CUM DOG. Kim jest świr, który popsuł plany Kloppa?

Szymon Podstufka

29 stycznia 2020, 16:23 • 5 min czytania

Reklama
CUM DOG. Kim jest świr, który popsuł plany Kloppa?

— Jason, dwa gole z Liverpoolem po wejściu z ławki. Czy to popołudnie mogło być jeszcze lepsze?

— Mogło, to mógł być hat-trick!

Gdy Premier League zarządzała pierwszą w swojej historii zimową przerwę, mającą miejsce między 8 a 22 lutego, wystosowała do klubów prośbę, by nie urządzać wtedy żadnych sparingów, mini tournee po Azji i tego typu aktywności. The FA weszła jednak z butami i stwierdziła: skoro wtedy macie wolne, no to wciśniemy tam powtórki zremisowanych starć w FA Cup. Juergen Klopp natychmiast odpowiedział, że ani jego, ani zawodników pierwszej drużyny nie ma co się spodziewać w powtórce spotkania piątej rundy z Shrewsbury. Jako że to jeden z tych menedżerów, któremu podstawia się regularnie najwięcej mikrofonów, nakręciła się wokół tego cała dyskusja. Pisaliśmy o tym na Weszło wczoraj (TUTAJ – KLIK!).

Nie byłoby jednak całego tego ambarasu, gdyby The Reds dowieźli prowadzenie 2:0 do końca spotkania z zespołem z League One. Wydarzyło się jednak coś kompletnie niespodziewanego.

Reklama

Wydarzył się Jason Cummings.

Wszedł na boisko przy stanie 0:2 w 60. minucie spotkania. Pięć minut później zamienił karnego na bramkę kontaktową, po kwadransie miał już dublet.

Z dużym prawdopodobieństwem już dziś można powiedzieć: to największy świrus, jaki wpakował bramkę Liverpoolowi w 2020 roku. Choć przecież nawet nie zaczął się jeszcze luty.

Jego gola przepowiedział zresztą przed wejściem na plac gry Ian Wright, o co dziennikarz Sky Sports spytał Cummingsa po spotkaniu.

Reklama

— Wrighty wie, co mówi. Każdego tygodnia dzwoniłem do „I’m a Celebrity” i głosowałem na niego, by doszedł do finału.

https://twitter.com/Gers89_/status/1221509996866871297

„I’m a Celebrity… Get Me Out of Here!”, czyli telewizyjnego reality show, gdzie celebryci są wysyłani do obozu w australijskiej dżungli i wykonują zadania, by zarobić dla swojej grupy jedzenie i inne udogodnienia. Show, które doczekało się 19 sezonów. Spokojnie, i tak o pięć mniej niż Taniec z Gwiazdami.

To nie był jednak jedyny wywiad z minionego tygodnia, podczas którego Cummings odegrał wiodącą rolę. Przed spotkaniem dziennikarz Sky Sports News przepytywał kolegę pół-Szkota, pół-Australijczyka, kiedy ten postanowił przespacerować się przed obiektywem w samych slipach.

Reklama

https://twitter.com/shrewsweb/status/1219967694507855872

Na rozmowę z Ianem Abrahamsem z TalkSport – podczas której stwierdził że wyjazd na Anfield to wcale nie jest moment jego kariery, bo grał w Old Firm – poszedł zaś w dmuchanej koronie na głowie.

Zrzut ekranu 2020-01-29 o 12.12.11

W alternatywnej rzeczywistości, w której Cummings wiedzie nudne życie i nie próbuje robić show wokół własnej osoby, ten napastnik robi niezłą karierę. Rozgrywa kilka sezonów na poziomie Premier League, w każdym strzela po kilka goli, generalnie utrzymuje się na powierzchni. Może i nie ma szans wedrzeć się do panteonu największych sław ligi angielskiej, ale swoje potrafi i doceniają to kolejni menedżerowie.

Reklama

Żywot Jasona Cummingsa w naszej rzeczywistości jest jednak nieco bardziej skomplikowany. Tak to jest, gdy pod sufitem nie jest do końca równo.

Podejrzewam, że większość wie, jak to jest rozstać się z dziewczyną. Każdy trawi to nieco inaczej. Żal. Rezygnacja. Gniew. Cummings, gdy zerwała z nim partnerka, postawił na ostatnią opcję. W wersji ekstremalnej. Jego kolega wrzucił na Snapchata story, na którym Cummings rozwala kolejne rzeczy o ścianę. Kończy na rzucie telewizorem w okno.

— To dość niepokojące, ale gdy widzisz szerszą perspektywę – chłopak przechodzi przez trudny okres, zerwał z dziewczyną. Kiedy człowiek idzie w takim stanie na kilka piw, czego robić nie powinien, i robi się emocjonalny, czasami robi rzeczy, których później może żałować — tłumaczył Steve Evans, menedżer ówczesnego klubu Cummingsa – Peterborough.

Reklama

Niepokojące, owszem. Czy niespodziewane? No nie. Nie mając do czynienia z gościem z wytatuowanym na dłoni uśmiechem Jokera, który w ośrodku treningowym Hibernian – jest wychowankiem tego klubu – wyzwał na pojedynek brytyjskiego wrestlera Grado. Wskakując na stół w kantynie w samych slipach przy Like A Prayer Madonny, z wielkim napisem Cum Dog na klacie.

Cum Dog. W slangu – worek na spermę.

Trudno było się więc dziwić, gdy w rozmowie z małoletnim reporterem Nottingham Forest TV po otrzymaniu od dzieciaka butelki Irn-bru Cummings stwierdził „najlepsze lekarstwo na kaca, piję co niedzielę”. Wielu piłkarzy mogłoby powiedzieć o takiej wypowiedzi: najbardziej kontrowersyjna w mojej karierze. Ale, jak już wiemy, nie ten oryginał.

Reklama

Jak na prawdziwka przystało, na długiej liście nikomu niepotrzebnych osiągnięć jest też na przykład jeden z najgorszych karnych a’la Panenka, jakie widzieliście. Nie, nie przy prowadzeniu 5:0. Przy stanie 0:0. W półfinale pucharu Szkocji.

Z karnymi zresztą Cummingsowi nie było po drodze już wcześniej. Dwa lata wstecz od pudła zaczął serię jedenastek w barażu decydującym o pozostaniu w Premiership. Hibernian zleciał z ligi.

Nie ruszyło go to jednak i tak jak w barażu nie miał już okazji odkupienia win, tak w serii jedenastek z Dundee nie miał oporów przed podejściem do decydującej jedenastki. Strzelił (już nie „Panenką”), po czym asystował jeszcze w wygranym z Rangers FC finale. Kilkanaście miesięcy później był już piłkarzem Nottingham Forest – Mark Warburton, który prowadził Rangersów w przegranym finale nie pozostał obojętny na niereformowalnego, ale też cholernie utalentowanego chłopaka. 71 goli i 23 asysty w 149 meczach dla Hibernian, nawet jeśli większość miała miejsce w drugiej lidze szkockiej, mówiły same za siebie. Trzy sezony z rzędu z co najmniej 20 bramkami we wszystkich rozgrywkach robiło wrażenie. Także na historykach klubu z Edynburga, bowiem Cummings okazał się pierwszym zawodnikiem od 50 lat, któremu udało się coś takiego.

Reklama

Tyle że Cummings przestał dorastać do swojego potencjału. Pewne wskazówki dlaczego tak się stało macie powyżej w formie graficznej i wideo. Kris Commons mówił o swoim byłym klubowym koledze w styczniu 2018, kiedy dołączał do zespołu Glasgow Rangers na zasadzie wypożyczenia: — To niesamowity zawodnik, który jednak potrzebuje, by menedżer go objął, poprowadził we właściwym kierunku.

Nie udało się to jednak w Glasgow, gdzie wybuchł talent innego napastnika – Alfredo Morelosa. Nieszczególnie wyszło też w Peterborough czy Luton, gdzie w całym sezonie 2018/19 Cummings zdobył zaledwie siedem goli na poziomie League One.

Ale cóż, zawsze można przyjąć narrację, że wszystko to prowadziło Szkota do momentu, w którym z łatką enfant terrible wyjdzie na pewny swego Liverpool i bez jakiegokolwiek respektu walnie dwie bramki najlepszej klubowej drużynie świata, fundując kolegom wycieczkę na Anfield. Gdzie zadanie będzie o tyle łatwiejsze, że nie będzie czekać ani Juergen Klopp, ani pierwsza drużyna The Reds.

W tym sezonie jeszcze żaden zawodnik nie strzelił zwycięzcom ubiegłorocznej Ligi Mistrzów trzech goli. Cum Dog potrzebuje zaledwie jednego w mocno sprzyjających okolicznościach, by stać się tym pierwszym.

Reklama

Czy go na to stać? Lepiej zapytać: na co tego wariata nie stać? Nie tylko na boisku.

SZYMON PODSTUFKA

fot. główne: NewsPix.pl

Reklama

Najnowsze

Premier League