post Avatar

Opublikowane 04.01.2020 17:20 przez

Jan Ciosek

Dakar. Symbol walki o marzenia, walki z własną słabością, z rywalami, z usterkami sprzętu i przede wszystkim – z bezwzględną pustynią. W ciągu ponad 40 lat historii Rajd stworzył wielu bohaterów, wykreował setki imponujących historii oraz pochłonął kilkadziesiąt ofiar śmiertelnych. Dziś ani nie startuje z Paryża, ani nie zmierza do Dakaru. Ruszający w niedzielę Rajd Dakar, jak wiele imprez sportowych z wielką tradycją, został przeniesiony tam, gdzie są wielkie pieniądze: na Bliski Wschód. Ale w przeciwieństwie do organizowania tam piłkarskich mistrzostw świata, czy wielkich turniejów tenisowych, ten eksperyment akurat ma sporo sensu…

Dakar to licząca nieco ponad milion mieszkańców stolica Senegalu, najbardziej na zachód wysuniętego kraju Afryki. Sam Senegal liczy około 15 milionów mieszkańców, z których co szósty mieszka właśnie w stolicy, lub jej najbliższej okolicy. U przeciętnego Polaka Senegal nie budzi zbyt wielu skojarzeń, może poza wspomnieniem koszmarnego meczu polskich piłkarzy z rosyjskiego mundialu. Gdy jednak wymienić nazwę senegalskiej stolicy, skojarzenie jest automatyczne: Dakar? Rajd Paryż – Dakar. I jest to skojarzenie jak najbardziej słuszne, z tym, że wspomniany rajd po raz ostatni startował z francuskiej stolicy w 2001 roku, a do senegalskiej zmierzał w 2007. Potem przez ponad dekadę zawody odbywały się na różnych pustyniach w Ameryce Południowej, ostatnio w Peru. Teraz cały dakarowy cyrk przeniósł się na zupełnie inne piaski, bardziej pachnące ropą naftową i petrodolarami. Edycja 2020 ruszy w niedzielę i zostanie w całości zorganizowana w Arabii Saudyjskiej.

Im trudniej, tym lepiej

Wokół Rajdu Dakar narosło mnóstwo legend i opowieści. Pierwsza wiąże się z osobą twórcy zawodów, Thierry’ego Sabine’a. To był francuski motocyklista i podróżnik, który pewnego razu startował w rajdzie Abidżan – Nicea i… zgubił się na pustyni Tenere. Zanim zdołał odnaleźć drogę, pomyślał sobie, że właśnie ten bezmiar piaszczystych wydm doskonale nadawałby się na pełnoprawny rajd. Dość szybko przeszedł od szalonej myśli, do jeszcze bardziej szalonej realizacji planu. Rok później, w grudniu 1979 roku, wystartował pierwszy Rajd Dakar. Na starcie w Paryżu stanęli kierowcy 90 motocykli, 80 samochodów i 14 ciężarówek. Śmiałków przyciągała perspektywa zmierzenia się z własnymi słabościami, potęgą pustyni i 10 tysiącami kilometrów trasy. Szybko okazało się, że często wcale nie będzie chodziło o walkę o zwycięstwo, a samo pokonanie trasy dla większości uczestników okazało się zadaniem niewykonalnym. Pierwszą edycję ukończyło niespełna 30 procent motocyklistów, nieco ponad połowa kierowców samochodów i dokładne zero procent tych, prowadzących ciężarówki.

Czy tak ekstremalny poziom trudności kogoś zniechęcił? Cóż, zdecydowanie… nie! Rok później na starcie stanęło 216 pojazdów, a w kolejnej edycji już blisko 300. Popularność imprezy rosła z roku na rok, mimo tragicznej śmierci Thierry’ego Sabine’a w katastrofie śmigłowca na jednym z etapów w 1986 roku. Ten rok zresztą był absolutnie przełomowy, bo trasa rajdu liczyła rekordowe 15 tysięcy kilometrów, czyli ponad dwa razy więcej od najkrótszych edycji. Z blisko 500 uczestników jej trudy przetrwało mniej więcej 20 procent, reszta musiała się zadowolić samym faktem udziału. Rok później mieliśmy polski debiut na Dakarze, bo wystartowały dwie polskie załogi w ciężarówkach marki Jelcz. W kolejnej edycji z kolei na starcie ustawiły się rekordowe 603 załogi, które jednak błyskawicznie przeżyły brutalne zderzenie z rzeczywistością. Długie miesiące zbierania budżetu, karkołomnych przygotowań, wielkich marzeń i oczekiwań, a po pierwszym pustynnym etapie odpadło ponad sto załóg!

Most powietrzny za 2 miliony dolarów

Wszystko szło dobrze, ale wkrótce Rajd zaczął przeżywać gwałtowny spadek popularności. W 1992 roku ojciec Thierry’ego – Gilbert Sabine, zdecydował się zmienić trasę oraz nazwę. Jako „Paryż – The Cap” Rajd pokonał trasę z Francji, przez Afrykę, aż do RPA. Wystartowały 332 załogi, prawie połowę mniej niż jeszcze kilka lat wcześniej. A to była tylko przygrywka do prawdziwego kryzysu. W 1993 wprawdzie powrócono do klasycznej nazwy i miejsc startu i mety, ale zgłoszeń było nawet mniej niż w inauguracyjnej edycji (153). Po wszystkim Gilbert Sabine sprzedał prawa do Rajdu firmie Amaury Sport Organisation Group. Nieco ponad rok później dyrektorem imprezy została jedna z jej legend, trzykrotny zwycięzca Hubert Auriol. Uczestników systematycznie zaczęło przybywać, co dla organizatorów oczywiście oznaczało znacznie większe przychody, ale czasami – także poważne kłopoty.

Jak choćby wtedy, gdy w 2000 roku Rajd był w całości rozgrywany w Afryce, na trasie z Dakaru do Kairu. Po kilku etapach, kiedy kierowcy walczyli z czasem i pustynią w Nigrze, okazało się, że mogą mieć jeszcze bardziej niebezpiecznych przeciwników. Terrorystów. Wielka, prestiżowa impreza z piękną tradycją, mnóstwo wybitnych kierowców, wielkich sponsorów i setki tysięcy kibiców na całym świecie – wszyscy znaleźli się w totalnie patowym położeniu. Jechać dalej? Źle i śmiertelnie niebezpiecznie. Przerwać Rajd? Także fatalnie, z wizerunkowego i sportowego punktu widzenia.

Po kilku dniach impasu, organizatorzy zdecydowali się, nie licząc się z kosztami, zorganizować most powietrzny i przerzucić całą imprezę w bezpieczne miejsce. Trzy gigantyczne samoloty transportowe An-124 Rusłan przewiozły uczestników, sprzęt i wszystko, co niezbędne do kontynuowania zawodów, do Libii. Blisko 20 lotów, każdy po 10 godzin, pochłonęło prawie 2 miliony dolarów. Ale Rajd mógł być bezpiecznie kontynuowany.

Paryż – Dakar w Ameryce Południowej

W kolejnych latach było nieco spokojniej, choć nie brakowało incydentów, jak choćby ten, gdy na granicy libijsko – egipskiej, pod ciężarówką serwisową jednej z ekip… wybuchła mina. Wreszcie przyszedł przełomowy dla dalszej historii imprezy rok 2008. Rajd miał wystartować 5 stycznia z Lizbony, wszystko było dopięte na ostatni guzik. Niedługo wcześniej jednak czworo francuskich turystów zostało zamordowanych przez terrorystów w Mauretanii. Ryzyko kolejnych ataków było bardzo wysokie, a Rajd, na który patrzy cały sportowy świat, dla zamachowców mógł być wymarzonym celem. Dzień przed planowanym startem jubileuszowej, 30. edycji, organizatorzy podjęli najtrudniejszą możliwą decyzję i odwołali całą imprezę, choć z miejsca skazali się na straty w wysokości około 20 milionów euro.

Niemal jednocześnie z podjęciem tej decyzji, rozpoczęto gorączkowe rozmyślania nad przyszłością Rajdu. Ostatecznie zawody zostały na ponad dekadę przeniesione do Ameryki Południowej, gdzie także przecież nie brakuje pustyń, a jednocześnie jest dużo bezpieczniej. Od dłuższego czasu jednak wyglądało na to, że formuła tej współpracy się wypala. Podobnie, jak w przypadku organizacji wielkich turniejów piłkarskich, to kraj będący gospodarzem zawodów musi zapłacić organizatorom za możliwość promocji. Kolejne państwa Ameryki Południowej coraz mniej się do tego paliły, nikogo więc nie zdziwiło, że po ostatniej edycji i Rajdzie na najkrótszej trasie w historii, przyszedł czas na zmiany. Co najmniej pięć kolejnych edycji odbędzie się więc w zupełnie innym miejscu, oddalonym od Limy o ponad 13 tysięcy kilometrów. W miejscu, gdzie nikt się z pieniędzmi szczególnie nie liczy: w Arabii Saudyjskiej.

Nowe oblicze Arabii Saudyjskiej

To kraj, który jest kolebką islamu, przez lata był mocno kojarzony ze wspieraniem islamskiego terroryzmu oraz z fanatyzmem religijnym i zerowymi prawami kobiet. Teraz to się nieco zmienia, ostatnio kobiety dostały nawet prawo do prowadzenia samochodów, kraj próbuje się otwierać na turystów. Między innymi dlatego w grudniu wydano chore pieniądze, żeby ściągnąć do Diriyah walkę o mistrzostwo świata wagi ciężkiej w boksie Andy Ruiz kontra Anthony Joshua. Za ciężarówkę petrodolarów w ekspresowym tempie wybudowano więc stadion, bokserom zapłacono gigantyczne gaże i tak dalej. Dakar ma pełnić tę samą funkcję promocyjną dla kraju, a może być sporo łatwiej niż w przypadku gali bokserskiej, bo tutaj praktycznie niczego nie trzeba budować, bo akurat pustyń i wydm to Saudowie mają pod dostatkiem.

Pod dostatkiem jest także zgłoszeń, bo 370 ekip to najlepszy wynik od 5 lat. W tym gronie, jak co roku od wielu lat, mamy także bardzo silną ekipę z Polski. Jej największą część stanowią zawodnicy Orlen Teamu, z Kubą Przygońskim na czele. Po sześciu latach startów w Dakarze na motocyklu (w 2014 roku zajął 6. miejsce w klasyfikacji generalnej, najlepsze w historii występów polskich motocyklistów w Rajdzie), przesiadł się na cztery kółka. Co ważne, z roku na rok notuje postęp, co dobrze wróży przed tegoroczną edycją. W 2016 ukończył zawody na 15. miejscu, rok później był już siódmy. Kolejne dwa starty to odpowiednio piąte i czwarte miejsce. Rok temu do samego końca bił się o podium Rajdu. Zabrakło bardzo niewiele. Teraz sam Przygoński nie kryje, że czwarte miejsce go już nie zadowoli.

Przygotowania do Dakaru są na ostatniej prostej. Nasze samochody i inne maszyny wypłynęły już z Marsylii do Arabii Saudyjskiej, więc mechanicy mogą trochę odpocząć. Samochód jest bardzo dobrze przygotowany, to najnowsza generacja Mini 4×4, co bardzo mnie cieszy. Jedziemy na Dakar w mocnym składzie i będziemy walczyli o podium. Oczywiście są to bardzo trudne i długie zawody, ale właśnie taki mamy cel – mówi wprost. – Nowa lokalizacja jest na pewno wyzwaniem. Amerykę Południową wszyscy dobrze już poznali, w przypadku Arabii Saudyjskiej zawodnicy nie znają rejonu i nie wiedzą, czego oczekiwać od odcinków. Z tego, co wiem, pierwsza połowa rajdu będzie się odbywała na pustyni kamienistej, pojawią się też przejazdy przez szczyty na wysokości 2000 m, przy wybrzeżu Morza Czerwonego. Drugi tydzień to jedna wielka piaskownica i wydmy – teren fajny i podobny do Abu Zabi, które dobrze znam. W tym roku mamy prawie dwa razy więcej kilometrów do ścigania się niż rok temu, co będzie dużym wyzwaniem dla sprzętu – dodaje 34-latek, którego pilotem będzie Timo Gottschalk.

Rosnące ambicje Orlenu

W ogóle, w Orlen Teamie zrobiło się międzynarodowo. Do ekipy dołączył właśnie Martin Prokop, czeski rajdowiec, mistrz świata kategorii Junior WRC. Nową twarzą Teamu jest także Kamil Wiśniewski, który powalczy na quadzie o poprawę szóstego miejsca sprzed roku.

W ostatnich latach wszystkie środki finansowe pochłaniał mi Rajd Dakar, najważniejszy rajd świata. Brakowało mi środków na inne rajdy, na sprzęt, na treningi. Mimo tego, wygrałem swoją klasę 4×4 na Dakarze trzy razy. Odkąd zacząłem startować w rajdach, marzyłem o tym, by pojechać w barwach Orlen Teamu, bo to otwiera przede mną nowe możliwości. Jak widać, ciężka praca i wytrwałość w dążeniu do celu przyniosły efekt – mówi Wiśniewski.

Obok niego, Prokopa i oczywiście Przygońskiego, w barwach najbardziej utytułowanego polskiego zespołu w Rajdzie Dakar, na pustyniach Arabii Saudyjskiej pojadą także motocykliści Adam Tomiczek i Maciej Giemza. Z zawodników spoza Orlen Teamu, oczywiście najbardziej będziemy się przyglądać Rafałowi Sonikowi, zwycięzcy klasyfikacji generalnej quadów z 2015 roku.

Dla samego Orlenu to bardzo ważna impreza. Koncern sukcesywnie buduje swoją rozpoznawalność w świecie sportu motorowego i wśród kibiców na całym świecie. W ubiegłym sezonie zadebiutował na torach Formuły 1, gdzie był sponsorem Roberta Kubicy i jednym z partnerów zespołu Williams. W tym roku pójdzie krok dalej i będzie sponsorem tytularnym ekipy Alfa Romeo, można spodziewać się, że będzie także wspierał Kubicę w serii DTM (oficjalne ogłoszenie powinno nastąpić lada dzień). Zaangażowanie w wyścigi na światowym poziomie nie oznacza jednak bynajmniej, że Orlen rezygnuje z rajdów. Wręcz przeciwnie, a dobry wynik na Dakarze jest wręcz mocno oczekiwany. Dobry wynik w tym przypadku to miejsce na podium.

JAN CIOSEK

foto: newspix.pl

Opublikowane 04.01.2020 17:20 przez

Jan Ciosek

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 0
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
Powiadom o
Kanał Sportowy
07.07.2020

Hejt Park w Dobrym Składzie live od 22:00 – Olaf Lubaszenko i Tomasz Smokowski

Hejt Park w Dobrym Składzie – Olaf Lubaszenko i Tomasz Smokowski odpowiadają na pytania od widzów Kanału Sportowego i słuchaczy Weszło FM. Sponsorem programu jest właściciel marki Okocim.
07.07.2020
Weszło
07.07.2020

Kto w Ekstraklasie odchodzi od archaicznej „szóstki”?

Na całym świecie od kilku dobrych lat trwa zwrot w budowaniu środka pola. Coraz mocniej odchodzi się od gry z klasycznym defensywnym pomocnikiem. Pod tym pojęciem rozumiemy typowego walczaka – ma doskoczyć do rywala, odebrać piłkę, oddać ją do najbliższego. I najlepiej, gdyby nie zapędzał się do przodu. Jak to wygląda w Ekstraklasie? Zasadniczo w […]
07.07.2020
Inne sporty
07.07.2020

Pół miliarda dla Pata. Fenomen gwiazdy NFL

Wyobraź sobie, że masz 24 lata na karku, niedawno opuściłeś uczelnię, a już jesteś ustawiony na całe życie. To może powiedzieć o sobie Patrick Mahomes, choć „ustawiony” nie oddaje w pełni fortuny, jaka wpadnie w jego ręce. W ciągu najbliższych dziesięciu lat ten chłopak może zarobić… ponad pół miliarda dolarów. Serio. I co najlepsze, w […]
07.07.2020
Weszło
07.07.2020

Trzy (!) weryfikacje wyników. Pokrzywdzeni piłkarze Legii, Jagiellonii i Śląska

O panie, takiej kolejki nie mieliśmy już dawno. Przez błędy sędziów musimy zweryfikować wyniki aż trzech meczów. I to nie starć o pietruszkę, a o puchary czy medale. W miniony weekend arbitrzy skrzywdzili piłkarzy Legii Warszawa, Jagiellonii Białystok i Śląska Wrocław. Do tego jeszcze pod górkę miała Cracovia, ale mimo pomyłki sędziego i tak ograła […]
07.07.2020
Weszło Extra
07.07.2020

„Pitbull” na Camp Nou. Jak Edgar Davids podźwignął Barcelonę z kolan

Charakterystyczne okulary, ekscentryczne stroje, nietypowa fryzura. Edgar Davids na przełomie wieków był jednym z najbardziej rozchwytywanych piłkarzy wśród wszelkiej maści marketingowców. Przede wszystkim jednak cieszył się reputacją doskonałego środkowego pomocnika. Louis van Gaal nazywał go „Pitbullem”, z kolei Marcello Lippi określił go „jednoosobowym silnikiem drużyny”. Davids faktycznie zasłynął przede wszystkim jako zawodnik Ajaksu oraz Juventusu. […]
07.07.2020
Weszło
07.07.2020

„To wy, Polacy, robicie tu gnój!”. Jak zarządzana jest Olimpia Grudziądz?

23 czerwca. Krzysztof Stanowski podaje informację, że Jacek Trzeciak nie jest już trenerem Olimpii Grudziądz. Olimpia szybciutko zaprzecza i prosi o niepowielanie nieprawdziwych informacji. Zapewnia, że Trzeciak nigdzie się nie wybiera. 29 czerwca. Olimpia przekazuje informację, że kontrakt z trenerem został rozwiązany za porozumieniem stron. Czyżby kolejny przykład, że gdy klub zapewnia o zaufaniu do […]
07.07.2020
Weszło
07.07.2020

Arka mówi „do widzenia”, ale nie mówi „żegnajcie”

Jeszcze dwa miesiące temu nie byliśmy pewni, czy Arka Gdynia w ogóle będzie miała kim grać we wznowionych, post-pandemicznych rozgrywkach. 6 maja Michał Nalepa podzielił się z nami swoimi obawami dotyczącymi dalszego istnienia klubu. Pensji nie ma. Właściciele wycofani. Miasto wstrzymało środki. Kibice ruszyli na wojnę z zarządem. Wydawało się, że pod znakiem zapytania stoi […]
07.07.2020
Weszło
07.07.2020

Kozacy i badziewiacy. Boguski szuka gola. Od dwudziestu miesięcy…

Wisła Kraków zastanawia się nad przedłużeniem o kolejny rok kontraktu z Rafałem Boguskim (przynajmniej według TVP Sport). Z jednej strony trochę tego nie rozumiemy, bo naszym zdaniem 36-latek daje coś tej drużynie już naprawdę od wielkiego dzwonu – przykładem mecz z Górnikiem w przedostatniej kolejce, ale no właśnie, ostatni raz na podobnym poziomie chłop zagrał […]
07.07.2020
Weszło
07.07.2020

Dariusz Sztylka: Namawiam Waldka Sobotę na powrót do Śląska

Prawdopodobne odejście Przemysława Płachety, transfery Mateusza Praszelika i Rafała Makowskiego, zainteresowanie Waldemarem Sobotą, ocena Erika Exposito, trener Lavicka, budowanie zespołu, a nie zbioru indywidualności. Mniej więcej te tematy poruszyliśmy w rozmowie z Dariuszem Sztylką, dyrektorem sportowym Śląska Wrocław we wczorajszych Weszłopolskich. Zachęcamy do wysłuchania całej audycji i przeczytania zapisu rozmowy z człowiekiem, który odpowiada za […]
07.07.2020
Weszło Extra
07.07.2020

Mój wąs to panegiryk dla dziadka i lat siedemdziesiątych

Chińskie bajki. Muzeum Albertina w Wiedniu. Dziennikarstwo w erze Tony’ego Blaire’a. Podcast o Złotej Piłce w odniesieniu do Oscarów. Śpiew mew. Mickiewicz. Noszenie lamp na planie filmowym. Wyobrażenie Lubina po grze w Gorky 17. Wąs jako panegiryk. Numerologia. Efekt motyla. Sztuka. Poezja. Dziennikarstwo. Muzyka. Film. Jewgienij Baszkirow zdecydowanie nie jest banalnym rozmówcą. Prawdopodobnie żaden piłkarz […]
07.07.2020
Weszło
07.07.2020

Jóźwiak znów zrobił różnicę. Sobociński też, ale w drugą stronę

Runda wiosenna w Ekstraklasie miała należeć do Kamila Jóźwiaka. Żadną tajemnicą było to, że dla skrzydłowego Lecha będą to ostatnie miesiące w naszej lidze, więc pozostawało mu potwierdzić, że na wyjazd jego gotowy i oczywiście przekonać do swoich umiejętności jak najlepszy klub. Czy to się udało? Okoliczności rozgrywania tej rundy są tak wyjątkowe, że odpowiedź […]
07.07.2020
Weszło
07.07.2020

Czy Legii odbije się czkawką wystawienie podstawowego składu na Lecha?

Trzeba przyznać, że Aleksandar Vuković zaskoczył nas przy okazji starcia z Lechem, bo właściwie w ogóle nie rotował składem i kogo miał najlepszego pod ręką, rzucił do walki. I teraz, skoro wiemy, że poniósł porażkę, mecz z Cracovią w półfinale Pucharu Polski ma jeszcze większą wagę. Jeśli bowiem Legia nie wejdzie do finału, będzie się […]
07.07.2020
Weszło
07.07.2020

„Można wziąć dobrych zawodników, z których nie złoży się dobrej drużyny”

Raków Częstochowa wzmacniał się w kończącym się sezonie mądrze. Byli gracze tacy jak Tudor, którzy z miejsca stawali się czołowymi postaciami ligi, było zaufanie do młodych graczy, jak Piątkowskiego czy Mikołajewskiego. Paweł Tomczyk w grudniu minionego roku objął stanowisko szefa skautów Rakowa, a przed nim pierwsze „autorskie” okienko. Jakie wyzwania stawia praca skauta? Na czym […]
07.07.2020
Weszło
07.07.2020

„To były trudne tygodnie. Ale nie pękałem”

– To były trudne tygodnie. Wiedziałem, że może być ciężko o miejsce w składzie, ale nie wyobrażałem sobie, żebym się nie załapał do dwudziestki. Jednak trener Slaven Bilić w obu przypadkach, gdy nie zabrał mnie na mecz, rozmawiał ze mną i powiedział, że ma ciężki wybór i za jego decyzjami nie kryje się nic innego, […]
07.07.2020
Niemcy
06.07.2020

Walczysz cały sezon, a w kluczowym momencie obrońca wykonuje samobójczy strzał życia

Heidenheim to klub bez większych tradycji czy aspiracji. Ot, gra sobie w tej 2. Bundeslidze, pewnego poziomu raczej nie przeskakuje, ma stałą grupę lokalnych fanów, nie pcha się na afisz. Dlatego też ich awans byłby taką wielką historią, zwłaszcza, że odbyłby się kosztem HSV. Pierwsza część tej historii była kapitalna – wyprzedzenie na ostatniej prostej […]
06.07.2020
Weszło
06.07.2020

Wisła Płock pieczętuje spadek Arki, Górnik zbytnio nie protestował

W ciągu jednej doby dobitnie przekonaliśmy się, że mecze zakończone wynikiem 1:0 można odbierać w skrajnie różny sposób. W niedzielę Piast stworzył świetne widowisko ze Śląskiem i choć padła tylko jedna bramka, ani przez moment nie mogliśmy narzekać na poziom i emocje. Niestety dzień później w Płocku mogliśmy już narzekać na wszystko. Nagrodą za te […]
06.07.2020
Weszło
06.07.2020

A dlaczego nie na podium Złotej Piłki?

Choć wiele lig jeszcze gra, choć nie znamy jeszcze ostatecznych rozstrzygnięć choćby w Hiszpanii czy we Włoszech, trzeba pamiętać – weszliśmy tydzień temu w drugie półrocze, a więc za nami półmetek rywalizacji w wyścigu po Złotą Piłkę. Tak, przez dwa miesiące cały światowy futbol stanął w miejscu. Tak, powrót do występów reprezentacyjnych to na razie […]
06.07.2020
Weszło
06.07.2020

Od obsikania radiowozu do 648 meczów w Serie A. Buffon bije kolejny rekord

– 648 to nie tylko numer. To całe życie – napisał Gianluigi Buffon po meczu z Torino. Meczu wyjątkowym, bo golkiper Juventusu został dzięki niemu zawodnikiem z największą liczbą występów w Serie A. Paolo Maldiniego wyprzedził o „oczko”. Jedni powiedzą, że na siłę, bo przecież Gigi miał już w Juventusie nie zagrać, jednak wrócił właśnie po to, […]
06.07.2020