JAN BŁACHOWICZ OBRONIŁ PAS!

Damian Smyk

Autor:Damian Smyk

07 marca 2021, 07:41 • 2 min czytania

Reklama
JAN BŁACHOWICZ OBRONIŁ PAS!

Jan Błachowicz znów to zrobił. Wbrew opinii ekspertów, wbrew przewidywaniom bukmacherów, Polak obronił pas wagi półciężkiej UFC w starciu z niepokonanym do tej pory Israelem Adesanyą. Błachowicz dość niespodziewanie dotrwał do ostatniej rundy – wydawało się, że jeśli wygra, to przez nokaut. Ale karty sędziowskie nie pozostawiły złudzeń – 2x 49:45, 49:46. Największa walka w historii polskiego MMA skończyła się pięknie!

Reklama

Oj, niesamowicie musieli stresować się polscy kibice przed ogłoszeniem wyników sędziów. To nie było jednostronne starcie, po którym któryś z zawodników może przed poznaniem decyzji być pewnym swego. Adesanya był w oktagonie zdecydowanie szybszy od Polaka. Nie tak szybki, jak w walkach w wadze średniej. Ale wyraźnie dynamiczniejszy. Świetnie kiwał, dobrze utrzymywał dystans do rywala, trafiał pojedynczymi prostymi.

Najbardziej martwiła nas jednak łydka Błachowicza. Adesanya – trochę jak w walce z Costą – potwornie okopywał lewą łydkę Polaka. Pytanie było takie – czy wytrzyma? Czy ta noga wykroczna nie ugnie się po kolejnym lowkicku?

Ale nie ugięła się. – Podwójny lewy! – słyszeliśmy z narożnika obrońcy tytułu. Błachowicz był chłodny. Metodyczny. Bardzo opanowany. Kilka razy trafił lewym, ale nie na tyle, by poważnie zachwiać Nigeryjczykiem. Adesanya lepiej kopał, ale to Błachowicz trafniej i skuteczniej bił ciosami na korpus i głowę.

Do trzeciej rundy mogliśmy nieco obawiać się tego, jak ocenią to starcie sędziowie, jeśli walka potrwa na pełnym dystansie. Ale w czwartej i piątej rundzie Błachowicz wyciągnął asa z rękawa – zapasy. W czwartej rundzie obalił niepokonanego do tej pory rywala i przez około dwie minuty trzymał go w półgardzie. Przed piątą rundą można było pomyśleć – jeśli to powtórzy, jeśli znów będzie w stanie obalić tego świetnie broniącego się przed sprowadzeniami Adesanyę, to może być pięknie.

Reklama

I zrobił to.

On to, cholera, zrobił.

49:45, 49:45, 49:46. Tak wyglądało punktowanie rund według sędziów.

Stało się coś, czego nie przewidywali bukmacherzy i eksperci. Błachowicz zresztą lubi grać na nosie tym, którzy wieszczą mu porażki. W dziesięciu ostatnich walkach był underdogiem, to rywal był faworyzowany w typach. Ale on znów to zrobił. Wygrał piątą walkę z rzędu w UFC. Obronił pas. No i zabrał „zero” z bilansu Adesanyi. Czyli jednego z najbardziej ekscytujących zawodników MMA.

Reklama

Janie Błachowiczu, jesteś wielki.

Jan Błachowicz – Israel Adesanya (2x 49:45, 49:46)

fot. NewsPix

Damian Smyk

Pochodzi z Poznania, choć nie z samego. Prowadzący audycję "Stacja Poznań". Lubujący się w tekstach analitycznych, problemowych. Sercem najbliżej mu rodzimej Ekstraklasie. Dwupunktowiec.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
Ekstraklasa

Raków był już dogadany na duży transfer. Kontuzja pokrzyżowała plany

Mikołaj Duda
0
Raków był już dogadany na duży transfer. Kontuzja pokrzyżowała plany
Ekstraklasa

Angel Rodado zagra dla… reprezentacji Polski? „To byłby zaszczyt”

Mikołaj Duda
15
Angel Rodado zagra dla… reprezentacji Polski? „To byłby zaszczyt”

Inne sporty

Reklama