post Avatar

Opublikowane 05.05.2020 16:34 przez

Kamil Gapinski

Piłkarz ręczny Barcelony. Trener wicemistrzów świata. Europoseł. Prezydent Kielc. Bogdana Wentę kojarzy niemal cała Polska, co zważywszy na jego dokonania nie może dziwić. Mało kto zdaje sobie jednak sprawę z tego, że jego siedem lat młodszy brat także był utalentowanym szczypiornistą. Mimo że Eugeniusz zaczął trenować handball bardzo późno, zagrał w reprezentacji, sięgał po mistrzostwo Polski z Wybrzeżem i Iskrą Kielce, a w barwach gdańskiego klubu został też królem strzelców ekstraklasy. Oto jego historia.

GDAŃSK

O tym, jak bardzo zapomniany jest młodszy z braci Wenta, najlepiej świadczy… internet. W sieci nie da się znaleźć choćby jednego wywiadu z Gienkiem albo tekstu, który byłby mu poświęcony w stu procentach. Jeśli już pojawia się w jakimś artykule, głównie są to historie w stylu „wybraliśmy najlepszych lewych rozgrywających Iskry w historii”. Ten deficyt wiadomości można oczywiście zrozumieć, ponieważ Eugeniusz wyjechał z Polski dawno temu, w 1996 roku. Od tego czasu mieszka w Niemczech, ale do tego jeszcze dojdziemy. Najpierw przenieśmy się do Gdańska połowy lat 80. To właśnie wtedy 17-letni Wenta uznał, że nie będzie jednak… skoczkiem wzwyż.

– Mój rekord życiowy wynosił 205 albo 206 cm – wspomina w rozmowie z Weszło. – Lubiłem ten sport, brałem udział w juniorskich mistrzostwach Polski, wiązałem z tym jakąś przyszłość. Ale pewnego dnia dowiedziałem się, że mój trener poważnie zachorował. Nie znalazł się nikt, kto mógłby go zastąpić. Wtedy Boguś, będący już uznanym szczypiornistą, zaproponował, żebym jednak spróbował piłki ręcznej. Skusiłem się i nie żałuję.

– Jesteśmy z jednego rocznika, zdobywaliśmy razem mistrzostwo Polski juniorów. Gienek robił wtedy różnicę, dysponował fajnymi warunkami fizycznymi. 197 cm wzrostu na tamte czasy to było sporo – opowiada nam Igor Stankiewicz. I dodaje, że młodszy Wenta miał jeden spory minus. – Problemy z chwytem piłki. To była jego główna wada przez lata. Często kiedy w trakcie treningu Wybrzeża graliśmy w nogę, Gienek stawał gdzieś z boku i setki razy odbijał piłkę od ściany, by ten chwyt poprawić. Bogdana ten mankament brata irytował. Potrafił mu nieźle przygadać, gdy widział, że znowu ma z tym problemy.

– Dzięki lekkoatletyce umiałem biegać i wysoko skakać, ale rzeczywiście z techniką było u mnie krucho – potwierdza Eugeniusz.

– Doktor czas zrobił jednak swoje i Wenta w końcu wszedł na odpowiedni poziom. Zanim do tego doszło, ja awansowałem do seniorów pierwszy. To były niesamowite czasy. Pierwsza i druga drużyna wymieniały się młodymi zawodnikami, dlatego zdarzało mi się, że w sobotę grałem w Pucharze Europy, a w niedzielę w… Czarnej Wodzie. Wie pan gdzie to jest? Nie? No właśnie, po takich metropoliach się wtedy jeździło wraz z Gienkiem! – śmieje się Stankiewicz.

Gdy Wenta okrzepł, z miejsca stał się czołowym strzelcem drużyny. Jego bramki z lewego rozegrania z sezonów 90/91 i 91/92 pomogły Wybrzeżu w zdobyciu mistrzostw Polski. – Z tymi drugimi rozgrywkami wiąże się ciekawa historia. Ówczesny prezes ZPRP, profesor Janusz Czerwiński, wymyślił sobie, że w pierwszej połowie po stracie gola grę wznawiać się będzie od środka, a w drugiej… od bramki. Ta zasada pomogła nam w zdobyciu złota, ponieważ mieliśmy bardzo szybkich skrzydłowych. Więc jeśli nawet po 30 minutach wynik był średni, potem zdołaliśmy to nadrobić – opowiada Stankiewicz.

Nie dość, że w sezonie 92/93 Wybrzeże nie obroniło tytułu, to jeszcze gdańszczanom nie udało się stanąć na podium. Drużyna zawiodła, ale Gienek był jej najjaśniejszą postacią – został królem strzelców tamtych rozgrywek. Jego gra bardzo podobała się Edwardowi Strząbale, trenerowi nowych mistrzów Polski, Iskry Kielce. Charyzmatyczny szkoleniowiec postanowił sobie, że za wszelką cenę musi sprowadzić Wentę.

– To był wyjątkowy facet, oryginał jakich mało – wspomina Dariusz Wcisło, zawodnik ówczesnej Iskry. – Pan Edward radził sobie w czasach komunizmu, a potem, gdy doszło do zmiany ustroju, przeszedł go bezboleśnie, umiał się błyskawicznie przestawić. Dowód? Skutecznie pomagał Iskrze w znalezieniu prywatnych sponsorów, z tego co pamiętam jeden z nich miał właśnie opłacać kontrakt Gienka.

– Wenta przechodził w Gdańsku ciężką szkołę życia. W klubie się nie przelewało, dodatkowo przydzielono mu małe mieszkanie w kamienicy, miało może ze 20 metrów kwadratowych. W tej sytuacji transfer był zrozumiały – dodaje Stankiewicz.

Wenta: – W tamtym czasie urodził mi się syn, więc długo wahałem się, czy zmieniać swoje życie i odchodzić do Iskry. W końcu się na to zdecydowałem.

KIELCE

– Pamiętam, że przyjechał na pierwszy trening takim kultowym autem, to był chyba jakiś ford, który ledwo zipał. Popatrzyliśmy po sobie i zdziwiliśmy się, że to coś w ogóle dojechało z Gdańska do Kielc – śmieje się Wcisło. – W Iskrze od razu mu się spodobało, bo jeśli chodzi o zarządzanie, sprzęt i wypłaty, byliśmy wtedy numerem 1 w Polsce. Warunki były nieporównywalnie lepsze niż w Wybrzeżu.

Piotr Rozpara od lat pracuje w kieleckiej Gazecie Wyborczej. Z Gienkiem zna się bardzo dobrze, kiedy opowiada o nim, nie waha się użyć słowa „przyjaciel”. Gdy pytamy go o to, jak wspomina pobyt młodszego Wenty w Kielcach, od razu odpowiada, że bardzo dobrze.

– Zdobył dwa mistrzostwa Polski, więc trudno, żeby było inaczej. W Gienku imponowała mi wszechstronność. To był chłopak potrafiący zagrać na rozegraniu na każdej pozycji, choć wiadomo, że najlepiej czuł się na lewej połówce.

– Ale na prawej też umiał dać show – uzupełnia Paweł Kotwica, dziennikarz „Echa Dnia”, ekspert od Iskry. – Pamiętam taki mecz w Płocku, w którym rzucił z tej pozycji dziesięć czy jedenaście bramek. Mimo że przegraliśmy, zagrał nieprawdopodobnie, pomylił się może raz lub dwa.

Przez trzy lata pobytu w Kielcach Gienek pauzował aż dziewięć miesięcy. Powód? Kontuzja Achillesa. Wenta: – Wchodziłem na parkiet i nagle, bez kontaktu z kimkolwiek, poczułem ukłucie. Ból był straszny, wiedziałem, że stało się coś poważnego. Na szczęście trafiłem do profesora Jerzego Widuchowskiego z Piekar Śląskich. To był super fachowiec. Poskładał mnie jak trzeba, ale wiadomo, że wtedy rehabilitacja trwała długo. Nosiłem gips tygodniami, to było bardzo męczące. Ostatecznie wróciłem na szczęście do wysokiej formy i udało się jeszcze zdobyć chociażby mistrza Polski w sezonie 95/96. Wyjątkowe czasy, bo przecież decydujący mecz z Petrochemią wygraliśmy w Płocku.

O tamtej Iskrze mówiono, że potrafi grać na całego, ale i bawić się na maksa. Po zdobyciu złota niektórym zawodnikom zdarzało balować się przez 4-5 dni z rzędu. Nikt oczywiście nie miał do nich pretensji, każdy rozumiał, że muszą się wyszumieć. Z relacji członków tamtej drużyny wynika jasno, że Gienek należał do grupy bankietowej.

– To była dusza zespołu! – rozpoczyna swoją opowieść były zawodnik Iskry Aleksander Malinowski. – Bywało, że po wygranych spotkaniach piliśmy piwko w hotelu przy hali, w którym na co dzień mieszkało kilku chłopaków. Gienek brylował na takich spotkaniach, ale na parkiecie również. Imponowały mi jego rzut z dystansu oraz waleczność. Ten facet nigdy nie zgłaszał, że coś go boli, potrafił grać z wieloma urazami. Kozak!

Do klubowej legendy przeszła historia z sezonu 95/96. Iskra leciała wówczas z Wiednia do Skopje na mecz ćwierćfinałowy Pucharu Zdobywców Pucharu z Pelisterem Bitola. Paweł Kotwica tak opisywał ten lot: „Na lotnisku w stolicy Austrii wsiedliśmy do samolotu jugosłowiańskich linii lotniczych, pamiętającego jeszcze chyba wczesną młodość Josipa Broz Tito. Blachy na skrzydłach „chodziły” tak, że baliśmy się powypadania łączących je nitów. Nad górami wpadliśmy w turbulencje, co jeszcze zmniejszyło nadzieję, że samolot pozostanie w jednym kawałku. Napiętą atmosferę rozluźniał Eugeniusz Wenta, znany z tego, że bał się latać samolotami. Popularny Gienek biegał między siedzeniami i udawał, że wymiotuje do papierowej torby, uciekał też przed stewardessami, które chciały go usadzić na fotelu. Kiedy wreszcie szczęśliwie wylądowaliśmy w Skopje, kierownika drużyny Zbigniewa Wdowicza trzeba było wyprowadzać z samolotu, bo ledwo trzymał się na nogach.”

NIEMCY

Latem 1996 roku Bogdan Wenta był już jedną z gwiazd Bundesligi. Jego zespół, TuS N-Lubbecke, zajął w niej czwarte miejsce. Wcześniej przez trzy lata grał w Barcelonie, jako pierwszy polski piłkarz ręczny. Gienek wiedział, że nie ma szans na podobną karierę, ale wzorem starszego brata chciał spróbować gry w Niemczech. Trafił do drugiej ligi, do klubu z ambicjami. SG Leutershausen miało bić się o awans i rzeczywiście tak było. Ostatecznie jednak zespół zajął trzecie miejsce w grupie południowej i o promocji trzeba było zapomnieć.

– Żałuję tamtych rozgrywek, do zrealizowania celu zabrakło nam bodaj dwóch punktów. A w drugim sezonie spotkał mnie kolejny dramat – znów zerwałem Achillesa, tym razem drugiej nogi. Po tym urazie moja kariera mocno wyhamowała. I tak cieszę się, że w ogóle wróciłem na parkiet, bo pierwsza diagnoza mówiła o końcu grania, a tymczasem wytrzymałem w Leutershausen do 2000 roku. Wtedy zawodowstwo właściwie się skończyło – wspomina Eugeniusz.

Młody Wenta na dłużej zakotwiczył w niższych ligach, w zespole zwanym dziś VFL Waiblingen Tigers. Grał w nim długo, jeszcze po czterdziestce, bywało też, że prowadził tę ekipę jako trener. Jednocześnie zdawał sobie sprawę, że musi z czegoś żyć, dlatego podjął pracę. – Od lat robię w pewnej drukarni, jestem szefem magazynu – opowiada. Kiedy pytamy go, czy czuje się spełnionym sportowcem, błyskawicznie odpowiada, że nie.

– Można było osiągnąć więcej, to na pewno. Ale te cholerne urazy mnie załatwiły, gdyby wtedy rehabilitacja była na takim poziomie jak teraz, może wyglądałoby to lepiej.

BRAT

– Gienek? Niewątpliwie grał gorzej od brata. Nie był tak wszechstronny, ustępował też Bogdanowi technicznie. W obronie prezentował się przeciętnie, w ataku również nie było szału, choć dysponował mocnym rzutem. To był dosyć jednostronny zawodnik, nawet jak na tamte czasy. Gdybym miał go do kogoś porównać, powiedziałbym, że był taką  gorszą wersją Karola Bieleckiego – Bogdan Kowalczyk, jeden z najlepszych polskich trenerów w historii, dość surowo ocenia w rozmowie z Weszło młodszego Wentę.

Surowy bywał też dla niego Bogdan.

Stankiewicz: – Z gdańskich czasów pamiętam, że nigdy go nie rozpieszczał. W stosunku do Gienka miał ojcowską, twardą rękę. Młody chodził przez to czasem ze spuszczoną głową.

Rozpara: – W czasach gry w Kielcach Gienek nie wściekał się, gdy rozmawiano przy nim o Bogdanie, ale mam wrażenie, że sam tego tematu unikał.

Podobnie zresztą jak „Wentyl”. Kiedy trenował Vive, o Eugeniuszu wypowiadał się niechętnie. Można było pomyśleć, że mimo upływu lat jest na niego zły za nazbyt hulaszczy tryb życia. Że uważa, iż gdyby prowadził się inaczej, zrobiłby większą karierę.

– Jakie tak naprawdę macie relacje z bratem? – dopytuję Gienka.

– Dobre, regularnie rozmawiamy przez telefon lub Skype’a. Wiadomo, że za często się nie widzimy, bo jednak mieszkamy daleko od siebie, a każdy ma swoje obowiązki. Jeśli już się spotykamy, to w Gdańsku. Z Bogusia jestem dumny, bo dużo w życiu osiągnął. Pamiętam 2007 rok, mistrzostwa świata. Pół mojej małej miejscowości siedziało wtedy w hali i dopingowało przed telebimem Polaków. Nawet w finale niektórzy byli za nami, chociaż oczywiście jak Niemcy wygrali, to nie płakali (śmiech). Nazwisko Wenta generalnie mi pomagało, całe życie starałem się dzięki niemu doskoczyć do poziomu Bogdana. Choć przyznam, że czasem przeszkadzało mi to, że ludzie widzieli we mnie tylko jego młodszego brata…

KAMIL GAPIŃSKI

Fot. Newspix.pl

Opublikowane 05.05.2020 16:34 przez

Kamil Gapinski

Liczba komentarzy: 0
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Weszło
24.01.2021

Napoli pomyliło maraton ze sprintem. 10 sekund i po drużynie!

Dokładnie 8 sekund zajęło Napoli zdobycie bramki podczas wyjazdowego meczu z Hellas Verona. Jak obliczy każdy wytrawny matematyk – utrzymując tempo strzelania jednej bramki co 10 sekund, mecz powinien się zakończyć zwycięstwem gości w rozmiarze około 540 do zera. O dziwo – tak się nie stało. Co dziwi jeszcze mocniej – neapolitańczycy tak naprawdę po […]
24.01.2021
Włochy
24.01.2021

Hołd dla polskiej szkoły bramkarzy na włoskiej ziemi

Wojciech Szczęsny plasuje się w ścisłej czołówce bramkarzy świata. Może w trójce, może w piątce, trudno to zmierzyć. Na pewno to top topów i jest to jasne jak słońce na niebie podczas bezchmurnego dnia. I w sumie za rzadko to doceniamy. A wpływ jaki ma na Juventus jest serio olbrzymi. Kilka interwencji w meczu z […]
24.01.2021
Weszło
24.01.2021

Piątek będzie miał nowego trenera. Dziesiątego od czasu wyjazdu za granicę

Gdy Krzysztof Piątek wyjeżdżał z polskiej ligi, pewnie miał świadomość, że pozna wiele nowych osób. To normalne przy zmianie środowiska, a dla niektórych ludzi pewnie i ekscytujące. Natomiast Piątek chyba wolałby te nowe znajomości… ograniczyć. Niedługo bowiem będzie problem, by jego wszystkich zagranicznych trenerów zmieścić do jednego autobusu. Piszemy o tym, bo Hertha Berlin poinformowała, […]
24.01.2021
Weszło
24.01.2021

Nowy selekcjoner kotem w worku? To nie nowość

Dobrzy selekcjonerzy nie zawsze rodzą się z wielkich sukcesów trenerskich. To teza, z którą polecamy oswoić się kibicom z marszu strzelającym do Paulo Sousy. Jasne, kariera Portugalczyka do rewelacyjnych nie należy, ot, mamy do czynienia ze szkoleniowcem, który jednym butem potrafił namalować sukces, by za chwilę drugim zostawić ślad porażki. Mówimy również o człowieku bez […]
24.01.2021
Anglia
24.01.2021

Harvey Elliott – dzieciak, który może zbawić Liverpool

Od czasów Raheema Sterlinga Liverpool nie wychował piłkarsko żadnego elektryzującego publikę zawodnika. Dojrzewali obrońcy, dojrzewali pomocnicy, ale gracze stricte ofensywni zawsze byli owocami czyjeś pracy. Wydaje się jednak, że niedługo nadejdzie kres tej pięcioletniej posuchy. W 2019 roku na boiskach Premier League zadebiutował Harvey Elliott. Wszedł na dwie minuty w starciu Fulham z Wolverhampton Wanderers, […]
24.01.2021
Weszło
24.01.2021

Lewandowski po rekord, United po awans

Niedziela dla fanów piłki nożnej zapowiada się kapitalnie. Przed nami dwa szlagierowe pojedynki – Schalke kontra Bayern oraz Liverpool kontra Manchester United. Jedni walczą o ligowe punkty, drudzy o awans w Pucharze Anglii. Sprawdziliśmy więc ofertę naszych kumpli, żeby wiedzieć, co warto dziś obstawić i mamy dla was kilka podpowiedzi. Schalke 04 Gelsenkirchen – Bayern […]
24.01.2021
Weszło
24.01.2021

Nigdy nie trenowałem tak ciężko jak u Hyballi. To zaprocentuje w meczach

– Każdy trener ma swoją taktykę i pomysł na grę. Trener Hyballa ma swój. I w tej taktyce, niestety, trzeba bardzo dużo biegać. Możemy sobie pomóc tym, że będziemy zasuwać na treningach, robić na nich dużo kilometrów i będzie wysoka intensywność. To wszystko, czego trener wymaga od nas, ma swoją przekładnię. Jeśli robimy na treningu […]
24.01.2021
Niemcy
24.01.2021

Pogromy, zwroty akcji, dramaty. 10 najbardziej szalonych starć Schalke z Bayernem

Kiedy na początku bieżącego sezonu ligowego Bayern Monachium powiózł Schalke 04 aż 8:0, pewne wydawały się dwie rzeczy. Po pierwsze, że ekipa z Gelsenkirchen będzie miała duże problemy z utrzymaniem się w Bundeslidze. Po drugie, że monachijczycy nie będą mieli żadnych problemów z obroną mistrzowskiego tytułu. No i jak na razie wszystko przebiega zgodnie z […]
24.01.2021
Anglia
24.01.2021

Derby Anglii dowodem na to, że nic w futbolu nie jest wieczne

Zaledwie tydzień po ostatnim meczu Manchesteru United z Liverpoolem, czeka nas powtórka. Podopieczni Jurgena Kloppa przyjadą na Old Trafford w ramach kolejnej rundy Pucharu Anglii. Nie będzie to jednak zwyczajny mecz, bo pierwszy raz od dawien dawna to nie oni będą faworytami.  Gdy w minioną niedzielę oba kluby wybiegały na murawę podczas meczu Premier League, […]
24.01.2021
Weszło
24.01.2021

Freebet 25 PLN na wszystkie ligi z TOP 5 w TOTALbet!

W TOTALbet czeka nas kolejny weekend z promocjami w tle! Tym razem ten legalny polski bukmacher ma dla nas darmowe zakłady. Freebety 25 PLN czekają na każdego, kto obstawi mecze czołowych lig w Europie – Premier League, Ligue 1, La Ligi, Bundesligi oraz Serie A. Jak odebrać nagrodę? Sprawdźcie! ZAREJESTRUJ SIĘ Z NASZEGO LINKU I […]
24.01.2021
Weszło
24.01.2021

Futbol Totalny – 60 PLN bonusu na Serie A!

Darmowe bonusy za sam fakt obstawiania meczów? Brzmi fantastycznie, więc sprawdzamy, o co chodzi. Legalny polski bukmacher eWinner przygotował dla nas kolejną odsłonę promocji „Futbol Totalny”. Promocja, dzięki której możemy zgarnąć atrakcyjne bonus za obstawianie meczów, tym razem ukierunkowana jest na włoską Serie A. W weekend czeka więc na nas 60 PLN bonusu za typowanie […]
24.01.2021
Weszło
24.01.2021

Coraz więcej Polaków w Turcji – obstaw Super Ligę bez ryzyka w Totolotku!

Damian Kądzior i Jakub Szumski powiększyli ostatnio naszą kolonię w lidze tureckiej. Na dziś liczba Polaków grających w Super Lig oraz na jej zapleczu jest już dwucyfrowa. Legalny bukmacher Totolotek postanowił to uczcić, dlatego w weekend spotkania tureckiej ekstraklasy zagramy bez ryzyka! W ramach promocji „Lucky Loser” za nietrafiony kupon zgarniemy bonus. ZGARNIJ BONUS DLA […]
24.01.2021
Włochy
24.01.2021

Fiorentina 1998/99. Eksplozja, kontuzja, karnawał i niespełnione marzenie o scudetto

7 lutego 1999 roku. Fiorentina, prowadząca w Serie A po dziewiętnastu ligowych kolejkach, podejmuje przed własną publicznością Milan. Drugi w tabeli włoskiej ekstraklasy. Spotkanie kończy się bezbramkowym remisem. Czyli  w miarę przyzwoitym rezultatem, patrząc z perspektywy ekipy z Florencji. Mimo to, gospodarze z murawy zeszli z minami tak nachmurzonymi, jak gdyby dopiero co przerżnęli 0:5. […]
24.01.2021
Weszło
24.01.2021

Nie będę mamił opowieściami o pięknym i cudownym futbolu

Jak to się stało, że do szatni Podbeskidzia wrócił uśmiech? Dlaczego wolał nie konsultować się z Krzysztofem Brede? Skąd decyzja o odstrzeleniu kilku zawodników w zimowym oknie transferowym? Na ile jego poprzednia kadencja w Bielsku-Białej miała wpływ na to, że ponownie dostał pracę w klubie? Jaki jest jego pomysł na poprawę wyników Podbeskidzia i dlaczego […]
24.01.2021
Inne sporty
24.01.2021

Rok temu król wrócił. Dziś król upadł. McGregor pokonany!

Conor McGregor był zdecydowanym faworytem starcia z Dustinem Poirierem. Conor McGregor miał dziś zapewnić sobie miejsce w walce o pas kategorii lekkiej. Conor McGregor miał znów przynieść UFC miliony w pojedynku o mistrzostwo. Nic z tego nie wyszło – Poirier wziął rewanż za porażkę sprzed ponad sześciu lat i w drugiej rundzie mocnymi ciosami rzucił […]
24.01.2021
Weszło
23.01.2021

Milik przypomniał sobie, że gra w piłkę. Szkoda, że reszta Marsylii o tym zapomniała

Pamiętacie jeszcze, jak Krzysztof Piątek trafiał do Milanu, Rossoneri bili rekordy oglądalności w telewizji, a wszyscy nagle zaczęli się fascynować Serie A? Debiut Arkadiusza Milika w Marsylii sprawił, że mamy małe deja vu. Tyle że sam zainteresowany raczej nie będzie go wspominał dobrze. Nieco ponad 30 minut, które dostał od Andre Villasa-Boasa, okazało się zbyt wysoko […]
23.01.2021
Hiszpania
23.01.2021

Real rozsierdzony, kibic zadowolony

Jeśli można w jakikolwiek sposób próbować zmyć plamę na śnieżnobiałej królewskiej koszulce – to w taki sposób jak dzisiaj. Real Madryt świeżo po pucharowej wtopie pojechał do Kraju Basków i przynajmniej częściowo zrehabilitował się w oczach kibiców. Rozwścieczony i rozdrażniony Real rzucił się na to biedne Alaves z taką zaciekłością, że w przerwie było już […]
23.01.2021
Weszło
23.01.2021

Kiedyś ten moment musiał nadejść: porażka Milanu po bardzo słabej grze

Zero argumentów. AC Milan dzisiaj ugościł u siebie Atalantę Bergamo po królewsku, z tradycyjnym hasłem „nie zdejmujcie butów” oraz oprowadzeniem przyjezdnych po wszystkich pokojach. Tak słabego meczu lider Serie A w tym sezonie jeszcze nie zagrał, a z drugiej strony – Atalanta potwierdziła, że niepowodzenia z pierwszej części ligi były wypadkiem przy pracy, a może […]
23.01.2021