Reklama

Na Zapleczu: Jak wyglądała zima pierwszoligowców?

Szymon Janczyk

Autor:Szymon Janczyk

15 lutego 2021, 18:01 • 14 min czytania 12 komentarzy

Sparingi, mecze kontrolne – co z nimi zrobić? Trenerzy najpewniej powiedzą wam, że nic, bo wyniki takich spotkań nie mają znaczenia. Tu trzeba małym druczkiem dopisać: zwłaszcza jeśli są niekorzystne dla autora zdania. Ale jednak po coś te mecze się odbywają, dlatego zajrzeliśmy w arkusz sparingów pierwszoligowców. Kto najlepiej przepracował zimę, czyje popisy indywidualne przykuwały uwagę, jakie niespodzianki chcą przygotować trenerzy i który zespół wydaje się być najmocniejszy? Przygotowaliśmy dla was obszerną ściągawkę przed startem rundy wiosennej.

Na Zapleczu: Jak wyglądała zima pierwszoligowców?

Co prawda w najbliższy weekend pierwszoligowcy wracają do gry tylko częściowo, jednak skoro wracają, to nie byłoby sensu czekać z podsumowaniem gier kontrolnych do kolejnego tygodnia. Zwłaszcza że 90% spotkań już za nami. Kto miał się przygotować, ten to zrobił. Kto miał wywalczyć miejsce w składzie, ten najwyżej dopisze sobie jeszcze 90 minut w tzw. „próbie generalnej”. Dla klubów z zaplecza Ekstraklasy ta zima była wyjątkowo ciężka. Tylko trzy drużyny udały się na obóz zagraniczny:

Wszystkie wyleciały do Turcji, a reszta marzła, zgrzytała zębami i dygotała na mrozie. Czasami dosłownie, bo zaśnieżone boiska i zamrożone płyty główne były dużym problemem. Niektórzy całą zimę przepracowali na sztucznej nawierzchni, więc wyjście na naturalną murawę może być lekkim szokiem. Ale nie będzie to jedyna niespodzianka…

Zmiana ustawienia, przebudowa zespołu

W miniony weekend ostatni sparing rozgrywała Korona Kielce. Podopieczni Macieja Bartoszka nie ujawnili składu na to spotkanie, bo w weekend zagrają z Widzewem Łódź i chcą rywala zaskoczyć. Pokazali jedynie bramkę, która sama w sobie straszy łodzian. Po ładnej, zespołowej akcji, pole karne zostało błyskawicznie zdobyte i piłka zatrzepotała w siatce.

Reklama

Udało nam się ustalić, że kielczanie faktycznie wymyślili coś nowego. Według naszej wiedzy w meczu z GKS-em Katowice ćwiczyli grę trójką w linii obronnej. Formacja miała przypominać 3-1-3-1-2, stosowaną przez zachodnie kluby, jednak nie była dokładnym odzwierciedleniem. Z tego co słyszymy, Maciej Bartoszek dokonał pewnych modyfikacji, np. zamiast grać dwójką napastników, zagrał na dwie „dziesiątki”. Co z tego wyniknie? Sami jesteśmy ciekawi, bo Korona zimą mocno się zmieniła. Najbardziej bolesne są straty w drugiej linii – Iwo Kaczmarski był wyróżniającym się młodzieżowcem, a Wiktor Długosz motorem napędowym ofensywy (gol, 2 asysty, asysta drugiego stopnia). Kielczanie robili zakupy na dwa sposoby:

  • Młodzież – Marcel Zapytowski (bramkarz, młodzieżowiec), Adrian Bielka („dziesiątka”, młodzieżowiec), Rafał Kobryń (obrońca)
  • Zagraniczny zaciąg – Filipe Oliveira (pomocnik), Marko Pervan (pomocnik), Marko Zebić (pomocnik), Kubilay Yilmaz (napastnik)

Wiadomo, to zawsze pewna niewiadoma, jednak słyszymy, że w ostatnim sparingu Korona wyglądała bardzo dobrze. Prowadziła grę, wymieniała dużo podań – dominacja. Z nowych piłkarzy najlepiej wypada Pervan, autor gola i asysty. Natomiast problemem może być to, że Korona ani razu nie strzeliła rywalom więcej niż jednego gola oraz to, że aż cztery bramki straciła po stałych fragmentach gry.

Radomiak chce grać trójką z tyłu

Wygląda na to, że Korona nie będzie jedynym zespołem, który zimą zmieni ustawienie. Na grę trójką z tyłu może na stałe przejść Radomiak Dariusza Banasika. Ten manewr stosowano zarówno w sparingach, jak i w meczu Pucharu Polski z Lechem Poznań. Powód? Transfer Raphaela Rossiego, który na warunki 1. ligi wydaje się być solidnym zawodnikiem. Oczywiście jest pewien haczyk – Rossi w ostatnich dwóch sezonach grał niewiele, bo doznał poważnego urazu stopy. W Radomiu chce się odbudować, a klub wybierał ponoć mądrze, sprawdzając wcześniej, jakim stylem grają radomianie i jak będzie do niego pasował. Z tego co widzieliśmy z Lechem – będzie. Rossi parę lat temu kosztował Sion milion euro. Nie bez powodu, bo w Portugalii się wyróżniał.

  • Miał dobre rozegranie – był na 13. miejscu w Lidze NOS pod względem celnych krótkich podań, w Boaviście nikt się z nim nie równał
  • Był 8. w Lidze NOS pod względem przejęć piłki
  • A także 1. w portugalskiej ekstraklasie pod względem wybić futbolówki

Solidny czyszczący z dobrym rozegraniem to świetny dodatek do duetu Mateuszów – Cichocki & Bodzioch. Gra trójką z tyłu uwalnia też potencjał niesamowicie wydolnych wahadeł – Damiana Jakubika i Dawida Abramowicza. Obaj mają końskie zdrowie i stalowe płuca. Radomiak w pewnym momencie szedł na króla polowania, bo do zespołu dołączył także Mamadu Cande (całkiem solidne CV), po kontuzji wracał Patryk Mikita, a klub walczył o wypożyczenie Rafała Makowskiego ze Śląska. Życie jednak trochę zweryfikowało te plany.

  • Cande okazał się nieco za duży, przy czym „nieco” to łagodne określenie, a w dodatku odnowiła mu się kontuzja i trzeba rozwiązać z nim kontrakt
  • Makowskiego zablokował Śląsk, a potem złapał kontuzję
  • Mikita ma za sobą dopiero 20 minut na boisku, trzeba będzie na niego poczekać

Do zespołu najprawdopodobniej dołączy jeszcze Amancio Fortes, jednak to nie daje Radomiakowi przewagi kadrowej przed startem rundy.

Remont Resovii

Największą przebudowę przeszła jednak Resovia. Tylko GKS Bełchatów ściągnął tylu nowych piłkarzy co rzeszowianie. Ale wiadomo, że w Bełchatowie powody wymiany kadrowej są nieco inne. Na Podkarpaciu też próbują ukrywać co się da. Nie znajdziemy skrótów wszystkich meczów sparingowych, więc mieliśmy utrudnione zadanie. Natomiast kilka ruchów wygląda solidnie. Jakub Wróbel dał się poznać jako solidny pierwszoligowy strzelec w GKS-ie Jastrzębie, a jego cztery bramki w sparingach potwierdzają, że na zapleczu Ekstraklasy czuje się jak ryba w wodzie. Bartosz Jaroch też wygląda na solidne wzmocnienie. Mniej pewnie wyglądają ruchy zagraniczne:

Reklama
  • z Nemanją Markoviciem były małe problemy, jednak Resovia zdecydowała się zaoferować mu kontrakt
  • Josip Soljić dał się w Polsce poznać, ale ostatnio wspominamy raczej o tym, że w 1. lidze już nie dojeżdżał

Problemem dla Radosława Mroczkowskiego będzie też pozycja młodzieżowca. Korona wykupiła Zapytowskiego, więc rzeszowianie bramki młodym już nie obsadzą. Lider Pro Junior System najpewniej postawi na Mateusza Geńca, który w sparingach grał częściej niż Jakub Persak i Karol Twardowski. Drugim najczęściej ogrywanym młodzieżowcem w meczach kontrolnych był Bartłomiej Kiełbasa.

Młodzież na plus

A skoro już o młodzieży, to warto zatrzymać się przy niej na dłużej. Tak się bowiem składa, że podczas zimowych sparingów kilku młodzieżowców robiło furorę i wiosną będzie trzeba uważnie śledzić ich poczynania. O kim mowa? Przede wszystkim o Kamilu Kargulewiczu. Jesienią strzelił sześć goli (do tego zaliczył asystę) w trzecioligowej Siarce, więc GKS Tychy zaprosił go na testy. I chyba tej decyzji nie żałuje, bo Kargulewicz okazał się jednym z najskuteczniejszych zawodników zimy w całej lidze.

  • bramka
  • 3 asysty
  • 3 asysty drugiego stopnia

Na skrzydle zamiatał konkurencję. Potrafił wywalczyć rzut karny, dobrze rozumiał taktykę wyższego pressingu, którą starał się stosować Artur Derbin i przede wszystkim – miał „to coś” pod bramką. Dawno już żaden młodzieżowiec na skrzydle nie miał takiego wejścia w seniorski futbol, więc pozostaje liczyć, że Kargulewicz (rocznik 2000) utrzyma ten poziom w lidze. Tyszanie mają zresztą powody do zadowolenia. Zimą dobrze prezentowali się także Damian Nowak (4 gole), Bartosz Biel (2 gole, asysta) i Kacper Piątek (3 asysty, asysta drugiego stopnia), więc siły rażenia nie powinno zabraknąć. Tyły zabezpieczy z kolei Maciej Mańka, który po kontuzji rozegrał blisko 250 minut w sparingach i zanotował dwie asysty.

Efektywny Maciej Rosołek

Zimą Arka postanowiła zabezpieczyć pozycję młodzieżowca, wypożyczając Macieja Rosołka z Legii Warszawa. Ma on zastąpić Mateusza Młyńskiego, który podpisał już kontrakt z Wisłą Kraków. Rosołek nie powinien mieć problemów z grą w wyjściowym składzie, bo zimą zbierał liczby jak szalony. Co prawda nie zawsze łączyło się to z bezbłędną grą, więc nie stawiamy znaku równości między nim a Kargulewiczem, jednak dorobek 19-latka robi wrażenie.

  • 2 gole
  • asysta
  • 3 asysty drugiego stopnia

W Gdyni radość musi być podwójna, bo dobrze wypadł także Mikołaj Łabojko (2 asysty), który już jesienią zaliczył duży progres. Słyszeliśmy wtedy, że pomocnik przeszedł długą drogę w porównaniu do tego, jak wyglądał latem, tuż po transferze. Nic dziwnego, że zaczął zbierać minuty i powinien to robić także wiosną. Dość nieoczekiwanie możemy obserwować właśnie narodziny sporego talentu. Ale największym wygranym przygotowań jest kto inny. Mateusz Żebrowski zaczął grać na „dziewiątce” i jest nie do zatrzymania. Pięć bramek mówi samo za siebie, do tego Żebrowski miał też udział przy bramkach kolegów.

Arka chyba najwięcej zyskała dzięki sparingom, bo pokazała się z bardzo dobrej strony i rozwiała wątpliwości co do umiejętności egzotycznych transferów – Luisa Valcarce i Christiana Alemana.

Patryk Makuch wrócił do Legnicy

Kolejnym młodym, który błysnął zimą, jest Patryk Makuch. Co prawda nie ma on już statusu młodzieżowca, jednak w GKS-ie Bełchatów zyskał na tyle dużo, że Miedź Legnica skróciła jego wypożyczenie. Mało tego – interesował się nim nawet Górnik Zabrze, więc jesień Makucha była naprawdę udana. Zresztą to widać w liczbach. Trzy bramki, asysta i asysta drugiego stopnia uczyniły go jednym z dwóch najskuteczniejszych piłkarzy „Brunatnych”. W meczach kontrolnych Makuch podtrzymał tę dyspozycję. Miał udział przy bramce co 46 minut i w każdym występie pokazywał coś, co dawało trenerowi Jarosławowi Skrobaczowi do myślenia.

Jedyny problem? Duża konkurencja.

Sam fakt, że w zimowych sparingach po dwa gole zdobyli także Kamil Zapolnik i wracający po kontuzji Michał Bednarski, sporo mówi o rywalizacji w ofensywie legniczan. Natomiast dla kibiców to same plusy, bo doliczając trzy trafienia Krzysztofa Drzazgi, dobrą formę Damiana Tronta (gol, 2 asysty i asysta drugiego stopnia), Joana Romana (3 asysty) i Pawła Tupaja (2 asysty, asysta drugiego stopnia), o strzelanie bramek na Dolnym Śląsku nie trzeba się martwić.

Czas snajperów

Przegląd wygranych zimowego okresu przygotowawczego zakończymy na napastnikach z dołu tabeli. Swoje kluby do utrzymania mają poprowadzić Rafael Victor i Daniel Rumin. Przed startem przygotowań ich pozycje były odmienne. Rumin był najskuteczniejszym piłkarzem GKS-u Jastrzębie (6 goli, asysta i 2 asysty drugiego stopnia). Victor późno dołączył do Sandecji i wiele nie pokazał, a patrząc na jego CV (Portugalia, Islandia, Izrael), można było nabrać wątpliwości. Zimą napastnik je rozwiał, bo został najskuteczniejszym piłkarzem okresu sparingowego.

  • 5 goli
  • asysta
  • 2 asysty drugiego stopnia

Victor świetnie odnajdował się w polu karnym, a Sandecja bardzo dobrze go wykorzystywała przy stałych fragmentach gry. Nikt nie zdobył ze stojącej piłki tylu bramek co podopieczni Dariusza Dudka (sześć), w czym dużą rolę odegrał przeżywający 15. młodość Maciej Małkowski (piękny gol z rzutu wolnego i 3 asysty). Rafael Victor mógł mieć nawet o parę bramek więcej na koncie, jednak nie zawsze był skuteczny. To pewien element do poprawy, jednak Sandecja w okresie przygotowawczym wygląda bardzo solidnie – poza strzelaniem z SFG niewiele bramek w ten sposób traci, bo stało się to tylko raz.

GKS Jastrzębie nie prezentował się aż tak dobrze. Wręcz przeciwnie, kibice mają pewnie obawy o dyspozycję ekipy Pawła Ściebury, która wygrała zaledwie dwa spotkania, a z potęgami się przecież nie mierzyła. GKS Jastrzębie sprokurował najwięcej rzutów karnych ze wszystkich ligowców (trzy), jednak podobnie jak Sandecja zanotował trzy trafienia z rzutów wolnych, które kapitalnie wykonywał Daniel Feruga. W zasadzie na Śląsku nic się nie zmienia: nadzieją nadal jest kreatywna ofensywa, na którą składają się także Farid Ali i wspomniany wcześniej Rumin. Trzy gole i dwie asysty Daniela pozwalają mu plasować się w czołówce najskuteczniejszych zawodników w sparingach.

Widzew i Jastrzębie na dużym obciążeniu

Warto zwrócić uwagę na jeszcze jedną rzecz. Dwa kluby na zapleczu Ekstraklasy postawiły na naprawdę solidny wycisk w trakcie przygotowań. W zasadzie tylko piłkarze GKS-u Jastrzębie i Widzewa Łódź mają w nogach tyle minut, jakby rozegrali pół dodatkowej rundy. To budzi zastanowienie, bo pytając w środowisku o sekret zimowych przygotowań, zawsze słyszeliśmy, że pierwszoligowcy powinni grać mniej, żeby wejść w wiosnę na świeżości. Tymczasem w Widzewie doszło do tego, że Patryk Stępiński rozegrał aż 500 minut, podczas gdy jesienią uzbierał 785 minut w lidze. Gdyby łodzianie mieli jeszcze tydzień-dwa zapasu, Stępiński pewnie by ten wynik przebił. TOP10 zawodników z największą liczbą minut w nogach prezentuje się tak:

  • Patryk Stępiński – 500
  • Daniel Tanżyna – 490
  • Łukasz Kosakiewicz – 480
  • Mateusz Możdżeń – 465
  • Dominik Kun – 455
  • Krystian Nowak, Patryk Mucha – 435
  • Bartłomiej Poczobut – 425
  • Jakub Apolinarski – 420
  • Marek Mróz, Dominik Szczęch – 415
  • Filip Laskowski, Michael Ameyaw, Miłosz Mleczko – 405

Praktycznie sam Widzew i Jastrzębie, poza Filipem Laskowskim. Ciekawi nas, czy ktoś tu przypadkiem nie przedobrzył.

Najlepsze transfery zimy w 1. lidze

Łódź to dobre miejsce, żeby rozejrzeć się za najlepszymi transferami tej zimy. Nie ma chyba wątpliwości, że ŁKS rozbił bank. Co prawda rzutem na taśmę, ale jednak. O tym, jakim kozakiem powinien być Mikkel Rygaard pisaliśmy już w osobnym tekście. Duńczyk miał trafić do ŁKS-u latem, jednak postanowiono przyśpieszyć działania, żeby nie mieć problemów z awansem do najwyższej klasy rozgrywkowej. Od tego momentu do Łodzi trafili jeszcze:

  • Adam Marciniak, kapitan Arki
  • Ricardinho, do niedawna piłkarz Ekstraklasy

A także młody zdolny Piotr Janczukowicz, więc paczka Wojciecha Stawowego jest naprawdę silna. Minus? To, jak wyglądał ŁKS zimą, bo sparingi nie napawały optymizmem. Jeden gol, trochę błędów – było słabo. Natomiast mecz pucharowy pokazał, że na ŁKS trzeba patrzeć już tylko pod kątem faworyta do bezpośredniego awansu.

Paweł Tomczyk w Widzewie

Po drugiej stronie Łodzi nie jest może aż tak barwnie, ale Widzew dokonał solidnych wzmocnień. Jakby nie patrzeć, zabezpieczył wszystko, co się dało.

  • Jakub Wrąbel wskoczy do bramki, a rok temu w Stali wypadał w niej bardzo dobrze
  • Caique załata środek obrony i “szóstkę”, a że na stoperze często kontuzje łapie Grudniewski, to wygląda to rozsądnie
  • Kacper Gach sprawi, że Stępiński nie będzie musiał ganiać w lidze tak jak w sparingach
  • Piotr Samiec-Talar to idealna opcja na młodzieżowca do rywalizacji z Ameyaw
  • Paweł Tomczyk zagwarantuje bramki

I właśnie na tym ostatnim się skupimy. Paweł Tomczyk to jeden z wygranych zimowego okresu przygotowawczego. Strzelił dla Widzewa pięć bramek, a przecież to trafianie do siatki było największym problemem drużyny Enkeleida Dobiego jesienią. Widzew stwarzał sobie najwięcej sytuacji (za InStatem), a najmniej z nich wykorzystywał. Tylko GKS Bełchatów i Resovia strzeliły mniej goli, przy czym łączny budżet tych drużyn jest pewnie taki, jak budżet płacowy Widzewa, więc to po prostu wstyd. Tomczyk pokazał, że i rzut karny wykorzysta i głową piłkę do siatki skieruje. Będzie w czym wybierać, więc Marcin Robak w końcu zyska skutecznego kumpla do gry z przodu.

Oby tylko Widzew popełniał mniej błędów indywidualnych, bo to po nich – oraz po stałych fragmentach gry – tracił zimą najwięcej bramek.

Luis Valcarce w Arce

Jesteśmy prostymi ludźmi. Widzimy 28-letniego Hiszpana, który nie miał klubu i trafia do Arki, przypominamy sobie historię hiszpańskojęzycznych piłkarzy w Gdyni i zacieramy ręce na kolejny szrot. Tak, takie było pierwsze wrażenie o Luisie Valcarce i na pewno nie byliśmy w tych obawach sami.

Ale jeśli ktoś myślał podobnie, a potem włączył sparing Arki, to Valcarce zamknął mu buzię. Tak jak zamknął nam.

Zawsze zastanawialiśmy się, jak to jest, że człowiek pół życia spędza na dośrodkowaniach, a i tak ciężko mu trafić do celu. Valcarce nasze wątpliwości rozwiał, bo jego centry były jak świeże, gruzińskie mandarynki. Piękne, soczyste i trafiały prosto do koszyka. Cztery asysty w okresie przygotowawczym mówią same za siebie – kroi nam się kozak, tak po prostu. Co więcej, nieźle wypada też Christian Aleman (asysta, 2 asysty drugiego stopnia) więc ten duet może być receptą na problemy Arki ze skutecznymi asystentami.

Kto może mieć problem?

A komu okres przygotowawczy nie wyszedł? Sporą zagadką jest Górnik Łęczna. Po pierwsze dlatego, że miał spory problem z przeprowadzaniem transferów – Aleksander Jagiełło, Michał Mak i Gabriel Matei wyglądają nieźle na papierze, jednak dołączyli do drużyny późno. Słyszeliśmy też, że słaba pogoda nie ułatwiała przygotowań na Lubelszczyźnie. Górnik tracił sporo na słabym boisku treningowym i może mieć problemy z dobrym wejściem w sezon. Sparingi są pewną niewiadomą, bo łęcznianie grali ze słabszymi rywalami. Z drugiej strony jednak liderzy nie zawiedli:

  • Maciej Gostomski nie wpuścił ani jednej bramki
  • Bartosz Śpiączka był jednym ze skuteczniejszych piłkarzy

Transfery nie rzucają na kolana w Głogowie. Nikodem Niski może być alternatywą na bok obrony, jednak nie jest to pewniak. Dominik Dziąbek ma talent, ale w sparingach jeszcze go nie pokazał. Mavrounis Bougdanis przychodzi z 4. ligi greckiej i gdyby nie to, że Greka udało się ściągnąć na bardzo korzystnych warunkach finansowych i kontraktowych, a on sam był już sprawdzony w Polsce, zapewne pukalibyśmy się w czoło nad sensem takiego ruchu. Wciąż brakuje snajpera dla odciążenia Mikołaja Lebedyńskiego, choć optymizmem napawają stałe fragmenty gry (2 gole zdobyte po rzutach rożnych).

W sparingach Odry Opole padało dużo bramek, a Szymon Drewniak zdołał nawet ustrzelić pierwsze trafienie z rzutu wolnego w nowych barwach. Nieźle wypadał Adam Żak (3 gole i asysta), jednak strata Sebastiana Boneckiego na pewno będzie odczuwalna. Odra zresztą sporo goli traciła, a kornery były jej zmorą (3 stracone gole w ten sposób w zimowym okresie). Podobny problem ze stałymi fragmentami gry ma Stomil Olsztyn (3 gole stracone po rogach + karny), który także nie imponował zimą formą. Z kolei w Sosnowcu mogą być względnie zadowoleni. Zagłębie jako jedyne nie straciło żadnej bramki po stałych fragmentach gry, a aż trzy w ten sposób strzeliło. Pięć czystych kont Szymona Frankowskiego to także dobry omen. Co więcej, niezłą formę prezentuje Goncalo Gregorio, który ma na koncie dwa gole i asystę drugiego stopnia.

1. liga na start

W weekend kilka tez postawionych w tekście będziemy mogli potwierdzić (albo im zaprzeczyć). Przed nami dwa zaległe spotkania, bardzo ważne w walce o awans. ŁKS podejmie GKS Tychy, a Widzew zagra z Koroną.

Jak mawia klasyk – lets get ready to rumble!

SZYMON JANCZYK

fot. Newspix

Nie wszystko w futbolu da się wytłumaczyć liczbami, ale spróbować zawsze można. Żeby lepiej zrozumieć boisko zagląda do zaawansowanych danych i szuka ciekawostek za kulisami. Śledzi ruchy transferowe w Polsce, a dobrych historii szuka na całym świecie - od koła podbiegunowego przez Barcelonę aż po Rijad. Od lat śledzi piłkę nożną we Włoszech z nadzieją, że wyprodukuje następcę Andrei Pirlo, oraz zaplecze polskiej Ekstraklasy (tu żadnych nadziei nie odnotowano). Kibic nowoczesnej myśli szkoleniowej i wszystkiego, co popycha nasz futbol w stronę lepszych czasów. Naoczny świadek wszystkich największych sportowych sukcesów w Radomiu (obydwu). W wolnych chwilach odgrywa rolę drzew numer jeden w B Klasie.

Rozwiń

Najnowsze

1 liga

1 liga

Igor Łasicki z nową umową pomimo kontuzji. „Szacunek dla prezesa Królewskiego”

Patryk Fabisiak
4
Igor Łasicki z nową umową pomimo kontuzji. „Szacunek dla prezesa Królewskiego”
1 liga

Wisła Kraków zatrzyma gwiazdę nawet bez awansu do Ekstraklasy? Cena jest wysoka

Szymon Janczyk
34
Wisła Kraków zatrzyma gwiazdę nawet bez awansu do Ekstraklasy? Cena jest wysoka

Komentarze

12 komentarzy

Loading...