post Damian Smyk

Opublikowane 21.04.2020 10:06 przez

Damian Smyk

W pewnym momencie zrobiono ze mnie alkoholika. Ludzie pisali, że Satka co weekend siedzi w pubach i chleje. Ja tego nie śledziłem, ale znajomi wysłali mi fragmenty tekstów czy komentarze w internecie. Myślałem sobie „kurde, muszą mieć mnie za kozaka, skoro co piątek pije do upadłego, a w sobotę wychodzę na mecz i jestem czołowym stoperem ligi”. Ale to były bujdy – mówi Lubomir Satka, stoper Lecha Poznań. Ze Słowakiem rozmawiamy o tym, dlaczego jego Dunajska Streda wyeliminowała Cracovię, jak się grało na Harry’ego Kane’a w Anglii, czemu nie śledzi już słowackiej ligi hokeja i dlaczego pod klubami uważa na agresywnych nieznajomych.

Dlaczego nie zostałeś kolejnym Farbricio Colloccinim?

Oj, dużo było tych czynników. Ale wiem do czego nawiązujesz – kiedyś Alan Pardew powiedział, że mogę grać na poziomie Fabricio i być w przyszłości ważnym piłkarzem pierwszego składu w Newcastle. Pardew we mnie wierzył, ale odszedł z klubu. On był z Londynu, dostał propozycję pracy z Crystal Palace i przeniósł się tam. Lubił mnie, chwalił mnie, pompował.

Gdyby został, to zagrałbyś w pierwszym zespole Newcastle?

Myślę, że tak. On w ogóle miał fajne podejście do młodych zawodników. To za jego kadencji pojechałem też na zgrupowanie do Stanów Zjednoczonych. Ale później przyszedł Steve McClaren i dobry czas minął. Nie widział mnie w pierwszej drużynie, zalecił wypożyczenie.

Czyli dość naturalną ścieżkę dla młodych zawodników w Anglii.

Tak, ale w moim przypadku to nie zadziałało. Ja lubię grę w obronie, która nie polega tylko na tym, by w fazie rozgrywania walnąć długą piłkę na drugą stronę boiska i niech się rywal martwi. A tam kazali mi tak grać. Okej, mogłem nauczyć się takiej bardziej siłowej piłki, ale przecież siłowo gra się wszędzie. To wypożyczenie do York City uważałem za czas, który mogłem wykorzystać dużo efektywniej. Boiska też kiepskie. Co było pozytywnego? Chociażby to, że tam faktycznie była presja gry o wynik, że każdy starał się na maksimum. W zespole do lat 23 w Newcastle było z tym różnie, bo to są takie poważniejsze sparingi – liczy się przede wszystkim dobry styl gry, ogranie dla zawodników schodzących do tych „rezerw”.

Z kilkoma niezłymi zawodnikami mogłeś tam pograć. Grałeś przeciwko Serge’owi Gnabry’emu, Ainsley’owi Maitland-Nilesowi…

Z Tottenhamem grałem też przeciwko Harry’emu Kane’owi. Grał też wtedy Andros Townsend. My w Newcastle też mieliśmy fajną ekipę – Kevin Mbabu poszedł później do Wolfsburga, Sean Longstaff robi karierę w Premier League. Sean był jednym z moich najlepszych kumpli, po treningu wychodziliśmy na jedzenie, graliśmy na konsoli. Ale to było widać, że chłopak dużo potrafi. Wiele osób w niego wierzyło, robił różnicę. W tym sezonie jest jednym z ciekawszych zawodników i myślę, że stać go jeszcze na więcej.

A ty wyjeżdżając ze Słowacji miałeś moment zawahania? Czy to był raczej wyjazd z cyklu „albo spróbuję, albo będę żałował”?

To jest ciekawa kwestia. Wielu może się zastanawiać – wyjechać jako dzieciak i spróbować swojej szansy czy poczekać, zostać, osiągnąć coś w swojej rodzimej lidze i dopiero jako gotowy zawodnik spróbować swoich sił poza krajem. Ja podszedłem do tego na zasadzie szansy. Już wcześniej miałem zapytania od innych klubów z Wysp w kontekście wyjazdu. Powiedziałem sobie „Lubo, podjeżdża pociąg do wielkiej piłki – albo wsiądziesz, albo czekasz na następny i nie wiesz, czy podjedzie raz jeszcze”. Też podchodziłem do tego w taki sposób, że zawsze mam opcję powrotu do kraju – tak w razie, gdyby mi w Anglii nie wyszło. Bo taki wyjazd do jednak szansa. Trenujesz z dobrymi piłkarzami, możesz się sprawdzić, nauczyć języka i życia w innym kraju. A jak okażesz się za słaby, to zawsze możesz wrócić na Słowację, tak jak to było w moim przypadku. Jeśli zostaniesz… Różnie to może się potoczyć. Złapiesz uraz, będziesz musiał zejść niżej, tam się odbudować. I pociąg już nie przyjedzie.

Wyjazd do Newcastle przeszedłeś bezproblemowo?

Na początku było trudno. Ale jeśli marzysz o grze w piłkę na wysokim poziomie, to nie możesz bać się wyjazdu do innego kraju. Nawet jako nastolatek. Ja więc przyjąłem to dość bezproblemowo, ale gorzej przeszli to moi rodzice. Jestem jedynakiem, mieli tylko mnie. Przy ostatniej kolacji przed wylotem mama się popłakała. W Anglii zakwaterowali mnie w takiej miejscowej rodzinie jest. I początki były dziwne, bo pierwszego dnia po przyjeździe oni mówili do mnie „no, młody, tu masz lodówkę, gdybyś coś chciał, to śmiało bierz” i tak dalej. Kurde, to byli jednak obcy ludzie! Ale z czasem przyzwyczaiłem się do tego, bardzo ich polubiłem, do dziś mamy ze sobą kontakt. Mieli też syna starszego ode mnie o rok, więc tym łatwiej było mi się dogadać

Języka szybko się nauczyłeś? Newcastle to jednak miasto robotnicze, więc przypuszczam, że twój angielski ze szkoły nieco różnił się od tego, z którego oni korzystali.

Początek – dramat… Oni korzystają z dialektu „Geordie”, tam jest dużo naleciałości z języka szkockiego.

Gdy w Lechu grał Barry Douglas, to prosiliśmy go, żeby mówił po angielsku, a nie po szkocku, bo nie dało rady go zrozumieć.

No właśnie. Na początku nie byłem w stanie tego zrozumieć. Najczęściej powtarzanym przeze mnie słowem było „slowly”. Ale po trzech miesiącach było już z górki. Oni korzystają też z takiego słownictwa slangowego, wiele słówek zapisywałem sobie w telefonie i googlowałem po powrocie do domu. Krok po kroku i byłem w stanie mówić ich tym dialektem.

Dyrektor sportowy Dunajskiej Stredy mówił po dwumeczu z Cracovią, że „Pasy” grały archaiczny futbol. Dziś masz porównanie ligi słowackiej i polskiej, czołowych drużyn w Polsce i na Słowacji. Widzisz jakieś różnice w stylu gry?

My w Dunajskiej Stredzie analizując mecze Cracovii wiedzieliśmy, że jeśli doskoczymy do nich poziomem zaangażowania, to jakością zawodników i kulturą gry będziemy w stanie ich pokonać. Bo wiedzieliśmy, że oni posyłają dużo dośrodkowań, że twardo walczą. Trzeba było się dobrze przygotować fizycznie, nastawić na tę twardą walkę i przygotowywaliśmy się z takim przekonaniem, że jeśli tu im dorównamy, to mamy inne atuty, które pozwolą na zwycięstwo. Trener nam mówił „jeśli piłka będzie na ziemi, to będziemy lepsi”. Wiedzieliśmy, że każdy aut, każdy rzut wolny, to trzeba być maksymalnie skoncentrowanym. To były trudne mecze, ale daliśmy radę.

Takie zespoły jak Slovan Bratysława czy Dunajska Streda walczyłyby w Polsce o mistrzostwo kraju?

Trudno powiedzieć, ale na pewno byłyby w czołówce tabeli. Tak mi się wydaje. Slovan jest trochę innym przypadkiem, bo oni mają dużo więcej pieniędzy niż reszta klubów w lidze słowackiej, ściągają kogo chcą, mają szeroki zespół. Stać ich na to, by mieć po 10-12 punktów przewagi nad wiceliderem. Oni na pewno walczyliby w Polsce o te absolutnie najwyższe miejsca.

To z czego wynika to, że tak wielu Słowaków przyjeżdża do Polski? Żadna inna nacja poza Polakami nie jest tak mocno reprezentowana w Ekstraklasie.

Bo widzimy w transferze do Ekstraklasy jakiś krok naprzód w naszej karierze. Słowacja to mały kraj, pieniędzy tam jest nieporównywalnie mniej, kibiców też jest dużo mniej. Ja podchodzę do piłki tak, że chcesz pokazać coś ludziom, że grasz dla nich. A u nas… Miałem takie mecze, że na trybunach było sto osób i słyszałeś każde zdanie, które ktoś powiedział z tego jedynego sektora, na którym siedzieli ludzie. To kompletnie nie daje ci frajdy z uprawiania tego zawodu. Tutaj jest zgoła inaczej. Zresztą wrażenie robi nawet to, jak mecze są pokazywane w telewizji. Ludzie tym żyją. Okej, w Dunajskiej kibice byli mocno zaangażowani i tam w meczach u siebie było to czuć, ale u siebie grasz raz na dwa tygodnie. A za tydzień musisz jechać gdzieś, gdzie słyszysz tylko jak niesie się krzyk jakiegoś faceta „Satka ty chuju”. Średnia atmosfera. Zresztą wydaje mi się, że po prostu liga polska jest lepsza jakościowo do słowackiej pod względem grania. Mierzysz się z lepszymi zawodnikami tak na co dzień, a nie raz na jakiś czas.

Brzmi to dla nas miło, ale trudno nie zauważyć, że w rankingu UEFA Polska jest nisko. Pytanie czy kibice i otoczka nie przysłania nam poziomu sportowego.

Okej, rozumiem o co ci chodzi. I ktoś powie dzisiaj „dlaczego Lech czy Legia nie gra w fazie grupowej Ligi Europy, a Slovan przed chwilą tam był – czyli liga słowacka jest lepsza od polskiej”. Ale ja na to patrzę trochę z innej strony. Bo w Słowacji czasami jest tak, że jedziesz na mecz ze słabszą drużyną i – może to kiepsko brzmi z perspektywy sportowca – ale wiesz już przed spotkaniem, że trudno będzie ci to starcie przegrać. W Polsce? Nie ma szans. Na każdy mecz musisz się spiąć maksymalnie, bo wszyscy mogą ci tu urwać punkty. Wydaje mi się, że czymś pozytywnym dla was jest to, ilu macie młodych piłkarzy, którzy faktycznie dają tej lidze jakość. Patrzyłem sobie na to, ilu piłkarzy Ekstraklasa wypuszcza na zachód Europy w ostatnich latach. Kurde, to naprawdę robi wrażenie. Dzisiaj spojrzysz na takiego Puchacza czy Jóźwiaka i wiesz, że za sezon czy dwa oni wyjadą. Mówisz, że ranking UEFA nie pokazuje tego – jasne. I ja też zastanawiałem się dlaczego tak jest. Ale nie dam ci prostej odpowiedzi, bo wydaje mi się, że jej nie ma.

My zazdrościmy Czechom, Chorwatom czy Ukraińcom – oni mogą śledzić swoje drużyny w pucharach trochę dłużej niż do sierpnia.

No tak, ale może to wynika z tego, że w pucharach mierzysz się z najlepszymi z danych krajów? I Legia czy Lech nie są tak dobre, jak – dajmy na to – Szachtar Donieck. Ale średniak z Polski jest lepszy od średniaka w Chorwacji czy na Urakinie? Nie wiem, tak sobie to analizuje… W każdym kraju jest taka drużyna, która rozwala wszystkich. A w Polsce ten poziom jest dość zbliżony. Co tydzień grasz trudny mecz. Może w przyszłości wyklaruje się taka drużyna, która ucieknie reszcie. Ale pytałeś o tej poziom ligi, to wydaje mi się, że te drużyny w topu mają jakość. Być może trzeba kreować swój styl gry – żeby nie grać pragmatycznie, bo w Europie to często nie wystarczy.

Słuchaj… Lubisz się bić?

To propozycja?

Nie.

Ale wiem o co ci chodzi…

To jak było z tymi twoimi bójkami?

Właściwie to z bójką. Trafiłem na człowieka, który szukał konfliktu. Byliśmy całą drużyną na imprezie zgrupowaniu reprezentacji. Nowi chłopacy robili wkupne. Okej, wypiliśmy coś, ale wszystko grzecznie, bez trzody. Wyszedłem przed tę knajpę. Zaczepił nas jakiś gość, zrobiło się zbiegowisko… Co pamiętam dalej? Że leżę w szpitalu i mam pół twarzy we krwi.

Musiałeś przyjąć niezły cios.

Tak, ale paradoksalnie nie miałem żadnego urazu – rozcięta warga, jakiś siniak, nic poważniejszego. Musiałem jeszcze iść do dentysty, bo był jakiś problem z zębem. Ale w gazetach czytałem, że mam połamaną szczękę i nie zagram przez kilka miesięcy. Absurd. Tak naprawdę miałem tydzień przerwy i w następnym meczu już byłem do grania.

Niedługo później selekcjoner reprezentacji zrezygnował ze swojej posady, bo zauważył, jak złamaliście zakaz i piliście na zgrupowaniu. Byłeś w tamtej grupie.

Mieliśmy na drugi dzień normalny trening, więc to nie było tak, że poszliśmy w miasto i wróciliśmy kompletnie zalani. Na zajęciach trener nam powiedział, że widział jak wracaliśmy do hotelu. Później poszliśmy przeprosić za swoje zachowanie, ale on już podjął decyzję. Nie chce mi się wierzyć, że to była pierwsza taka sytuacja, on pracował w kadrze pięć lat i nie wierzę, że to był jedyny powód odejścia. Zresztą to, że zespół wyjdzie sobie na piwo, to jest normalne na świecie – oczywiście jeśli przeginasz i wracasz kompletnie pijany, to tego nie pochwalam, ale tez nie rozumiem tego zarzutu, że jeśli piłkarz raz na jakiś czas wypije piwo, to nie nadaje się do sportu. Wystarczy popatrzeć na inne kluby czy reprezentacje, gdzie alkohol w drobnych dawkach jest akceptowalny.

Do ciebie jednak przylgnęła w kraju łatka imprezowicza. Dostałeś w twarz, później byłeś w grupie, która wyszła na miasto i spirala zaczęła się nakręcać.

W pewnym momencie zrobiono ze mnie alkoholika. Ludzie pisali, że Satka co weekend siedzi w pubach i chleje. Ja tego nie śledziłem, ale znajomi wysłali mi fragmenty tekstów czy komentarze w internecie. Myślałem sobie „kurde, muszą mieć mnie za kozaka, skoro co piątek pije do upadłego, a w sobotę wychodzę na mecz i jestem czołowym stoperem ligi”. Ale to były bujdy.

Trudno było odkleić od siebie łatkę bumelanta?

Nie walczyłem z tym, bo jak? Nawet gdybym coś powiedział, to jeśli ktoś był przeciwko mnie, to i tak by powiedział „dobra, tak tylko gada, a w piątek znów poszaleje na mieście”. Te sytuacje z pobiciem i z aferą na kadrze były w niewielkim odstępie czasu, więc wielu skojarzyło mnie jako bumelanta. Pod dom przyjeżdżały do mnie stacje telewizyjne albo paparazzi i próbowali nagrywać mnie przez okna. Pozasłaniałem rolety i odpaliłem sobie telewizję, bo co mogłem zrobić? Możesz mi wierzyć lub nie, ale ja nie jestem typem gościa, który jak ma wolny weekend, to ubiera najlepsze ciuchy i rusza w miasto. Okej, jeśli jest jakaś akcja drużynowa, że idziemy się spotkać, zjeść coś, to jak najbardziej. Lubię być wśród ludzi, dobrze się wtedy czuje. Ale samemu? Nie, mnie to totalnie nie kręci. W Poznaniu nawet nie wiem gdzie się imprezuje.

Gdy wychodzisz na Stary Rynek to unikasz agresorów?

Ta… Wolę już nie odwiedzać szpitali. Okej, tamta akcja na reprezentacji to był błąd. Wyciągnąłem nauczkę i myślę, że to się nie powtórzy. Ale zwróć uwagę co zrobiono z Mickey van der Hartem. Zrobiono mu jedno zdjęcie i zaczęto się nakręcać – van der Hart chleje na mieście, van der Hart nie wychodzi z kebabów… Okej, to są jakieś błędy zawodników, ale nie rozumiem tych łatek, które się ciągną za zawodnikami. Ponadto to wiesz jak to wygląda – zagrasz trzy lepsze mecze i każdy zapomina. Ale zagrasz jeden słabszy, to już się zaczyna „oooo, gdyby nie pił i nie żarł kebabów, to by był dopiero kozakiem!”.

Ty faktycznie masz zajawkę na inne sporty? Słyszałem, że za dzieciaka lubiłeś pograć w tenisa, w hokej…

Mieliśmy przed blokiem taki obiekt z boiskiem. Co dzieciaki robią po szkole? Wychodzą z domów i szukają sobie zajęć. Graliśmy w piłkę oczywiście, ale też w tenisa, w hokej, w koszykówkę. Ja po prostu lubię sport jako część życia. Lubię rywalizację jako taką. Bardzo lubię oglądać NBA, śledzę wyniki, oglądam skróty. Na mecze nie za bardzo jest czas, bo musiałbym zrywać nocki, ale muszę się wyspać na trening. Latem staram się odciągnąć myśli od piłki – idziemy ze znajomymi pograć w tenisa, porzucać trochę do kosza.

Na Słowacji też fajnie wyskoczyć na hokej, bo to akurat taki sport, który lepsze wrażenie robi na żywo.

Oj, zdecydowanie tak. Kiedyś miałem na to więcej czasu, dzisiaj siłą rzeczy z tym jest gorzej, ale faktycznie lubiłem sobie pojechać na mecz. No i kiedyś liga słowacka była mocniejsza, śledziłem dość mocno te rozgrywki. Dzisiaj nie znam już tak dobrze zawodników, nie jestem na bieżąco z wynikami i ciężko mi się tak wkręcić w to na nowo.

fot. FotoPyk

Opublikowane 21.04.2020 10:06 przez

Damian Smyk

Liczba komentarzy: 1
Subscribe
Powiadom o
guest
1 Komentarz
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Belfer
Belfer (@belfer)
10 miesięcy temu

Dość ciekawy rozmówca, ale za krótki wywiad, można było trochę więcej o tą Anglię zapytać.

Weszło
27.02.2021

Piotr Wlazło: Mam jeszcze sporo do udowodnienia w Ekstraklasie

Bruk-Bet Termalica Nieciecza, którego Piotr Wlazło jest kapitanem, przystępuje do wiosny w I lidze jako murowany kandydat do awansu. Jeżeli masz 10 punktów przewagi nad resztą stawki, nie może być inaczej, każde miejsce poniżej drugiego będzie porażką. Z 31-letnim pomocnikiem – a w zasadzie od niedawna środkowym obrońcą – rozmawiamy o przemianie zespołu „Słoników” po […]
27.02.2021
Weszło
26.02.2021

Tiba zdjął Lecha ze stryczka

Kilka sekund brakowało, by Warta dowiozła remis w meczu derbowym. Jednej skutecznej interwencji na linii bramkowej zabrakło, by Lech znów miał niedosyt. Ale Poznań nadal jest niebiesko-biały. Kolejorza uratował Pedro Tiba, który zaliczył asystę i strzelił gola – tego na wagę zwycięstwa, zdobytego w ostatniej sekundzie meczu.  Wiecie co jest najgorszym poczuciem w grze z […]
26.02.2021
Weszło
26.02.2021

Szaleniec wraca do Europy. Jorge Sampaoli poprowadzi Arkadiusza Milika

Argentyńska myśl szkoleniowa z pewnością może uchodzić za jedną z najbardziej wyjątkowych na całym świecie. Marcelo Bielsa – indywiduum. Mauricio Pochettino – indywiduum. Diego Simeone – indywiduum. A to przecież tylko najbardziej jaskrawe przykłady. Nic więc dziwnego, że to właśnie z tego kraju pochodzi kolejny trenerski ananas – Jorge Sampaoli. Ananas, który wraca do Europy. […]
26.02.2021
Weszło
26.02.2021

Raków sprawdza, jak mocne plecy ma Ivi Lopez

Pamiętacie jeszcze przebieg pierwszego meczu pomiędzy Rakowem Częstochowa a Podbeskidziem Bielsko-Biała? Górale wyszli na prowadzenie po kapitalnym strzale Tomasza Nowaka, ale ekipa Marka Papszuna zdążyła do przerwy wklepać im aż cztery gole. Trzy z nich padły po rzutach karnych. To właśnie takim popisami bielszczanie pracowali na miano najgorszej defensywy w Europie Środkowo-Wschodniej. Ale jeśli chcemy […]
26.02.2021
Weszło
26.02.2021

Widzew narobił sobie problemów, ale sam z nich wybrnął

Przyjemny to był piąteczek z pierwszą ligą. Momentami kuriozalny, momentami atrakcyjny, ale koniec końców – działo się sporo. Zwłaszcza w hicie kolejki, bo tak trzeba nazwać mecz Widzewa z Radomiakiem. Mieliśmy tu „kiera”, mieliśmy pechowego samobója, ale przede wszystkim mieliśmy sporo emocji, bo choć początkowo łodzianie wpakowali się w kłopoty, to potem bohatersko z nich […]
26.02.2021
Weszło
26.02.2021

Kurzawa i Kosecki, czyli kupowanie wspomnień

Ostatnim dniem okienka w poważnych ligach można się ekscytować, bo tam są naprawdę duże pieniądze i często dochodzi do hitów, ale u nas sytuacja jest inna. To znaczy są transfery, natomiast mam wrażenie, że wtedy wpada tutaj największy szrot. Jak ktoś nie ma gdzie się zahaczyć, to już wpadnie do Polski, nawet na pół roku, […]
26.02.2021
Weszło
26.02.2021

EGZAMIN DOJRZAŁOŚCI: Czy Pyrdoł i Lewandowski wiedzą, ile goli ma Tuszyński?

W drugim odcinku nowej serii, zatytułowanej Egzamin Dojrzałości i powstałej przy współpracy z PKO Bankiem Polski, w której testujemy wiedzę ekstraklasowych młodzieżowców na temat polskiej i światowej piłki, wystąpili Mateusz Lewandowski i Piotr Pyrdoł z Wisły Płock. Zapraszamy.
26.02.2021
Weszło
26.02.2021

Tylko u nas: epilog książki „Spalony”

W nowym wydaniu książki „Spalony” znaleźć można jeden nowy rozdział. A przynajmniej takie były obietnice – oczywiście jak to w życiu, nic z tych obietnic nie wyszło, bo… jednak będą dwa nowe rozdziały. Jeden z nich, króciutki, napisany dzisiaj i obejmujący to, co wydarzyło się już po zamknięciu książki, postanowiliśmy zamieścić już teraz. Będzie on […]
26.02.2021
Weszło
26.02.2021

Filip Szymczak: „Moja obunożność została zakodowana w Warcie Poznań”

Gdzie nauczył się tak dobrze grać obiema nogami? Czym po kilku tygodniach zaimponował mu Johansson? Kiedy zapuści brodę taką jak Michael Ishak? Czego nauczył się w Warcie Poznań? Co łączy go z Jamalem Musialą? W czym pomogły mu kontuzje? Czy myślał o wypożyczeniu? Dlaczego Lech grał tak słabo na początku tego roku? Na te pytania […]
26.02.2021
Weszło
26.02.2021

Mgnienia z życia Łukasza Trałki

Łukasz Trałka mówił u nas: –  Chętnie klikniesz w tekst, że Trałka zwolnił trenera. A w ten, że Trałka to fajny chłopak, nikt nie wejdzie. No to sprawdźmy, bo przed derbami Poznania wybraliśmy kilka mgnień z życia Łukasza Trałki, które były i są kluczowe w jego karierze, ale też pokazują go w pozytywnym świetle. Zapraszamy. […]
26.02.2021
Anglia
26.02.2021

Euro 2021 tylko w Anglii? Dlaczego nie?

Chyba trzeba powoli pożegnać się z dziwaczną wizją rozgrywania Euro w aż dwunastu krajach. Pandemia koronawirusa nie ustępuje, więc UEFA rozważa nowe rozwiązania. Chociaż póki co to tylko nieoficjalne pogłoski, pojawiła się informacja – którą podał włoski dziennikarz, Tancredi Palmeri. Możliwe jest przeniesienie całego turnieju do Anglii. Uwaga, uwaga – z kibicami na trybunach.  Oczywiście […]
26.02.2021
Inne sporty
26.02.2021

Komu złoto, kto zawiedzie? 10 rzeczy, które mogą się wydarzyć na MŚ w Oberstdorfie

Mistrzostwa świata w Oberstdorfie już ruszyły, ale to, co interesuje nas najbardziej, dopiero się wydarzy. Dziś kwalifikacje, a jutro konkurs skoczków na normalnej skoczni. To tam w pierwszej kolejności Polacy mają walczyć o medale. Ale nie tylko oni. Kandydatów do zwycięstwa jest, oczywiście, więcej. Czy więc złoto zdobędzie Kamil Stoch? A może obroni je Dawid […]
26.02.2021
Weszło
26.02.2021

Znak czasów – AC Milan kontra Manchester United w 1/8 finału Ligi Europy

Znamy pary 1/8 finału Ligi Europy. Trzeba przyznać, że niektóre dwumecze zapowiadają się naprawdę ekscytująco. Przede wszystkim ostrzymy sobie zęby na konfrontację Manchesteru United z Milanem. Dla „Czerwonych Diabłów” oraz Rossonerich sezon 2020/21 jest generalnie najlepszym od dawna, jeżeli chodzi o rezultaty osiągane w rozgrywkach ligowych. Istnieje zatem pewna szansa, że także i na europejskiej […]
26.02.2021
Weszło
26.02.2021

Inauguracja wiosny w Łodzi, derby w Poznaniu

Start wiosny w pierwszej lidze i derby Poznania w Ekstraklasie? Przecież to plan na idealną randkę. Pierwsze danie i deser z bitą śmietaną i wisienką. Przed nami konkretny piątek dla fanów polskiej piłki, więc warto rzucić okiem na kilka typów, które serwujemy wam na dziś. Można zarobić, można się dobrze bawić, więc najlepiej połączyć obydwie […]
26.02.2021
Weszło
26.02.2021

PowerPlay. Jóźwiak nad kreską i pierwszoligowe boje!

33% skuteczności, ale za to po dość wysokich, przekraczających 2,20 kursach. Taki dorobek nas jednak nie zadowala, więc tym chętniej ruszamy z kolejnym odcinkiem naszego PowerPlaya. Dzisiaj zaglądamy m.in. do Kamila Jóźwiaka, który razem ze swoim Derby już na dobre wymiksował się z walki w strefie spadkowej i do Łodzi, gdzie ŁKS po kapitalnej serii […]
26.02.2021
Weszło
26.02.2021

Łukasz Sierpinia – największy przegrany metamorfozy Podbeskidzia

Podbeskidzie Bielsko-Biała w czterech wiosennych meczach zdobyło osiem punktów, czyli raptem o jeden mniej niż przez całą jesień. To chyba największa metamorfoza ostatnich tygodni w Ekstraklasie, a skoro tak, siłą rzeczy są też jej ofiary. Tydzień temu pisaliśmy, że nowi zawodnicy już sporo dają „Góralom”, teraz warto wspomnieć o tym, który przy obecnym układzie traci […]
26.02.2021
Weszło
26.02.2021

Hoffenheim i Bayer kontynuują passę niemieckich sukcesów w Lidze Europy

Największy przegryw tego sezonu w Lidze Europy? Niekoniecznie Leicester City, który dostał w trąbę od Czechów. Nawet nie PSV Eindhoven, które przegrało awans na dwie minuty przed końcowym gwizdkiem. Otóż najbardziej ciała dało Hoffenheim. Historia tego, w jaki sposób niemiecka drużyna pożegnała się z rozgrywkami to materiał na sequel przygód Adasia Miauczyńskiego. Naprawdę, rzadko zdarza […]
26.02.2021
Weszło
26.02.2021

PRASA. Tworek: Zwracam uwagę na to, by zespół był jedną rodziną

– Na tym polega piękno sportu, że nie faworyci, kluby z wysokim budżetem, nie te, które mają gwiazdy, ale zespół, który jest kolektywem i ma ducha walki, odnosi zwycięstwa. Ogromną uwagę zwracam na team spirit, żeby być jedną rodziną. To daje nam dodatkowe procenty szans. Kiedyś Dania z biletem od losu wygrała Euro – mówi […]
26.02.2021