post Avatar

Opublikowane 13.04.2020 08:58 przez

redakcja

O Charlesie Nwaogu zrobiło się głośniej przed kilkoma tygodniami – nie każdy zawodnik z przeszłością w Ekstraklasie rusza na podbój branży disco polo. Nigeryjczyk uchodził za wielki talent, mając dwadzieścia lat strzelił dwadzieścia bramek dla Floty i poszedł do Energie Cottbus. Swojej szansy nie wykorzystał, sam ma świadomość, że nie zawsze podejmował dobre decyzje czy pracował jak trzeba. Przed trzydziestką jest na marginesie piłki, a talent bezapelacyjnie miał duży. Słuchając jego historii nie da się jednak nie odnieść wrażenia, że czasem traktowano go przedmiotowo: ma dać zarobić i tyle.

 ***

Charles, ostatnio całkiem głośno o tobie. Jak układa się kariera muzyczna?

Nagrywam w studio w Szczecinie. Całkiem nieźle. Choć zawsze mogłoby być lepiej. Jak człowiek nad czym pracuje, to chciałby jak najlepszego rezultatu. Ale zobaczymy co wyjdzie. Zadowolony jestem z wyświetleń na YouTube, mam spory odzew. Gdyby nie kryzys koronawirusa, miałbym już przynajmniej jeden koncert. Dostałem zapytanie na maila.

Na jakiej imprezie miałbyś zagrać?

Święto jednego z miast. Dostałem też propozycję współpracy. Zobaczymy, teraz trzeba i tak czekać.

Zdradź trochę kuchni: jak powstawał tekst twojej pierwszej piosenki?

Sam wszystko piszę, ten mi wpadł, gdy żona tańczyła w domu. Patrzyłem na nią jak tańczy i tak mi się spodobało.

Żona zadowolona?

Cieszy się. Podoba jej się to, co robię. Nie spodziewała się, że to zrealizuję, bo mówiłem o nagraniu już kilka lat temu. Teraz już pracuję nad następną.

Zdradzisz tytuł?

Nie!

Powiedz, faktycznie interesujesz się polskim disco polo?

Tak. Podoba mi się ta muzyka. Disco polo zna każdy w Polsce, to jedyna muzyka słuchana tak powszechnie. Disco polo wpadło mi w ucho zaraz jak tylko przyjechałem do Polski. Oczywiście wiem co się o tej muzyce czasem mówi. Mam takich kolegów, którym puszczę disco polo, a oni reagują:

Aaa, Charles, co ty słuchasz, co to jest za muzyka!

Ale ja im się dziwię. W Nigerii też mamy swoją muzykę, trochę podobną, choć tam jest więcej mieszania języka angielskiego z hiszpańskim. Tym też się inspiruję. Chcę coś w tym osiągnąć. Nie było jeszcze czarnoskórego discopolowca, chcę być pierwszym. Chyba, że był?

Ja sobie nie przypominam. Jacy są twoi ulubieni wykonawcy?

Sławomir. Mega dobry jest. Boys. Lubię też Weekend, który jest mega dobry w tym co robi. Jest sporo młodych zespołów, które fajne rzeczy robią. Disco polo to taka muzyka, przy której ciężko się nie poruszać, nie potańczy. Jak z żoną wychodzimy potańczyć, to tam, gdzie jest disco polo.

Charles, przyjeżdżałeś do Polski jako nastolatek. Co wiedziałeś wcześniej o naszym kraju?

Nic. Ja myślałem, że lecę do Holandii. „Holland” i „Poland”. Ląduję i słyszę jakiś dziwny język, a myślałem, że w Holandii mówią po angielsku. Pytam kogoś, a on odpowiada, że to Polska. Myślę: kurde, co to za kraj? Nie słyszałem wcześniej o Polsce. Pierwsze co się dowiedziałem, to o Emmanuelu Olisadebe, który strzelał w reprezentacji Polski bramki. Tak krok po kroku odkrywałem Polskę.

Naprawdę nie wiedziałeś, że jesteś transferowany do Polski?

Przysięgam. Myślałem, że lecę do Holandii.

Nie bałeś się wyjazdu w tak młodym wieku?

Nie. Mieszkałem w Lagos. Widziałem jak ciężko pracują moi rodzice, a ledwo z tego można przeżyć. Nigeria jest źle zarządzanym krajem, wielu ludzi żyje w biedzie. Marzyłem o tym, by wyjechać do pracy za granicę. Modliłem się o to. A jeszcze szansa w piłce… Rodzice zgodzili się, podpisali mi dokumenty i mogłem pojechać.

Pamiętasz swoje pierwsze kroki w Polsce?

Ściągała mnie Polonia Warszawa, współpracująca z „Tolkiem” Ekwueme. Pojechałem ja, a także Kelvin Igwe, który potem wyjechał do Danii. Praktycznie prosto z samolotu zostaliśmy wygonieni na trening. Trener do nas, że się nadajemy. Następnego dnia drugi trening, o wiele lepszy: dopiero wtedy pomyślał, że wcześniej mogliśmy być zmęczeni.

Zaaklimatyzowałem się szybko. Dużo pomógł mi Michał Libich czy Daniel Gołębiewski. Mieszkałem na Bemowie i przez pierwsze półtora roku siedziałem tylko w domu. Myślałem wyłącznie o piłce i treningach. Ale w końcu wyszedłem na miasto i pomyślałem: kurde, dlaczego siedziałem w domu?

To dlatego nie wyszło ci w Polonii.

Nie, nie ma nic złego w tym, że pójdzie się na miasto, jeśli wie się ile można. Byłem młodym chłopakiem. Ja w Poloni nie chciałem wtedy zostać – ona spadała, a ja miałem oferty. Najpierw Legia. Zdałem takie ogólne testy, gdzie sprawdzano wielu zawodników. Wraz ze swoim opiekunem, Mirkiem Skorupskim, w biurze u Marka Jóźwiaka negocjowałem umowę. Proponował mi kontrakt, szkołę i tak dalej. Ale miałem grać w rezerwach. Prosiłem go o tydzień z pierwszą Legią – tydzień treninów. Taką szansę, potem podpiszę kontrakt i zagram w rezerwach. On się nie zgodził, argumentował, że podpiszę, a potem zobaczymy, powoli będę wprowadzany. Nie zgodziłem się. Szczególnie, że mój opiekun tam, w biurze, dostał telefon. A wiesz kto dzwonił?

Nie wiem.

Wisła Kraków! Pojechałem do Wisły. Trenerem był Petrescu. Dali mi kontrakt na rok. Tylko tam był konflikt w gabinetach. Cupiał wrócił w czwartek, ja miałem tego dnia podpisać kontrakt. Nic nie wiedział o tym, że mnie sprowadzają, a trzeba było wyłożyć za mnie pieniądze – jego pieniądze. Więc się zdenerwował i powiedział, że OK, jak Nwaogu nie będzie nic kosztował, on nie będzie płacił żadnemu menadżerowi, opiekunowi. Skorupski się nie zgodził, a mi uciekał czas.

Jeszcze później dzwonił do mnie Petrescu, gdy pracował w Unirei Urziceni. Ten klub zagrał przecież nawet w Lidze Mistrzów. A Petrescu zaprosił mnie do siebie. Trenowałem miesiąc. Miałem kontrakt w ręce, wróciłem do Polski po kartę pobytu. Ale mój opiekun zaczął dzwonić do Petrescu, że przyjadę, jak podniosą stawkę. I po tym Petrescu powiedział, że jak ty masz takiego opiekuna, to nie będziemy współpracować. Wszystko się rozwaliło.

Miałeś pretensje do swojego menadżera/opiekuna?

Wtedy nie miałem, bo dużo mi też w życiu pomógł. Teraz, jakbym mógł wrócić czas, pewnie bym trochę zmienił.

W końcu wylądowałeś w Zniczu Pruszków, w którym akurat pierwsze kroki stawiał Robert Lewandowski.

Lewy miał swoją ekipę. Z Bartkiem Osolińskim byli jak bracia. Robert to pracoholik. Po treningu zawsze prosił bramkarza, żeby został. Strzelał mu, wychodził sam na sam. Godzinę nawet, dwie. My się rozjeżdżaliśmy do domów, a Lewy cały czas na boisku.

Grałeś tu z Ferdinandem Chifonem, który dłużej był w Polsce. Pomagał ci?

Pewnie, na Ferdinanda można liczyć. Przyszedł po awansie do I ligi.  Trener Ojrzyński go wziął jako wzmocnienie drużyny. Ciekawa była sytuacja przed sezonem. Trener powiedział, że w sparingach będą grać na zmianę dwa duety: ja i Ferdinand, a w drugim Lewy i Wiśnia. Graliśmy po 45 minut każdy mecz. Ja miałem sześć bramek, Ferdinand chyba cztery, Lewy i Wiśnia po dwie. Cieszyłem się, że zagram od początku w lidze. Wyszło inaczej, ale trudno mieć pretensje. Chłopaki dużo strzelali.

Potem przyszedł Grembocki. Nie miałem w życiu takiego trenera. Wyzywał mnie. Chłopaki kazali mi to zgłosić. Ale potem żaden nie przyszedł jako świadek. A Grembocki mówił:

Po co przyjechałeś do Polski? U mnie tylko Polacy będą grać.

Albo nawet, siedzimy w szatni, a on:

Co tu tak śmierdzi. Pewnie ty!

W życiu go nie zapomnę. Facet, który zamiast poprowadzić, pokazać coś młodemu człowiekowi, to dołował.

Dużo miałeś takich złych sytuacji w Polsce?

Nie. Poznałem tu wielu bardzo dobrych ludzi. Ale na pewno nieciekawie wspominam Opole. Byliśmy w mieszkaniu z Brazylijczykiem, Felipe. Nie wychodziliśmy z domu. Jak potrzebowaliśmy coś ze sklepu, to myśleliśmy: OK, lepiej poczekajmy, aż będzie jasno. Wyzywali nas na ulicy. Pluli. Nawet kibice Odry podczas meczów na nas gwizdali i wyzywali, czego nie mogłem zrozumieć.

Twój najlepszy moment przyszedł we Flocie. Byłeś młody i strzelałeś mnóstwo bramek w I lidze.

Pamiętam taką sytuację. Mieliśmy kilku napastników. Ja skręciłem Achillesa. Gramy sparing z Dynamem Drezno, ja sobie truchtałem. Przegrywamy 0:3. Obandażowałem się, trener wpuścił mnie na boisko. Strzeliłem dwie bramki, zrobiłem asystę. Potem oni jeszcze trafili nam karnego. Po tym meczu grałem od pierwszej minuty w każdym meczu.

Pamiętam też, jak jechaliśmy na mecz do KSZO Ostrowiec. O czwartej w nocy dzwoni telefon. Dowiedziałem się o narodzinach mojego syna, Michała! Obudziłem wszystkich w pokoju, a na meczu strzeliłem pierwszą bramkę głową. Potem kilka kolejnych spotkań strzelałem bramki.

We Flocie byłem bardzo zmotywowany. Chodziłem sam czasem na plażę trenować, nawet do późnych godzin, gdy inni wyciągali na balety. Wszedłem tam na bardzo wysoki poziom.

Strzeliłeś w drugim sezonie 20 bramek jako dwudziestolatek. To otwiera drzwi.

Dzwoniło do mnie pół Ekstraklasy. Myślałem, że tu pójdę, pogram, postrzelam i potem się wypromuje. Czułem, że mam niesamowitą formę. Wtedy mogłem grać w każdej lidze. Jeden facet bardzo namawiał mnie na Samsunspor. Tydzień siedział w Świnoujściu i mnie namawiał.

Zrobiłem jednak wtedy wielki błąd. W momencie, gdy miałem trzynaście bramek, na Dolcanie, przyszedł do mnie do hotelu menadżer. Poopowiadał, poobiecywał. Ja, młody, głupi, podpisałem umowę – prawie pusty papier. Trochę poczytałem po angielsku, wszystko zdawało się OK. On popędzał, że musi jechać do PZPN. Zaufałem. Myślałem, że dorosły, poważny człowiek mnie nie oszuka. Powiedział, że po meczu dostanę kopię – wiesz kiedy dostałem kopię?

Kiedy?

Po sezonie. Jak miałem 20 bramek. I z zapisami, których wcześniej nie było. Dodane takie rzeczy, że nie mogłem tej umowy rozwiązać. Generalnie że mogę iść tylko tam, gdzie ten menadżer chce. Poszedłem do adwokata. Powiedział, że ten papier obowiązuje w Polsce, ale jak wyjadę, to nie będzie ważny. Dlatego odrzuciłem oferty z Polski, a miałem choćby z Cracovii czy Piasta. Cracovia jako jedyna dogadała się z tym menadżerem. I jeszcze tutaj kolejna rzecz. Pokazał mi ten menadżer kontrakt z Cracovią – zero pieniędzy za podpis. Jak ja mu powiedziałem, że jadę do Niemiec, to nagle się pojawiły w tej umowie pieniądze za podpis! Nie chciałem mieć z nim nic wspólnego i wyjechałem. Nawet pojechał ze mną Ferdinand Chifon do Cottbus, chciałem się zorientować, żeby nie popełnić błędu.

Ale nie zagrałeś nawet jednego meczu.

Po co mnie sprowadzać, żeby nie dać mi meczu? Tam była taka sytuacja, że sprowadzał mnie dyrektor sportowy, który odpowiadał za transfery, ale on miał konflikt z trenerem. I druga sytuacja, o której nie wiedziałem, to że za określoną liczbę minut Energie będzie musiało dopłacić Flocie dwieście tysięcy euro – poszedłem za około 10 tysięcy.

Trener na dzień dobry mi powiedział, że mogę iść odpocząć trzy tygodnie, bo jestem po długim sezonie w Polsce. Powiedziałem, że chcę trenować, bo czuję się dobrze. On się zezłościł:

This is Germany, you do what the coach say.

I tak się zaczęło moje eldorado. Przychodziłem na treningi i byłem odesłany do truchtania.

Charlie, OK, you can go to the locker room.

Dyrektor już nie chciał się mieszać. Ja nie mogłem trenować nawet z drugą drużyną. Zaplątałem się pięknie. Siedziałem w domu i płakałem. Prosiłem, żeby dać mi z drugim zespołem potrenować, pograć dziadka, cokolwiek z piłką porobić.

Potem tego trenera zwolnili, a pierwszym został jego asystent, który dziś jest asystentem w Hercie Berlin. Zadzwonił do mnie. Powiedział, że mam przyjść na trening pierwszej drużyny. Czułem się wspaniale. Trenowałem z wielką radością, latałem nad boiskiem. Pamiętam, byłem wyznaczony do gry jeden na jeden z Rogerem, Brazylijczykiem. Kiwałem go raz po raz. Trener powiedział, że jestem w meczowej osiemnastce. Ale bodajże dzień później znowu zadzwonił:

Charlie, przepraszam. Nie możesz być w osiemnastce. Prezes klubu się nie zgodził.

Siedziałem i myślałem: o co w tym chodzi? Dlaczego nie mogę po prostu grać w piłkę? Dlaczego nie mogę dostać szansy? Pokazać się raz? Zaważył tamten zapis.

Pamiętam jeszcze, że było zainteresowanie wypożyczeniem Dynamo Drezno, które też grało w 2. Bundeslidze, a nawet było wyżej w tabeli. Nie chcieli mnie tam puścić, bo jakby się okazało, że tam bym grał dobrze, a tu mi nie dali szansy, to mieliby problem.

Myślałem, że piłka to radość. Ale piłka to też dużo takich złych układów. Nawet tam jednak, w Cottbus, spotkałem wspaniałego człowieka. Dziennikarz polskiego pochodzenia, który zawsze się interesował moją sytuacją, pocieszał mnie, znalazł dobre słowo. Wspierał mnie od początku do końca.

Wróciłeś do Petera Nemca, z którym robiłeś najlepsze wyniki we Flocie. Prowadził Arkę.

Peter dzwonił chyba dwadzieścia pięć razy dziennie. Mówię: dobra, idę. Lepszy diabeł, którego znasz, niż anioł, którego nigdy nie widziałeś!

Czemu diabeł?

Takie jest powiedzenie. Wiedziałem czego się spodziewać, że niczym mnie nie zaskoczy. Dyrektor Floty dzwonił z pretensjami:

Po co odszedłeś, mogłeś zostać w Cottbus, walczyć o minuty!

Wiedziałem już, że myśli tylko o kasie. W Arce natomiast widziałem, że jest strasznie dużo ludzi do grania, a nie ma wyniku. Traciłem motywację. A trener tylko presję stwarzał, że my nie strzelałem bramek. Rzucał takie hasła:

To ja cię ściągnąłem, a ty grasz przeciwko mnie?

Gdzie ja grałem przeciwko niemu? Nic nie zrobiłem. Takie słowa padały, że nie da się wytrzymać. Czasem się denerwowałem, ale który piłkarz czasem nie denerwuje się na trenera?

Znowu wróciłeś do Floty.

Najpierw u Dominika Nowaka. Powiedział mi szczerze:

Charlie, ja ciebie nie chciałem, to zarząd.

I ja to szanuję, przynajmniej ktoś mówi szczerze. Przegraliśmy kilka meczów, jego zwolnili, przyszedł Kafarski. Za takimi ludźmi jak Kafarski skoczyłbym w ogień. Myślałem sobie, że to Bóg zesłał Kafarskiego, żeby mnie ratować. Wystarczyła rozmowa. Wystarczyło dobre podejście. I pracowałem ciężej niż kiedykolwiek. Miałem znowu dobre mecze, zadzwonił Piast Gliwice, bo Robak szedł do Pogoni. Tylko, że Flota chciała za mnie 800 tysięcy euro… To strzelając 20 bramek kosztowałem mniej, a teraz oni chcieli 800 tysięcy!

A jednak trafiłeś do Podbeskidzia, czyli Ekstraklasy.

Po jakimś czasie we Flocie zaczęli narzekać, że za dużo mi płacą. Ja byłem po słowie z trenerem Ojrzyńskim i prezesem Boreckim. Flota akurat wtedy wyszła z propozycją, że mnie zwolni. Ja nie miałem problemu, a następnego dnia już byłem w Bielsku. Dyrektor Floty dzwonił z pretensjami, bo myśleli, że zeszli z kontraktu, a tu na 90minut czytają, że ja w Ekstraklasie. Dyrektor wyzywał mnie. A co ja złego zrobiłem?

W Podbeskidziu jednak skończyło się na trzech meczach.

Tam było dużo napastników. Trener uczciwie postawił sprawę: jak ktoś się nie sprawdzi, gra następny napastnik. I Chrapek bardziej pasował do taktyki, miał formę. Potem złapałem kontuzję kolana. Co tu powiedzieć. Nie mam pretensji.

Po Podbeskidziu, choć byłeś wciąż młodym graczem, zjeżdżałeś coraz niżej. Przed chwilą ESA, 2. Bundesliga, a tu epizod w czwartoligowej Żyrardowiance.

Poszedłem tam na miesiąc, żeby pomóc zrobić utrzymanie. Zapłacili lepiej, niż miałem we Flocie. To były cztery spotkania. Czemu nie? Grałem mimo zepsutego kolana, które czekało na operację. Utrzymanie zrobiliśmy. Miałem jeszcze potem szansę w I lidze, w Bytovii, ale wyszło jak wyszło. Wszystko siedzi w głowie. Do dziś pewnych rzeczy nie mogę wybaczyć innym, a pewnych sobie. Jeszcze z tamtym menadżerem przegrałem proces i musiałem zapłacić duże pieniądze. To jak masz się nie denerwować? Ja zapracowałem na te pieniądze ciężko, a ktoś tylko tym, że podsunął papier.

Czym dziś się zajmujesz Charles, poza muzyką?

Gram w Hutniku w Szczecinie, trenuję. Ale już mi się odechciewa. Zobacz jak jest w Afryce. Piłka to radosny sport. Śpiewają, stwarzają radość wokół sportu. A tu czasami nawet nie możesz porozmawiać z kolegą przed meczem, bo zaraz krzyczą:

SKUP SIĘ! SKUP!

Presja jakbyś nie mecz grał, a maturę pisał.

Różne były twoje losy, ale uważasz, że miałeś też nieszczęście do ludzi, którzy chcieli cię wykorzystać?

Spotkałem takich ludzi, ale więcej dobrych. I ja sam byłem tak zły, jak dobry. Miałem dobry i zły okres. Wybory były moje. Podjąłem złe decyzje, które poprowadziły mnie nie tam, gdzie trzeba. Największym wsparciem jest żona. Żona mówi, że muszę sobie stawiać mocne cele. Nie żyć na zasadzie: co będzie, to będzie. Tej zmiany sobie życzę.

Rozmawiał Leszek Milewski

Fot. NewsPix

Opublikowane 13.04.2020 08:58 przez

redakcja

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 10
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Kaktus
Kaktus

Fajny człowiek z niego, dobrze że się powoli ogarnia. Pozdrawiam

dfg
dfg

Ciekawe jaki ma kontakt z dziećmi.

Pawlasty
Pawlasty

A co to są „Trudne sprawy”?

Perpi
Perpi

Bajkopisarz. A dziennikarz raczej słabo przygotowany do wywiadu, bo nie zapytał o to z czym najbardziej mi się kojarzy czyli z bójka w trakcie meczu z kolegą z drużyny, Damianem Staniszewskim.

mmm
mmm

Ciekawa postac, rok temu jak spotkalem go w drodze na trening, myslalem co poszlo nie tak, ze jako krol strzelcow I ligi w wieku 20 lat, 10 lat pozniej jedzie tramwajem na trening do III ligowego klubu.

nauro
nauro

Tak dla ścisłości odnoście disco polo, w latach 90-tych w zespole Skaner był czarnoskóry raper bodajże z Ghany imieniem Franky. No i był jeszcze Calabash, znany choćby z utworu „Viva Gołota”

dwudziestyPIERWSZY
dwudziestyPIERWSZY

Nie byl „raperem” byl po prostu czarny. Potrafil zarapowac muzika-muzika i afrika afrika,nawet nie wygladal dobrze….ale co robic,takie czasy byly.

FC Bazuka Bolencin
FC Bazuka Bolencin

To były te czasy kiedy wielu ciągle myślało że „naszym chłopakom brakuje luzu”. 🙂

Bartek Kiezun
Bartek Kiezun

Hehehehe

Adam
Adam

Najlepszy ostatni fragment w ktorym mowi, ze tez byl zly 🙂 jak tam bylo, tak tam bylo, ale nie jeden przez rozne pijawki menedzerskie i ukladziki przepadl.

Weszło FM
25.10.2020

Poniedziałek na Weszło FM – co nas czeka?

Początek nowego tygodnia po zmianie czasu nigdy nie jest łatwy. Na świecie robi się ciemniej i bardziej ponuro. Poranek wspólnie z Wojtkiem Pielą i Darkiem Urbanowiczem może być jednak wspaniałym pomysłem na to, aby poprawić sobie nastrój. W Weszło FM „Dwójkę bez sternika” rozpoczniemy już o 7:00, a w programie rozmowy choćby z napastnikiem Rakowa […]
25.10.2020
Anglia
25.10.2020

Tak wygląda prawdziwy kanonier

Jeśli sztywno trzymalibyśmy się nazewnictwa, to napisalibyśmy, że w tym meczu zagrało czternastu Kanonierów – jedenastu piłkarzy Arsenalu z pierwszego składu i trzech wchodzących z ławki. Ale to tylko słowotwórstwo od klubowego przydomka. Na boisku był bowiem tylko jeden kanonier i to wcale nie w drużynie Mikela Artety. O kogo może chodzić? Oczywiście o Jamiego […]
25.10.2020
Weszło
25.10.2020

Lech w pucharach – STRONG, Lech w lidze – WEAK

Dobra postawa w pucharach i słabiutki występ w lidze. Wydaje się, że Lech Poznań złapał już swój rytm i przyzwyczaja do niego kibiców od początku tego sezonu. Jesteśmy świadkami powtórki z sezonów 2010/11 i 2015/16 – lechici wtedy też weszli do grupy Ligi Europy, a w Ekstraklasie prezentowali się kiepściutko. Dzisiaj Cracovia potrzebowała jednej wrzutki […]
25.10.2020
WeszłoTV
25.10.2020

LIGA MINUS. Paczul, Kowal, Białek, Roki

Halo, halo! Niedzielny wieczór bez Ligi Minus? Nie ma takiej możliwości. O 19:45 startujemy z waszym ulubionym magazynem poświęconym naszej kochanej Ekstraklasie. Wpadajcie na żywo, albo chociaż z odtworzenia! 
25.10.2020
Inne sporty
25.10.2020

Gigant Formuły 1 znów to zrobił. Hamilton wygrywa i bije rekord wszech czasów

Ostatni raz byliśmy tak zdziwieni, kiedy polski rząd ogłosił plany podniesienia płacy minimalnej. Lewis Hamilton, Mercedes i pierwsze miejsce – te pojęcia w 2020 roku zwykle występują razem. Dzisiejsze zwycięstwo w portugalskim Portimao było o tyle wyjątkowe, że Anglik wygrał Grand Prix po raz dziewięćdziesiąty drugi. Nikt nie ma więcej zwycięstw w Formule 1 niż […]
25.10.2020
Weszło
25.10.2020

Pan piłkarz Ivi Lopez. Głębia składu Rakowa budzi uznanie

Gdy Ivi Lopez meldował się w Ekstraklasie, witaliśmy go gromkim: czy aby na pewno? Czy skoro za dziewiątką w Rakowie grają Tijanić i Cebula, bezsprzecznie gwiazdy początku rozgrywek, to jest potrzebny Hiszpan? Dodajmy: Hiszpan na wysokim kontrakcie, jednym z najwyższych w Rakowie, a więc na pewno sprowadzany nie po to, by przy tym duecie siedzieć […]
25.10.2020
Weszło
25.10.2020

Zgodnie z planem? No nie do końca, ale Raków idzie dalej

Chyba tylko tak zwana logika Ekstraklasy mogła sprawić, by Raków Częstochowa nie wygrał dziś ze Stalą Mielec. Pierwsi są rewelacją sezonu, liderem i drużyną zbierającą wysokie noty ze styl, drudzy przed chwilą dostali szóstkę od Wisły Kraków, wcześniej nie potrafili strzelić Podbeskidziu i generalnie jeszcze nie udowodnili, że do ligi się nadają – fani naszej […]
25.10.2020
Weszło
25.10.2020

Niepokonany Górnik Łęczna na podium 1. ligi. Czas myśleć o awansie?

Możesz zagrywać piętkami „na ścianę”, jak Kamil Zapolnik i Paweł Zieliński. Możesz zakładać „dziury” rywalom jak David Panka. A nawet mieć w ekipie samego Goku. To jednak nic nie znaczy, gdy przyjeżdżasz do Łęcznej. Beniaminek ma za sobą sześć domowych spotkań i nie odnotował jeszcze ani jednej porażki. Ba, mało tego – drużyna Kamila Kieresia […]
25.10.2020
Włochy
25.10.2020

Reca dośrodkowuje, Walukiewicz wyprowadza, czyli włoska ziemia potwierdza talenty Polaków

Południe. Serie A. Cagliari kontra Crotone. Gdyby nie Polacy w obu ekipach, nigdy nie odpalilibyśmy tego meczu. Ciekawsza wydaje się nawet setna powtórka opolskiego festiwalu sprzed dziesięciu lat. Ale skoro już Arkadiusz Reca i Sebastian Walukiewicz spotkali się na włoskiej ziemi, to okej, postanowiliśmy zobaczyć, jak chłopakom pójdzie. Efekt? W sumie to nawet zabawne, że […]
25.10.2020
Weszło
25.10.2020

Na co jeszcze stać ekipę Andrei Pirlo?

Mistrzowie Włoch kontra sąsiedzi w tabeli. Brzmi absurdalnie, gdy dodamy, że nie chodzi o Romę, Napoli czy Milan, a o Hellas Werona? Trochę tak, ale ekipa z miasta Romea i Julii miała mnóstwo szczęścia, otrzymując trzy punkty za błąd Romy. Gdyby nie one, nie byłoby tak kolorowo. Dlatego spotkanie z Juventusem to szansa na ugranie […]
25.10.2020
Live
25.10.2020

LIVE: Lech wymęczył remis z Cracovią

Rosołek zaliczony, schabowy pewnie też, czas więc na niedzielnie granie! W ligach zagranicznych cudów się nie spodziewamy, nie ma jednego meczu, który wybijałby się ponad resztę. Za to na krajowym podwórku zagrają najpierw Raków Częstochowa (ze Stalą Mielec) i Lech Poznań (z Cracovią), więc oczekiwania jak na polskie realia mamy dość spore. Obyśmy się nie […]
25.10.2020
Anglia
25.10.2020

Premier League w tym sezonie stanęła na głowie. I nam się to podoba!

Everton, Aston Villa czy Leeds? Nie, raczej Tworki czy Choroszcz. Takie pytanie byście usłyszeli, sugerując na początku tego roku, że trzy wspomniane kluby na starcie sezonu 2020/21 zagoszczą w ścisłej czołówce Premier League. To, co wyprawia się na czele w lidze angielskiej, można wręcz porównać do karamboli w amerykańskich seriach wyścigowych. Dzieje się mnóstwo, każdy […]
25.10.2020
Weszło
25.10.2020

Czas na błysk wyczekiwanej perełki? Marchwiński dostanie swoje szanse

Wysokie natężenie meczów i nieco zbyt wąska kadra sprawiają, że Lecha Poznań prawdopodobnie czekają kłopoty przy jesiennym łączeniu gry w Ekstraklasie z grą w Lidze Europy. Natomiast dla niektórych piłkarzy terminarz z meczami rozgrywanymi co 3-4 dni będzie błogosławieństwem. Kimś takim może być Filip Marchwiński – jeden z największych talentów Kolejorza, który trochę zniknął w […]
25.10.2020
Weszło
25.10.2020

Roninowie “Kolejorza”, czyli nowa era klasy średniej

Piłkarska klasa średnia. W przypadku akademii Lecha Poznań niegdyś pojęcie dość problematyczne, ale dziś, o dziwo, śladów poznańskiej akademii jest pełno w całej Polsce. Jasne, że jeszcze całkiem niedawno na naszych oczach wyrastali choćby Jan Bednarek czy Karol Linetty, a obecnie Jakub Moder czy Tymoteusz Puchacz, ale, patrząc szerzej, nie znajdziemy aż tak wielu wychowanków […]
25.10.2020
Weszło
25.10.2020

Arsenal podtrzyma tradycję ogrywania Leicester?

Arsenal i Leicester sąsiadujące ze sobą w tabeli, ale poza strefą pucharową. Brzmi dziwnie? Trochę tak, jednak taka jest rzeczywistość. „Lisy” po dobrym starcie trochę wyhamowały, więc Arsenal, któremu ostatnio dość brutalnie przerwano passę bez porażki, może zwietrzyć w tym swoją szansę. My natomiast, tradycyjnie, spróbujemy coś na tym ugrać. Obstawiamy ten mecz w Superbet! […]
25.10.2020
Weszło
25.10.2020

Cel stał się marzeniem. Slavia Praga rok po Lidze Mistrzów

Rok bez jednego dnia – dokładnie tyle czasu minęło od pamiętnego dla naszych południowych sąsiadów meczu Slavia – Barcelona w arcytrudnej grupie Ligi Mistrzów, którą tworzyły też Inter i Borussia Dortmund. Wspomniane spotkanie mistrzowie Czech przegrali 1:2, ale pozostawili po sobie świetne wrażenie i byli dla „Dumy Katalonii” równorzędnym przeciwnikiem. Potwierdzili to w zakończonym bezbramkowym […]
25.10.2020
Weszło
25.10.2020

Przeskok z pucharów na ligę będzie bolesny dla Lecha? Niekoniecznie

Jak trudno przestawić się z pucharów na ligę? Lech Poznań dziś się o tym przekona, bo kilka dni po meczu z Benfiką musi zmierzyć się z Cracovią. Obydwa zespoły sąsiadują ze sobą w tabeli, przedziela je tylko Warta. Dla „Kolejorza” porażka będzie jednak dramatem, bo wówczas perspektywa ponownej gry w Europie znów się oddali. Dlatego […]
25.10.2020
Weszło
25.10.2020

Sześć argumentów, dla których Cracovia nie wygra z Lechem

Jeśli widzicie szklankę do połowy pełną, stwierdzicie, że Cracovia przegrała w tym sezonie ligowym tylko jeden mecz. Na siedem prób, a więc bilans na papierze wygląda całkiem korzystnie. Jeżeli jednak wolicie patrzeć na świat przez nieco ciemniejsze okulary, będziecie musieli zauważyć, że „Pasy” spośród tych siedmiu meczów wygrały tylko dwa. Traciły punkty ze Śląskiem (porażka), a także […]
25.10.2020