post Jakub Białek

Opublikowane 06.10.2020 18:05 przez

Jakub Białek

Pierwszy skład w Legii w wieku 19 lat, pierwsze zgrupowane dorosłej reprezentacji jako 20-latek, do października 2020 – dzięki transferowi do Ligue 1 za 7 milionów euro – status najdroższego piłkarza w historii PKO Bank Polski Ekstraklasy. Mimo że Radosław Majecki jest dopiero u progu wielkiej kariery, żaden z obecnie grających zawodników wychowanych województwie świętokrzyskim nawet nie zbliżył się do jego osiągnięć. Jak na świętokrzyskim betonie wyrosła taka róża? Poznajcie nieoczywistą historię sukcesu bramkarza AS Monaco.

OBEJRZYJ REPORTAŻ O ARCE PAWŁÓW I KSZO – KLUBACH, W KTÓRYCH ZACZYNAŁ RADOSŁAW MAJECKI

Świętokrzyski beton

Modrzewie. Wieś położona pomiędzy Ostrowcem Świętokrzyskim, Skarżyskiem-Kamienną, Starachowicami i Kielcami. Każde z tych miast w jakiś sposób zapisało się w pamięci sympatyków polskiej piłki. KSZO spędziło trzy sezony w Ekstraklasie, a sam Ostrowiec pamięta czasy, gdy gościł na swoim obiekcie reprezentację Polski. Kielce, wiadomo – kilkanaście lat Korony w elicie wyrobiły regionowi jakąś markę. Stadion Granatu Skarżysko-Kamienna był niegdyś jednym z największych w całej Polsce, posiadał 25 tysięcy miejsc. Nawet, jeśli sam Granat wielkich sukcesów nie osiągnął, na jego obiekcie organizowano w przeszłości Puchar Zakładów Metalowych czy memoriał Kazimierza Deyny. Starachowice? Miejscowy Star nigdy nie dobił do najwyższej ligi, ale kiedyś był blisko, jego nazwa wzięła się od lokalnego zakładu produkującego w przeszłości znane w całym kraju samochody ciężarowe.

To właśnie tam wychował się Radosław Majecki. To miejsce, w którym ciężko myśleć o wielkiej piłce. By nie powiedzieć – o jakiejkolwiek piłce. Nawet mimo sąsiedztwa miast, które mają futbolowe tradycje. O wielkiej piłce trudno myśleć w całym świętokrzyskim, niezależnie od tego, czy twoje dzieciństwo przypadło na wioskę Modrzewie, czy osiedle mieszczące się pod stadionem Korony.

Ostatni mecz w dorosłej reprezentacji piłkarza wychowanego w tym województwie to rok 2014. Mowa o ostatnim meczu w kadrze Pawła Brożka – piłkarza, który co prawda zaczynał w Białogonie, na obrzeżach Kielc, ale piłkarsko ukształtował się już w Krakowie. W jego ślady poszedł Majecki, który szybko opuścił Ostrowiec Świętokrzyski, gdy jako 15-latek przyjął ofertę Legii. Wiedział, co robi. Niewielu piłkarzy wychowanych w świętokrzyskim gra w Ekstraklasie. Dokładnie czterech – Żubrowski, Cebula, Szelągowski i Malarczyk. Reszta to pierwszoligowcy. Poza jednym rodzynkiem w postaci Majeckiego właśnie, który dziś walczy o swoje w AS Monaco. To niezwykle marna statystyka. Na tle innych województw – wręcz totalna bryndza.

Najlepsi piłkarze wychowani w województwie świętokrzyskim

Nie jest łatwo się przebić w tym regionie, a powodów jest wiele. Brakuje ośrodków, które dobrze szkolą. Świętokrzyskie od lat ma tylko jeden klub na centralnym poziomie – Koronę Kielce, która nawet jeśli wchłania najzdolniejszych piłkarzy z regionu, to i tak nie daje im poważnej szansy. Być może po spadku sporo się zmieni, ale w Kielcach nie postawiono na młodych nawet wtedy, gdy ci zdemolowali CLJ z szesnastoma punktami przewagi. Żaden z zawodników, którzy zaorali młodzieżowe rozgrywki, nie dostał rzetelnej szansy w Koronie, która ostatecznie spadła z ligi. Jeśli nie wypatrzy cię w młodym wieku ktoś z innych regionów Polski – prawdopodobnie przepadniesz.

Nic dziwnego, że Majecki musiał szybko wyjechać, jeśli myślał o poważnej karierze.

Pierwsze treningi w B-klasowym klubie – początek historii

Modrzewie od Pawłowa dzieli osiem kilometrów. To właśnie tu ma początek droga najdroższego bramkarza w historii Ekstraklasy. Pokonywał ją kilka dni w tygodniu. Najpierw 1,5 kilometra rowerem do Wawrzeńczyców, gdzie mieszkał jego pierwszy trener, Kamil Koprowski. A później samochodem do Pawłowa lub Kałkowa, w zależności od tego, gdzie odbywały się treningi. Bywały czasy, gdy na zajęcia zapisywało się więcej dzieciaków z Kałkowa niż Pawłowa, więc właśnie tam lokalna Arka organizowała boisko. To nie jest duży klub. Wystarczy wspomnieć, że nigdy nie przebił się ponad A-klasę.

W ostatnich miesiącach wiele się tutaj zmieniło. Powstała nowoczesna hala, dzięki której w okresie jesienno-zimowym możemy odbywać treningi w dobrych warunkach. Wybudowano ją w miejscu starego boiska, powstało w zamian tego nowe, z nawierzchnią naturalną – opowiada nam Kamil Koprowski, prezentując nowe obiekty. Jak na A-klasowy klub, infrastruktura wygląda świetnie, wręcz imponująco. Być może to początek zmian, zwiastun awansów na wyższy poziom.

Nowoczesna hala, świetna płyta – imponujące realia A-klasowej Arki Pawłów.

Na hali właśnie trwają zajęcia z wychowania fizycznego. Służy ona od niedawna całej gminie, która liczy 15 tysięcy mieszkańców. Po „stadionie” widać, że na meczach Arki nie bywają tłumy. Krzesełka pomieszczą ledwie kilkadziesiąt osób, a sam obiekt przypomina orlik. Usytuowany jest tuż za Urzędem Gminy, ale jednak w polach, za jedną z bramek widać drzewa wiśni. Murawa otoczona jest wysokimi siatkami, by oszczędzić zawodnikom biegania po piłkę. Płyta boiska wygląda rewelacyjnie, niejeden A-klasowy klub mógłby pozazdrościć. Na tym poziomie niczego więcej nie potrzeba.

Koprowski opowiada: – Dla młodych chłopaków Arki Radek to teraz inspiracja. Chłopaki wiedzą, że nasz wychowanek był w Legii, reprezentacji Polski. Wzorują się na nim. To dla nich przykład, by ciężko pracować.

Za czasów Majeckiego takiej infrastruktury nie było. Tym bardziej imponujące, że wybił się zaczynając właśnie w tak małym klubie.

Jak wybić się z Pawłowa?

W Pawłowie rzecz jasna się wyróżniał. Ale to, że wyróżniasz się w Pawłowie, nie znaczy kompletnie nic. Aż do momentu, dopóki ktoś cię nie wypatrzy. – Nie widuje się u nas przedstawicieli innych klubów – przyznaje Koprowski, bazując na długich latach doświadczeń, a pod jego słowami podpisać mogłaby się pewnie większość trenerów pracujących poniżej okręgówki. I kto wie, czy Majecki by się wybił, gdyby nie… element szczęścia.

Czyli między innymi gest jednego z życzliwych rodziców – oczywiście życzliwych bez cienia ironii – który skontaktował się z Waldemarem Rakiem, wówczas selekcjonerem kadry województwa. – Dostałem telefon od jednego z rodziców, że w Pawłowie jest chłopak, który świetnie broni – zaczyna swą opowieść Rak. Zrządzenie losu chciało, że za kilka dni zabierał reprezentację U-12 na mistrzostwa Polski do Łodzi.

Waldemar Rak – selekcjoner kadry wojewódzkiej, który powołał Majeckiego z malutkiego klubiku

Telefon był pod koniec tygodnia, a w poniedziałek wyjeżdżaliśmy już na mistrzostwa. Zdecydowałem, że w niedzielę pojadę zobaczyć tego chłopaka. Radek miał jak na swój wiek świetne warunki fizyczne i od razu można było zauważyć niesamowity talent bramkarski, ruchowy. Genialny chwyt, umiał upadać na jeden, drugi bok, był odważny. Zapoznałem się z nim, ale bałem się go wziąć. Tak naprawdę go nie znałem, a pozostałe dzieci powołane do kadry miały już ze mną styczność. Ale zauroczył mnie, powiem szczerze – opowiada Rak. Zauroczył na tyle, że z miejsca dostał powołanie jako reprezentant malutkiego klubiku i nazajutrz stawił się spakowany na swój pierwszy poważny turniej w życiu. – Nie wpuścił żadnej bramki, ale i tak nie wyszliśmy z grupy, zremisowaliśmy trzy mecze 0:0 – śmieje się Rak. Majecki swoją robotę wykonał, jeśli ktoś zawalił, to piłkarze ofensywni. W kadrze został na dłużej.

A także zagościł w świadomości trenerów KSZO, którzy toczą w regionie boje z Koroną o młodych piłkarzy. Przez lata, mimo gry na znacznie niższym poziomie rozgrywek (obecnie KSZO jest w trzeciej lidze), nie stali na straconej pozycji, przekonując młodych jedynym w regionie gimnazjum i liceum sportowym z prawdziwego zdarzenia, czego przez laty nie mogła zagwarantować Korona. Dziś konkurencja jest większa – szkoły sportowe są także w Kielcach, Nowinach czy Starachowicach. Ale Majecki nie zapewnił sobie awansu do lepszego klubu samym powołaniem. Gdy rocznik 1999 KSZO zmierzył się z Arką Pawłów, po prostu… zachwycił trenera z Ostrowca.

Przejmowałem wtedy rocznik 1999. Kolega, który oddawał mi drużynę, ostatni mecz grał z Arką Pawłów. Powiedział, że należy wziąć ich bramkarza do KSZO. Nie zastanawialiśmy się, poszliśmy we dwóch do prezesa i poprosiliśmy, by pojechał do Pawłowa i spróbował się dogadać. W ciągu dwóch, trzech tygodni Radek był u nas – mówi Rafał Borek, pierwszy trener Majeckiego w KSZO.

Wizja uczęszczania do gimnazjum sportowego była kusząca, ale Majecki miał jeszcze rok na podjęcie decyzji. Dołączył do KSZO w szóstej klasie podstawówki. – Mama codziennie go woziła na treningi. A to nie jest blisko, aż trzydzieści kilometrów – wspomina Koprowski. Po roku zdecydował, że przeniesie się do ostrowieckiej klasy sportowej.

KSZO – pierwszy kop na rozpęd

Transfer z Arki do KSZO to jak przenosiny do innego świata. Spore miasto. Tradycje piłkarskie. Schludny, ładnie wyglądający stadion. Elegancki budynek klubowy i położona nieopodal stadionu baza, gdzie człowiek czuje się, jakby był w klubie co najmniej szczebla centralnego. No i porządne warunki do rozwoju – wiele drużyn młodzieżowych, wspomniane gimnazjum, wizja przebicia się do znacznie lepszych klubów.

Bo z KSZO da się wybić. A nawet trzeba, w klubie można się rozwinąć, ale wielkich perspektyw w dorosłej piłce nie ma. – Mamy dziesięć roczników młodzieżowych, jeśli chodzi o młodzież, panuje pełna stabilizacja. Gorzej z finansami w drużynie seniorskiej. Nie mamy perspektyw na drugą ligę – samo miasto nie udźwignie ciężaru, potrzebny jest poważny sponsor, żeby to pociągnąć dalej. Stadion jest, baza jest dobra, kwestia pieniędzy – zdradza Rafał Borek. Po odrodzeniu się klubu w 2011 roku, wciąż nie udało się wrócić na poziom centralny.

Ale – jak wspomnieliśmy – dla Majeckiego to i tak był wówczas ogromny przeskok. Nic więc dziwnego, że w Ostrowcu dostał sporego kopa na rozpęd. – Po pół roku grania w trampkarzu młodszym przeszedł do juniora starszego i grał w Centralnej Lidze Juniorów z chłopcami o cztery lata starszymi od siebie z roczników 95-96. Nie odstawał od nich ani warunkami fizycznymi, ani umiejętnościami. Mieliśmy dobrego bramkarza, ale Radek szybko go wygryzł – wspomina Borek.

KSZO Ostrowiec Świętokrzyski – kiedyś była tu i Ekstraklasa, i mecze reprezentacji

W pewnym momencie pojawił się dylemat – iść do gimnazjum w Ostrowcu, grając jednocześnie w KSZO czy może jednak do Korony, która także wyraziła zainteresowanie? – KSZO było bliżej i głównie dlatego tam poszedł – wspomina Waldemar Rak, z którym otoczenie bramkarza konsultowało decyzję. – Miał też w Ostrowcu chwilę zniechęcenia, jak każdy młody człowiek. Ale szybko minęło, a jak już trafił do Legii, rozwój nabrał dynamiki.

Duży talent, szybki rozwój w KSZO, ugruntowana pozycja w kadrze województwa. Szybko po transferze do Ostrowca było wiadomo, że przed Majeckim są perspektywy. Zwłaszcza, że zgadzały się też dwa inne czynniki, które zwykle mają kluczowe znaczenie dla ewentualnego sukcesu zawodnika. Jakie?

Pierwszy czynnik? Charakter.

O Majeckim ciężko usłyszeć złą opinię. Pracowitość, zdyscyplinowanie, nastawienie na sukces – mniej więcej te cechy przejawiają się w dyskusji z pierwszymi trenerami bramkarza.

Kamil Koprowski: – Był przede wszystkim odważny, wykazywał duże chęci do treningu, trenował też dużo w domu. Niezwykle skromny, pracowity, dzięki temu osiągnął sukces.

Rafał Borek: – Systematyczność, pracowitość, punktualność. Chłopak do rany przyłóż, takich już teraz nie ma. Przyjeżdżał na trening pierwszy, przywoziła go mama. Była na każdym meczu – u siebie, czy na wyjeździe. Schodził z treningu ostatni. Nie było z nim żadnych problemów, do niczego nie można było się przyczepić.

Waldemar Rak: – Był z góry skazany na sukces – miał charakter, talent i wszystko, co potrzeba. Był wyjątkowo kompletny od dziecka. Pracowity, zdyscyplinowany i, jeśli można tak powiedzieć, odporny na głupotę. Nie szukał wrażeń, co się często zdarza. Wiedział, do czego ma dążyć. I do tego dążył.

Brzmi sielankowo, ale to nie znaczy, że na tym pięknym obrazie nie ma żadnych rys. Zanim do tego dojdziemy, kolejny z czynników, który okazał się decydujący.

Drugi czynnik? Odpowiednie otoczenie.

A właściwie osoba mamy, która przewija się w dosłownie każdej rozmowie o początkach Majeckiego. Pani Barbara, największa kibicka, poświęciła się, by jej syn miał zapewnione najlepsze warunki do rozwoju i wsparcie. O codziennych dojazdach do Ostrowca już czytaliście. Ale mama była też obecna na meczach. Nie tylko tych domowych, ale i wyjazdowych – czy to w rozgrywkach ligowych, czy kadry wojewódzkiej. Trener KSZO twierdzi wręcz, że pani Barbara nie opuściła żadnego meczu Radka. – Pozytywnie zakręceni ludzie, takich brakuje – śmieje się Rafał Borek. – Jeden dzieciak woli, by rodzice za nim nie jeździli, drugi tego potrzebował. Radkowi obecność mamy była potrzebna – dodaje Waldemar Rak.

Nie sposób zliczyć więc kilometrów, jakie za Majeckim przejechała jego mama. Ale nie pomyślcie sobie o narzucaniu presji czy Komitecie Oszalałych Rodziców – co to, to nie. Jak słyszymy, mama nie wywierała presji, po prostu okazywała zainteresowanie i wspierała. To rzadkie, ale przede wszystkim bezcenne.

Borek opowiada: – Mama była jego podporą, dbała o każdy szczegół. Zawsze po treningu podchodziła: „panie trenerze, jak było? Dobrze Radek się zaprezentował? Jest w porządku?”. Po meczu to samo: „czy Radek dobrze się sprawował, czy coś trzeba poprawić, może jakieś dodatkowe treningi?”. Cała rodzina była zresztą usportowiona, brat też grał w piłkę, siostra uprawiała lekkoatletykę.

Rysy na sielankowym obrazie

Wspomnieliśmy, że nie wszystko w tej historii układało się sielankowo. Czas więc na dopowiedzenie tego – jak się okazuje po latach – niezbyt istotnego wątku. Po raz pierwszy o Majeckim usłyszano szerzej nie przez wielki talent bramkarski, a… zdjęcie, na którym w wieku szesnastu lat szamie pizzę i popija piwem. Wyciekło przez przypadek, ale skoro już jeden z największych talentów Legii dał się poznać z tej strony – musiała rozpętać się afera.

Nie tylko w internecie, ale też w klubie. Jacek Magiera wspominał na Weszło: – Radek dostał wtedy twardą lekcję. Przy całej drużynie wyrzuciłem go z treningu. Obserwowałem potem w szatni, jak się zachowa. Zareagował bardzo dobrze. Zacisnął zęby i pracował jeszcze mocniej. Odbyliśmy rozmowę, wyciągnął z niej wnioski i dla mnie to temat zamknięty.

Sam bramkarz przyznawał z kolei, że był to moment, w którym po raz pierwszy pojawiła się u niego obawa, że Legia postawi na nim krzyżyk. Mityczne wnioski zostały jednak wyciągnięte, dziś zdjęcie z piwem to jedynie ciekawostka, którą wspominamy jedynie po to, by pokazać, że wpadkę może zaliczyć każdy. I nie ma ona większego znaczenia, jeśli potrafisz wyciągnąć z niej lekcję.

Rafał Borek – pierwszy trener Majeckiego KSZO. Z rocznika 1999 na centralny poziom przebił się tylko Majecki, w Ostrowcu wciąż gra jeszcze jeden zawodnik z tej drużyny, reszta zrezygnowała już z futbolu

Zanim Majecki trafił do Legii, stwarzał problemy innej natury. Młodziutki wówczas bramkarz miał problemy z radzeniem sobie ze stresem. Opowiada Waldemar Rak: – Jego pewnym problemem była psychika. Nie wiem czy się na mnie nie obrazi, ale były sytuacje, gdy mu folgowałem. Często denerwował się, gdy pojawiała się presja. „Trenerze, chcę zmianę, boli mnie brzuch”. „Dobra, Radziu, zejdź, spokojnie”. Odpuszczałem mu aż do momentu, gdy mieliśmy bardzo ważny mecz, bodajże z Podkarpaciem w Kolbuszowej. W trakcie meczu Radek upadł na bok i zgłosił uraz. „Trenerze, nie mogę, chce zejść”. Huknąłem wtedy na niego, żeby się nie wygłupiał. Zacisnął zęby i zagrał, ale długo się na mnie potem złościł, że tak go potraktowałem, bo przyzwyczaił się, że wcześniej zawsze mu folgowałem. Wygraliśmy 3:0 i awansowaliśmy do finałów mistrzostw Polski.

Tę sytuację Rak wspomina jako przełom. Moment, w którym Majecki uświadomił sobie, że musi brać na swoje barki odpowiedzialność w każdym momencie. Tak jak początkowo był wycofany, tak z czasem stał się jednym z liderów świętokrzyskiej kadry. – W U-16 osiągnęliśmy z Radkiem największy sukces w mojej przygodzie z drużynami młodzieżowymi – wicemistrzostwo Polski na turnieju Kazimierza Deyny w Wałbrzychu – chwali się Rak.

Legia – drugi, znacznie mocniejszy kop na rozpęd

Po przejściu do Legii, kadrę wojewódzką zamienił na ogólnopolską. Zaczął w U-16, dziś wygrywa rywalizację z Kamilem Grabarą w U-21, po drodze zaliczył mundial U-20, na którym – prawdopodobnie jako jedyny z polskich piłkarzy – zapracował na dużą liczbę plusów w notesach skautów. No i dostał powołanie do pierwszej reprezentacji – jeszcze zapoznawcze, ale przecież przyszłość przed nim.

Jednym z ojców sukcesu Majeckiego jest Grzegorz Szamotulski. Jako jeden z pierwszych odważnie deklarował, że ma do czynienia z dużego formatu „klakierem”, jak „Szamo” zwykł nazywać swoich wychowanków. Swego czasu w superlatywach opowiadał u nas o mentalu Majeckiego:

– Pamiętam, że kiedy zaprowadziłem go na pierwszy trening do seniorów, to akurat trener Krzysztof Dowhań zaordynował ćwiczenie, w którym dwaj bramkarze skakali do wyrzuconej przez szkoleniowca piki i walcząc w powietrzu starali się ją złapać. W pierwszej parze Duszan Kuciak lekko trącając konkurenta łokciem, już nie pamiętam kto nim był, wybił go z uderzenia i złapał futbolówkę. Radek uważnie się temu przyglądał. I kiedy w kolejnej parze Majecki został wywołany do pojedynku z Kuciakiem, to uprzedził atak Słowaka i potraktował go „bodiczkiem”, po czym chwycił piłkę.

– Od początku nie miał kompleksów. Szanował starszych, ale się ich nie bał. Pewnego razu przestawialiśmy bramkę na kółkach. Pchaliśmy ją – ja z Radkiem z tyłu, a Arek Malarz i Radek Cierzniak z przodu. W pewnym momencie Malarz lekko zgubił krok i mało brakowało, by bramka wjechała mu w nogę. Majecki od razu rzucił do starszego kolegi – „Uważaj dziadek, bo achillesy porwiesz…”. Od pierwszego treningu był pewny swoich umiejętności i miał swoje zdanie. Radek to taka składanka najlepszych cech byłych bramkarzy Legii. Ma moją odrobinę wariactwa, wyszkolenie Fabiańskiego i pajacyki oraz kocie ruchy Boruca.

Parafrazując znany cytat – „Szamo” przewidział, ile Majecki będzie wart

Legia miała na niego konkretny plan. Gdy miał 18 lat – po trzech latach spędzonych w stolicy – został wypożyczony do Stali Mielec, by się pokazać, nabrać doświadczenia. Rozegrał pełny sezon. W dziesięciu meczach zachował czyste konto. Co więcej – wybrano go najlepszym bramkarzem całych rozgrywek. Sam Majecki potraktował to wypożyczenie jako życiową szansę. Miał świadomość, że to dla niego coś w rodzaju „make or break” – albo się wypromuje i dostanie zaufanie w dorosłej Legii, albo będzie rzucany po wypożyczeniach.

Jako pierwszy postawił na niego Sa Pinto. Jak często bywa w takich przypadkach – pomogło szczęście. Nie wiemy, w którym miejscu byłby dziś Majecki, gdyby portugalski trener miał dobre stosunki ze starszyzną Legii, a więc i z Arkadiuszem Malarzem. Jasne, w stołecznym klubie jest duże parcie na promowanie młodzieży – raczej prędzej niż później wychowanek Arki Pawłów i KSZO dostałby rzetelną szansę. Pomógł jednak fakt, że Malarz został odsunięty – choć nie da się pominąć faktu, że w międzyczasie mocno obniżył loty – między słupki wskoczył więc młokos, który chwilę wcześniej został bohaterem 1/8 Pucharu Polski – w konkursie jedenastek bronił jak kozak.

***

Dalszą historię doskonale znacie. Zwieńczeniem jej jest transfer do AS Monaco, w którym Majecki chwilowo czeka na szansę, ale – no właśnie – wciąż ma przecież bardzo dużo czasu.

Czy odniesie sukces na zachodzie? Prawdopodobnie tak. Czy będzie w przyszłości podstawowym bramkarzem reprezentacji? Jest na dobrej drodze, żeby tak się stało.

To oczywiste, że w tej historii kluczowy był transfer do Legii w wieku piętnastu lat. Ale nawet mimo tego faktu dziwi, że taki talent rozwinął się akurat w świętokrzyskim. Zaczynał w klubie grającym wówczas w B-klasie. Pochodzi z województwa, w którym sukces w piłce uchodzi za błąd w systemie. A przecież za ładne oczy do stolicy nie trafił.

Majeckiemu się udało. Przebił się w świętokrzyskim, przebił się w Ekstraklasie. To znaczy niezwykle dużo w skali lokalnej, ale ile w ogólnopolskiej? Wciąż niewiele. Teraz czas, by udowodnił swoją wartość w Europie. Nawet mimo trudnego początku w Monaco, trudno znaleźć powody, dla których mogłoby mu się nie udać. Majecki to róża, która wyrosła na świętokrzyskim betonie.

JAKUB BIAŁEK i MATEUSZ STELMASZCZYK

Fot. archiwum prywatne Rafała Borka i Waldemara Raka / własne / FotoPyK

Opublikowane 06.10.2020 18:05 przez

Jakub Białek

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 8
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Weez
Weez

Przecież on niczego nie osiągnął. Przeciętny bramkarz (lata świetlne za potężnym Steinborsem) z pompowaniem w mediach wypchany do Monaco, gdzie przepadł. W młodzieżówce drugi, trzeci bramkarz. Śmiech na sali.

Fjardabyggd
Fjardabyggd

No tak, bo przecież skauci poważnych klubów czytają weszlo.

Król Jankowiak rucha Krawczyka
Król Jankowiak rucha Krawczyka

Fja ty cymbale, przeciez to nie dziala tak bezposrednio. Weszlo moze akurat nie, ale czytaja prasę generalnie, śledzą powołania do reprezentacji i młodzieżówek (a selekcjonerzy, jesli nie sa uwikłani w układy menedżerskie, to są przynajmniej pod medialną presją) itd

Fred Jones
Fred Jones

Wawrzeńczyc nie Wawrzeńczyców

Jurgen Guardiola
Jurgen Guardiola

Jestem z Mazowsza, ale mam rodzinę w świętokrzyskim, z okolic Ostrowca, i często tam bywam. Jak zobaczyłem zdjęcie stadionu KSZO to uświadomiłem sobie, że tam właśnie byłem na jedynym meczu Ekstraklasy w życiu. KSZO grało z Widzewem, wygrało 3-0, to było w cholerę dawno temu. Mało kto pamięta, że ten stadion był pierwszym, jeszcze przed Koroną, takim w miarę piłkarsko wyglądającym obiektem w Polsce.

Gzuz
Gzuz

Zwiedziłeś kawał świata….

Król Maciuś Pierwszy
Król Maciuś Pierwszy

No, szacun! Co tu dużo mówić

BerCik
BerCik

Jeżeli w 11 świętokrzyskiego jest miejsce dla 19-latków Szelągowskiego i Matuszewskiego to powinno się znaleźć dla najbardziej utalentowanego Kaczmarskiego

Weszło
28.10.2020

Hit bez Ronaldo, ale ze Szczęsnym, czyli Juve – Barca

Miał być hit, miało być prawdziwe El Clasico z ostatnich lat, czyli pojedynek Cristiano Ronaldo z Leo Messim. I co? I nie będzie, bo CR7 nie zmierzy się z największym rywalem z powodu koronawirusa. To oczywiście spore osłabienie „Starej Damy”, która w meczu z Barceloną może mieć kłopoty. Po ostatnich wynikach Juve w lidze kusi, […]
28.10.2020
Weszło
27.10.2020

Borussia M’gladbach i przeklęty doliczony czas, Real cudem się uratował

Gdyby nie było doliczonych czasów gry, Borussia M’gladbach po dwóch meczach z Interem i Realem Madryt miałaby sześć punktów. Wymarzona pozycja wyjściowa. Real miałby punktów zero i mocno paliłoby mu się w dupkach, zwłaszcza że przed nim teraz dwa boje z mediolańczykami. Ale to scenariusz alternatywny, bo podopieczni Marco Rose w obu przypadkach na ostatniej […]
27.10.2020
Weszło
27.10.2020

Wszystkie twarze bezwzględności według Manchesteru City

Ekipa Pepa Guardioli przypominała stereotypowego angielskiego dżentelmena. Nieco flegmatycznego, trochę nobliwego, nieprzesadnie eksplozywnego, ale zawsze wiedzącego, jak skutecznie ukłuć. Takiego, co choć nie chce ubrudzić się jesiennym błotem, to wcale nie będzie szukał drogi na skróty, tylko z klasą przymierzy najbardziej zabłocony teren w mieście. Marsylia nie miała absolutnie nic do powiedzenia i chyba oczywiste […]
27.10.2020
Weszło
27.10.2020

Ciężko się to oglądało. Liverpool wymęczył trzy punkty z Midtjylland

„Heavy metal football”? Nie dziś. Liverpool pokonał wprawdzie Midtjylland w drugiej kolejce fazy grupowej Ligi Mistrzów, ale spotkanie było tak ekscytujące, że już jutro nie będziemy pamiętać jego przebiegu. Nie chcemy się przesadnie The Reds czepiać. Sparingowa atmosfera, rywal z niższej półki, napięty terminarz, kilka kontuzji. Podopieczni Juergena Kloppa mieli powody, by dzisiaj nie szarżować. […]
27.10.2020
Weszło FM
27.10.2020

Środa z Ligą Mistrzów i odejściem Bartomeu na Weszło FM!

Jeszcze dobrze nie opadł kurz po wtorkowej rywalizacji w Lidze Mistrzów, a już nadchodzi kolejny dzień pełen emocji! Na Weszło FM jak zawsze rozpoczniemy go „Dwójką bez sternika” czyli naszym porankiem, w którym tym razem przywitają Was Monika Wądołowska i Jakub Białek. Nie zabraknie rozmów o meczach wczorajszych, ale także tych dzisiejszych ze starciem Juventus […]
27.10.2020
Uncategorized
27.10.2020

Słaby Lewy, ale Bayern wygrywa w „polskim” meczu Ligi Mistrzów

Nie wiemy, czy w Polsce jest legalne powiedzieć, że Lewandowski zagrał kiepski mecz, ale Lewandowski zagrał kiepski mecz. Jak ktoś chce koniecznie Lewego pochwalić, polecamy  mówić „ABSORBOWAŁ UWAGĘ OBROŃCÓW”, bo jak wyliczyło WeszłoStats, Lewy zaabsorbował dzisiaj obrońców Lokomotiwu dokładnie bardzo wiele razy. Nie czepiamy się: oczywiście maszyna, która strzela w Bundeslidze gola co 37 minut, […]
27.10.2020
Weszło
27.10.2020

Kibice Barcy otwierają szampany – Bartomeu odchodzi z klubu!

Josep Maria Bartomeu. Człowiek, który zaszedł za skórę chyba każdemu kibicowi Barcelony na świecie. Gość, który zdaniem wielu jest ojcem klęsk i porażek, które sprawiły, że z roli światowego potentata „Blaugrana” spadła do roli piniaty do bicia przez Bayern czy Romę. Czarny charakter? Raczej czarna owca. Czy przypominamy o tym dlatego, że chcemy poznęcać się […]
27.10.2020
Kanał Sportowy
27.10.2020

„Jesteśmy w takiej formie, że bez problemu puknęlibyśmy reprezentację San Marino!”

– Najlepszy piłkarz w Ekstraklasie? Kuba Błaszczykowski. A spoza Wisły największe wrażenie robi na mnie Pedro Tiba – mówi Dawid Szot z Wisły Kraków, bohater ostatniej ankiety „Weszło z butami”. Spisaliśmy dla tych, którzy wolą czytać niż słuchać, zapraszamy! Szoty czy drinki? Domyślałem się, że może się pojawić to pytanie. Ja alkoholu nie pijam. Trzeba […]
27.10.2020
Weszło
27.10.2020

Siedem lat poza rajem. Jak zmieniała się Marsylia i dlaczego jest tu, gdzie jest?

Olympique Marsylia A.D. 2013 był jak Polska w trakcie przygotowań do mistrzostw Europy w 2012 roku. Drużyna tak jak i kraj – w budowie. A dodajmy jeszcze do tego Stade Velodrome, które również przechodziło przeobrażenie. Dziś OM ma znów drużynę na miarę Ligi Mistrzów, a stadion w swoim obecnym kształcie mógłby ugościć nawet finał. Porównując […]
27.10.2020
Weszło
27.10.2020

50 PLN zakładu bez ryzyka i „Wielki Kurs” na Ligę Mistrzów eWinner!

Myślicie, że jesteście gotowi na Ligę Mistrzów? Jeśli nie słyszeliście jeszcze o promocjach eWinner na te rozgrywki, to zaufajcie nam – nie jesteście! Ten legalny polski bukmacher przygotował dla graczy świetną ofertę na drugą kolejkę najlepszych rozgrywek na kontynencie. Na graczy eWinner czeka zakład bez ryzyka do 50 PLN oraz podwyższenie kursu do poziomu 10.00! […]
27.10.2020
Weszło
27.10.2020

Pójść za ciosem po El Clasico. Real pozbiera się po Szachtarze?

Nastroje kibiców Realu Madryt muszą przypominać sinusoidę. Porażka z Cadiz, przegrana z Szachtarem, zwycięskie El Clasico – na nudę narzekać nie można. Ale zamiast nudy lepiej byłoby unikać wpadek, bo w grupie Ligi Mistrzów „Królewscy” są na dziś ostatni. Zmienić to może spotkanie z Borussią Moenchengladbach, które obstawiamy w TOTALbet! Borussia Moenchengladbach – Real Madryt […]
27.10.2020
Weszło
27.10.2020

Kozacy i badziewiacy. Frydrych wszedł do ligi jak do siebie

Mają ostatnio szczęście kluby Ekstraklasy do czeskich stoperów. Tomas Petrasek przebył długą drogę wraz z Rakowem Częstochowa od drugiej ligi do liderowania w najwyższej klasie rozgrywkowej, stając się po drodze jej gwiazdą i reprezentantem swojego kraju. Davida Jablonsky’ego trudno było nie zmieścić w czołówce najlepszych środkowych obrońców poprzedniego sezonu – zanim dopadły go dawne grzechy, […]
27.10.2020
Weszło Extra
27.10.2020

Gigant w klubie, przeciętniak w kadrze. Historia Dmitrija Łoskowa

W lidze rosyjskiej był prawdziwym gigantem. Postacią numer jeden. Ubóstwiali go kibice Lokomotiwu Moskwa, w którym spędził lwią część swojej długiej kariery, ale doceniali go również obiektywni eksperci. Wielokrotnie wybierano go najlepszym piłkarzem Priemjer-Ligi. Co zresztą nie może dziwić, ponieważ grał niezwykle efektownie, jak rasowy playmaker, a przy tym był niesamowicie skuteczny. Regularnie zdobywał przeszło […]
27.10.2020
Weszło
27.10.2020

Ofensywa przede wszystkim, czyli Atalanta – Ajax w Lidze Mistrzów

Czy wtorek w Lidze Mistrzów będzie emocjonujący? Patrzymy na zestaw par, w którym Liverpool, City, Real czy Bayern są zdecydowanymi faworytami i mamy co do tego wątpliwości. Ale wtedy pojawia się ona. „La Dea”, piękna Atalanta, która tak czaruje nas swoją ofensywą. W dodatku w parze z nią idzie rewelacja sprzed dwóch lat, czyli Ajax, […]
27.10.2020
Weszło
27.10.2020

Klub z komputera kontra futbolowi giganci. Midtjylland czeka na Liverpool

Jest deszczowy wieczór w Londynie. Rasmus Ankersen przybył właśnie na spotkanie z Matthew Benhamem, świeżo upieczonym właścicielem Brentford, aby porozmawiać w sprawie objęcia urzędu wicedyrektora. Duńczyk miała jednak pewne obawy – zastanawia się, na co stać The Bees, które w trzeciej lidze zajmują trzynaste miejsce. W odpowiedzi usłyszał: mamy dokładnie 42.3% szans, aby awansować. Okazało […]
27.10.2020
Weszło
27.10.2020

Po co mi cztery samochody zamiast dwóch? Marzę, by Pogoń coś wygrała

Wokół Jarosława Mroczka pojawiło się w ostatnich miesiącach dużo emocji. Dla części kibiców stał się powodem, dla którego Pogoń zmarnowała w zeszłym sezonie szansę walki o puchary. Prezes i współwłaściciel szczecińskiego klubu odnosi się w szerokim wywiadzie do wielu palących kwestii. Dlaczego brak cierpliwości kibiców to najtrudniejszy element bycia prezesem Pogoni? Które oskarżenia uważa za […]
27.10.2020
Weszło
27.10.2020

Cezary Kucharski zatrzymany, czyli kolejna odsłona wojny z Robertem Lewandowskim

Polskie media obiegły dziś zdjęcia Cezarego Kucharskiego z charakterystycznym czarnym paskiem na oczach. To kolejny efekt trwającej od dłuższego czasu przepychanki pomiędzy Kucharskim i Robertem Lewandowskim, jego byłym agentem. Albo raczej: wojny, bo etap przepychanek obaj panowie dawno już zakończyli. O co chodzi w całej tej sprawie? Odpowiedź na to pytanie moglibyśmy w zasadzie streścić […]
27.10.2020
Weszło
27.10.2020

Na ile Lewandowski pozwoli swoim kolegom?

Ile goli swoim kolegom pozwoli strzelić Robert Lewandowski, który jest głodny bramek w Lidze Mistrzów, po tym, jak zaliczył pusty przelot z Atletico Madryt? Czy znowu błyśnie Leroy Sane? Jak Manchester City radzić sobie będzie bez Kuna Augero? Czy ultra-ofensywne Ajax i Atalanta zrobią show i czy Real Madryt pójdzie za ciosem po zwycięstwie w […]
27.10.2020