post Krzysztof Stanowski

Opublikowane 24.04.2019 19:19 przez

Krzysztof Stanowski

Obrońcy zwierząt chcieli uratować ponad 100-letniego homara, który wiódł niespieszne życie w akwarium w jednej z tysiąca restauracji na Florydzie. Homar Larry przeżył obie Wojny Światowe, zapewne nawet o nich nie wiedząc, ale interwencji obrońców zwierząt już przeżyć nie zdołał. Umarł podczas nieudolnego transportu, zorganizowanego przez swoich „adwokatów”.

Przypomina mi się tak historia, gdy natykam się na osoby, które nie tyle szanują i kochają zwierzęta (piękne), ale które na punkcie ich ochrony mają fioła (mniej piękne).

Kilka dni temu wrzuciłem na Twittera zdjęcie, na którym widać, jak podjeżdżam w górę wozem ciągniętym przez dwa konie. Zamieściłem tę fotkę z pełną premedytacją, dokładnie wiedząc, jakie będą reakcje ludzi i co będą mi zarzucać. Nawet nie da się tego nazwać twitterowym eksperymentem, ponieważ zrobiłem to drugi raz i drugi raz odzew był identyczny. Oczywiście nie wsiadłem do wozu tylko po to, by zrobić gównoburzowe zdjęcie, aż tak popieprzony nie jestem: rzeczywiście uznałem, że biorąc pod uwagę okoliczności (brukowana droga, dwójka dzieci, w tym jedno śpiące, taka sobie pogoda) wolę po prostu wjechać, zamiast włazić i jednocześnie zaświtało mi w głowie, że jest to temat, na który chętnie bym podyskutował. Na pytanie, po co w ogóle pchałem się na górę, skoro nie chciało mi się iść, odpowiedź też jest prosta: odbywała się tam impreza masowa, podczas której umówiłem się ze znajomymi. Co ciekawe – albo raczej wstrząsające! – owi znajomi w części (mniejszej) też wjechali na górę, a potem w innej części (większej) bezwstydnie zjechali.

Czy mam jakiekolwiek wyrzuty sumienia?

Otóż nie mam najmniejszych, a żeby jeszcze bardziej zobrazować, jakim jestem bydlakiem to dodam, że w ostatnich latach bywałem w ZOO, delfinarium, oceanarium, na pokazie, podczas którego foka rzucała piłkę do kosza, na wyścigach konnych, wyścigach psów, w cyrku (no dobra, w cyrku nie byłem, a szkoda), a także trzymałem na rękach małego krokodyla z zawiązaną paszczą. Co gorsza, jeśli pojadę do Tajlandii – a chciałbym – to na pewno przejadę się na słoniu, a jak będę w Egipcie – to na wielbłądzie. Dopiero co miło spędziłem czas w papugarni i co gorsza podobało się też mojej wrednej rodzinie. Mam nadzieję, że wiedzą państwo czym jest papugarnia: to dość małe, drewniane więzienie dla papug, które kiblują w środku ku uciesze łapiących je, niekoniecznie delikatnych dzieciaków. O tym, jak szkolona jest foka, by trafiać do kosza nawet nie będę wspominał…

Ale przecież to dopiero początek listy hańby. Regularnie na moje zlecenie mordowane są przeróżne zwierzęta. Nie każę wprost zabijać konkretnych osobników, po prostu rynek nauczył się szacować moje i innych zapotrzebowanie i zabija dla mnie kurczaki, świnie, ryby, jelenie, barany (szczególnie te małe), kaczki, ośmiornice itd. Nie wiem, czy wiecie, ale ośmiornice należą do najinteligentniejszych bezkręgowców, są też bardzo wrażliwe, ale to chyba nie ma przełożenia na smak, gdy się mięso dobrze przyrządzi. Czy mógłbym żyć bez mięsa? Chyba bym mógł, z łatwością to sobie wyobrażam. Ale mi się nie chcę rezygnować z rzeczy, które mi smakują.

Jestem więc ZŁY. Jak wszyscy, ale inni nie chcą się do tego przed sobą przyznać.

Moje straszne podejście wobec zwierząt polega także na tym, że w ogrodzie wyłożyłem siatkę przeciw kretom i nie mają się biedne jak wystawić łba. Stosuję lepy na muchy, a psu założyłem antykleszczową obrożę. Albo zabijam zwierzęta, bo lubię je jeść, albo zabijam, bo mnie denerwują (komary, kleszcze), albo trzymam w przeróżnych więzieniach, bo je podziwiam (słonie, lwy, żyrafy). Najbliższe więzienia dla zwierząt na warszawskiej Pradze. Można oglądać uwięzione gatunki i zjeść watę cukrową. Fajnie.

Dziwią mnie osoby, które swoją miłość do zwierząt uważają za bezkresną i które każdego konika by przytuliły, a które jednocześnie świnkę codziennie by zjadły. Widocznie miłość zależna jest od smaku i aktualnych promocji w Auchan.

*

Pisze do mnie jedna pani na Instagramie, że mój podjazd to rzecz straszna. Wszedłem na jej konto: mnóstwo zdjęć na koniu. Nie wiem, dlaczego pomyślała, że konie lubią być trzymane w ciasnej stajni, potem siodłane i że szczytem ich marzeń jest hasanie z obcą osobą na grzbiecie. Być może pani nawet skacze przez przeszkody i może jej się wydaje, że to szczyt marzeń tego konia. Mnie się wydaje, że niekoniecznie. Niech sama sobie założy siodło i wozi dziecko, niech nawet poskacze przez przeszkody, żeby nudno nie było. Dziecku dajmy bat, tak na wszelki wypadek.

Miała też pani zdjęcia z pieskiem, ciekawe, czy piesek zastanawia się, dlaczego porwano go od mamy, taty i rodzeństwa. Porywamy zwierzęta, żeby zrobić sobie dobrze, a że umiemy im wyprać mózgi to potem zwierzęta traktują nas jak faktyczną rodzinę. Nie jest tak? Sam to niedawno zrobiłem. Było z dziesięć piesków i wyrwałem jednego od rodziny.

Cały nasz świat wygląda tak, że myśmy – ludzie – zwierzęta sobie podporządkowali i de facto jesteśmy ich największymi wrogami. Tylko w Polsce rocznie w celach konsumpcyjnych zabija się blisko 900 milionów zwierząt (co daje 2,5 miliona dziennie). Jako że Polska nie jest krajem specjalnie wielkim, skala zwierzęco holokaustu jest wręcz niewyobrażalna. Budujemy specjalne farmy, zbiorniki wodne, hodowle, zwierzęta tuczymy, potem zabijamy, a jak nas ruszy sumienie (rzadko) to mówimy, że można było zabić szybciej i bezboleśnie i na tym się nasze poświęcenie kończy (oj, jaka biedna krówka, po co uderzyłeś ją młotkiem zamiast siekierą?). Czy zastanawiamy się co jemy? Nie chcemy sobie zaprzątać tym głowy, bo tak wygodniej. Nie interesują nas zwierzaki, które przez całe swoje życie nawet dnia nie spędzają w naturalnym środowisku, ponieważ całe ich środowisko to nasz garnek.

Dla naszej wygody przestaliśmy mówić, jakie zwierzę musiało zostać zabite, by smak potrawy nam pasował. Dlatego mówimy o wołowinie, wieprzowinie, dziczyźnie, drobiu… Nie musimy sobie wyobrażać smutnej, patrzącej nam prosto w oczy świnki albo radośnie kicającym zajączku (bynajmniej nie czekoladowym).

Jak to świetnie ujął jeden z użytkowników Twittera, z postrzeganiem koni jest pewien problem. Dla części ludzi są to zwykłe zwierzęta wykorzystywane w gospodarstwie do pracy (koń jako poprzedni model traktora), w sumie niewiele różniące się od trzymanych na łańcuchu krów albo taplających się w błocie świń. Dla innych konie to zwierzęta domowe, tylko trochę za duże, by trzymać je w domu. Przyjaciele. Jak koty czy psy. To postrzeganie koni na dwa sposoby generuje konflikty. Jednocześnie duża część z nas to naiwniacy. Szczytem naiwności są internetowe zbiórki, które mają na celu wykup konia idącego do rzeźni. Realia są bowiem takie, że do rzeźni w Polsce trafia rocznie około 50 000 koni, czyli jak wy przez tydzień robicie zbiórkę na uratowanie jednego konia, to w tym samym czasie zabijanych jest 960 innych. Te wesołe, hasające koniki, na których dzieci uczą się jeździć też są uśmiercane. Na stronie nto.pl trafiam na artykuł o koniach. Fragment:

Są rzeźnie wyspecjalizowane w zabijaniu koni. Na mięso sprzedaje się nawet rasowe konie ze znanych hodowli, po to, aby za dużo zwierząt nie trafiło do innych hodowli, bo to obniży w przyszłości ich cenę. Prawdziwy pogrom koni dokonuje się jesienią. Wiosną szkółki jeździeckie chętnie kupują młode konie, które po przyuczeniu pracują przy nauce jazdy. Jesienią, kiedy sezon się kończy, takie konie trafiają na rzeź, by przez zimę nie opłacać wysokich kosztów ich utrzymania. Wielu hodowców nie chce ich trzymać, skoro na wiosnę można kupić nowe – mówi Scarlett Szołgalis z fundacji Tara, zajmującej się opieką nad tymi zwierzętami.

Z tego samego artykułu dowiaduję się, że rynek koniny jest warty 175 milionów złotych rocznie. Konie eksportowane są przede wszystkim do Włoch.

I teraz dochodzimy do bardzo ciekawego pytania, na które każdy może odpowiedzieć sobie sam.

Jeśli nie skorzystałbym z koni i nie podjechał pod górę i jeśli nie zrobiłby tego nikt inny przez tydzień, dwa, trzy, albo przez pół roku? Co wówczas by się stało? Przypominam: 50 000 koni rocznie jest zabijanych, zabijane są nawet młode konie, byle tylko nie utrzymywać ich przez zimę, gdy nie mogą na siebie zarabiać (a wydawałoby się, że właściciele szkółek jeździeckich naprawdę mogą kochać swoje zwierzaki). Co więc by się stało z tymi końmi pociągowymi, które wciągają wozy pod górę? Wersja dla naiwniaków jest taka, że wesoło biegałyby po łąkach, a baca co wieczór gwizdem przywoływałby je do siebie, by je nakarmić i napoić. Ale wersja dla racjonalistów jest trochę inna: baca policzyłby, że kilogram konia sprzeda za trzy złote, przemnożyłby sobie to i uznał, że utrzymywanie konia nie ma najmniejszego sensu i lepiej jeździć taksówką.

Mówiąc krótko – te konie żyją tylko do momentu, kiedy mogą na siebie zapracować. W dniu, w którym przestaną zarabiać, przestaną też żyć. Zostaną zabite i baca przestanie ponosić koszty, a za konia dostanie 1000-1500 złotych. To jest właśnie problem osób, którym tak bardzo zależy na dobru tych zwierząt. Z miłości są w stanie je zabić. Jedna dziewczyna nawet mi napisała, że rzeź jest dla nich lepsza niż taka praca, ale nie mam pewności, czy to również zdanie koni. Podobnie jak nie mam pewności, czy z taką samą pewnością siebie owa niewiasta wypaliłaby, że nie ma co pytać rykszarzy z Piotrkowskiej, tylko należy ich wszystkich zabić, bo zapracowują się ponad miarę. Nie wspominam już o Szerpach w Himalajach.

Bronić interesu zwierząt trzeba z głową, analizując, jakie konsekwencje wywołają ruchy nieprzemyślane. Zamiast zabrać im pracę i życie, trzeba raczej dbać o to, by konie nie ciągnęły zbyt dużego obciążenia (ktoś mądry powinien to policzyć) i by odpoczywały tyle, ile potrzebują, by były dobrze odżywione. Może kiedyś uda się zainstalować jakiegoś rodzaju silniczki elektryczne, które pomogą koniowi wepchać wóz, dzięki czemu koń stanie się raczej ozdobą zaprzęgu, a nie siłą napędową (silniki elektryczne przy dorożkach widziałem w Dreźnie, ale ktoś mi wtedy powiedział, że póki co w górach nie zdają egzaminu). Przy czym nie mam wrażenia, by tam, gdzie tymi końmi jechałem – a wjeżdżałem na Kalatówki – jakoś specjalnie się one zmęczyły.

*

Jeśli ktoś uważa, że popełniłem straszną zbrodnię, to odpowiem, że przedawkował XXI wiek. Konie od zawsze pracują dla człowieka, tak jak od wieków kury dla człowieka składają jaja. A każde zwierzę pracujące dla człowieka ma lepiej niż zwierzę przez człowieka zabijane. Jeśli nie dogadamy się w tym temacie, to nie dogadamy się w żadnym, bo będę musiał was uznać za hipokrytów. Może bym wjechał czym innym, ale niczym innym nie można. A alternatywą dla pracującego konia jest martwy koń. Reszta to słodkie pierdzenie.

Nam, ludziom, sporo przez te tysiąclecia się udało, dzięki czemu nasze życie jest wygodniejsze. I przepraszam, ale nie jestem jednym z tych, który jest przeciw ścięciu jednego drzewa, blokującego wielką inwestycję, ponieważ zaczął się okres lęgowy ptaków (sytuacja z Warszawy), nie blokuję budowy autostrad, chociaż tylko debil mógłby uznać, że są one dla mieszkających tam zwierząt naturalne. I wolę pokazać dziecku lwa w ZOO niż na zdjęciu, mimo że ów lew pewnie wolałby nigdy do ZOO nie trafić. Tak, jestem wygodny. I pragmatyczny.

Jeśli chcecie zamordować konie w Tatrach, to sprawcie by nikt nie wjeżdżał wozami pod górę. Wtedy będziecie mogli z dumą sobie powiedzieć, że już się dzięki wam nie męczą. Że rozwiązaliście problem ostatecznie. Dziwi mnie tylko, że koń idący do rzezi wygląda na bardziej niespokojnego niż na górskim szlaku… Ale skąd on miałby wiedzieć, co jest dla niego lepsze?

*

Na koniec ciekawostka ze strony otwarteklatki.pl. O zwierzętach, które zjadacie, futrach, które nosicie, skórze, z której macie buty, paski czy tapicerki w samochodach raczej wszystko wiecie. A o wełnie?

Wełna to produkt odzwierzęcy, który jest powszechnie konsumowany i niestety bardzo rzadko kwestionowany. Jego produkcja wiąże się z ogromnym cierpieniem owiec, jakie niesie za sobą ich hodowla i wykorzystywanie. Włókna wełny zawierają w sobie długie i elastyczne białka, zwane keratyną. Zanim zaczęliśmy wykorzystywać owce, produkowały one wystarczająco dużo wełny stanowiącej doskonałą izolację ich ciał przed chłodem. Dziko żyjąca owca nie wymagała strzyżenia. Natomiast owce hodowane dzisiaj rozmnażane są selektywnie, aby skrzyżować gatunki produkujące więcej wełny niż naturalnie. Proceder selektywnego rozmnażania w rezultacie powoduje szereg chorób związanych z nadmierną ilością owłosienia, takich jak śmierć z przegrzania czy muszyca, która spowodowana jest zagnieżdżaniem się larw much w skórze, uszach, nosie czy w okolicy narządów płciowych i odbytu zwierzęcia. Strzyżenie owiec powoduje u nich niesamowity ból oraz liczne obrażenia. Pracownicy na siłę krępują owcę podczas strzyżenia, aby ściąć każde, najmniejsze nawet włókno z jej ciała, nie zwracając przy tym uwagi na stres czy rany, jakie jej zadają. W naszym przekonaniu, nikt nie powinien zmuszać tych zwierząt do produkowania szalików, swetrów, rękawiczek i płaszczy.

Kiedy ostatnio oburzaliście się na widok owieczki w Tatrach? He?

KRZYSZTOF STANOWSKI

Opublikowane 24.04.2019 19:19 przez

Krzysztof Stanowski

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 0
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
Powiadom o
Weszło
21.10.2020

Hansi Flick znów odpalił bawarski walec. Atletico bez szans z Bayernem

To, że Atletico specjalizuje się w zakładaniu rywalom kagańca, wie nawet wuja, który na Wigilii mówi, że Nawałka jak był taki był, ale wyniki miał. W tym sezonie Rojiblancos też stracili tylko jedną bramkę. Ale przyjeżdżają na Bayern i wyglądają jak chłopaki z 3A, którym 7B łaskawie pozwoliła ze sobą zagrać, bo młodsi przynieśli piłkę.  […]
21.10.2020
Weszło
21.10.2020

Mecz, który zdarzył się półtora roku za późno

To nie nie jest stetryczałe, zdziadziałe, zgorzkniałe gadanie, że kiedyś to były czasy, a teraz to nie ma czasów. No ale weźmy to na zdrowy rozum. Ten mecz powinien zdarzyć się półtora roku wcześniej. Mieliśmy sezon 2018/19. Ekscytujący, pełen młodocianej fantazji Ajax, jeszcze z De Jongiem, De Ligtem, Zieychem, van de Beekiem, pokonywał kolejne przeszkody […]
21.10.2020
Weszło
21.10.2020

Czwartek w Weszło.FM!

W czwartek o poranku w „Dwójce bez sternika” przywitają Was Wojciech Piela i Dariusz Urbanowicz. Głównym tematem audycji będzie oczywiście Liga Mistrzów i Liga Europy, a gościem będzie Adam Drygalski, który opowie o poznańskich skarbach miasta. Ponadto usłyszycie rozmowy z Żelisławem Żyżyńskim i Maciejem Szmigielskim. O 10 w audycji „Kierunek Tokio” wywiad ze świeżo upieczonym […]
21.10.2020
Weszło
21.10.2020

Dzieciarnia z Szachtara już ma miejsce w historii

Jeśli coś z epoki koronawirusowej ma piłce pozostać poza bliznami i wciąż otwartymi ranami, to właśnie wspomnienia z takich spotkań. W „normalnych” okolicznościach Szachtar nigdy by sobie na to nie pozwolił, nigdy nie wyszedłby na terenach Realu Madryt rezerwowym składem, nigdy nie dałby szansy od razu siedmiu młodocianym zawodnikom. Dziś zrobił to z konieczności, w […]
21.10.2020
Weszło
21.10.2020

Śląsku, jak nie chce ci się grać na wyjazdach, to powiedz

Znacie takich ludzi, którzy generalnie są spoko, można się z nimi spotkać, pogadać, ale zawsze nalegają, żeby spotkać się u nich w domu? A jak już mają gdzieś wyjść, ruszyć dupę, to niby się zgadzają, a tak naprawdę są naburmuszeni cały wieczór jakby robili wielką łaskę? Otóż tak jest ze Śląskiem Wrocław. Śląsku, jak ci […]
21.10.2020
Weszło
21.10.2020

Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie: gdzie jest dobra forma Arki?

Arkadiusz Kasperkiewicz ma sporo miejsca w środku pola, może zagrać w lewo, w prawo, do tyłu, do przodu, no pełen zestaw, jeśli jesteś poważnym piłkarzem. Kasperkiewicz podaje w aut. Ale nawet nie będziemy go specjalnie cisnąć, bo ta sytuacja jest bardzo przydatna. Pokazuje bowiem, w jakiej dyspozycji była w Arka w tym meczu i w […]
21.10.2020
Weszło
21.10.2020

„Jeśli Benfica zagra najsilniejszym składem, to strzeli trzy-cztery gole i wróci do siebie”

– Na miejscu Lecha szukałbym swoich szans przy stałych fragmentach gry. Portugalczycy mają problem z bronieniem się przy rzutach rożnych. W poprzednim sezonie stracili tak bodajże dwanaście bramek. Często słabsze zespoły w lidze nastawiały się właśnie na stałe fragmenty gry i zdarzało się, że Benfica gubiła tak punkty. Były nawet pomysły, by zespół bronił się […]
21.10.2020
Weszło
21.10.2020

Permanentna rewolucja trwa, a wyników brak. Fatalny początek Zagłębia Sosnowiec

Słowo „stabilizacja” przestało mieć jakikolwiek związek z Zagłębiem Sosnowiec, kiedy klub próbując ratować Ekstraklasę w sezonie 2018/2019, postanowił przejść przez zimowe okienko transferowe w awanturniczy sposób. Zaczęła się wtedy przy Ludowej permanentna rewolucja, której nie powstydziłby się Lew Trocki. Efekty: mizerne. I cóż, Zagłębie również źle weszło w ten sezon. ZNÓW REWOLUCJA Postanowiono na niesprawdzany […]
21.10.2020
Weszło
21.10.2020

Udany wtorek w bukmacherce – 75% trafionych typów!

Są takie dni, że wszyscy mówią mi, że jestem gościem – rapował kiedyś Eis i my chętnie „Najlepsze dni” sobie dziś odpalimy, bo mamy się czym chwalić. Nasze wtorkowe typy na Ligę Mistrzów co prawda nie sprawiły, że pakujemy manatki na Wyspy Zielonego Przylądka, ale agroturystyka na Mazurach też brzmi nieźle. Mówiąc krótko: 6/8 trafionych […]
21.10.2020
Weszło
21.10.2020

MELODROMA: Niebezpieczne związki Jorge Mendesa (część II)

W poniedziałek opublikowaliśmy pierwszą część opowieści, w której główną rolę odgrywa Jorge Mendes, menedżer Cristiano Ronaldo i agent, który trzęsie piłkarskim światem. Pora na jej drugą część, więc jeśli przegapiliście poprzedni odcinek, nadrabiajcie zaległości, a jeśli czekacie na kontynuację, to zapraszamy. Naprawdę warto.  *** Gestao de Carreiras de Profissionais Desportivos, S.A. czyli Gestifute narodziło się […]
21.10.2020
Francja
21.10.2020

Wojna o pieniądze z praw telewizyjnych we Francji. Szykuje się kryzys w Ligue 1?

Trwa naprawdę potężna awantura na szczytach francuskiego futbolu. Chińsko-hiszpańska platforma Mediapro, która wykupiła prawa do transmitowania większości meczów Ligue 1, wstrzymała zapłatę i postawiła kluby pod ścianą, żądając renegocjowania umowy. Na razie liga ratuje się kredytami, lecz długo w taki sposób nie pociągnie, bo i tak ledwie przetrwała przedwczesne zakończenie sezonu 2019/20. Jednak końca sporu […]
21.10.2020
Weszło
21.10.2020

Trzy osoby, od których może zależeć jesień Legii Warszawa

Czy ta jesień jest jeszcze do uratowania w wykonaniu Legii Warszawa? I tak, i nie. Pewnych rzeczy już naprawić się nie da, zostały utracone bezpowrotnie. To pieniądze z fazy grupowej europejskich pucharów. To jakaś część kwoty za Michała Karbownika, bo nie ma wątpliwości, że można było targować się ostrzej ze świadomością nadchodzących meczów na międzynarodowej […]
21.10.2020
Weszło
21.10.2020

Kto wskrzesi w sobie większy entuzjazm, czyli Liga Mistrzów dla głodnych sukcesu

Liga Mistrzów to nienażarta bestia. Grzeje zawsze. Niezależnie od okoliczności i codzienności.  Jeszcze w sierpniu kończyła się poprzednia edycja, wczoraj zaczęła się nowa, a teraz już rusza galopem na dobre. I dalej jara tak samo, bo to futbol na elitarnym poziomie, w którym ciągle coś się dzieje. Możemy tylko stawiać pytania: czy Real stać na […]
21.10.2020
Weszło
21.10.2020

Antonio Conte i Liga Mistrzów – czas na kolejne podejście

Plotki głoszą, że przed pierwszym meczem Ligi Mistrzów Antonio Conte przez tydzień pił tylko melisę. Wiadomo, że włoski trener ma ogromny problem z tymi rozgrywkami, a ich start będzie dla niego wymagający. Pierwszym rywalem „Nerazzurrich” będzie bowiem Borussia Moenchengladbach. Biorąc pod uwagę, że w grupie B grają także Real oraz Szachtar, każda wpadka może być […]
21.10.2020
Weszło
21.10.2020

Ajax skorzysta na problemach Liverpoolu?

Ajax Amsterdam kontra Liverpool. Mecz, który po samym przeczytaniu nazw drużyn robi wrażenie. Dziś jednak nie musi to być starcie gigantów. „The Reds” bez Virgila van Dijka, Ajax natomiast nie jest już tak mocny, jak wtedy, gdy dotarł do półfinału Ligi Mistrzów. Mimo wszystko jednak spojrzymy na to spotkanie przychylnym okiem i obstawimy go w […]
21.10.2020
Weszło
21.10.2020

„Człowieku, teraz się z koła środkowego nie wychodzi”. Paweł Kryszałowicz wrócił na boisko

Byli piłkarze kopiący amatorsko w niższych ligach nie są niczym zaskakującym, zdarza się to przecież i reprezentantom Polski. Powrotu na boisko 33-krotnego reprezentanta Polski Pawła Kryszałowicza spodziewać się było jednak trudniej. Były napastnik Amiki Wronki ma 46 lat, w piłkę skończył grać przed dekadą, a niedawno zmagał się przecież z ciężką chorobą. Ale wrócił na […]
21.10.2020
Blogi i felietony
21.10.2020

Jak co środę… JAKUB OLKIEWICZ

Nie chcę zapeszać, ale wszystko wskazuje na to, że właśnie dołączyłem do grona ozdrowieńców. Jutro kończy się moja kwarantanna związana z koronawirusem, po kaszlu, gorączce, utracie smaku i węchu, pozytywnym teście i znowu kaszlu nie ma już właściwie śladu. Jednocześnie kończy się kwarantanna mojej żony i obu synów, którzy również przeszli przez zakażenie – między […]
21.10.2020
Weszło
21.10.2020

Raków uzgodnił z piłkarzami premie za mistrzostwo Polski

– Kilka dni temu rozmawialiśmy z prezesem Rakowa Wojciechem Cyganem i zapytaliśmy go, czy w regulaminie premii zawodników i trenerów jego klubu jest bonus za zdobycie mistrzostwa Polski. Okazuje się, że taki zapis istnieje.– Mamy coś takiego, ale uspokoję wszystkich – my nie zwariowaliśmy, po prostu przed każdym sezonem określamy regulamin premii tak, żeby być […]
21.10.2020