Beniaminkowie wnoszą jakość? Nie mają kiedy, bo zaraz spadają

redakcja

Autor:redakcja

26 października 2019, 11:24 • 5 min czytania

Reklama
Beniaminkowie wnoszą jakość? Nie mają kiedy, bo zaraz spadają

W XXI wieku w Ekstraklasie ze statusem beniaminka grały 44 kluby. Prawie połowa z nich spadała z ligi w przeciągu trzech sezonów bytu w najwyższej klasie rozgrywkowej. Aż dziesięć zleciało zaraz po awansie. Jedynie w ośmiu przypadkach beniaminek po wejściu do Ekstraklasy zajmował miejsce w górnej połowie tabeli. Jeśli ktoś naprawdę uważa, że w Polsce mamy cały zastęp klubów, które z miejsca są w stanie podnieść jakość najlepszej ligi w kraju, to powinien usiąść na dupie z kalkulatorem i zerknąć w karty historii. 

Reklama

W obliczu dyskusji nad powiększeniem składu Ekstraklasy do osiemnastu drużyn najpierw złapaliśmy się za głowę (bo mieliśmy przed oczami perspektywę dziewiątego meczu w kolejce), a później wzięliśmy się za wertowanie wszystkich beniaminków w XXI wieku. Między uszami kołatała nam myśl, że bardzo rzadko nowe drużyny wnoszą do tej naszej ulubionej ligi nową jakość. Oczywiście najświeższe rany dawały o sobie znać najmocniej – w zeszłym sezonie przecież Zagłębie Sosnowiec i Miedź Legnica zleciały z ligi zaraz po wejściu do niej. Ale jeden sezon to mała próba. Trzeba było sprawdzić, ile takich Zagłębiów i Miedzi było w ostatnich latach.

A było sporo.

W XXI wieku aż dziesięciokrotnie beniaminek wytrzymywał po awansie ledwie jeden sezon: RKS Radomsko (2001/02), Szczakowianka Jaworzno (2002/03), Górnik Polkowice, Świt Nowy Dwór Mazowiecki (2003/04), Zagłębie Sosnowiec (07/08), ŁKS (11/12), GKS Bełchatów (14/15), Sandecja Nowy Sącz (16/17). Do tego dorzucić możemy przypadki, gdy do spadku było całkiem niedaleko – Arka w sezonie 2005/06, Lech po awansie w 2002 roku, Jagiellonia w 2008, Cracovia w 2014 czy Termalica w swoim absolutnym debiucie w – jakkolwiek to brzmi – polskiej elicie.

Biorąc pod uwagę, że w ostatnich osiemnastu latach do ligi zawitały 44 nowe zespoły (nie liczymy fuzji Amiki z Lechem czy Dyskobolii z Polonią), wychodzi na to, że prawie co czwarty zespół w swoim pierwszym sezonie tak zaniżał poziom tej ligi, że ta wypluła go zanim beniaminek zdążył zdjąć płaszcz i rozwiązać buty w przedpokoju. Gospodarz nie zdążył nawet powiedzieć „nie ściągaj butów, bo i tak muszę pozamiatać”, a gość był już ponownie na klatce schodowej.

Reklama

Niektórym udało się wejść nawet do pokoju gościnnego, inni zdążyli już zająć swoje krzesło, a tu trzeba było się zawijać. Do dziesiątki beniaminków, który zlecieli tuż po awansie, dorzucamy bowiem siedem zespołów, które spadły w swoim drugim sezonie w Ekstraklasie i cztery, które spadły po trzech latach. To daje nam 21 spadków w ciągu trzech lat od awansu. Nie jest to wielka matematyka, nawet my sobie z tym poradzimy – 47% beniaminków w ciągu trzech pierwszych sezonów wraca do I ligi.

To tak wymowna statystyka w kontekście dyskusji o „podnoszeniu poziomu Ekstraklasy przez powiew świeżości”, że trudno przejść obok niej obojętnie. Pierwszoligowcy przypominają te meteoryty, które błysną gdzieś na horyzoncie, ledwo zdążymy je uchwycić wzrokiem, a te już przelatują. Beniaminkowie wpadają do ligi, nie zdążymy ich nawet jeszcze dobrze poznać, a tu już trzeba się żegnać. Tylko co drugi świeżak w lidze zostaje na dłużej niż trzy lata. A i tak w tym gronie mamy mnóstwo drużyn, które wcale nie są nową falą w polskiej piłce, ale po prostu klubem, który byt w niższej lidze traktował jako wypadek przy pracy. Czy możemy powiedzieć o Lechu Poznań, że prawie dwie dekady temu wniósł do ligi nową jakość? Nie, on po prostu pod koniec lat ’90 zaliczył straszny zjazd, a dekadę wcześniej był potęgą. Czy Cracovia, która w 2004 roku wróciła do Ekstraklasy, była kimś nowym, kim mogliśmy się ekscytować? Znów – nie, powrót do ligi był kwestią czasu. To samo moglibyśmy powiedzieć o powrocie Ruchu Chorzów (2007) czy Górnika Zabrze (2010).

Gdybyśmy mieli pokazywać palcem kluby, które – tak jak w dzisiejszych dysputach zwolenników powiększania ligi – były najpierw ciekawostką, a później przerodziły się w nowe siły ligi, to nasz paluch wylądowałby na nazwie Jagiellonii Białystok, Piasta Gliwice i pewnie GKS-u Bełchatów. Mówimy tu o drużynach, których Canal+ w poprzednich latach nie pokazywał, a gdy już można było je zobaczyć w telewizji, to nie tylko walczyły desperacko o utrzymanie, ale i wyciągnęły rękę po sukcesy.

Ale takich Jagiellonii czy Bełchatowów było niewiele. W tym wieku tylko osiem drużyn w swoim pierwszym sezonie zajmowało miejsce w górnej połowie tabeli, a jedynie trzykrotnie beniaminek zaraz po awansie wskakiwał do TOP4 ligi. Jeśli ktoś więc mówi, że „ale Zagłębie w 2015/16, ale Górnik w 2017/18”, to odpowiadamy mu twardymi danymi, a nie dowodami anegdotycznymi:

Reklama

– 18% beniaminków w pierwszym sezonie zajmowało miejsce w górnej połowie tabeli
– 47% w pierwszych trzech sezonach spadało z ligi
– 7% w pierwszym sezonie zajmowało miejsce w TOP4
– 23% w pierwszym sezonie spadało z ligi

I przypomnijcie sobie te liczby, gdy w przyszłym roku do Ekstraklasy awansują trzy zespoły z I ligi, a możni Ekstraklasy dyskutują o tym, czy może warto byłoby do niej dorzucić jeszcze dwie kolejne ekipy z zestawu pierwszoligowców.

Piszemy też o tym w kontekście ŁKS-u i Rakowa. Mecz beniaminów, jeszcze nie tak dawno (chlip) emocjonowaliśmy się derbami gminy Żabno, jeszcze wcale nie tak dawno nie trzeba było mówić „obejrzałbym sobie takie Podbeskidzie z Łęczną”, bo Podbeskidzie i Łęczna spotykały się ze sobą w weekend. I tak jak przed sezonem panował duży optymizm wobec łodzian i częstochowian, tak po dwunastu kolejkach to podniecenie wygasło. Ramirez nie jest zagubionym bratem Davida Silvy, 145 wariantów rozegrania rzutów rożnych i oryginalne ustawienie 1-3-4-2-1 jednak nie są „JEDNYM PROSTYM TRIKIEM, KTÓRYM RAKÓW ROZWŚCIECZA LIGOWCÓW”. Zauroczenie minęło, nadeszła twarda, ligowa weryfikacja.

I życzymy tylko obu beniaminkom, by nie zawyżyły w tym sezonie ani tych 23%, ani tych 47% z jednego w powyższych akapitów.

Reklama

screencapture-207-154-235-120-przedmeczowka-462-2019-10-26-10_55_41

Najnowsze

Reklama

Ekstraklasa

Reklama
Ekstraklasa

Lakoniczny komunikat Legii na temat sektora gości. Zielone światło na remont

Adrian Mańko
17
Lakoniczny komunikat Legii na temat sektora gości. Zielone światło na remont