post Michał Kołkowski

Opublikowane 02.10.2020 17:32 przez

Michał Kołkowski

Jak ocenić losowanie Lecha Poznań w Lidze Europy? Sporo się może oczywiście pozmieniać, lecz pierwsze wrażenie jest – nie ukrywajmy – niezbyt optymistyczne. Rywale trafili się trudni, niewygodni, a zarazem nieszczególnie ekscytujący. Z drugiej strony – poznaniacy na szczęście nie wylądowali w grupie absolutnie zaporowej, gdzie po samym losowaniu odechciewa się grać. Przedstawiamy pokrótce trzech oponentów, z którymi „Kolejorz” zmierzy się w grupie D.

Szkoci powracający do wielkiej gry

Zaczynamy od zespołu wylosowanego z trzeciego koszyka, czyli od Rangers FC. Drużyny, która stara się mozolnie powrócić do poziomu prezentowanego przed laty. The Gers w latach 1987 – 2000 zdobyli dwanaście tytułów mistrza Szkocji na czternaście możliwych. Regularnie występowali wówczas w Champions League. Działacze Rangersów należeli zresztą do wielkich orędowników reformy Pucharu Europy, obok przedstawicieli takich klubów jak AC Milan czy Real Madryt. Na początku XXI wieku rywalizacja o prymat w Glasgow się wyrównała, swoją pozycję po latach niepowodzeń odbudował Celtic, ale stadion Ibrox wciąż stanowił istotny punkt na piłkarskiej mapie Starego Kontynentu. W 2006 roku Rangersi grali w fazie pucharowej Ligi Mistrzów. Rok później dostali się do finału Pucharu UEFA.

Potem jednak sytuacja się posypała. Tarapaty finansowe, upadek klubu, odbudowa i powrót do Ekstraklasy. W latach 2017 – 2018 Rangersi byli trzecią siłą szkockiego futbolu. Z kolei w dwóch poprzednich sezonach uplasowali się na drugim miejscu w stawce, za Celtikiem. The Bhoys stoją obecnie przed szansą zdobycia dziesiątego tytułu mistrzowskiego z rzędu. Ta sztuka nie udała się Rangersom we wspomnianym okresie ich hegemonii, więc powstrzymanie odwiecznych rywali stanowi punkt honoru dla The Gers.

Po dziewięciu kolejkach sezonu 2020/21 prowadzą w tabeli szkockiej ekstraklasy. Wygrali siedem spotkań, dwa zremisowali. Jednak Celtic również nie zanotował jeszcze porażki. Ma punkt straty do lidera i jedno spotkanie rozegrane mniej.

Steven Gerrard

Można powiedzieć, że to co najgorsze już za Rangersami. Drużyna z Ibrox zaczęła od pewnego czasu nawet – rzadko, bo rzadko – zwyciężać w derbowych konfrontacjach z Celtikiem, a przecież jeszcze kilka lat temu spotkania spod szyldu Old Firm kończyły się niekiedy takimi wynikami jak 5:0, 5:1 czy 4:0 dla The Bhoys. Rangers potrafili przed własną publicznością zbierać manto od naprawdę ogórkowych zespołów. Nawet takich, w których składzie znajdowało się miejsce dla znanego z polskich boisk Ziggy’ego Gordona.

Twarzą przemian zachodzących w ekipie z Glasgow jest Steven Gerrard, od czerwca 2018 roku pełniący rolę szkoleniowca klubu. Anglik nadał drużynie charakteru, z jakiego ta niegdyś słynęła. Przede wszystkim jednak odbudował ją piłkarsko. Początkowo opierając się w dużej mierze na zawodnikach zasłużonych dla klubu, ale z czasem uzupełniając swoją układankę o nowe elementy. Do gry The Gers jakość wnosili w ostatnim czasie zarówno weterani – choćby Allan McGregor czy Jermain Defoe – jak i piłkarze będący dopiero na dorobku i pewnie po cichu marzący o transferze do angielskiej Premier League. Choćby Ryan Kent, Ianis Hagi, Glen Kamara czy Alfredo Morelos. O sprycie tego ostatniego przekonała się zresztą przed rokiem Legia Warszawa. To on zdobył gola na wagę awansu w dwumeczu z „Wojskowymi”.

Pięć ostatnich sezonów Rangers FC:
  • 2015/16 – 1. miejsce w drugiej lidze szkockiej / brak europejskiego futbolu
  • 2016/17 – 3. miejsce w szkockiej ekstraklasie / brak europejskiego futbolu
  • 2017/18 – 3. miejsce w szkockiej ekstraklasie / I runda kwalifikacji do Ligi Europy
  • 2018/19 – 2. miejsce w szkockiej ekstraklasie / faza grupowa Ligi Europy
  • 2019/20 – 2. miejsce w szkockiej ekstraklasie / 1/8 finału Ligi Europy

Progres poczyniony przez Rangersów pod wodzą Gerrarda najlepiej widać na podstawie pucharowych dokonań tego zespołu. W 2017 roku drużyna dowodzona wówczas przez Pedro Caixinhę zanotowała być może najbardziej dotkliwy eurowpierdol w niespełna 150-letnich dziejach klubu i poległa w dwumeczu z rywalem z Luksemburga. Za kadencji byłego kapitana Liverpoolu takie wpadki są nie do pomyślenia. W poprzednim sezonie Ligi Europy szkocka drużyna wygrała nawet pierwszy dwumecz w fazie pucharowej, eliminując Sporting Braga. Zatrzymała się w kolejnej rundzie na konfrontacji z Bayerem Leverkusen. W tegorocznych eliminacjach The Gers zdążyli się natomiast uporać między innymi z holenderskim Willem II i tureckim Galatasaray.

Jesteśmy już ze sobą dwa lata. Poznałem tę drużynę, ona poznała mnie – mówił Gerrard po zwycięstwie nad Turkami. – Chcemy się cały czas rozwijać. Za nami fantastyczny wieczór. Europejski futbol jest dla nas bardzo ważny.

Rangers FC 1:0 Legia Warszawa (2019)

Wydaje się, że Rangersi to jeden z trudniejszych przeciwników, jacy byli do wylosowania w trzecim koszyku. W drużynie z Ibrox zapanowała stabilizacja, Gerrardowi i działaczom udaje się jak na razie zatrzymać w Glasgow największe gwiazdy. The Gers z całą pewnością nie zadowalają się samym awansem do fazy grupowej Ligi Europy. Ich celem jest już w tym momencie dokazywanie w pucharach wiosną. Trzeba jednak pamiętać, że podstawowa ambicja klubu na ten sezon to odzyskanie krajowego tronu. Ciekawe, jak Gerrard poradzi sobie z godzeniem występów międzynarodowych oraz ligowych.

Starcia Rangersów z polskimi drużynami:
  • 1:3, 1:3 z Górnikiem Zabrze (II runda Pucharu Zdobywców Pucharów 1969/70)
  • 3:1, 1:1 z Górnikiem Zabrze (II runda Pucharu Europy 1987/88)
  • 1:0, 4:2 z GKS-em Katowice (I runda Pucharu UEFA 1988/89)
  • 5:0 z Amicą Wronki (faza grupowa Pucharu UEFA 2004/05)
  • 0:0, 1:0 z Legią Warszawa (IV runda eliminacji do Ligi Europy 2019/20)

Belgowie z doświadczeniem i kłopotami

Z drugiego kosza los przydzielił Lechowi Poznań kolejnego przeciwnika z Belgii. „Kolejorz” po piłkarskim dreszczowcu poradził sobie z Charleroi, teraz przyjdzie się poznaniakom zmierzyć ze Standardem Liege. I tutaj nie ma już powodów do narzekania na klasę przeciwnika. W drugim koszu znajdowały się przecież takie firmy jak Leicester City czy Real Sociedad. Można było zatem trafić znacznie gorzej. Co oczywiście nie oznacza, że Standard można potraktować z przymrużeniem oka. Mówimy o drużynie, która w ostatnich latach zebrała naprawdę sporo doświadczenia na europejskiej arenie, regularnie występując w fazie grupowej Ligi Europy.

Fakt, Les Rouches nie potrafili dostać się do pucharowego etapu rozgrywek, lecz już w pojedynczych meczach zdarzało im się zwyciężać naprawdę uznane firmy. W poprzednim sezonie Standard pokonał u siebie choćby Eintracht Frankfurt, zremisował też przed własną publicznością z Arsenalem. Rok wcześniej – również na swoim obiekcie – Belgowie odprawili z kwitkiem Krasnodar i Sevillę. Za każdym razem do awansu brakowało im naprawdę niewiele. Głównie lepszej postawy na wyjeździe, gdyż w delegacjach Standard potrafił gubić punkty nawet z autsajderami, a od potentatów zbierał ostre cięgi (0:4 z Arsenalem, 1:5 z Sevillą).

Pięć ostatnich sezonów Standardu Liege:
  • 2015/16 – 7. miejsce w belgijskiej ekstraklasie / IV runda eliminacji Ligi Europy + Puchar Belgii
  • 2016/17 – 9. miejsce w belgijskiej ekstraklasie / faza grupowa Ligi Europy
  • 2017/18 – 2. miejsce w belgijskiej ekstraklasie / brak europejskiego futbolu + Puchar Belgii
  • 2018/19 – 3. miejsce w belgijskiej ekstraklasie / faza grupowa Ligi Europy
  • 2019/20 – 5. miejsce w belgijskiej ekstraklasie / faza grupowa Ligi Europy

Po siedmiu meczach bieżącego sezonu ligi belgijskiej Standard plasuje się na niezłym, piątym miejscu w tabeli. Przegrał jak dotąd tylko jedno spotkanie. Są to wyniki tym bardziej imponujące, że kilka miesięcy temu klub właściwie otarł się o upadek. Les Rouches nie dostali licencji na występy w najwyższej klasie rozgrywkowej i realnie groziło im rozpoczynanie drogi od poziomu amatorskiego. W akcję ratunkową swojego byłego klubu zaangażowali się wówczas jego wychowankowie – Marouane Fellaini i Axel Witsel.

Dlaczego Standard znalazł się w tak podbramkowej sytuacji? Opisywaliśmy na Weszło: Trudno powiedzieć, by klub był dobrze zarządzany. Najlepiej świadczą o tym pensje piłkarzy. Mamy tam naszego starego znajomego z Legii, Orlando Sa. Zarabia milion euro za sezon, całkiem sporo jak na piłkarza… rezerw. (…) Klub zarabia z transferów kupę pieniędzy. Tylko gdzie one są?

stadion Standardu Liege

Prostą odpowiedzią byłaby taka, że kasa idzie na inwestowanie w stadion, ale tutaj przechodzimy do kolejnego problemu. Obiekt Standardu wygląda specyficznie. Trzy normalne, połączone ze sobą trybuny, a czwarta… jak piąte koło u wozu. Plan jest taki, by domknąć ten krąg, ale spowodowałoby to konieczność przebudowy infrastruktury komunikacyjnej w tym rejonie miasta. Choćby dlatego, że za tą trybuną jeżdżą tramwaje. Projekt istnieje od lat, a nadal nie ma zgody na budowę. W Belgii przebudowa stadionu to duże wyzwanie. Trzeba zdobyć zgodę wszystkich mieszkańców dookoła terenu, a mają oni, nawet pojedynczo, ogromne możliwości odwoławcze w sądach. Taka budowa to zawsze zmiany w komunikacji, zwiększenie korków w okolicach stadionu. Dla kibica Standardu to żaden większy problem, ale często ludzie mających piłkę w głębokim poważaniu już to zupełnie nie interesuje. Chcą mieć komfortową do mieszkania okolice”.

Wszystkie te problemy – naturalnie w połączeniu z pandemią – wpędziły Standard w naprawdę kiepską sytuację finansową. Na szczęście dla klubu – wspomnieni Fellaini i Witsel nie ograniczyli swojej pomocy do ciepłych słów opublikowanych na Instagramie. Ten pierwszy udzielił Standardowi wielomilionowej pożyczki na spłatę najpilniejszych zobowiązań. Ten drugi zaś zainwestował półtora miliona w firmę, która przejęła stadion i zaczęła go wynajmować klubowi na znacznie korzystniejszych warunkach. Standard odzyskał licencję. Co miało niebagatelne znacznie dla całej ligi, bo mówimy o jednym z najpopularniejszych klubów w Walonii.

O sile belgijskiej ekipy stanowią w dużej mierze dość młodzi zawodnicy. Nie jest przypadkiem, że niedawno Standard na sprzedaży Moussy Djenpo i Razvana Marina zarobił około 25 milionów euro. Obecnie na regularne występy w pierwszym składzie mogą liczyć między innymi 19-letni Nicolas Raskin, 24-letni Selim Amallah (już sześć goli w tym sezonie) czy 21-letni Zinho Vanheusden.

Standard Liege 3:1 Fehervar FC (2020)

Vanheusden to w ogóle ciekawa postać. Stoper, który – pomimo młodego wieku – nosi kapitańską opaskę w zespole. Standard kupił go w 2019 roku z Interu Mediolan za przeszło dwanaście milionów euro, bijąc tym samym rekord transferowy ligi belgijskiej. Przedstawiciele Les Rouches raczej wiedzieli, co robią, bo Vanheusden przed przenosinami do Mediolanu szkolił się… właśnie w Standardzie. Ostatnio obrońca otrzymał pierwsze powołanie do seniorskiej reprezentacji Belgii. Nerazzurri zagwarantowali sobie na zasadzie dżentelmeńskiej umowy możliwość odzyskania defensora za około piętnaście milionów, ale formalnie podpisał on kontrakt do 2023 rok i na razie zapowiada, że nie myśli o powrocie do Włoch, bo w lidze belgijskiej może się jeszcze wiele nauczyć.

Ekipa z Liege drogę do fazy grupowej Ligi Europy miała dość wyboistą. W trzeciej rundzie eliminacji męczyła się z Vojvodiną, potem – też nie bez kłopotów – pokonała Fehervar. Poszczęściło się jej, bo wszystkie mecze kwalifikacyjne rozgrywała na własnym boisku. A to jest niewątpliwie jeden z głównych atutów Standardu, nawet jeżeli finansowo Stade de Sclessin stanowi obciążenie.

Starcia Standardu Liege z polskimi drużynami:
  • 1:0, 0:2 z Legią Warszawa (II runda Pucharu Europy 1970/71)
  • 1:1, 0:0 z Wisłą Kraków (1/16 finału Ligi Europy 2011/12)

Portugalczycy z poczuciem niedosytu

Dla lizbońskiej Benfiki udział w Lidze Europy to generalnie spore rozczarowanie. „Orły” ostatnio za przeszło 50 milionów euro sprzedały do Manchesteru City swojego najlepszego stopera, Rubena Diasa, ale wcześniej aktywnie działały na rynku z transferami przychodzącymi. Do klubu trafił choćby Darwin Nunez (kosztujący około 25 milionów euro), Everton (20), Pedrinho (18), Luca Waldschmidt (15) i Jan Vertonghen (za darmo). Na dokładkę jeszcze Nicolas Otamendi, oddany Benfice w rozliczeniu za wspomnianego Diasa. Najgłośniejszej transakcji nie udało się jednak działaczom z Lizbony dopiąć. Jedną nogą w klubie był już Edinson Cavani, ale ostatecznie strony nie dogadały się odnośnie szczegółów kontraktu. Niemniej, lista wzmocnień Benfiki i tak prezentuje się solidnie.

To niejako reakcja na nieudany sezon 2019/20. Benfica nie zdobyła mistrzostwa Portugalii, punktowo zaliczyła najgorszy sezon od 2014 roku. Poległa również w finale krajowego pucharu. Jeżeli zaś chodzi o kontynentalne rozgrywki, lizbończykom nie udało się wyjść z grupy w Lidze Mistrzów, choć oponenci – RB Lipsk, Olympique Lyon i Zenit Petersburg – pozornie nie robili piorunującego wrażenia. Teraz już wiemy, że „Orłom” przyszło się mierzyć z późniejszymi półfinalistami rozgrywek.

Z kolei w Lidze Europy drużyna z Estadio da Luz poległa po dwumeczu z Szachtarem Donieck.

Pięć ostatnich sezonów Benfiki
  • 2015/16 – 1. miejsce w portugalskiej ekstraklasie / 1/4 finału Ligi Mistrzów + Puchar Ligi Portugalskiej
  • 2016/17 – 1. miejsce w portugalskiej ekstraklasie / 1/8 finału Ligi Mistrzów + Puchar Portugalii
  • 2017/18 – 2. miejsce w portugalskiej ekstraklasie / faza grupowa Ligi Mistrzów
  • 2018/19 – 1. miejsce w portugalskiej ekstraklasie / 1/4 finału Ligi Europy
  • 2019/20 – 2. miejsce w portugalskiej ekstraklasie / 1/16 finału Ligi Europy

Wydawało się, że dokonane latem wzmocnienia pozwolą zapomnieć o sprzedanych w ostatnim czasie gwiazdach, takich jak Joao Felix czy Raul Jimenez. Zwłaszcza, że do klubu powrócił też Jorge Jesus, przez wielu postrzegany jako największe wzmocnienie drużyny. Szkoleniowiec, który dwa razy doprowadził Benficę do finału Ligi Europy. Ale w eliminacjach do Champions League spotkała „Orły” niemiła niespodzianka. Przegrany 1:2 mecz z PAOK-iem. I konieczność gry w fazie grupowej pucharu pocieszenia zamiast brylowania na salonach Ligi Mistrzów. A przecież w zespole – poza wymienionymi wyżej graczami – są wciąż Alex Grimaldo, Pizzi, Julian Weigl czy Adel Taarabt. To jest naprawdę konkretna ekipa, złożona z bardzo mocnych graczy.

Jorge Jesus

Szkoleniowiec „Orłów” już zaczyna grymasić. Nie podoba mu się, że zdecydowano się na sprzedaż Diasa, który pełnił kluczową rolę w jego planach na sezon 2020/21. Na dodatek nie dokonano tylu wzmocnień, ilu wymagał trener, któremu marzyła się kadra równie szeroka i wyrównana co w czasach, gdy Benfica rok po roku docierała do finału LE. Przede wszystkim Jesus ma zastrzeżenia jeżeli chodzi o obsadę pozycji napastnika. Mało tego – jest już przesądzone, że Lizbonę na Londyn zamieni Carlos Vinicius, najlepszy strzelec zespołu w poprzednim sezonie ligowym. Wypożyczenie tego zawodnika (z możliwością transferu definitywnego) dopiął właśnie Tottenham. Na bardzo niekorzystnych dla Benfiki warunkach, co świadczy o tym, że klub pilnie poszukuje pieniędzy wobec pucharowego fiaska.

Opuszczasz większy klub na rzecz mniejszego. Manchester City jest większy od Benfiki wyłącznie finansowo – oznajmił sfrustrowany szkoleniowiec „Orłów” na pożegnanie z Diasem. Frustracja jest tym większa, że – jak to często bywa z transferami na rynku portugalskim – spora część pieniędzy zapłaconych przez „Obywateli” rozejdzie się wśród agentów, a nie trafi do klubowej kasy.

Mimo tych trudności, Benfica jest naturalnie murowanym faworytem grupy D. „Orły” świetnie weszły w sezon ligowy, gdzie wygrały oba dotychczasowe spotkania. Szczególne wrażenie robią rozmiary wyjazdowego triumfu nad Familicao.

FC Familicao 2:5 SL Benfica (2020)

Historia starć Benfiki z polskimi klubami nie jest zbyt bogata, jeśli wziąć pod uwagę, że ten klub rzadko w swej historii opuszczał europejskie rozgrywki. Lizbończycy starli się z przedstawicielami naszej ligi tylko dwukrotnie w latach dziewięćdziesiątych. Najpierw pokonali w dwumeczu GKS-Katowice, potem Ruch Chorzów. GieKSa mocno się postawiło faworyzowanym przeciwnikom. – Ja takie rzeczy dotąd to widziałem przecież tylko w telewizji! – wspominał swoją wizytę w Lizbonie Marian Janoszka. – To mnie się nawet rok wcześniej nie śniło! Wychodząc na oświetloną murawę, przechodziły dreszcze. Dopiero po pierwszym gwizdku wszystko schodziło.

Zdaniem Tomasza Pikula, znawcy historii katowickiego klubu, konfrontacja z portugalskimi „Orłami” – choć koniec końców przegrana – to najlepszy pucharowy występ GKS-u. Pierwszy mecz zakończył się zwycięstwem Benfiki 1:0, w drugim padł remis 1:1. – Drużyna została wtedy skrzywdzona. W pierwszym spotkaniu sędzia nie uznał prawidłowo zdobytej bramki Adama Kucza. Piłka ewidentnie przekroczyła linię, ale z niezrozumiałych względów gol nie został zaliczony. Z kolei w rewanżu Darek Wolny nie trafił z sześciu metrów do pustej bramki. Gdyby wtedy lepiej wcelował, GKS wyszedłby na dwubramkowe prowadzenie i myślę, że Portugalczycy już by tych strat nie zdołali odrobić, bo polski zespół był na fali. No ale Wolny spudłował, Benfica wyrównała, a z katowiczan wtedy zeszło powietrze. Niemniej – drużyna naprawdę dobrze wyglądała i stwarzała sobie sporo bramkowych sytuacji.

– Zastanawiałem się podczas oddawania strzału, przed którą z trybun świętować zdobycie bramki – wyznał z kolei ponuro Dariusz Wolny, który tak fatalnie przestrzelił w rewanżu.

Starcia Benfiki z polskimi drużynami:
  • 1:1, 1:0 z GKS-em Katowice (Puchar Zdobywców Pucharów 1993/94)
  • 5:1, 0:0 z Ruchem Chorzów (Puchar Zdobywców Pucharów 1996/97)

Pozostaje mieć nadzieję, że w meczach Lecha Poznań obejdzie się bez sędziowskich kontrowersji i spartaczonych sytuacji stuprocentowych. Poznaniacy na pewno są na papierze najsłabszą, najmniej doświadczoną w Europie drużyną w swojej grupie. Ale też nie trafili na takich zabijaków, którzy są absolutnie nie do ruszenia. Rywale „Kolejorza” również mają swoje problemy wewnętrzne, mają swoje słabości.

Sztuką będzie je po prostu wykorzystać.

fot. NewsPix.pl

Opublikowane 02.10.2020 17:32 przez

Michał Kołkowski

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 28
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Zawisza Czarnecki
Zawisza Czarnecki

Bardzo dobre losowanie. Rangers i Liege do klepnięcia. Z Benfiką będzie ciekawie.

rzeczywistość
rzeczywistość

Wyrownana grupa.Lech jednym z faworytow do wyjścia z niej i gry w dalszej fazie.

Cweliga
Cweliga

Nic o Wielkiej Legii?

nieobiektywny
nieobiektywny

Nie ma koszyka z nalepką ,,przegrywy”.

Sebb
Sebb

A ten nick to z więzienia?

emil
emil

Vanheusden wraca do Interu w 2021. Standard nie kupuje zawodników za 12 mln euro. Chodzi o finansowe fair play Interu.

Roman Polański
Roman Polański

Nie rozumiem czemu „eksperci” narzekają na małą atrakcyjność rywali grupowych? Na stadion i tak zostanie wpuszczonych tylko 12 tysięcy kibiców, więc to nie ma specjalnego znaczenia dla klubu czy przyjedzie Benfica czy powiedzmy Arsenal, bo te wejściówki przy takiej dostępności i tak się wyprzedadzą. No i druga kwestia – lepiej wylosować Liege albo Rangersów, którzy są w zasięgu niż Milan, Real Sociedad, Slavię albo Leicester i pocieszać się, że przegraliśmy z renomowaną drużyną.

Dawid
Dawid

Ale jeszcze lepiej trafić do grupy B, I, J w której jest jeden wyraźny faworyt jak Arsenal a pozostałe dwa zdecydowanie słabsze niż Rangers czy Liege i będące spokojnie do powalczenia. W takiej grupie 7, 8 pkt daje awans z 2 msc:) uważam że grupa Lecha jest bardzo ciężka właśnie z tego względu że jest bardzo wyrównana i będzie trudno z każdym. Realnie patrząc myślę że 4 pkt i ostatnie msc.

emil
emil

Slavii bliżej do Rangers i Liege.

Fjardabyggd
Fjardabyggd

Nikogo nie wpuszczą, bo powiedzą, że wirus. Game over. Widzimy się za pół roku.

wacpan
wacpan

Dawać zaraz rywali ległej…

Mamlas
Mamlas

Czemu piszecie Lech jak to amica?!

KKS
KKS

Idź spać

Milewskhy
Milewskhy

Cymbał

KKS
KKS

To są rywale spokojnie do pokonania dla Lecha
Jesteśmy teraz w mega dyspozycji, mamy mega grajków a jeszcze nie do końca trener dał szanse takiemu zawodnikowi jak Aawad.
10 punktów w tej grupie spokojnie do zrobienia i Lech to zrobi. Co tam Benfica kogo oni niby mają w składzie?? Wątpię że gra tam taki zawodnik jak Tiba! KKS!!!

Fjardabyggd
Fjardabyggd

„Potem jednak sytuacja się posypała. Tarapaty finansowe, upadek klubu, odbudowa i powrót do Ekstraklasy.” – Fajnie brzmi to zdanie. Najpierw Liga Mistrzów – potem powrót do Ekstraklasy.

Michaił
Michaił

Przed wszystkim Lech teraz musi się wzmocnić jeśli chce cokolwiek znaczyć w Europie. Potrzeba: konkretnego ŚO zamiast żle ustawiającego się elektryka Crnomarkowica, rywala dla Czerwińskiego na PO, który nie zachwyca (też nie zawodzi) i właściwie nie ma rywala. Osobiście ściągałbym jeszcze skrzydłowego. Sykora na razie słabo, Skóraś to nie ten poziom jeszcze. No i czwarty środkowy pomocnik przy takiej częstotliwości meczów może się przydać (po Moderze, Tibie i Muharze). Wielkie gratulacje dla Lecha ostatni mecz mega nerwy z winy sędziego.

Michal
Michal

Ja tylko jednego pragnę: zaangażowania u piłkarzy i rozwoju. Dzięki Lechowi za danie nadziei nam zwykłym kibicom.

Zibi
Zibi

Co wy pierdolicie? Szykuje się sześć soczystych eurowpierdoli, zaczynam liczyć po trzeciej bramce…

KKS
KKS

Zazdrosny….. Będziesz tak pisał w 1/4??

Sysyr
Sysyr

KKS chyba za bardzo w piórka obrośliście w tym Poznaniu fajnie że weszliście wkońcu po tylu latach dawania dupy w kwalifikacjach lub wgl jej braku ale tu 3 mecze i do domu Benfica ,Rangers poza zasięgiem totalnie więc skończ typie farmazony pisać

zuy_pan
zuy_pan

Ale w grupie LE gra się 6 spotkań, a nie 3.

Zawisza Czarnecki
Zawisza Czarnecki

Rangers grali piach nawet przeciwko słabej Legii. Kapela z mało wymagającej ligi typu 2 + wypychacze. Nie ma przed kim klękać.

AmberMozart
AmberMozart

żaden z nich nie ma Kapustki, czyli luz.

jankrzywosad
jankrzywosad

Ciekawa grupa, ale kompletnie nie wiem czego się spodziewać. Nie zdziwi mnie wynik Lecha w przedziale punktowym 2-10. Tak patrząc realistycznie, można założyć, że przynajmniej jeden mecz powinno udać się wygrać, z dwa kolejne co najmniej nie przegrać. Przy odpowiednim początku niewykluczone, że Kolejorz może nawet myśleć o awansie. Z drugiej strony potrafię też sobie wyobrazić scenariusz, w którym po trzech kolejkach Lech będzie bez punktu.
Z Belgami podobało mi się to, że mimo stawki, gry na wyjeździe, solidnego przeciwnika z porządnej ligi, piłkarze Żurawia potrafili długimi momentami grać swoją piłkę. A najbardziej zaimponował mi fragment kilka minut po straconej bramce, gdy Charleroi mocno przycisnęło, wydawało się, że zaraz mogą strzelić drugiego gola, tymczasem lechici otrząsnęli się i przenieśli grę na połowę Belgów, bardzo fajnie rozgrywając i utrzymując się przy piłce. Dotychczas rzecz niespotykana u polskich drużyn w wyjazdowych meczach z faworyzowanymi przeciwnikami. Ozdobą tego fragmentu była ładna klepka w polu karnym zakończona strzałem w słupek Ishaka. A prawdziwie rozpaczliwa obrona zaczęła się dopiero po czerwonej kartce Satki, co akurat można już zrozumieć.
Martwią straszne błędy w obronie. Rozumiem, że przy takim stylu gry Lecha mogą pojawić się straty podczas wyprowadzania piłki, jak ta Crnomarkovica, która poprzedziła straconą bramkę, ale nie rozumiem gapiostwa w obronie i elementarnych błędów w kryciu. Trzeba sobie szczerze powiedzieć, już w meczu z Cypryjczykami było kilka sytuacji, w których dośrodkowywane gdzieś z boku piłki spadały pod nogi/na głowy niepilnowanych przeciwników. Rzecz do natychmiastowej poprawy.
Osobny akapit chciałbym poświęcić Moderowi. Gość momentami wygląda świetnie, pięknie czyta gra, przechwytuje piłki (wczoraj w tym względzie kapitalny), bez kompleksów rusza do przodu, potrafi kiwnąć czy zagrać kilkudziesięciometrowego crossa na centymetry. Ale jest też druga strona medalu, niekiedy za długo holuje piłkę, a w defensywie zdarzają mu się juniorskie błędy, jak puszczenie swojego zawodnika wbiegającego w pole karne (sytuacja w pierwszej połowie zakończona słupkiem), czy zabięgnięcie się przy powrocie do pola karnego, co skutkuje złamaniem linii spalonego (wczoraj taka sytuacja miała miejsce dwa razy, druga zakończyła się utratą bramki).
Miałem obawy odnośnie występu Krawca, tymczasem gość zagrał świetne zawody, parę razy zaimponował odważnym pójściem do przodu, fajnie też wyglądała jego współpraca z Puchaczem i kilka udanych klepek w trójkącie. Po jednym pełnym meczu ciężko wyrokować o jego przydatności dla drużyny w dłuższej perspektywie, ale pierwszy test zdał bardzo dobrze.
Tiba to mózg tej drużyny, sprawia wrażenie, jakby jego boiskowe IQ wynosiło co najmniej 200. Zawsze wie co zrobić, kiedy przytrzymać piłkę, kiedy przyspieszyć, kiedy rozciągnąć do boku, a kiedy wycofać do bramkarza. Wszystko przemyślane, każdy ruch na boisku adekwatny do aktualnej sytuacji na boisku. Profesor.
Ishak tymczasem pokazał na czym polega różnica pomiędzy nim a Gytkjaerem. Sytuacja z pierwszej połowy – ktoś z lechitów traci piłkę na połowie Belgów, a Szwed, niebędący w tej sytuacji najbardziej wysuniętym zawodnikiem Kolejorza, rusza w pogoń za biegnącym sprintem przeciwnikiem. Efektem odebrana piłka pod własnym polem karnym, po czym tym razem z piłką przy nodze przebiegł kolejne kilkadziesiąt metrów w drugą stronę. Kozak, takiego piłkarza Lech potrzebował.
Na koniec Bednarek – obym się mylił, ale mam wrażenie, że w ostatnich tygodniach ten facet ma więcej szczęścia niż rozumu. Nie wiem, może to wynika z tego, że jego styl bronienia jest nietypowy, wręcz niekonwencjonalny, dlatego za każdym razem gdy wykonuje paradę mam wrażenie, że on tego nie umie robić. Nawet przy karnym, za który oczywiście wielki szacun, gdzieś mu ta piłka się poodbijała, przy wolnym jakby był spóźniony i piłka przeszła mu po ręce szczęśliwie trafiając w słupek, a chwilę później przy strzale minimalnie obok słupka rzuca się bez wyciągniętych rąk, jakby w rzeczywistości piłka była zdecydowanie dalej. Czystą klasę dostrzegłem wyłącznie w obronie strzału w końcówce, gdzie stojąc na linii bramkowej odbił mocny strzał z boku pola karnego (w tej sytuacji Skóraś nie poszedł do końca za swoim zawodnikiem). Może czepiam się albo szukam dziury w całym, ale nadal nie jestem do niego przekonany.

Hefajstos
Hefajstos

Sok z Kiszczaka
Sok z Kiszczaka

Dla kibiców Lecha jest jeszcze jeden bonus.
Tych meczy nie będzie „komendował” przydzielony mu przez naczelnika i z urzędu „Maciek” Murawski, który to jest w C+ NA KAŻDYM MECZU LECHA (wicie, rozumicie, ma chłop nblisko z Bielefeld, to se oszczędzi na benzynie), zabijając go swą beznadziejnie tępą i nieprzerwaną beblaniną.
Innnymi słowy: Murawski, Wolski, Dembinski… WON Z POZNANIA!

floro flores
floro flores

Wolski jest bardzo dobry, Dębiński ok

Weszło
29.11.2020

LIVE: Czy Raków wróci na fotel lidera?

Korespondencyjny pojedynek najlepszych drużyn w lidze, gdzie Warta spróbuje zatrzymać Raków, a Piast spróbuje sypnąć piachem w tryby Legii. Bednarek, który zmierzy się na tle Manchesteru United, a także hitowe Chelsea – Tottenham. Jest mecz Barcelony, gra Milan, są występy Polaków rozsianych po całej Europie. Będziemy jak zwykle wszędzie tam, gdzie trzeba, i nie tylko. […]
29.11.2020
Weszło
29.11.2020

Troszkę lepszy rywal i już kłopot – Arka nie daje rady z Widzewem

Arka Gdynia złapała ostatnio trochę zwycięstw, ale jednak zwracało uwagę, że punktowała w starciach ze słabymi ekipami. Resovia, Zagłębie czy Sandecja to żadni herosi futbolu, używając sporego eufemizmu, bo przecież choćby ekipa z Nowego Sącza gnije na dnie tabeli, mimo że po meczu z ekipą Mamrota nieco wzięła się w garść. I teraz tak: wiadomo, […]
29.11.2020
Weszło
29.11.2020

Artur Skowronek i Wisła Kraków. Jaki to był związek?

381 dni wytrwał na stanowisku trenera Wisły Kraków Artur Skowronek. Bardzo intensywnych dni, bo w tym czasie zdążył rozegrać praktycznie pełny sezon ligowy. Wiadomo już, że celu postawionego przed nim na obecne rozgrywki nie spełni. Ale jaki jest jego bilans pracy w Krakowie? Co mu wyszło, a co niekoniecznie? Zrobiliśmy szybkie podsumowanie. Utrzymanie Wisły – […]
29.11.2020
Weszło
29.11.2020

Raków i problemy z dołem tabeli. Już nieaktualne?

Można stwierdzić pół żartem, że Raków cieszył się w zeszłym sezonie, iż sam jest jednym z beniaminków. Bo to oznaczało, że musiał mierzyć się z tylko jednym ligowym świeżakiem. I miał z nim – tak samo jak z innymi drużynami, które „walczyły o spadek” – niespodziewane ciężary. Bilans z Lechią? Dwa zwycięstwa. Ze Śląskiem? Cztery punkty. […]
29.11.2020
Weszło
29.11.2020

Kartki, zakłady o kawę i patyczkowate nogi, czyli jaki jest Filip Mladenović?

„Widząc go na co dzień, nigdy nie powiedziałbyś, że będzie tak impulsywny na boisku. Że będzie machał rękoma. Gestykulował. Krzyczał. Wyzywał pod nosem, tak jak on przeważnie „piczkuje”. Nie daje sobie w kaszę dmuchać”. „Nieprzypadkowo na pożegnaniu trener Stokowiec pokazał mu czerwoną kartkę. Szyderka leciała, śmialiśmy się z tego wszystkiego. Zakładaliśmy się nawet o kawę, […]
29.11.2020
Anglia
29.11.2020

Jak mocny byłby klub London FC?

Londyn – jedno z najbardziej futbolowych miast na Ziemi, a być może nawet zasługujące na pozycję numer jeden w takim zestawieniu. W stolicy Anglii funkcjonują przecież dziesiątki mniejszych i większych klubów piłkarskich, w tym kilka globalnych potęg, cieszących się zainteresowaniem milionów kibiców na całym świecie. Dzisiaj postanowiliśmy zastanowić się, jak mogłaby wyglądać w sezonie 2020/21 […]
29.11.2020
Weszło Extra
29.11.2020

Gennaro Gattuso. Portret wojownika

– Kiedy patrzyłem na Andreę Pirlo i na to, co robi z piłką, zastanawiałem się, czy w ogóle mogę nazywać siebie piłkarzem – mówił sam o sobie Gennaro Gattuso. Wojownik, wściekły pies i polisa ubezpieczeniowa Milanu przez ponad dekadę. Mistrz świata, dwukrotny zwycięzca Ligi Mistrzów. Człowiek, który zjadał ślimaki żywcem, wbijał kolegom z szatni widelce […]
29.11.2020
Weszło
29.11.2020

Tyson kontra Jones: definitywnego rozstrzygnięcia nie było

Mike Tyson (50-6, 44 KO) i Roy Jones junior (66-9, 47 KO) dopięli swego. Wbrew wszelkiej sportowej logice w Los Angeles wyszli do ringu i stoczyli pojedynek, do którego nigdy nie doszło, gdy byli zawodowcami. Walka długimi fragmentami była festiwalem klinczy, ale najważniejsze, że nikomu nic się nie stało. Po ośmiu rundach ogłoszono remis, ale […]
29.11.2020
Hiszpania
29.11.2020

Alaves skończyło z remisami i pokonało Real Madryt

W trwającym sezonie pojęcie stabilizacji formy jest dla Realu Madryt zupełnie obce. Gdy już się wydaje, iż po dobrym spotkaniu – jak na przykład na Camp Nou – zacznie się rozkręcać, to niespodziewanie zostaje sprowadzony na ziemię. Ostatnie dwa mecze były dużymi rozczarowaniami – klęska 1:4 z Valencią i zaledwie remis 1:1 z Villarrealem, choć […]
29.11.2020
Weszło
29.11.2020

No i odfrunął. Wisła zwolniła Skowronka

Porażka z Zagłębiem Lubin przesądziła los Artura Skowronka. Dwie godziny po meczu trener „Białej Gwiazdy” został zwolniony. Zostawia klub na dwunastym miejscu w Ekstraklasie. Czy ta decyzja jest słuszna? Cholera wie, czas pokaże. Natomiast obawiamy się, że jeśli wiślacy chcą wydźwignąć się z problemów, to potrzebne tam są dużo głębsze zmiany niż sama zmiana trenera. […]
29.11.2020
Weszło FM
28.11.2020

Mecze, mecze i jeszcze więcej meczów – niedziela w Weszło FM

Niedziela w radiu Weszło FM będzie zdominowana przez relacje z meczów, które pozwolą Wam być na bieżąco nawet jeśli nie macie możliwości oglądania spotkań w telewizji. Rozpoczniemy jednak standardowo od „Dwójki bez sternika” czyli naszego poranka, w którym przywitają Was Monika Wądołowska i Adam Kotleszka. Pojawi się sporo opowieści różnej treści oraz podsumowań sobotnich wydarzeń. […]
28.11.2020
Weszło
28.11.2020

Najpierw trzeba pozwolić Wiśle strzelić gola. A później to już z górki

Wisła Kraków w ciągu ostatniego miesiąca trzykrotnie wychodziła na prowadzenie. Z Lechią – przegrała. Z Wartą – przegrała. I gdy dzisiaj strzeliła gola po prezencie Zagłębia przez myśl przeszło nam, że to może taka taktyka lubinian. Podpuść, skasuj. No i wyszło. Genialny plan Seveli! Ale tak poważnie – krakowianie mieli ten mecz w garści, a […]
28.11.2020
Włochy
28.11.2020

Panie Pirlo, coś tu nie gra. Glik zatrzymuje Juventus

Cristiano Ronaldo na urlopie, więc zdawało się, że Kamil Glik może odetchnąć z dużą ulgą. Okazja do zatrzymania turyńskiej ekipy bez jej najlepszego piłkarza piechotą przecież nie chodzi, okoliczności nad wyraz sprzyjające. Benevento skrzętnie próbowało ten fakt wykorzystać, Wojciech Szczęsny nie mógł na bezrobocie narzekać. Efekt? Łupanka Inzaghiego triumfuje nad nijakością Pirlo – ależ to […]
28.11.2020
Weszło
28.11.2020

Typowy Śląsk na wyjeździe? Nie, bo zwycięski

Śląsk Wrocław i mecz wyjazdowy – to nie brzmi jak idealny plan na sobotnie popołudnie. W zasadzie nie brzmi to jak dobry pomysł na spędzenie czasu niezależnie od terminu spotkania i okoliczności, bo ekipa Vitezslava Lavicki w delegacjach sobie po prostu nie radzi. I stawiamy dolary przeciwko orzechom, że nie poradziłaby sobie również dzisiaj gdyby […]
28.11.2020
Inne sporty
28.11.2020

Polacy w Ruce na poziomie – dwóch na podium, wszyscy w drugiej serii

Ruka to nie jest przesadnie ukochane przez polskich skoczków miejsce. Nikt z naszych reprezentantów nie zdołał tam jeszcze wygrać, tylko sześć razy widzieliśmy Polaków na podium. Do dziś. Tej pierwszej statystyki co prawda zmienić się nie udało – bo poza zasięgiem był Markus Eisenbichler – ale do listy podiów dopisali się i Piotr Żyła, i […]
28.11.2020
Weszło
28.11.2020

Ojrzyński sprząta, choć dziś miał łatwiej – Jagiellonia oprotestowała drugą połowę

Czy mieliśmy specjalne oczekiwania względem meczu Stali z Jagiellonią? No niezbyt. Pierwsi ostatni mecz wygrali może nie przed zaborami, ale jednak dość dawno temu, drudzy raz wygrywają, raz przegrywają, nie ma w tym żadnej ciągłości i większego planu, chyba że uznamy za ciągłość przestawienie wajchy na porażki. Nic więc dziwnego: mieliśmy wątpliwości. A tutaj psikus, […]
28.11.2020
Niemcy
28.11.2020

Klasyczne „podpuść i skasuj”

Przez moment kibice oglądający dzisiejsze starcie VfB Stuttgart z Bayernem Monachium mogli zastanawiać się, czy na pewno odpalili właściwy kanał. Bramkarz Bawarczyków w niczym nie przypominał herosa regularnie wymienianego w gronie zawodników typowanych do podium Złotej Piłki. Ofensywna siła mistrza Niemiec gdzieś wyparowała, a w tyłach dochodziło do takich napadów paniki, jakie monachijczykom się zwyczajnie […]
28.11.2020
Inne sporty
28.11.2020

Tyson kontra Jones – kabaret starszych panów pod specjalnym nadzorem?

Znaków zapytania i wątpliwości nie brakowało od samego początku, ale wygląda na to, że już w sobotę dojdzie do skutku jeden z najbardziej absurdalnych bokserskich projektów od dawna. W nocy polskiego czasu kibice będą mogli jeszcze raz obejrzeć w ringu Mike’a Tysona (50-6, 44 KO), który spotka się z Royem Jonesem (66-9, 47 KO). Na […]
28.11.2020