Piszczu, gdybyś tak mógł jeszcze zagrać ten jeden sezon…

Kamil Warzocha

14 maja 2021, 14:51 • 4 min czytania

Reklama
Piszczu, gdybyś tak mógł jeszcze zagrać ten jeden sezon…

Co prawda Łukasz Piszczek jeszcze nie zagrał ostatniego meczu dla Borussii Dortmund, ostatniego słowa nie powiedział, ale wczoraj zdobył z nią ostatnie trofeum. Zagrał w ostatnim finale w swojej profesjonalnej karierze, to już pewne. Na naszych oczach kończy się pewna epoka, trzeba się z tym pogodzić. Szkoda, bo wydaje się, że były reprezentant Polski mógłby pograć na przyzwoitym poziomie w Bundeslidze chociaż jeden sezon więcej. Przykłady innych weteranów pokazują, że można. Ba, Piszczek śmiało mógłby ich zawstydzić.

Czytaj także: Najważniejsze momenty Łukasza Piszczka w BVB

Za niedługo 36 lat na karku, decyzja o zejściu z wielkiej sceny futbolu. Udanie się do Goczałkowic-Zdroju, spokojne życie, brak myśli o odcinaniu kuponów. Taką historię napisał sobie Piszczek, którego „Last Dance” możemy w pewnym stopniu porównać do wielu innych wybitnych sportowców. Takich, którzy odchodzili w cień nie dlatego, że nie dawali już rady dojeżdżać do określonego poziomu. Chcieli odejść w chwale, nie rozmieniając kariery na drobne. I może analogia do Adama Małysza byłaby tutaj lekko na wyrost, ale wiecie, o co chodzi. Przy takiej postaci mieliśmy pewność, że potrafiłaby dać jeszcze wiele radości.

To samo tyczy się Łukasza Piszczka.

Reklama

OBSTAWIAJ BUNDESLIGĘ W FUKSIARZ.PL!

Borussia wygra z Mainz, handicap 0:1 - kurs 2,01

Piszczek w realiach Bundesligi to nie taki staruch

Nie jest tajemnicą, że kilka klubów Bundesligi bardzo chętnie zatrudniłoby Piszczka u siebie. Mowa o poważnych ofertach z dobrym podłożem finansowym, ale, wiadomo, nie to jest główną motywacją polskiego obrońcy. W każdym razie coś takiego pokazuje, jak bardzo ceni się jego fach w Niemczech. Nawet mimo faktu, że mówimy przecież o prawie 36-latku. Tylko – no właśnie. Patrzenie na Piszczka przez pryzmat wieku byłoby trochę niesprawiedliwe. W ostatnich latach po niemieckich boiskach biegało i wciąż zresztą biega kilku staruszków, którzy bronią się jakością. Piszczu też mógłby, oj, mógłby brylować w kategorii najstarszych.

Piłkarze, którzy rozgrywali sezon Bundesligi, mając 36 lat lub więcej (ostatnie pięć lat):

  • Claudio Pizarro (napastnik, Werder Brema)
  • Oliver Fink (obrońca, Fortuna Dusseldorf)
  • Klaas-Jan Huntelaar (napastnik, Schalke)
  • Makoto Hasebe (pomocnik, Eintracht Frankfurt)
  • Stephan Lichtsteiner (obrońca, Augsburg)
  • Emir Spahić (obrońca, Hamburger SV)
  • Naldo (obrońca, Schalke)
  • Vedad Ibisević (napastnik, Schalke)
  • Clemens Fritz (pomocnik, Werder Brema)
  • Sascha Riether (obrońca, Schalke)
  • Franck Ribery (pomocnik, Bayern)
  • Daniel Baier (pomocnik, Augsburg)
  • do tego sześciu bramkarzy

Poza ligowymi średniakami w skali Bundesligi mamy kilku zasłużonych zawodników. Jesteśmy sobie w stanie wyobrazić, że Łukasz Piszczek dołącza do tego grona, mocno wzbogaca listę. Co ważne, część tych gości nie można uznawać za uzupełnienie, a ważny element zespołu. No i co, Piszczek w takim Mainz czy Eintrachcie wciąż dałby radę fajnie pośmigać. Pokazuje to końcówka obecnego sezonu, w której Polak zbiera świetne recenzje. Niemieckie media nazywają go niezastąpionym i kluczowym ogniwem na świetnym finiszu sezonu. A że nominalny prawy obrońca BVB, Mateu Morey, zerwał więzadła krzyżowe…

Reklama

Piszczek dostał propozycję od BVB.

Z perspektywy klubu niełatwo pogodzić się z taką stratą. Namowy do pozostania na jeszcze jeden sezon są, potwierdził to wieloletni agent piłkarza. Łukasz pozostaje jednak nieugięty, mimo że w Niemczech rozpływają się choćby nad jego meczem finałowym w Pucharze Niemiec. Tam Piszczu był jednym z najlepszych zawodników na boisku, zagrał fantastycznie. Odkąd gra regularnie, Borussia nie przegrywa, co oczywiście jest już wyświechtanym hasłem, ale jakże pozytywnym. Można je powtarzać bez końca, tak jak kibice w Dortmundzie wtórują jednym głosem, pisząc w mediach społecznościowych: „Jesteś absolutną legendą. Prosimy: nie odchodź, kochamy cię”.

https://twitter.com/sportschau/status/1392948769554063362?ref_src=twsrc%5Etfw%7Ctwcamp%5Etweetembed%7Ctwterm%5E1392948769554063362%7Ctwgr%5E%7Ctwcon%5Es1_&ref_url=https%3A%2F%2Fwww.sport.pl%2Fpilka%2F76508127081752lukasz-piszczek-nagle-dostal-ataku-placzu-zaczeli-nim-podrzucac.html

Gdyby, używając żargonu Jerzego Brzęczka, Piszczkowi coś przestawiło się w głowie, to byłaby chyba najlepsza informacja dla kibiców BVB od lat. Wyjątkowa, bo Polak posiada przecież status legendy. Legendy porównywalnej do tej Sebastiana Kehla czy Romana Weidenfellera, co mówi naprawdę wiele o dokonaniach 35-latka. Wygrany Puchar Niemiec spina je piękną klamrą, choć chyba nie wyzbędziemy się uczucia niedosytu. Wrażenia, że Łukasz Piszczek byłby jeszcze w stanie coś dołożyć do gabloty, dać trochę radości. A tak, cóż, 22 maja nastąpi koniec ery trwającej 11 lat. Borussia zagra na własnym stadionie z Bayerem Leverkusen, były reprezentant Polski zagra ostatnią zwrotkę na niemieckich ziemiach.

Taka decyzja wydaje się tym bardziej rozsądna, im bardziej wgłębimy się słowa Łukasza i spojrzymy na kwestie zdrowotne. Ten człowiek stał się wzorem do naśladowania pod względem trzymania idealnej formy fizycznej, a wiadomo, że coś takiego wiele kosztuje. Męczy się nie tylko ciało, ale również psychika. W tym wieku jeden rok robi różnicę. O ile Piszczu na pewno dałby jeszcze radę na poziomie Bundesligi, o tyle najzwyczajniej świecie tzw. żyłowanie własnego organizmu już mu się nie opłaca. Swoje zrobił, swoje pokazał. Jeśli ktoś chce zostać tytanem pracy w jakimkolwiek aspekcie życia, patrząc z perspektywy Polaka, lepszego przykładu obok Roberta Lewandowskiego nie znajdzie.

Reklama

Fot. Newspix

 

Kamil Warzocha

W Weszło od początku 2021 roku. Filolog z licencjatem i magister dziennikarstwa z rocznika 98’. Niespełniony piłkarz i kibic FC Barcelony, który wzorował się na Lionelu Messim. Gracz komputerowy (Fifa i Counter Strike on the top) oraz stały bywalec na siłowni. W przyszłości napisze książkę fabularną i nakręci film krótkometrażowy. Lubi podróżować i znajdować nowe zajawki, na przykład: teatr komedii, gra na gitarze, planszówki. W pracy najbardziej stawia na wywiady, felietony i historie, które wychodzą poza ramy weekendowej piłkarskiej łupanki. Ogląda przede wszystkim Ekstraklasę, a że mieszka we Wrocławiu (choć pochodzi z Chojnowa), najbliżej mu do dolnośląskiego futbolu. Regularnie pojawia się przed kamerami w programach “Liga Minus” i "Weszlopolscy".

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Bundesliga