post Avatar

Opublikowane 11.08.2020 15:13 przez

redakcja

Pogoń Szczecin to niechlubny fenomen. Mają siódme miejsce w tabeli wszech czasów Ekstraklasy, przed Widzewem Łódź, Śląskiem Wrocław, Cracovią. Rozegrali w elicie aż czterdzieści osiem sezonów. Od lat sześćdziesiątych może z przerwami, ale w każdej dekadzie zaznaczając swoją obecność w polskiej piłce.

Przy tym NIGDY NIC nie wygrali na najwyższym szczeblu. Tyle lat, ani jednego mistrzostwa, tyle lat, ani jednego Pucharu Polski.

Choć jest więc wiele klubów w Polsce, które byłyby zachwycone będąc ligowym średniakiem, tak Portowcy mają prawo mieć średniactwa powyżej uszu. Na oczach całego Szczecina pięknie rośnie nowy stadion – kolejny impuls do tego, by przejść do statusu ligowej czołówki. Pytanie: czy to się faktycznie ma szansę stać w najbliższym sezonie?

OCENA ROZDANIA (skala 1-5): 4

W stosunku do finiszu sezonu Pogoń nie straciła nikogo ważnego, choć obawiano się, czy zostanie choćby Dante Stipica – jego odejście mogłoby być taką wyrwą. OK, odszedł choćby Nunes, ale o jego przenosinach wiedziano już wcześniej. Negatywnych zaskoczeń na ten moment brak.

A wzmocnienia są i to ciekawe.

Pogoń postawiła przede wszystkim na doświadczenie i słusznie, zdolnej młodzieży tam sporo. Alexander Gorgon ma papiery na to, by zostać liderem Pogoni Szczecin – kogoś takiego w ofensywie na pewno Portowcom brakowało. Do tego Michał Kucharczyk na skrzydło, o którym lubiano się wyzłośliwiać, że asem technicznym nie jest, ale też nie przesadzajmy. Kuchy rozegrał w Legii 349 meczów przez osiem lat, strzelając przy tym 71 bramek. Nie rozgrywasz tylu spotkań w drużynie, która dominowała przez ten czas w lidze, gdybyś wiele nie umiał. Kuchy miewał sezony, gdy grał ponad czterdzieści meczów. Ani razu nie zszedł poniżej trzydziestu spotkań. Ma tytuły, Puchary Polski, grę w fazach grupowych europejskich pucharów. Tego się nie robi na farcie.

Poza tą dwójką w klubie pojawił się Luis Mata, kapitan rezerw Porto, który ma wzmocnić rywalizację na lewej obronie. Wydaje się piłkarzem ciekawym, ale jest też w Szczecinie nauczka w postaci Podstawskiego, który przychodził z niemal identycznymi referencjami, a po niezłym początku obniżył loty. Do pełni szczęścia w Pogoni potrzeba skutecznej dziewiątki – Portowcy wciąż takiej szukają – i chyba rywalizacji na środku obrony, bo choć szczecińscy stoperzy umieją grać w piłkę, tak bywali chimeryczni. Mało u których graczy defensywy pojawiały się takie wahania formy, od jednych z najlepszych na swojej pozycji, po formę ligowego dżemiku. Ofensywnie grający prawy obrońca, który nie zapominałby o tyłach, także by nie zawadził.

NOWY AS W TALII: Alexander Gorgon

Nie jest i nigdy nie było problemem sprowadzanie do Ekstraklasy obcokrajowców. Problemem jest sprowadzanie SŁABYCH obcokrajowców. Alex Gorgon nie wygląda na takiego ani na pierwszy, ani na siedemnasty rzut oka.

Oczywiście wszystko weryfikuje boisko, a różni piłkarze, którzy wydawali się pewniakami, z różnych przyczyn jednak nie odpalali. Ale na papierze Gorgon wydaje się pewniakiem do bardzo dobrego grania.

Po pierwsze, nie ma ryzyka, że będzie miał problem z aklimatyzacją. W zasadzie nazywamy go obcokrajowcem, by tak rzec – z przyczyn proceduralnych. Nazwisko nie kłamie, ma polskich rodziców, a jego ojciec, Wojciech, uchodził za wielki talent Wisły Kraków, pojechał nawet z biało-czerwonymi na mundial U20 do Meksyku. Alexander biegle mówi po polsku, nie ma więc żadnej bariery językowej. Również z Kostą Runjaicem dogada się bez problemu po niemiecku.

Piłkarsko ma za sobą bez mała dziesięć lat gry na wysokim poziomie. Swego czasu przerastał w barwach Austrii Wiedeń ligę austriacką, ale do hitowego wyjazdu się jakoś nie złożyło. Później przeszedł do chorwackiej Rijeki, w niej także odgrywał główną rolę. Przez całą karierę reprezentował TYLKO te dwa kluby. Powiedzmy sobie szczerze, to wyznacznik tak lojalności, jak tego, że go ceniono. W jednym i drugim klubie wielokrotnie zakładał opaskę kapitańską.

Dobre mecze nie są też jakimś odległym wspomnieniem. Gorgon, jeśli stracił znaczną część sezonu, to przez kontuzję, ale dawno temu w Austrii. To facet, który jeśli był zdrowy, po prostu grał i tyle. W minionym sezonie kapitanował Rijece i wciąż grał pierwsze skrzypce.

To też piłkarz z tak zwanym „winning mentality”. Wygrywał tytuł w Austrii, a w Chorwacji przełamał monopol na tytułu Dinama Zagrzeb – w ostatnich piętnastu latach to jedyny taki przypadek. Gorgon w ostatnich trzech sezonach wygrywał też tamtejszy krajowy puchar. Razem z Michałem Kucharczykiem wnoszą solidny bagaż doświadczenia w wygrywaniu pełnej puli, a z tym Portowcy mają problem.

Piłkarsko jest jednym z takich zawodników, dla których chodzi się na stadion. Wszechstronny, mogący występować na wszystkich pozycji w ataku, ze strzałem, z inteligencją w grze, z umiejętnością klejenia akcji. Ile razy Pogoni brakowało żeby ktoś wziął odpowiedzialność za ofensywę, wykreował coś jednym zagraniem, względnie był generałem ataku pozycyjnego.

Minusem jest PESEL – w październiku skończy 32 lata. Ale to nie jest piłkarz, który bazuje na szybkości, tylko na grze w piłkę, a tacy starzeją się później. Odcinać kuponów na pewno nie będzie – dla niego przyjazd do Polski, kraju rodziców, może być wielką przygodą. Na pewno nie tylko z oczywistych przyczyn będzie chciał się przed polską publicznością pokazać z jak najlepszej strony.

BLOTKA: napastnik

Wypchnięcie z klubu Michalisa Maniasa – jest o krok od przenosin do Volos – samo w sobie może uchodzić za majstersztyk, z miejsca duże wzmocnienie z klubu. Grekowi udała się sztuka wyjątkowa – oto napastnik, który ma UJEMNY bilans bramkowy. Jedyny gol, jakiego strzelił, to samobój. A przecież mówimy o zawodniku, któremu dano długi kontrakt i który przychodził jako następca Adama Buksy… no cóż, skauting Pogoni ma to i owo do przemyślenia.

Sęk w tym, że Pogoń wciąż nie ma w kadrze dziewiątki, która byłaby gwarancją bramek.

Owszem – jest kilku graczy, którzy mogą wystąpić na tej pozycji. Choćby Alexander Gorgon, seryjny strzelec. Niemniej Austriak przyznaje, że najlepiej czuje się trochę głębiej, na przykład na dziesiątce. Cibicki też wielokrotnie w przeszłości grał na szpicy, również w Pogoni – wydaje się jednak, że brakuje mu „instynktu killera”. Bywały takie mecze, gdy okazywał się aż za wielkim altruistą. O przeszłości Kucharczyka na dziewiątce wspominamy wyłącznie jako o ciekawostce. Hubert Turski? Młody gniewny, obiecujący, ale jeśli Pogoń chce grać o coś więcej – a na to wskazują transfery – to trudno opierać strzelanie bramek na piłkarzu jednak niedoświadczonym. Turski powinien dostawać sporo minut, ale jako piłkarz wchodzący. Podobnie Frączczak, wartość dodana dla szatni, wciąż piłkarz, który potrafi zrobić swoje na boisku, ale przy całej sympatii trudno oczekiwać, że będzie bił się o strzelecką koronę.

Poszukiwania napastnika wciąż w Pogoni trwają, mówi się ostatnio o kierunku izraelskim. Jeśli byłby to piłkarz z papierami Gorgonia czy Kucharczyka, ofensywa Portowców byłaby faktycznie niezwykle intrygująca, a miałby tu tez Runjaic nawet komfort możliwości rotowania składem.

ROZDAJĄCY: Kosta Runjaic

Jedna z trudniejszych do oceny postaci w Ekstraklasie.

W Polsce pracuje od listopada 2017 roku. Niedługo stukną mu więc trzy lata – to nie jest klasyczny staż w lidze, w której wciąż gdzieniegdzie ufa się instytucji trenerskich strażaków i efektowi nowej miotły. Runjaic jest oczywiście najdłużej pracującym trenerem ESA.

I jako taki – musimy wbić mu szpilkę – mógłby już nauczyć się języka polskiego. Panie Kosta, po takim czasie za każdym razem, gdy staje pan z tłumaczem do wywiadu w telewizji, to godzi w pana wizerunek. Polski język może nie jest najłatwiejszy, ale tak mówić, żeby się dogadać, to naprawdę nie trzeba mieć zdolności językowych Ludwika Zamenhofa.

Niemniej owszem, finalnie trener ma przede wszystkim TRENOWAĆ. Jak wyniki się zgadzają, to z wszystkiego się wybranie. Sęk w tym, że to, czy tak jest, zależy od interpretacji.

W sezonie 17/18, wchodząc w nie swoje buty, utrzymał ligę. Sezon 18/19, awans do grupy mistrzowskiej, tam klasyka gatunku – Pogoń kończy na siódmym miejscu. W sezonie 19/20 Pogoń znakomicie weszła w sezon, był moment, kiedy liderowała tabeli. Ale zapała zadyszkę, odpadła w Mielcu z Pucharu Polski – wciąż jednak zimą liczono, że będą minimum puchary.

Nic z tego nie wyszło, Portowcy punktowali w skandaliczny sposób, między 15 lutego a 12 lipca – czternaście kolejek – ogrywając tylko przeżywającą swoje problemy Cracovią. Dopiero na finiszu dwa zwycięstwa – de facto grupa mistrzowska została wygrana jesienią, wiosną tylko udało się tego nie spieprzyć. Na grę Pogoni zazwyczaj nie dało się patrzeć. Oczywiście, z różnych przyczyn w trakcie sezonu odeszli ważni gracze ofensywni, ale ile już okienek miał za sobą Kosta Runjaic?

Jesteśmy za tym, że zasłużył na dalszą pracę, ale Pogoń w związku z budową stadionu staje przed dużą szansą. Od lat mówi się, że w Szczecinie jest uśpiona rzesza kibiców, którzy kiedyś chodzili na mecze, ale przestali. Coś w tym jest – duże miasto, konkurencja w sporcie dla Pogoni niewielka, a pamiętamy też czas, gdy na starą „Papricanę” za Bekdasa przychodziły tłumy. Teraz na pewno choćby z ciekawości ludzie przyjdą na stadion – zatrzymać ich można tylko dobrą grą i wynikami. Okienko jest jak do tej pory dobre, Runjaic jesienią nie będzie miał za wielu wymówek. Kibice chcą widzieć przynajmniej postęp.

DŻOKER: Maciej Żurawski

W pewnym sensie trudno nazwać Żurawskiego dżokerem, kimś, kto ma wystrzelić, skoro Żurawski już się w lidze fajnie przedstawił, a przez wielu kibiców Pogoni był uznawany za jeden z niewielu jasnych punktów wiosennego grania.

Ale przyznajmy się bez bicia: zawsze, chcąc nie chcąc, patrzymy na młodych Polaków wchodzących do ligi trochę przez palce. Skupiamy się przede wszystkim na tym, co dobre, a co złe łatwiej wybaczyć. Był choćby taki mecz, w którym Żurawski miał trzy dogodne okazje do strzelenia bramki. Zmarnował wszystkie. Ale że poza tym grał nieźle, skoncentrowano się na tym, że radzi sobie odważnie i bez kompleksów.

Powiemy przewrotnie: życzymy Żurawskiemu, żeby następnym razem, jeśli coś podobnego mu się zdarzy, nie zostawiono na nim suchej nitki. Bo to by oznaczało, że jego reputacja w lidze wzrosła na tyle, że WYMAGA SIĘ od niego konkretów.

Po tym, co pokazał wiosną zeszłego sezonu, należy oczekiwać kolejnego kroku – kroku w kierunku zostania ważną postacią w lidze. Ma na to papiery. Czy to piłkarsko, czy pod względem szeroko pojętego zaplecza: jego tata był mistrzem karate, młody Maciej też trenował ten sport, walki fizycznej się nie boi, jak trzeba pośle prawy łokciowy. A przy tym zajmował się też gimnastyką sportową, więc jest piłkarzem zwinnym.

Mentalnie? Całkowicie bez kompleksów. W jednym z odcinków Weszłopolskich przyznawał, że gdyby miał wyjść się bić z dwumetrowym Tomasem Petraskiem, to by wygrał. Jest pewny siebie.

Sprzyja mu też metryka, a raczej: metryka kolegów. W zeszłym sezonie młodzieżowcami byli jeszcze Sebastian Kowalczyk i Marcin Listkowski. W tym parasol ochronny już ich nie obowiązuje, a patrząc na resztę składu Pogoni, żaden zawodnik z rocznika 1999 i młodszych nie zaznaczył swojej obecności w Portowcach tak mocno, z całym szacunkiem dla fajnych meczów Huberta Turskiego, Marcela Wędrychowskiego i Kacpra Smolińskiego. Żurawski będzie miał spory kredyt zaufania i sporo minut, by przekuć je na regularną, dobrą grę.

ŚWIEŻAK: Kacper Kozłowski

Po Pucharze Syrenki, w którym Kozłowski kręcił rywalami jak baranami, angielska prasa nazwała go „wonderkidem”, pisano też o zainteresowaniu Manchesteru United. Kozłowski jest gwiazdą reprezentacji Polski U17.

Powiecie: a, to tylko juniorskie granie. Takich, co w juniorach błyszczeli, a potem przepadli, było całe mrowie.

No więc Kozłowski ma więcej niż trochę przetarcia w seniorach – to tylko III liga, rezerwy Portowców, ale wszedł w te rozgrywki razem z drzwiami. W debiucie, będąc miesiąc po piętnastych urodzinach (!), zrobił bramkę i asystę. Radził sobie na tym wymagającym fizycznie poziomie od tamtej pory wielokrotnie. W pierwszej drużynie Pogoni też debiutował przed szesnastymi urodzinami, choć łącznie na razie zaliczył w Ekstraklasie epizody. Miewał ciekawe zderzenia w sparingach, na przykład gdy przed rokiem w meczu z Olympiakosem grał bez kompleksów, zakładając siatki utytułowanym piłkarzom greckiej drużyny. Czuł się w tym spotkaniu jak ryba w wodzie.

Gdziekolwiek w Szczecinie nie przyłożyć ucha, wszyscy mówią: to perła. Piłkarz w stylu Piotrka Zielińskiego. Ma wizję, ma technikę, ma doskonałe podanie, ma drybling, ma strzał. Posiada, po prostu, iskrę bożą. Nawet geny ma po parze sportowców: ojciec Kacpra, Mariusz, był napastnikiem II-ligowej Gwardii, a mama trenowała judo. W Kozłowskiego bardzo w Pogoni wierzą, chwali go trener Kosta Runjaic.

Być może już wiosną tego roku dostałby więcej szans, gdyby nie to, że w styczniu czterech młodych piłkarzy Pogoni – Żurawski, Wędrychowski, Kozłowski i Kalenik – mieli wypadek samochodowy w Szczecinie. Najmocniej poszkodowany był właśnie Kozłowski, który złamał trzy kręgi lędźwiowe kręgosłupa. Niemniej zdążył w sposób symboliczny wrócić w końcówce sezonu, a teraz trenuje z pierwszym zespołem i jest zdrowy, normalnie gra w sparingach.

Portowcy mają więcej niż trochę młodych talentów, to jasne. Kozłowski, w teorii, ma jeszcze czas, a z przodu konkurencja duża. Ale przecież gracze z rocznika 2003 już potrafią pokazywać się w lidze, by wspomnieć choćby Aleksandra Buksę. Kozłowski uchodzi za podobnej klasy talent i mamy nadzieję przekonać się o tym w najbliższym sezonie. Być może pomogą mu także treningi z Alexandrem Gorgoniem, doświadczonym graczem na podobnej pozycji – to idealny kandydat na piłkarskiego mentora dla Kozłowskiego.

POTENCJALNY SKŁAD

Transfer typowej dziewiątki może tu jeszcze namieszać, ale na ten moment typujemy tak.

OKIEM SZATNI: Maciej Żurawski

W trakcie tej przerwy trener dokręca śrubę?

Myślę, że te przygotowania były trochę lżejsze niż zawsze, nie mieliśmy tyle czasu co zwykle na odpoczynek. Treningi wyglądały lżej.

Da się w ogóle odpocząć przy tak krótkiej przerwie?

Tak. Te dziesięć dni wystarczy, jest człowiek w stanie wypocząć, zregenerować się.

Który z piłkarzy z twojej drużyny robi największe wrażenie podczas tej przerwy?

Kacper Kozłowski. Wraca po kontuzji, jest raptem dwa miesiące w treningu, a już gra świetnie. Z nowych graczy przyjemnie się gra i trenuje z Alexem Gorgoniem, bardzo dobrze wygląda z piłką.

Czego wam brakuje, by w tym sezonie zostać mistrzem Polski?

Myślę, że niczego nam nie brakuje. Wzmocniliśmy się w ofensywie, dobrze popracował zarząd – piłkarsko jesteśmy mocni.

Które miejsce pod koniec sezonu sprawi, że z zadowoleniem i poczuciem satysfakcji odkapslujesz piwo by uczcić sukces?

Oczywiście pierwsze.

I żadne niższe, na przykład, drugie?

Może da, ale nie takie. Ja sobie daję minimum trzecie miejsce. Mam też swoje indywidualne cele, ale wolałbym o nich nie mówić – mogę tylko powiedzieć, że zarówno moja jak i Pogoni forma jest bardzo dobra. Oglądajcie nas.

Stadion rośnie wam jak na drożdżach. Jest ekscytacja z gry na nim?

Oczywiście, sami jesteśmy mile tym zaskoczeni, nie możemy się doczekać jak zagramy.

OKIEM EKSPERTA: Artur Bugaj

Co ci się podczas tej przerwy najbardziej w klubie podobało?

Nieoczekiwane transfery, myślę, że tonujące gorące głowy naszych kibiców. Krytyka była według mnie troszeczkę przesadzona. Nasz rodzimy ogródek jest bardzo niecierpliwy – niczym w filmie „Gladiator” podejmuje decyzje albo kciukiem w dół albo w górę. Nie ma nic po środku. Brakuje mi czasem tej powściągliwości, wyważenia – te opinie są często radykalne.

Podoba mi się też jak rośnie stadion. Ja osobiście nazywałem stary „Skansen Arena”. Teraz serce się raduje, gdy widzisz z tygodnia na tydzień postępy. Myślę, że będzie on szansą na rozwój klubu. Mam nadzieję, że przyciągnie tak ludzi na trybuny, ale też sponsorów. Wcale nie obraziłbym się, gdyby miał komercyjną nazwę, zawsze to więcej funduszy dla klubu. Wycofała się ze sponsorowania Grupa Azoty, na pewno to kilka milionów złotych mniej, ale życie nie znosi próżni. Podejrzewam, że niebawem znajdzie się ktoś inny, kto będzie wspierał klub. W zachodnio-pomorskim ciężko znaleźć lepszy nośnik marketingowy niż Pogoń. Nie ma więc co płakać nad rozlanym mlekiem, trzeba wziąć się w garść i robić swoje. Jak będzie to wszystko dobrze wyglądało, sponsor się znajdzie.

Co ci się podczas tej przerwy nie podobało?

Nie podobała mi się ostra dyskusja, by nie powiedzieć: nagonka na pewne osoby, przypominająca polowanie na czarownice.

Mówisz o atmosferze wokół prezesa Mroczka?

Też. Tak jak mówię, szczecińskie środowisko jest specyficzne.

Który transfer najbardziej cię ekscytuje?

Najbardziej medialny zdaje się Michał Kucharczyk, bo wszyscy go dobrze znamy i wiemy co sobą reprezentuje. Jego ściągnięcie wiąże się z rozbudzeniem apetytów. Myślę, że może być magnesem dla kibiców. Był krytykowany czasem na Legii, ale zawsze mówiłem: tam się nikt przypadkowo nie dostaje i przypadkowo nie gra tak długo. Chyba jeszcze bardziej natomiast ciekaw jestem Alexa Gorgonia, jego regularność strzelania bramek jest imponująca, to mocny zawodnik w ofensywie.

Pogoń ma sporo ciekawych młodzieżowców. Jest jakiś, którego jesteś szczególnie ciekaw?

Hubert Turski. Sam byłem napastnikiem, więc siłą rzeczy zwracam na nich uwagę. Turski ma siłę, muskulaturę, w kilku spotkaniach bardzo mi się podobał. Nie ma bojaźni boiskowej, widać, że naprawdę mogą być z niego ludzie. Uważam też, że Marcin Listkowski, choć schodzi już ze statusu młodzieżowca, także zrobił w zeszłym sezonie duży postęp.

Dlaczego Pogoń nie spadnie?

Ponieważ jest zbyt dobrą personalnie drużyną i zmierza w dobrym kierunku.

A gdzie widzisz jej słabsze punkty?

Nie ma tak, żeby nie można było czegoś poprawić, ale ja jestem optymistą. Bylem i jestem zwolennikiem pracy trenera Runjaica. Ktoś powiedział, że to dobry znak, jeśli niektórym mu z nim nie po drodze, bo to znaczy, że wymaga. Jest trenerem sprawiedliwym, mówiącym prawdę prosto w oczy. Jeśli chodzi o personalia, to może przydałoby się wzmocnienie lewej obrony, gdzie odszedł bardzo dobry Ricardo Nunes. Został sprowadzony Mata, ale jest na ten moment znakiem zapytania.

Dlaczego Pogoń nie zostanie mistrzem Polski?

Może to jeszcze nie ten skład, nie ten budżet.

To kiedy w końcu coś trafi do tej szczecińskiej gabloty?

Jak w cepelii kupimy jakiś ładny puchar (śmiech). A tak serio, nie jestem mitomanem, nie lubię wróżyć z fusów. Będzie lepszy budżet, wtedy będzie można poważnie podchodzić do atakowania podium i pierwszego miejsca.

OKIEM ANKIETOWANYCH

 

Jaki to będzie sezon dla Pogoni?

Lepszy niż poprzedni
Gorszy niż poprzedni
Znowu wejdą do górnej ósemki, ale nie odegrają w niej większej roli
Podobny do tego, ale Pogoń będzie chwalona za młodzież

GDYBY ROZDANIE BYŁO GIFEM

W TYM SEZONIE WIESZCZYMY IM…

Szczecińska młodzież rośnie w siłę, do tego zrobiono rzetelne transfery, a wydaje się, że to nie koniec wzmocnień. Są argumenty za tym, by wieszczyć lepszy sezon.

Ale to nie są argumenty tak mocne, by sądzić, że już teraz włączą się w lidze do gry o największą stawkę. Puchary, czy to drogą ligową, czy przez Turniej Tysiąca Drużyn, mają prawo być celem, marzeniem, ale konkurencja naprawdę nie śpi. Portowcy są w całej grupie drużyn z ambicjami na coś więcej, liczących, że to będzie ich rok.

Fot. FotoPyK

Opublikowane 11.08.2020 15:13 przez

redakcja

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 12
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
mariusz tapczan
mariusz tapczan

„by wieszczyć lepszy sezon”

w sensie?

Marek
Marek

Przepowiadać.

burza
burza

Nie zmęczeni tylko chęć ponownego przypodobania się Azotom, które dały im sponsorskiego kopa w dupę właśnie przez minimalizm nazywany tutaj średniactwem.

egzekutor_77
egzekutor_77

Azoty dały Pogoni sponsorskiego kopa w dupę bynajmniej nie z powodów sportowych (jaki sens, jak chwila, moment nowy stadion i związane z tym marketingowe „landrynki” z tytułu początkowej fazy ekstazy szczecińskiego środowiska sportowego), a z powodów stricte politycznych, o których ćwierkają wróbelki poczynając od klubu, przez Ekstraklasę SA na CANAL+ kończąc … także tego………

Bocian
Bocian

A Probierz nie pracuje czasem dłużej?

ggg
ggg

I Brosz…

Geofraf
Geofraf

I znów mamy „zachodnio-pomorskie”.
Dzięki redakcji weszło już wiemy, że nie 2, a 6 województw w Polsce powinno się pisać z „-„.
I tak do tej pory było Kujawsko-Pomorskie (od regionów Kujaw i Pomorza) i Warmińsko-Mazurskie (od regionów Warmia i Mazury).
Teraz do tego dochodzą:
Zachodnio-pomorskie (od regionów Zachodniego i Pomorza)
Wielko-polskie (od regionów Wielkiego i Polski)
Mało-polskie (od regionów Małego i Polski
Dolno-śląskie (od regionów Dolnego i Śląska).

Do końca sezonu w I lidze będziemy mieli derby Łódz-kiego.

ANALFABECI. Bierzecie pieniądze za pisanie tekstów. Partolicie swoją robotę nie mniej niż nasi kopacze.

PewnieITakWszyscyZginiemy
PewnieITakWszyscyZginiemy

Pieniądze? Przecież oni to robią hobbystycznie 🙂

Piotr
Piotr

I wołacz: O!-polskie

Przemek
Przemek

Runjaic jest najdłużej pracującym trenerem ESA ?

Rubens
Rubens

Juz najwyzszy czas, aby marzenia staly sie rzeczywistoscia.

w_imię_zasad
w_imię_zasad

jebane cwele , dlaczego usuwacie normalne posty
pierdolona cenzura czy jak ?
jebać was

Anglia
29.09.2020

Tottenham wytrzymał ciśnienie

Wybaczcie, że tak ordynarnie, już w tytule, no ale musieliśmy jakoś nawiązać do tej sytuacji. Nieczęsto na tym poziomie zdarza się, by stoper po prostu zbiegł sobie do szatni. Nie wiemy do końca po co, ale się domyślamy. Było tak: Eric Dier zszedł z boiska prosto do tunelu. Za nim pofrunął z desperackim okrzykiem Jose […]
29.09.2020
Weszło
29.09.2020

Arka Gdynia nie przebiła tyskiego muru, a sama przeciekała

W minionej kolejce za sprawą Arki Gdynia pierwsze punkty w tym sezonie I ligi straciła Termalica, a dziś dla odmiany za sprawą GKS-u Tychy to Arka przypomniała sobie, jak to jest schodzić z boiska pokonanym. Goście wreszcie rozegrali mecz, po którym trudno się do czegoś mocniej przyczepić. Gdyby tyszan prowadził Adam Nawałka, na pomeczowej konferencji […]
29.09.2020
Weszło
29.09.2020

Klasyka kina sztuk walki. Widzew w dziesiątkę wyszarpał remis

Czterdzieści jeden fauli, siedem żółtych kartek, czerwo w piętnastej minucie. Jeśli lubicie piękny futbol, joga bonito w stylu Ronaldinho, to raczej nie zabijajcie się o VHS z nagraniem meczu Widzew – Zagłębie Sosnowiec. Ale jeśli w waszym idealnym meczu znajdziecie miejsce na akcenty rodem z gry „Franko”, w dodatku podlane dużą dozą cwaniactwa, to już […]
29.09.2020
Weszło
29.09.2020

Co w środę na antenie naszego radia? Między innymi trener Jana Błachowicza!

Środę na antenie WeszłoFM zaczniemy bardzo intensywnie. Już około 7:30 odwiedzi nas Robert Złotkowski, trener Jana Błachowicza, z którym porozmawiamy o ostatniej walce naszego mistrza, kulisach wizyty w Stanach oraz o planach na kolejne tygodnie. W „Dwójce bez Sternika” nie zabraknie też omówienia wtorkowych meczów eliminacyjnych Ligi Mistrzów oraz zapowiedzi tego, co czeka nas w […]
29.09.2020
Weszło
29.09.2020

Raków Częstochowa i nierówne starcie z VAR-em

Meczów w tej kolejce było mniej. Legia nie grała. Zatem siłą rzeczy kontrowersji mamy do omówienia mniej, bo ostatnio co mamy do czynienia z jakimś błędem sędziowskim, to ma on miejsce w meczach z udziałem mistrzów Polski. Ale w piątej kolejce tytuł zespołu najbardziej pokrzywdzonej drużyny trafia do rąk Rakowa Częstochowa.  I tak po prawdzie […]
29.09.2020
Weszło
29.09.2020

Odkrycia? Panie, na razie wieje nudą

Za nami kolejna przeciętna seria gier, gdy mówimy o występach młodzieżowców. Niby można to zrzucać na karb tego, że cztery drużyny nie miały okazji zaprezentować swoich umiejętności, a wśród nich znalazł się Lech Poznań, który młodymi piłkarzami stoi, ale patrząc na całość tego sezonu, problem chyba jest trochę głębszy. Czekamy na odkrycia i choć oczywiście […]
29.09.2020
Weszło
29.09.2020

Kozacy i badziewiacy. W końcu sporo jakości ze strony beniaminków. Większości…

Śmialiśmy się trochę, odrobinę przez łzy, że na pierwsze zwycięstwo któregoś z beniaminków przyjdzie nam poczekać do szóstej kolejki, gdy Podbeskidzie Bielsko-Biała zagra ze Stalą Mielec. A i w tym meczu remisem śmierdzi przecież na kilometr. Wywinęły nam jednak psikusa drużyna Warty Poznań i ekipa prowadzona przez Dariusza Skrzypczaka. Szczególnie w drugim przypadku wygrana z […]
29.09.2020
Bukmacherka
29.09.2020

Zakłady długoterminowe – czym są i gdzie grać?

Zakłady długoterminowe to takie, na których rozliczenie musimy dłużej poczekać. Jest to związane rodzajem postawionego zakładu, gdyż tutaj typujemy np. zdobywcę mistrzostwa kraju lub zwycięzcę Ligi Mistrzów jeszcze przed rozpoczęciem rozgrywek. Do rozstrzygnięcia zakładu długoterminowego potrzebny jest czas, gdyż możemy zgadywać, że ktoś zajmie miejsce w określonym przedziale tabeli na koniec sezonu lub typować króla […]
29.09.2020
Weszło
29.09.2020

Pora na zmiany? Bereszyński zakopał się w Sampdorii

Tak było całkiem niedawno: Bereszyński chwalony w Serie A. Łączony z większymi niż Sampdoria firmami calcio, w kadrze mający być następcą Łukasza Piszczka. Tak jest teraz: Polak zmienił się w ligowy dżemik, w reprezentacji jest rzucany między pozycjami, bo z prawej wyleczył go Tomasz Kędziora, którego swego czasu wyprzedzał o długość. MOMENTY BYŁY Bereszyński przechodził […]
29.09.2020
Weszło
29.09.2020

Raków tradycyjnie poza schematem: otwarta rekrutacja

Przyzwyczailiśmy się już, że w Rakowie Częstochowa i władze klubu, i jego sztab działają dość nieszablonowo. Właściwie od paru ładnych lat, gdy Raków był jeszcze daleko poza radarami poważnego futbolu, Michał Świerczewski i jego ludzie przełamują pewne schematy głęboko zakorzenione w polskiej piłce. Tak było z gigantycznym zaufaniem dla Marka Papszuna jeszcze w czasach, gdy […]
29.09.2020
Weszło
29.09.2020

TOTALbet na French Open – zgarnij 1250 PLN!

Tysiak do zgarnięcia za darmo? Brzmi świetnie! W TOTALbet możemy nieźle zarobić na tym, że typujemy mecze French Open. Wszystkim fanom tenisa ziemnego trzeba przedstawić ranking, dzięki któremu najlepsi typerzy otrzymają atrakcyjne nagrody. Na czym polega promocja, w której do podziału dostajemy 5000 PLN? Zasady są proste. Obstawiamy zakłady i zdobywamy punkty, dzięki którym idziemy […]
29.09.2020
Weszło
29.09.2020

Chelsea odpali Tottenham z EFL Cup?

EFL Cup to trzeciorzędne rozgrywki? Nie, gdy na boisku spotykają się piłkarze Tottenhamu oraz Chelsea. Wtorkowe derby Londynu elektryzują kibiców, bo mimo wzmocnień w ofensywie, „The Blues” pozostają dziurawi w tyłach. A to tylko woda na młyn dla podopiecznych Jose Mourinho, którzy błyszczą skutecznością. Spróbujemy to wykorzystać, typując dzisiejszy mecz w eWinner! Tottenham – Chelsea […]
29.09.2020
Weszło
29.09.2020

Czy wszyscy w Podbeskidziu wytrzymują ciśnienie?

Sytuacja Podbeskidzia jest tak daleka od komfortowej, jak Rzeszów od Gdyni. To prawda. Defensywa w większości meczów grała fatalnie. To prawda. Pozostali beniaminkowie doczekali już swoich pierwszych zwycięstw. To też prawda. Czy jednak są już powody do nerwowych ruchów w Bielsku? Nie, a odnosimy wrażenie, że na klubowych szczytach nie wszyscy zdają się wytrzymywać ciśnienie. […]
29.09.2020
Weszło
29.09.2020

Błąd systemu? A może naturalna kolej rzeczy?

Za nami 15% sezonu 2020/21. Piast Gliwice, wcale nie tak dawny mistrz Polski, który w ubiegłym sezonie wywalczył brązowy medal, nadal czeka na pierwsze ligowe zwycięstwo. Dopiero w starciu z beniaminkiem, Stalą Mielec, udało się zdobyć pierwszą (i od razu drugą) bramkę. Jedyny punkcik Piast ugrał z kolei w Grodzisku Wielkopolskim, gdzie swoje mecze rozgrywa […]
29.09.2020
Weszło
29.09.2020

Wtorek z I ligą. Widzew Łódź pogrąży Zagłębie Sosnowiec?

Cztery porażki w sezonie, jedno zwycięstwo. Bilans Zagłębia Sosnowiec jest zdecydowanie słabszy, niż zakładano, mimo że w Zagłębiu Dąbrowskim nikt nie planował walki o awans. Jeśli ekipa Krzysztofa Dębka chce się podnieść, musi ograć w Łodzi tamtejszy Widzew, co nie będzie łatwym zadaniem. Bo Widzew kryzys ma już za sobą i zaczyna się powoli rozpędzać. […]
29.09.2020
Weszło
29.09.2020

Chcieli przekupić prezesa Stanowskiego!!! | KTS 7:0 RZĄDZA ZAŁUBICE

Wysoka wygrana w meczu, piwko na trybunach, poczęstunek po zwycięstwie. Czego chcieć więcej? KTS się bawi w lidze, a wy możecie tę zabawę obejrzeć od kulis. Zapraszamy! 
29.09.2020
Weszło
29.09.2020

Karabach Agdam, czyli azerski młot na Ormian. Jak futbol stał się częścią wojny

2014 rok. Karabach Agdam po raz pierwszy dostaje się do fazy grupowej europejskich pucharów. Do tego momentu Azerbejdżan nie tylko nigdy nie uczestniczył w mistrzostwach świata. Ten kraj przez blisko 20 lat rywalizacji na światowej arenie, wygrał zaledwie trzy spotkania w ramach eliminacji do mundialu. Futbolowy Trzeci Świat? Bez dwóch zdań. A jednak to, co […]
29.09.2020
Weszło
29.09.2020

Zbozień: – Przepisy sanitarne to fikcja i pokazówka

– Przepisy sanitarne? Dla mnie fikcja. Pokazówka. Nie jesteśmy w stanie tak idealnie o to zadbać. Dla mnie sytuacja z Błaszczykowskim była absurdalna, śmieszna. Robi sobie zdjęcie z kibicem i nie może wracać z drużyną. A przecież w tygodniu spotyka się albo samemu, albo poprzez rodzinę, setki ludzi, w kolejkach czy gdziekolwiek. Nie jesteśmy w […]
29.09.2020