post Avatar

Opublikowane 31.03.2020 17:11 przez

redakcja

Pół roku w Pogoni Siedlce. Rok w Podbeskidziu. Powołanie do reprezentacji Michniewicza tuż przed samym Euro, debiut na turnieju, potem tylko jeden opuszczony mecz w Ekstraklasie po transferze do Śląska. Kariera Przemysława Płachety pędzi bardzo szybko, być może jeszcze szybciej niż on na boisku – cztery z dziesięciu czołowych sprintów w sezonie 19/20 są jego autorstwa. Pytanie, gdzie ta prędkość go zaprowadzi: do kariery skrzydłowych, jakich mieliśmy już wielu, czyli masa biegania, mniej grania, czy jednak talent i praca pozwolą mu na dużo więcej?

Oczywiście nie jest tak, że kariera Płachety to same wzloty, bo skoro w pewnym momencie zamienił RB Lipsk na niemieckiego trzecioligowca, a potem trzecioligowca na Pogoń Siedlce, coś musiało pójść nie tak. Ale swoje doświadczenie zebrał.

Graliśmy Centralną Ligę Juniorów z Polonią Warszawa i doszliśmy do półfinału Pucharu Polski. Lipsk zaczął mnie obserwować. Dochodziły mnie słuchy, że jest szansa na transfer i doszło do kontaktu. Po lidze zaprosili mnie do siebie. Na początku nie miałem obaw, bardzo chciałem wyjechać. Natomiast gdy już okazało się, że zostaję, to… chciałem wracać. Brakowało mi bliskich osób, miałem ciężki okres. Nie znałem języka, byłem młody, inaczej patrzyłem na świat. Cieszę się więc, że z tą tęsknotą wygrałem, bo było warto – opowiada Płacheta.

I dodaje: – Jak zobaczyłem murawę, na jakiej mogę grać i trenować to naprawdę… Od razu zacząłem się cieszyć. Wszystko, czego młody piłkarz potrzebuje do rozwoju, tam było. Ciągle coś budowali. Po roku wybudowali w sali urządzenie o średnicy pięciu metrów, które pokazywało na ściance różne ćwiczenia, bramki, cele. Będąc w internacie, cały czas chcieliśmy tam siedzieć z kolegami, świetnie się na tym trenowało. Miałem też treningi z pierwszą drużyną: i gdy była w drugiej Bundeslidze, i gdy awansowała do pierwszej. Nie odczuwałem dużej różnicy. Jasne, odstawałem fizycznością i doświadczeniem, ale samymi umiejętnościami już nie. Natomiast wiadomo: starałem się wzorować na tych piłkarzach, bo mieli dużo jakości.

Niestety na treningach w Lipsku się skończyło. David Kopacz z Górnika Zabrze może się pochwalić takim sensacyjnym osiągnięciem, jakim jest ławka w Bundeslidze, u Płachety zabrakło i tego. Dlaczego?

Być może zawiodło podejście do niektórych spraw. Wówczas cóż, stwierdziłem, że skoro się nie udało wejść do pierwszej drużyny, to muszę iść dalej. Spróbować przeskoczyć z piłki juniorskiej do seniorskiej. Cieszę się, że mogłem trenować w Lipsku. Teraz korzystam z tego doświadczenia. Człowiek się rozwija. Moim zdaniem najważniejszą rzeczą jest chłonięcie wiedzy i korzystanie z niej.

Przejście do SG Sonnenhof Großaspach nie okazało się strzałem w dziesiątkę – 32 minuty przez rundę – i Płacheta postanowił wrócić do Polski. Los znowu skierował go na Mazowsze, ale tym razem już nie do Warszawy, tylko do Siedlec, gdzie spotkał Dariusza Banasika.

Mieliśmy kontakt z menadżerem, który szukał mu zespołu w wyższej klasie rozgrywkowej – wspomina Banasik. – To był typ zawodnika, jakiego potrzebowaliśmy: dynamiczny, na skrzydło. Trafiła się okazja, zrobiłem wywiad środowiskowy, on jest Łowicza, ja z Łęczycy, więc niedaleko. Popytałem o jego karierę. Potem szybko się dogadaliśmy, chyba nawet bez testów, od razu podpisaliśmy kontrakt. Natomiast trafił do nas w trudnym momencie. Zespół walczył o utrzymanie, ale Przemek miał parę fajnych momentów. Szczególnie z Ruchem Chorzów na wyjeździe, kiedy wygraliśmy 6:0. Pamiętny mecz. Strzelił dwie bramki i niesamowicie wyglądał – drybling, uderzenie, gra jeden na jeden. To pokazało, że rokuje i będzie grał na wysokim poziomie. Jedyny minus był taki, że często łapał mięśniowe kontuzje. Niby niegroźne, ale coś naciągnął i czasem nie mógł grać. A może nie zaczynałem od niego składu, ale miał plac, gdy był zdrowy.

Płacheta: – Gdy byłem w trzeciej lidze niemieckiej, po pół roku podjąłem decyzję, że chcę wracać do Polski. Zmieniłem też menadżera. Pogoń się zgłosiła i ja wiedziałem, że potrzebuję grania – nieważne czy w pierwszej lidze, czy w Ekstraklasie. Granie dla młodego piłkarza jest moim zdaniem najważniejsze.

Pogoń ostatecznie nie utrzymała się w lidze, spadła po barażach z Garbarnią. Cóż, może z Płachetą byłoby inaczej, natomiast wyszło to, o czym wspominał trener Banasik – pomocnik nie wystąpił w ani jednym, ani drugim spotkaniu przez uraz. W pierwszej lidze, w przeciwieństwie do siedlczan, jednak został.

Choć nie było to oczywiste.

Krzysztof Brede, trener Podbeskidzia, które przejęło pomocnika, wspomina: – Nie od razu byłem zwolennikiem tego transferu. Nie znałem Przemka, zbierałem informacje i one były różne. Przez pierwszy tydzień sondowania miałem wątpliwości. Pojawiały się opinie, że to jest dziwny człowiek, nieakceptowany przez grupę w Siedlcach, grający pod siebie, indywidualista, który nie interesuje się grupą. Przekonani byli Sławek Cienciała i Andrzej Rybarski. Oni mówili, że to jest chłopak, z którego możemy mieć pociechę, bo może być dobrym młodzieżowcem. I co się okazało: opinie o Płachecie były krzywdzące. Kompletnie się nie pokrywały z rzeczywistością. On po prostu w Siedlcach bardzo dużo pracował indywidualnie, zostawał po treningach, przed zajęciami też był wcześniej. Robił ćwiczenia rozciągające, wzmacniające, doskonalił technikę, drybling, zwody. Ja tak wywnioskowałem, że chciał więcej trenować niż normalnie, a że nie wszyscy tego chcieli, szczególnie pewna grupa piłkarzy, to taka opinia poszła w świat.

Banasik: – Nie wiem skąd takie opinie. Ja miałem z nim bardzo dobry kontakt. Pozytywny charakter do pracy. Może to wzięło się z tego, że graliśmy o utrzymanie. Było nerwowo, istniała presja ze strony klubu, by za wszelką cenę się utrzymać. Nie jest łatwo wejść do takiej drużyny.

W każdym razie: Płacheta świetnie odnalazł się w Podbeskidziu. 23 mecze, sześć bramek, dwie asysty. Nie grał za piękny status młodzieżowca, tylko za umiejętności.

Brede: – Mieliśmy mocnych młodzieżowców. Był Mystkowski, Kostorz, Gach. Zawodnicy, którzy albo grali w pierwszym zespole, albo się wokół niego kręcili. Zresztą dużo mówi o tym fakt, że był tutaj Juliusz Letniowski przez dwa dni, zobaczył, jaka jest konkurencja i wyjechał, bo się bał o granie – pojechał do Bytovii, tam mu gwarantowali większe prawdopodobieństwo występów. Przemek szybko łapał kolejne wskazówki, pokazywaliśmy mu materiały video, jak ma się zachować w obronie, jak ma się ustawiać. W pewnym momencie sam przyszedł do mnie i spytał, czy robi postęp, czy możemy się jeszcze umówić na rozmowę, bo ma pytania. Umówiliśmy się, przyszedł do biura i zaczęliśmy rozmawiać: jeszcze raz pokazywałem mu organizację gry, pozycję w ataku, w obronie. On to sobie brał mocno do głowy. Przez te swoją codzienną pracę, zaczął dobrze działać z grupą i stał się naszym podstawowym zawodnikiem. Nie na bazie, że ktoś mu coś dał, bo był młodzieżowcem, tylko po prostu wywalczył miejsce.

Było wiadomo, że kolejny transfer jest kwestią czasu.

Znów Brede: – Gdy sezon trwał, to widziałem, że jest coraz więcej pozytywnych opinii o nim. Graliśmy sparingi z Cracovią i Michał Probierz mówił, że słyszał dużo dobrego o Przemku. Grzesiek Kurdziel, który jest moim przyjacielem, zwracał uwagę na Płachetę i chyba przekazał Michałowi, że warto go ściągnąć. Mimo wszystko ja nie zakładałem, że Przemek po pierwszym roku odejdzie. Miał kontrakt na dwa lata. Natomiast była kwota odstępnego, z której nie byliśmy zadowoleni – nowi rządzący ją zastali, podpisywał to poprzedni prezes i według nas ta kwota była mała. Choć oczywiście coś zarobiliśmy. Ja namawiałem Przemka, żeby został może jeszcze rok i powalczył o awans, ale Przemek chciał iść do Ekstraklasy. Kibicujemy mu, mamy z nim kontakt.

Płacheta: – Cieszę się, że to wszystko tak szybko poszło. Ja chciałem walczyć o jak największą liczbę minut na boisku, chciałem korzystać z tego, czego się nauczyłem w Niemczech. Poszedłem do Śląska przez rozmowy z trenerem, dyrektorem sportowym, rodziną, dziewczyną, menadżerem. Stwierdziliśmy, że tutaj będę miał dobre warunki do rozwoju i to zadziałało. Było trochę innych ofert poza Legią, ale analizowałem wszystkie te kluby i najlepszym krokiem do pójścia naprzód był Śląsk.

Dziś Płacheta to szybki, przebojowy, ale jeszcze nie dość konkretny skrzydłowy. Trzy bramki, trzy asysty, jedno kluczowe podanie – można liczyć na więcej. Dla porównania Jóźwiak ma dwa razy więcej bramek i będąc w wieku Płachety, zdążył już zadebiutować w pierwszej reprezentacji.

Co ważne, sam piłkarz zdaje sobie sprawę, że pewne kwestie musi ogarnąć. Jak mówi: – Muszę poprawić wykończenie. Mógłbym mieć inne liczby, niż mam. Muszę też szlifować poruszanie na boisku. Nie chcę być jeźdźcem bez głowy.

Co do tej listy dorzuca były trener zawodnika, Brede?

U Przemka gorszą stroną jest gra w obronie, szczególnie jeden na jeden z bocznym obrońcą czy pomocnikiem, gdy ten ma w danym sektorze piłkę. Kiedy będzie lepiej bronił i odbierał, będzie mógł przechodzić do szybkiego ataku – gdy tak się nie stanie, będzie musiał pokonywać dalekie odległości do tyłu za linię piłki. To będzie problem, bo straci siły. Na pewno musi cały czas pracować nad dryblingiem w pełnej prędkości, bo w wielu pojedynkach gubi piłki. Też jego dośrodkowania nie są regularne – lewa noga nie jest tak precyzyjna, że na 10 piłek dorzuci 10 idealnych. Wrzutki są przeplatane, raz dobrze, raz gorzej. Ma nad czym pracować, bo jeszcze dodałbym przeciętną grę głową, czyli wykończenie akcji po dośrodkowaniu, albo pojedynki w obronie czy ataku.

A skoro to „Patrzymy w przyszłość”, to co dalej – na pewno coraz regularniejsza gra w reprezentacji Michniewicza. Selekcjoner bardzo go chwalił w Przeglądzie Sportowym: – Przemek ma parametry podobne trochę do Łukasza Piszczka: jest szybki i wytrzymały. To rzadkie połączenie, wielu skrzydłowych musi się długo regenerować po przeprowadzeniu akcji, a jemu przychodzi to błyskawicznie. W Podbeskidziu miał lepsze statystyki, strzelał więcej goli, zaliczył sporo kluczowych podań, ale widać, że z każdym występem nabiera pewności, również w ekstraklasie. W Śląsku ma dobrego trenera, który pracował z młodzieżą, to ważne, by szkoleniowiec uczył i rozwijał młodych piłkarzy. Przemek trafił idealnie.

Pytanie co z transferem. Odejść ze Śląska po sezonie, czy jeszcze zbierać doświadczenie?

Banasik: – Moim zdaniem powinien rozwijać się progresywnie. Mógłby pograć w Ekstraklasie dwa-trzy sezony, złapać więcej pewności siebie, ustabilizować się i może wtedy pójść dalej. Przemek jest spokojnym zawodnikiem, ułożonym facetem i tej stabilizacji potrzebuje.

A co na to sam zainteresowany?

Jeśli miałbym zmieniać klub, to chyba już nie na inny w Polsce. Moim kolejnym krokiem może być już zagranica.

Tekst: PAWEŁ PACZUL

Nagranie: ADAM ZOSZAK

Montaż: MATEUSZ STELMASZCZYK

Fot. Newspix i własne

Opublikowane 31.03.2020 17:11 przez

redakcja

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 2
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Bartek Kiezun
Bartek Kiezun

Zawsze chciałem, żeby Gareth Bale grał dla Polski. Jest blisko. Typ szybkosciowca, mogą być kontuzje.

Huded
Huded

Moglibyście się w tych artykułach wysilić i podać wyraźnie wiek zawodnika, bo z tekstu można wywnioskować, że to młody perspektywiczny 26-latek, lub 19-latek.
Może gdzieś to przegapiłem, ale byłoby wygodniej. A tak, czytając wasze teksty zawsze muszę w zakładce konkurencję mieć otwartą i wiek sprawdzać.

Weszło
26.05.2020

Czekanie na Majeckiego i płacz za Kante. Luźne wnioski po powrocie

No i poszły konie po betonie – co prawda bez tłumu gapiów w bezpośrednim sąsiedztwie murawy, ale za to dla wielu stęsknionych głów przed telewizorami. Legia zrobiła swoje i po meczu z Miedzią zagra w półfinale Pucharu Polski, ale droga do tego momentu była dość ciekawa, więc wynotowaliśmy sobie parę luźnych wniosków po powrocie rozgrywek. […]
26.05.2020
Weszło
26.05.2020

Przerwa? I co z tego – wygląda na to, że Legia dalej jest w gazie

Nie chcemy, byście pomyśleli, że teraz – ponad dwa miesiące od ostatniego meczu Ekstraklasy – będziemy chwalić każde zagranie i nawet największego drewniaka wytłumaczymy swojskim „oj tam, oj tam”. Owszem, stęskniliśmy się za ligowcami, natomiast pudrować rzeczywistości nie zamierzamy: jak ktoś jest koślawy, to jest, przerwa nie miała większego znaczenia. Natomiast ten pierwszy mecz od […]
26.05.2020
Inne sporty
26.05.2020

Przedostatni przystanek i… nowy faworyt Orlen&Play?

Będziemy szczerzy, tak zgranego zespołu chyba jeszcze nie było. Podczas kolejnej transmisji treningów w ramach Orlen Stay&Play oglądaliśmy zmagania motocyklisty Macieja Giemzy, który mógł uczyć się od nie jednej, a dwóch osób zaangażowanych w Rocket League. Panowie szybko złapali wspólny język i udowodnili, że będą liczyć się w walce o triumf w całym turnieju.  Dotychczasowo […]
26.05.2020
Kanał Sportowy
26.05.2020

Hejt Park w dobrym składzie od 22:00 – nowa prowadząca i Ireneusz Mamrot

HejtPark w Dobrym Składzie – nowa prowadząca Monika Wądołowska i trener Arki Gdynia Ireneusz Mamrot będą odpowiadali na pytania od widzów Kanału Sportowego i słuchaczy WeszłoFM. Sponsorem programu jest właściciel marki Okocim. 
26.05.2020
Niemcy
26.05.2020

Jaki Lewandowski, jaki Haaland? Der Klassiker miał zupełnie innego bohatera

Jeżeli ktoś się spodziewał, że starcie Borussii Dortmund z Bayernem Monachium przerodzi się w strzelecki pojedynek Erlinga Haalanda z Robertem Lewandowskim, to srodze się rozczarował. Do spektakularnej potyczki młodego wilczka ze starym wyjadaczem nie doszło, choć Norweg już w pierwszej minucie gry był blisko pokonania Manuela Neuera, lecz jego strzał z linii bramkowej wykopał przytomnie […]
26.05.2020
Weszło
26.05.2020

#AleNumer – konkurs z nagrodami – ile punktów zdobędą gospodarze?

No, nareszcie! Czujemy już delikatne podniecenie związane z powrotem Ekstraklasy. Cieszymy się, że znów będziemy mogli zobaczyć futbol na poziomie, który nas satysfakcjonuje, ale i cieszymy się z tego, że wracamy do rozdawania nagród. Wraz z Totalizatorem Sportowym odmrażamy akcję #AleNumer, gdzie możecie zgarnąć piłki Ekstraklasy, wypasiony telewizor czy PS4 Pro.  Już jesienią było grubo. […]
26.05.2020
Weszło
26.05.2020

LIVE: Wtorek prawie jak w Lidze Mistrzów! Legia w półfinale, klasyk dla Bayernu

W przeciwieństwie do Andrzeja Rybińskiego my liczyliśmy godziny i lata (miesiące) bez grania w Polsce, ale na szczęście już nie musimy. Już jest, już wraca! Co prawda jeszcze nie Ekstraklasa, jednak po tylu miesiącach tęsknoty nawet na pucharowe starcie Miedzi Legnica z Legią Warszawa czekamy jak na finał Ligi Mistrzów. A skoro na przystawkę przed […]
26.05.2020
Weszło
26.05.2020

Pozycję ma po bracie, technikę po tacie. Bartłomiej Wdowik, czyli z Olkusza do Ekstraklasy

Czy Olkusz to piłkarska pustynia? Można tak powiedzieć, bo z tego miasta nie wywodzi się zbyt wielu zawodników. Gdy spojrzymy na to, którzy olkuszanie grali w Ekstraklasie, znajdziemy na liście Alana Czerwińskiego, Tomasza Kulawika czy Romana Madeja. Jest jednak z nimi pewien problem. Z tego tercetu jedynie Madej był piłkarsko związany z miastem, z którego […]
26.05.2020
Blogi i felietony
26.05.2020

Jak co wtorek… KRZYSZTOF STANOWSKI

Kiedyś już o tym wspominałem, a że lubię grać w otwarte karty to do tego wracam – dostałem propozycję, by w swoim tekście poruszyć istotny moim zdaniem temat: urlopy ojcowskie. Początkowo miałem napisać artykuł w marcu, ale wówczas wybuchła epidemia i nikt nie miał do tego głowy. A teraz termin jest o tyle dobry, że […]
26.05.2020
Bukmacherka
26.05.2020

Siatkówka w Zakladach Bukmacherskich

Siatkówka to jeden z najpopularniejszych sportów w naszym kraju. Nic dziwnego – mało jest dyscyplin, w których odnosimy aż takie sukcesy. W XXI wieku nasza kobieca kadra dwukrotnie zdobywała mistrzostwo Europy. Męska poszła jeszcze dalej – wygrała Ligę Światową, mistrzostwa Europy i dwukrotnie mistrzostwa świata. Do tego dołożyła inne medale. Kluby? Też sobie radzą. Skra, […]
26.05.2020
Weszło
26.05.2020

„Działacze Błękitnych uczyli się rozmów transferowych. Ja byłem tego ofiarą”

Jako że powrót piłki w naszym kraju zaczyna się od Pucharu Polski, postanowiliśmy cofnąć się wspomnieniami do sezonu 2014/15, gdy rewelacyjni Błękitni Stargard Szczeciński (dziś już Błękitni Stargard) dotarli aż do półfinału, w którym dopiero po dogrywce przegrali dwumecz z Lechem Poznań. Wcześniej skromni drugoligowcy dwukrotnie upokorzyli Cracovię i wyeliminowali aż trzech rywali z I […]
26.05.2020
Weszło
26.05.2020

Łukasz Załuska: Wychodzimy na małą wojnę

– Jeśli chodzi o walory piłkarskie, Legia może nas przewyższać, ale jeżeli chcemy awansować, to nie może nas przewyższać jeśli chodzi o zaangażowanie. Od tego musimy zacząć. Wyjść i potraktować te 90 minut, a może i więcej, jako małą wojnę. Takie będzie nasze podejście. Jak nie damy z siebie absolutnie wszystkiego, to na pewno się […]
26.05.2020
Weszło
26.05.2020

Polska piłka wraca, mamy to!

Miedź Legnica i Legia Warszawa w 1/4 finału Totolotek Pucharu Polski. Jeszcze sami w to do końca nie wierzymy… Jeszce to do nas trochę nie dociera… Jeszcze podszczypujemy się w redakcji, by sprawdzić, czy to prawda… I wygląda na to, że tak. WRACA PIŁKA NOŻNA W POLSCE!!! Cieszymy się jak dziecko, które po dwóch tygodniach […]
26.05.2020
Bukmacherka
26.05.2020

Borussia wygra w Bremie? Obstawiaj Bundesligę w eWinner!

Czy coś może nam poprawić wieczór po Der Klassiker? Tak, krótka wizyta w Bremie! Mecze Werderu z Borussią Moenchengladbach są bardzo interesujące. W ostatnich pięciu pojedynkach zobaczyliśmy aż 15 goli z obydwu stron. Tym razem wróżymy równie interesujące starcie, na którym spróbujemy zarobić w eWinner. Sprawdźcie nasze podpowiedzi! Werder Brema – Borussia Moenchengladbach Ostatnie mecze […]
26.05.2020
Niemcy
26.05.2020

Wcześniej kąsał Bayern, teraz leje Borussię. Lewandowski rządzi w Klassikerach

Trzydzieści trzy razy Robert Lewandowski pojawiał się jak dotąd na boisku podczas starć Borussii Dortmund z Bayernem Monachium, znanych pod nazwą: Der Klassiker. Od jakiegoś czasu polski super-snajper stał się prawdziwym katem ekipy BVB, zwłaszcza na arenie ligowej, ale w historii tej rywalizacji napisał też piękną kartę właśnie jako napastnik Borussii, przede wszystkim za sprawą […]
26.05.2020
Bukmacherka
26.05.2020

Matchday Boost na Bayern i Lewandowskiego w BETFAN!

Jakie są plusy przyśpieszonego zakończenia sezonu? Kolejny klasyk na przestrzeni kilku dni! Borussia Dortmund kontra Bayern Monachium, czyli Der Klassiker to mecz, który zawsze podwyższa emocje. Zwłaszcza wtedy, gdy BVB ma szansę na nadrobienie strat do lidera i powrót do walki o mistrzostwo kraju. A skoro hit, to i wysokie kursy, więc sprawdzamy, co warto […]
26.05.2020
Weszło
26.05.2020

„Poziom polskiej i czeskiej ligi jest taki sam”

Piwa nauczył się pić dopiero w Polsce, jest przeciwnikiem gołębi, wciąż myśli o reprezentacji Czech i nie uważa, by poziom ligi czeskiej był wyższy. Weszłopolscy przepytali Martina Pospisila w ramach ankiety Weszło z butami. Zapraszamy.  Jak u ciebie na kilka dni przed powrotem ligi? Czujesz wewnętrzną ekscytację czy dzień jak co dzień? Wszyscy się cieszymy jak […]
26.05.2020
Bukmacherka
26.05.2020

Wraca Totolotek Puchar Polski! Czy Legia znów postrzela w Legnicy?

Tak, to już dziś! Rozgrywki w Polsce zakończyły się meczami Totolotek Pucharu Polski, a teraz w nich właśnie wracamy do gry. Nie będziemy się czarować – czekaliśmy na ten moment o wiele bardziej niż na powrót Bundesligi. Także dlatego, że typowaniu naszej kopanej zawsze towarzyszą trochę większe emocje. Na co postawić w starciu Miedzi z […]
26.05.2020