ograny 2-1 został Sporting Kansas City), a na Wschodzie – Philadelphia Union, której piłkarzem jest Kacper Przybyłko, w związku z czym ten mecz interesował nas trochę bardziej.  Przybyłko pojawił się w pierwszym składzie na mecz z Nashville […]
29.11.2021