Reklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • Reklama
Reklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • Reklama

Liverpool rusza po Bena Daviesa. Ale nie tego, o którym myślicie

Jan Piekutowski

Autor:Jan Piekutowski

01 lutego 2021, 13:20 • 5 min czytania 1 komentarz

Do tej pory Jurgen Klopp zaproponował aż 15 różnych par stoperów. Wynik niebagatelny, tym bardziej, że Liverpool zagrał dopiero 32 mecze we wszystkich rozgrywkach. Wszystko wskazuje jednak na to, że niedługo liczby zostaną jeszcze bardziej podkręcone.

Liverpool rusza po Bena Daviesa. Ale nie tego, o którym myślicie

Na Anfield ma bowiem trafić Ben Davies, ale nie ten, o którym mogliście pomyśleć w pierwszej chwili. Jeden Ben Davies gra w Tottenhamie, jest lewym obrońcą, który często wykorzystywany jest jako stoper, regularnie reprezentuje Walię. Drugi to 25-letni defensor Preston North End, średniaka Championship. I to właśnie po niego rusza Liverpool.

Jest to transakcja o tyle zastanawiająca, że Anglika próżno było szukać w zestawieniach najlepszych zawodników drugiej ligi. To – na pierwszy rzut oka – po prostu porządny obrońca, dobrze pasujący do warunków stawianych przez rozgrywki, w których się znalazł. Jak do tej pory nie walczył o niego żaden wielki klub z Premier League. Daviesowi kończył się niedługo kontrakt i miał trafić do Celticu. Pojawiło się też rzekome zainteresowanie ze strony Bournemouth, ale nikt nie myślał o przelewaniu na konto Preston jakichkolwiek milionów. A jednak Liverpool postąpił inaczej.

25-latek ma kosztować niespełna dwa miliony funtów – grosze dla ekipy z Anfield. Nadal jednak ten ruch może zastanawiać, bo przecież nikt inny tak śmiały nie był. Pytania pojawiają się tym bardziej, że na wypożyczenie do ekipy The Lilywhites ma trafić Sepp van der Berg, młodzieżowy reprezentant The Reds.

Wstępne podsumowania są zatem dość zastanawiające. Na tym transferze na pierwszy rzut oka skorzystają wszyscy poza Liverpoolem. Preston dostanie zawodnika na wypożyczenie i dwa miliony za gościa, który i tak miał odejść. Sam Ben Davies trafi do wielkiego klubu, o jakim kilka miesięcy temu – zanim obrona klubu Jurgena Kloppa została rozpieprzona przez kontuzje – mógł jedynie pomarzyć. Wspomniany van der Berg też nie wyjdzie na tym źle – dostanie szansę na regularną grę w wymagającej lidze, co rozstrzygnie o jego przyszłości.

Reklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • Reklama
Reklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • Reklama

A Liverpool co? Przeciętny obrońca z przeciętnego klubu Championship jako remedium na kłopoty? Serio?

Plusy dodatnie, plusy ujemne

Ano nie do końca. Liverpool oczywiście bardzo mocno ryzykuje, lecz Davies nie jest tak przypadkowym nazwiskiem, na jakie mógłby wyglądać. Jakiś czas temu wzbudził nawet zainteresowanie ze strony klubów Bundesligi – jasne, nie był to Bayern Monachium, RB Lipsk ani Borussia, lecz coś zdecydowanie było na rzeczy.

25-latek ma pewien zestaw cech, które w gruncie rzeczy sprawiają, iż The Reds nie stracą na tym transferze nawet funta.

Z racji swojego pochodzenia, Davies nikomu nie zabierze miejsca w 25-osobowej kadrze Premier League. Ma status homegrown, który jest niezwykle cenny, i który kluby zwykle pozyskują, ściągając podstarzałych bramkarzy. Tak Manchester United zrobił z Lee Grantem, tak Manchester City zrobił ze Scottem Carsonem. Oczywiście żaden z nich nie ma szans na grę i wszyscy modlą się, aby do niej nie doszło. Tymczasem Liverpool wychodzi z tego obronną ręką, bo jego szeregi zasila gość, który – co by nie mówić – potrafi grać w piłkę i jest wyspiarskim produktem.

Jurgena Kloppa ucieszy też fakt, że Anglik jest lewonożnym zawodnikiem. Doskonale może wpasować się w jeden z eksperymentalnych bloków obrony, rozwiązując poniekąd problem, który do tej pory trapił niemieckiego szkoleniowca. 53-latek nie dysponował bowiem żadnym środkowym obrońcą z dominującą lewą nogą, co mogło być równie przyjemne jak drzazga pod paznokciem, szczególnie w momentach, gdy Liverpool był naciskany przez rywala i jeden z defensorów musiał przekładać piłkę na inną stronę.

Davies to zawodnik dość dobrze operujący futbolówką, pewny z nią przy nodze, mogący spokojnie służyć jako pomost między defensywą, a linią pomocy – SmarterScout ocenił go w tej kwestii na 79/99. To naprawdę dobry wynik. Zastanawia jednak to, że Daviesa próżno szukać w zestawieniach najlepiej broniących. W tej kwestii… ustępuje większości zawodników Championship, nie mówiąc o Fabinho lub Joelu Matipie. Jeśli znowu powołamy się na SmarterScout, to możemy się złapać za głowę – pod względem wywierania presji na stronie atakującej, Brazylijczyk i Kameruńczyk otrzymali ocenę 82. Davies? 26.

Reklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • Reklama
Reklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • Reklama

Do kogo jest zatem podobny obrońca Preston North End pod względem profilu? Według The Athletic jednym z takich zawodników jest Ragnar Klavan, 35-letni defensor Cagliari, były gracz Liverpoolu. Bohater na Anfield tyleż kultowy, co słaby pod względem piłkarskim.

Wykalkulowane ryzyko

Mogło być lepiej, chociaż – jak wspomnieliśmy – nie zanosi się na to, by Liverpool był stratny. Dwa miliony funtów prawdopodobnie się zwrócą – nawet jeśli Davies nie wypali, zagra tylko kilka meczów, a większość z nich będzie co najwyżej przeciętna, to mając w CV klub z Anfield, spokojnie może zostać sprzedany do innego zespołu. Dyrektor sportowy – Michael Edwards – posiada spory dar do sprzedawania rozmaitych ananasów. Patrząc tylko na ostatnie lata, Merseyside opuścili obrońcy pokroju Lovrena, Klavana, Sakho, Wisdoma. Za tę czwórkę klub zgarnął około 38 milionów funtów.

Ewentualnego nabywcę 25-latek też może trochę kosztować. Liverpool to jedno, drugie robi wiek, kolejne narodowość i lewa noga. To kombinacja czynników, która sprawia, że trudno ocenić ten ruch jednoznacznie, a już na pewno nie można skazywać go na szybki wypad z baru.

Jurgen Klopp ma doświadczenie w budowaniu zawodników dość przeciętnych. Andy Robertson – wyciągnięty ze spadkowicza Premier League, został jednym z najlepszych lewych obrońców świata. Nat Phillips – po tym jak miał ciężary z grą w Stuttgarcie – całkiem udanie wystąpił w trzech meczach Premier League. Swoje momenty chwały miał także gość, który w pewnym momencie przegrał rywalizację z Kamilem Grabarą – Caoimhin Kelleher.

Nie ma co się nastawiać, że z Bena Daviesa wyrośnie etatowy obrońca Liverpoolu. Anglik w buty Virgila Van Dijka nie wskoczy. Przy odrobinie szczęścia może jednak zostać ciekawym poszerzeniem kadry, defensorem rezerwowym, który w momencie kryzysu będzie w stanie zagwarantować relatywnie niski spadek jakości.

Pytanie czy jest to coś, czego The Reds potrzebują, by walczyć o mistrzostwo Premier League oraz puchar Ligi Mistrzów. Wydaje się, że nie i być może na tym ruchy ekipy z Anfield się nie skończą – na radarze pojawił się (i szybko zniknął) Sven Botman, Duje Caleta-Car, a ostatnio Ozan Kabak, któremu ktoś już nawet edytował zakładkę na Wikipedii.

Fot.Newspix

Angielski łącznik

Rozwiń

Najnowsze

Anglia

Anglia

Ten Hag po porażce z Fulham: Trzeba patrzeć na szerszą perspektywę, ta jest bardzo dobra

wstellmach
1
Ten Hag po porażce z Fulham: Trzeba patrzeć na szerszą perspektywę, ta jest bardzo dobra
Anglia

Manchester United przegrał po golu w doliczonym czasie gry [WIDEO]

Piotr Rzepecki
0
Manchester United przegrał po golu w doliczonym czasie gry [WIDEO]

Komentarze

1 komentarz

Loading...