Avatar

Opublikowane 01.03.2020 13:18 przez

Kacper Bartosiak

Deontay Wilder (42-1-1, 41 KO) w sobotę po pięciu latach stracił tytuł mistrza świata federacji WBC w królewskiej kategorii. W ringu został zdeklasowany przez Tysona Fury’ego (30-0-1, 21 KO), który wygrał każdą z pierwszych sześciu rund, by w siódmej zmusić do interwencji narożnik czempiona. Ciężkiego nokautu nie było, ale słuchając Amerykanina po walce można odnieść inne wrażenie, bo jego wymówki chwilami brzmią tragikomicznie.

Sprawy przybrały niecodzienny obrót na długo przed pierwszym gongiem. Podczas ceremonii ważenia stało się jasne, że choć kibice zobaczą tych samych pięściarzy co w grudniu 2018 roku, to ring będzie musiał zmierzyć się z dodatkową masą. Obaj przybrali po około 8 kilogramów – nieznacznie więcej Wilder, który ważąc niecałe 105 kilogramów był zdecydowanie najcięższy w całej zawodowej karierze.

To droga ze skrajności w skrajności, bo przy pierwszym spotkaniu z Brytyjczykiem ówczesny mistrz świata federacji był z kolei… najlżejszy od debiutu. Nie sposób odtworzyć logikę, która doprowadziła do takiego stanu rzeczy. Dzień przed walką jednak częściej komentowano masę Fury’ego, który ważył się w koszulce – zupełnie jakby chciał coś ukryć. Mało kto odnotował, że wniósł na wagę mniej więcej tyle, ile od kilku tygodni zapowiadał.

Obrońcy tytułu zdawały się także sprzyjać inne okoliczności. Pojedynek zorganizowano w Las Vegas, a w ringu wszystkiego miał pilnować rodak Wildera – sędzia Kenny Bayless. Tercet arbitrów punktowych również stworzyli Amerykanie, ale Fury tylko wzruszył ramionami. Zapowiadał, że idzie po nokaut, ale znów nikt nie traktował tych deklaracji do końca poważnie. „Tyson ma w rękawicach poduszki zamiast pięści. W żadnym momencie pierwszej walki nie odczułem jego siły” – zaśmiewał się Wilder na konferencjach prasowych.

Konsternację spotęgował fakt, że Brytyjczyk zdecydował się na rękawice firmy Paffen Sport. Produkty tej firmy nie są zwykle pierwszym wyborem pięściarzy, którzy poważnie myślą o nokaucie. Wręcz przeciwnie – często bywają narzucane przez „stronę A”, która chce w ten sposób zminimalizować ryzyko porażki przed czasem. O tej teorii mówiło się w 2015 roku, kiedy to Paffeny wybrał… Władimir Kliczko (64-5, 53 KO) przed walką z Furym. Podobny wybór podjął przed starciem z mocno bijącym Marcosem Maidaną (35-5, 31 KO) nawet sam Floyd Mayweather (50-0, 27 KO).

Fury ma jednak w sobie coś, co sprawia, że pozornie nawet najbardziej nielogiczne decyzje stają się dziwnie spójne. Do długiej listy zdumiewających posunięć trzeba dopisać też zmianę trenera. Ilu pięściarzy przed walką życia pozbyłoby się szkoleniowca, który postawił ich na nogi i sprawił, że z dna znów dołączyli do elity? Ben Davison dał się poznać jako jeden z najlepiej rokujących trenerów młodego pokolenia, który żyje i oddycha boksem, a styl Wildera potrafi bezbłędnie opisać obudzony w środku nocy. Tyson uznał jednak najwidoczniej, że coś się wypaliło i skierował kroki w kierunku Kronk Gym – a właściwie tego, co z tej znanej przed laty marki pozostało.

Odwrócone role

Javan „Sugarhill” Steward potrafił okiełznać podopiecznego i dał mu dokładnie to, czego potrzebował – wiarę. Nie próbował wyprowadzać go z błędu i doradzać technicznego boksu, który zdaniem wielu ekspertów wydawał się najbardziej logiczną bronią na Wildera. „Tyson chce nokautu i właśnie dlatego mnie wybrał. Moją rolą jest pomóc mu w tym jak tylko potrafię” – deklarował trener. Dzień przed walką dementował plotki o urazach, ale w specyficznym stylu. „Żaden pięściarz nigdy nie wychodzi do ringu w 100 procentach sprawny” – ocenił.

Na ostatniej prostej zrobiło się tak gorąco, że pięściarzom zakazanego ostatniego spotkania twarzą w twarz w obawie przed bójką i zamieszkami. Fury i bez tego wygrał wojnę psychologiczną, choć stało się to jasne dopiero po walce. Gdy jechał do Niemiec na teren Kliczki to prosto z mostu deklarował, że wyboksuje mistrza i zabierze mu tytuły. Potem zrobił to łatwiej niż ktokolwiek mógł przypuszczać. Tym razem zapowiadał „nokaut na artyście nokautu” i po raz kolejny udało mu się to ze zdumiewającą łatwością.

Nie minął nawet tydzień, a wokół walki już narosło wiele mitów i legend. Zacznijmy od faktów – a te wyglądają tak, że większość sędziów zapisała na koncie przyjezdnego wszystkie rundy. W trzeciej Fury popisał się akcją, którą najczęściej nokautuje… Deontay Wilder. Do końca zostało nieco ponad pół minuty. Sędzia przerwał klincz, a Brytyjczyk natychmiast doskoczył z kombinacją lewy – prawy prosty. Większą wymowę miał ten drugi cios, który spadł w okolice ucha przeciwnika. Amerykanin padł na deski i chociaż szybko stanął na nogi, to sprawiał wrażenie zawodnika mocno zamroczonego. Po chwili znów był na macie, ale tym razem sędzia nie zdecydował się na liczenie, choć raczej powinien.

Całkiem możliwe, że ten pierwszy nokdaun zmienił wszystko. W podobne miejsce został trafiony Anthony Joshua (23-1, 21 KO) podczas pierwszej walki z Andym Ruizem (33-2, 22 KO). Niewiele jest bardziej wrażliwych punktów na ciele boksera. „To błędnik. On ogólnie czuje się dobrze, ale jego ciało jest spierdolone” – tłumaczył obrazowo Mike Tyson. Pięściarz jest świadomy tego co dzieje się wokół, ale zwyczajnie nie jest w stanie zapanować nad organizmem. Widać to zwłaszcza po sposobie poruszania się w ringu.

Joshua nigdy do końca nie doszedł do siebie i to samo można powiedzieć o Wilderze. Od czwartej rundy sprawiał wrażenie pięściarza, który już nie chce być w ringu. Poruszał się koślawo i cały czas intuicyjnie szukał oparcia na linach. Robił niepokojące miny, a jego narożnik musiał zmagać się z krwawieniem ust i ucha. Zwłaszcza to drugie dawało do myślenia, bo w boksie nie obserwuje się go zbyt często.

Tymczasem Fury metodycznie kończył robotę – w piątej rundzie rzucił Amerykanina na deski ciosem na wątrobę. Po chwili w absurdalnych okolicznościach sędzia ringowy odjął mu punkt, co wyglądało na desperacką próbę kupienia Wilderowi czasu. W siódmej rundzie było po wszystkim – po kolejnym ataku Brytyjczyka z narożnika poleciał ręcznik, co uchroniło wyraźnie pobitego przed ciężkim nokautem.

Gdy zbroja waży za dużo…

Na gorąco ręcznika nie było widać, więc decyzja o przerwaniu mogła się wydawać kontrowersyjna. Przez jakieś 20 sekund – do pierwszej powtórki. Warto też odnotować, że w przerwie między szóstą a siódmą rundą Wilder był długo badany przez lekarza, a od sędziego usłyszał jasny komunikat, że w przypadku jednostronnego bicia walka zostanie przerwana. Gdy tak się stało, to na gorąco doceniano serce pokonanego i mimo wszystko szczękę, bo konsekwentnie przyjmował bomby, ale wciąż nie chciał paść. To, co zyskał, stracił jednak kilkadziesiąt godzin po walce, kiedy zdecydował się podjąć w mediach bezprecedensowy kontratak.

„Fury w ogóle mnie nie zranił, ale uniform, w którym wchodziłem do ringu, był po prostu zbyt ciężki. Przez to od początku walki nie mogłem liczyć na moje nogi. W trzeciej rundzie było już kompletnie po wszystkim” – przyznał Wilder w rozmowie z Yahoo Sports. Uniform to wyjątkowa zbroja, którą pięściarz chciał uczcić Black History Month – miesiąc pamięci o dokonaniach czarnoskórych Amerykanów i ich roli w historii kraju. Co chciał przekazać wchodząc do ringu w ważącej ponad 20 kilogramów kreacji a’la Robocop z przyszłości? Cóż, tego na razie nie wyjaśnił.

„Taki uniform przymierzasz przed walką – pewnie jakieś trzy albo cztery razy. Chcecie mi powiedzieć, że gdzieś między tymi próbami nie zorientował się, że to wszystko jest przyciężkie? Wilder bredzi. To wszystko ważyło tyle ile nabity plecak. W wojsku regularnie nosi się plecaki ważące 60 albo 70 kilogramów i to przez kilka dni. To wszystko pokazuje jak oderwany od rzeczywistości jest ten gość. W jaki sposób uniform mógł odebrać mu nogi? W ogóle to powinien zrobić to co Tyson – ktoś powinien wnieść go do ringu” – ocenił bezlitosny Dillian Whyte (25-1, 17 KO), który od dwóch lat nie może doprosić się walki z Wilderem.

Amerykanin powiedział też kilka innych ciekawych rzeczy. Ma ogromne pretensje do trenera, który rzucił ręcznik. Zrobił to de facto człowiek numer dwa w narożniku – Mark Breland. „Powinni rzucić ręcznik dużo wcześniej, to nie miało sensu” – komentował Terence Crawford (36-0, 27 KO). „Trenerzy są od tego, by dbać o zdrowie pięściarza i interweniować zwłaszcza wtedy, gdy sam chce zrobić sobie krzywdę” – wtórował Andre Ward (32-0, 16 KO). Wielcy mistrzowie to rodacy Wildera i przy okazji jego kibice, więc ciężko oskarżać ich o złą wolę. Bezwzględny jak zawsze był również Teddy Atlas.

„To była dobra decyzja podjęta przez właściwego człowieka. Mark Breland to były mistrz świata zawodowców i jeden z najlepszych amatorów w historii tego kraju. On wie, co trzeba robić w takich sytuacjach. (…) Pięściarz zawsze chce walczyć do końca, ale czasami ludzie w narożniku są od tego, by chronić go przed samym sobą. Breland dla mnie jest bohaterem, bo w tym sporcie jeden cios może wyrządzić nieodwracalną krzywdę. Wildera w tamtym momencie w tej walce już nie było” – ocenił były trener Mike’a Tysona. 

Pokonany w mediach zaczął jednak grillować trenera, który najpierw doprowadził go do mistrzostwa, a potem pomógł mu panować pięć długich lat. Pretensje to nie wszystko – pojawiła się także spiskowa teoria. Według Wildera trener rzucił ręcznik, bo namawiał go do tego Anthony Dirrell (33-2-1, 24 KO) – były mistrz świata kategorii superśredniej. „Wszyscy wiedzą, że on pracuje z Sugarhillem – trenerem Fury’ego. Breland mówił mi, że nic z jego słów do niego nie dotarło, ale cały narożnik mówi co innego. Coś tu nie gra” – dedukował Deontay „detektyw Rutkowski” Wilder.

Zbroja z ołowiu i zdrada trenera to jednak nie wszystko. Pobity mistrz ma również pretensje… do sędziego ringowego. Tak, do tego samego, który w kontrowersyjnych okolicznościach odjął Fury’emu punkt, nie dostrzegł jednego nokdaunu i starał się dać rodakowi każdą możliwą szansę na powrót do gry. Według Wildera arbiter miał pozwolić rywalowi na brudny boks i nie chciał widzieć wielu ciosów w tył głowy. Pierwszy nokdaun miał być pochodną właśnie takiego nieregulaminowego uderzenia. Ta teoria nie ma większego sensu, bo gdyby Amerykanin nie został trafiony w okolice ucha, to nie straciłby kontroli nad ciałem, a już na pewno nie trzeba by mu zakładać po walce siedmiu szwów w jego wnętrzu.

Hit odłożony w czasie

Niedorzeczne teorie sprawiły, że Wilder z miejsca zasilił czołówkę najgłupszych bokserskich wymówek w historii. A konkurencja jest naprawdę mocna. David Haye (28-4, 26 KO) zapowiadał, że zniszczy Władimira Kliczkę. W ringu nie potrafił rywala nawet postraszyć, a po zdecydowanej przegranej na punkty przyznał, że za słabą postawę odpowiada kontuzja… małego palca u stopy. Oscar de la Hoya (39-6, 30 KO) porażkę z Shanem Mosleyem (49-10-1, 41 KO) zrzucił na kolację zjedzoną poprzedniego dnia. „To przez te ostrygi nie byłem dziś sobą” – przekonywał.

W boksie pogodzenie się z porażką to sztuka – podobnie jak wyciągnięcie z niej wniosków. Z tym pierwszym już widać u Wildera duże problemy, ale to od tego drugiego aspektu zależy jego pięściarska przyszłość. Wiadomo, że zgodnie z kontraktem ma niecały miesiąc na podjęcie decyzji o rewanżu. Jeśli będzie chciał tej walki, to przypadnie mu w udziale 40 procent zysków – Fury zgarnie większość. 

Amerykanin już zadeklarował, że podejmie się wyzwania, ale zacznie o nim myśleć dopiero w marcu – po powrocie z zaplanowanego urlopu w Afryce. Wtedy też rozstrzygnie się przyszłość jego sztabu szkoleniowego. Można się jednak spodziewać, że dopełnienie tej trylogii nie wzbudzi już tak wielkich emocji jak drugi pojedynek. Wilder został w jakimś sensie pięściarsko obnażony w obu walkach z Brytyjczykiem, ale nie ma wyjścia – trzecia walka z Furym to na dziś najłatwiejsza droga nie tylko do odzyskania twarzy, ale także do mistrzowskiego tytułu. 

Na przestrzeni trzech miesięcy sytuacja na szczycie kategorii ciężkiej zmieniła się o 180 stopni. Jeszcze na początku grudnia to Andy Ruiz miał pasy federacji WBA, WBO i IBF, a Wilder był mistrzem organizacji WBC. Oznaczało to, że w praktyce karty rozdają pięściarze związani z projektem Premier Boxing Champions. Adam Kownacki (20-0, 15 KO) mógł tylko zacierać ręce, bo był jednym z pierwszych w kolejce do walki z mistrzami. Po przekonujących rewanżach z góry na resztę rywali patrzą dziś Brytyjczycy związani z innymi promotorami.

I to właśnie walka Fury’ego z Joshuą stała się potencjalnie największym wydarzeniem w świecie boksu. Zwycięzca mógłby pójść w ślady Lennoksa Lewisa (41-2-1, 32 KO) i zostać pierwszym od 20 lat niekwestionowanym czempionem królewskiej kategorii. Łatwo sobie wyobrazić, że taki pojedynek przyciągnąłby na Wembley 100 tysięcy widzów i mógłby pobić rekordy Pay-Per-View na Wyspach. 

W boksie kibice takie prezenty dostają jednak wyjątkowo rzadko. Tak będzie i tym razem – Joshua ma dwóch obowiązkowych pretendentów do odprawienia, a Fury jeszcze raz spotka się z Wilderem. A ostatnie miesiące pokazały, że snucie dalekosiężnych planów nie ma sensu – liczy się to co tu i teraz. Niewykluczone zresztą, że Tyson w najmniej oczekiwanym momencie powie dość – takie rozwiązanie doradza mu ojciec… i to już w tej chwili.

„Wiem, że gdzieś z tyłu głowy na pewno ma takie myśli. Wygrał każdy mistrzowski pas, jaki był po drodze do wygrania i nikomu nie musi już nic udowadniać” – ocenił John Fury dzień po spektakularnym triumfie syna. Może właśnie takie rozwiązanie byłoby idealną puentą nieoczywistej i pełnej krętych zakrętów kariery „Króla Cyganów”?

KACPER BARTOSIAK

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 1
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Babcia Malina
Babcia Malina

Wilder to może u mnie co najwyżej kulać mielone.

Weszło
01.04.2020

Jeśli przeżyję tę sytuację, to przeżyję już wszystko

Żylina przeszła w stan likwidacji. Większość polskich mediów opisywała to jako koniec klubu. My zwracaliśmy uwagę, że może to być dupochron, który przed tym końcem klub faktycznie uchroni. Jak jest naprawdę? Zapytaliśmy Pavola Stano, który jest pierwszym trenerem w słowackim zespole. W niektórych polskich mediach panuje przekonanie, że Żylina upada. Potwierdzisz? Te kroki, które zostały […]
01.04.2020
Weszło
01.04.2020

Uchwała Ekstraklasy ma zagwarantować piłkarzom gwarancję otrzymywania pensji

– Dzisiaj sytuacja wygląda tak, że kluby mogą przetrwać miesiąc, dwa, pół roku w najlepszych przypadkach, ale my naprawdę nie wiemy, jak dalej rozwijać się będzie sytuacja. Nie wiemy, jak dalej rozprzestrzeniał się będzie wirus i co zdarzy się nie tylko w niedalekiej przyszłości, ale też w tej dalszej. Koszty klubów zostały na stałym poziomie, […]
01.04.2020
Weszło
01.04.2020

„Wisła zyskała fundament na przyszłość. Wartość naszych akcji znacznie wzrosła”

– Z mojego punktu widzenia, jeśli chodzi o Spółkę Akcyjną, której jestem szefem, to jest to przełomowe. Udało się pozyskać, w ramach bardzo korzystnej umowy, aktywo, które jest bezwzględnie fundamentem budowania klubu w przyszłości. Prawo do nazwy Wisła Kraków. Prawo do historycznego loga, do którego wszyscy są przywiązani. To kluczowe pod kątem budowy drużyny, budowy […]
01.04.2020
Weszło
01.04.2020

Pomysł: 19 zespołów w Ekstraklasie od nowego sezonu. To chyba miałoby sens

Niektórzy wierzą, że Ekstraklasa jednak dojedzie w jakiś sposób do końca rozgrywek, ale wiara to jedno, a przygotowania i scenariusze to drugie. Trzeba być gotowym na wszystko: i na pozytywne wieści z wirusowego placu boju, i na te negatywne. A co za tym idzie w mniej optymistycznym przypadku – na zakończenie ligi i pomyślenie, jak […]
01.04.2020
Anglia
01.04.2020

QUIZ. Wszyscy reprezentanci w XXI wieku

Zapraszamy na kolejną zabawę. Tym razem quiz nie jest naszego autorstwa, ale na platformie Sporcle znaleźliśmy bardzo fajne zestawienie, więc postanowiliśmy podpromować dobrą robotę – ktoś zadał sobie dużo trudu i policzył minuty wszystkich reprezentantów Polski z XXI wieku. Co ważne – uzbierane TYLKO W MECZACH O PUNKTY, więc odpadają wszyscy kadrowicze wyprodukowani przez niepoważne […]
01.04.2020
Weszło
01.04.2020

Nikt nie chce być tym prezesem, który gasi w klubie światło

Nie mamy wątpliwości, że żaden klub na całym świecie nie może powiedzieć, iż nie straci na kryzysie gospodarczym związanym z wybuchem epidemii koronawirusa. Inna sprawa, że organizacje można podzielić na te lepiej i na te gorzej przygotowane na czas wielkiego kryzysu. GKS Bełchatów stanowczo zalicza się do tej drugiej grupy. I bez pandemii znajdował się […]
01.04.2020
Weszło
01.04.2020

Arka na skraju bankructwa

— Nastawiam się na najgorsze. Kilka dni przed wstrzymaniem rozgrywek ekstraklasy mieliśmy spotkanie z prezesem i dyrektorami. Prezes powiedział otwarcie, że jeśli nie znajdzie się nowy właściciel, grozi nam bankructwo. Dodał, że prowadzone są rozmowy z kandydatem, ale ostatecznie tamten inwestor zrezygnował — mówi w rozmowie z „Przeglądem Sportowym” Michał Nalepa, pomocnik i jeden z […]
01.04.2020
Kanał Sportowy
31.03.2020

Zebranie Zarządu – LIVE charytatywny Kanału Sportowego

Mateusz Borek, Tomasz Smokowski, Michał Pol i Krzysztof Stanowski zapraszają na ZEBRANIE ZARZĄDU – czyli charytatywny LIVE z donejtami i telefonami do studia!
31.03.2020
Inne sporty
31.03.2020

Już niedługo w twoim domu… Chicago Bulls Michaela Jordana

Jesteś dzieckiem lat dziewięćdziesiątych? Tęsknisz za czasami, kiedy koszykówka wzbudzała w tobie wielką ekscytację? Chcesz przekonać swoje nadaktywne dziecko, które nie potrafi usiedzieć w miejscu, aby wreszcie zostało w domu? A może po prostu przepadasz za sportem, tym najwyższego sortu? Jeśli na którekolwiek z wymienionych wyżej pytań odpowiedziałeś twierdząco, to chyba mamy coś dla ciebie… […]
31.03.2020
Hiszpania
31.03.2020

W Barcelonie kryzys podczas kryzysu. O co chodziło?

W Barcelonie wiosny bywają gorące. Pogoda to jedno, piłka to drugie. Nie dość, że śródziemnomorski klimat sprzyja przyjemnej aurze, to jeszcze na wiosnę piłkarze Dumy Katalonii rok w rok, od wielu lat, rozgrywają najważniejsze mecze i zdobywają najważniejsze trofea. Jakoś w tym marcowym okresie zazwyczaj to wszystko się rozpoczyna. Tym razem też jest gorąco, ale […]
31.03.2020
Weszło
31.03.2020

QUIZ. Kto zasiedział się w Ekstraklasie?

Kilka dni temu spodobał wam się quiz, w którym musieliście wymienić obcokrajowców z największą liczbą goli w Ekstraklasie, więc dziś postanowiliśmy pójść krok dalej. Tym razem waszym zadaniem jest wymienienie zagranicznych graczy, którzy w naszej lidze zagrali przynajmniej 100 razy. Jasne, zazwyczaj było tak, że jeśli ktoś był dobry, to szybko stąd czmychał, ale trochę […]
31.03.2020
Weszło
31.03.2020

„W Siedlcach mówiono, że jest dziwny. A on po prostu więcej trenował”

Pół roku w Pogoni Siedlce. Rok w Podbeskidziu. Powołanie do reprezentacji Michniewicza tuż przed samym Euro, debiut na turnieju, potem tylko jeden opuszczony mecz w Ekstraklasie po transferze do Śląska. Kariera Przemysława Płachety pędzi bardzo szybko, być może jeszcze szybciej niż on na boisku – cztery z dziesięciu czołowych sprintów w sezonie 19/20 są jego […]
31.03.2020
Weszło
31.03.2020

Kondycja zamknięta w areszcie domowym

Wracamy do gry! Liga startuje! Otwórzmy stadiony, wypełnijmy trybuny i zacznijmy igrzyska. Ale zaraz. Możemy? Tak bez przygotowania? Nawet nie z marszu, a prosto z kanapy? Słyszymy coraz to nowsze terminy powrotu do gry w piłkę i choć wiemy, że ci, którzy podają daty w promieniu najbliższych kilku tygodni mocno fantazjują, to zadajemy jedno pytanie. […]
31.03.2020
Weszło
31.03.2020

„Odpowiadam na wszystkie kłamstwa”, czyli Kaszowski odpowiada na list Kałuży

Dzieje się w Gliwicach. Ustalmy chronologię.  26 marca, czwartek – dostajemy informację, że Piast zwalnia część pracowników działu administracyjnego, a w tym nazywanego legendą klubu Jarosława Kaszowskiego.  28 marca, sobota – publikujemy wywiad z Jarosławem Kaszowskim, w którym przedstawia szczegóły zwolnienia z Piasta i ostro krytykuje władze klubu – „Prezes Żelem nie lubi ludzi. Nigdy […]
31.03.2020
Weszło
31.03.2020

Ekstraklasa apeluje do PZPN: pozwólcie obciąć pensje

„Ekstraklasa S.A. w imieniu 16 klubów uczestniczących w najwyższej klasie rozgrywkowej, zwróciła się do PZPN o pilne przyjęcie przez zarząd Związku uchwały w sprawie zasad zmniejszenia wynagrodzeń zawodników” – czytamy na stronie ekstraklasa.org. Co to oznacza? Cóż, wygląda na to, że – w najwyższym skrócie – rozpoczyna się kolejna odsłona wojenki między klubami i związkiem. […]
31.03.2020
Weszło
31.03.2020

Niemcy wychodzą przed szereg: Bundesliga chce wystartować od maja

Większość światowych lig powoli godzi się z tym, że prawdopodobnie nie uda się dokończyć rozgrywek do 30 czerwca. Bardziej niż o planach ewentualnego powrotu myśli się o tym, jak sprawiedliwie rozstrzygnąć przerwany sezon. Z tego schematu wyłamują się Niemcy. Dziś odbyła się konferencja prasowa z Christianem Seifertem, prezesem DFL, niemieckiej federacji, na której ogłoszono istotne […]
31.03.2020
Weszło
31.03.2020

Jak co wtorek… KRZYSZTOF STANOWSKI

Sytuacja nie jest łatwa dla kogokolwiek. Jeśli dalej tak będzie, liczba firm, które padną porazi skalą, jakiej za naszego życia nie zaznaliśmy. Pospinanie budżetu – na każdym poziomie: domu, zakładu pracy, całego państwa – stanie się niezwykle trudne i chyba wszyscy musimy pogodzić się z myślą, że coś się na pewien czas skończyło. Potem oczywiście […]
31.03.2020
Weszło
31.03.2020

Jak obniżać pensje? Zagłębie Sosnowiec przykładem dla innych klubów

Powiększa się grono pierwszoligowców, którzy zdecydowali się na obniżki wynagrodzeń. Do Miedzi Legnica i Warty Poznań dołączyło dziś Zagłębie Sosnowiec. Dlaczego wyróżniamy akurat ten klub? Bo przedstawił on najbardziej rozsądny i sprawiedliwy sposób na cięcia, jaki widzieliśmy. Pensje obniżono proporcjonalnie do ich wysokości, a w przypadku najmłodszych oraz pracowników administracji, cięć nie będzie wcale. Marcin […]
31.03.2020