Reklama

Molestowanie w I lidze kobiet? Szokujące wyznania piłkarek Kotwicy Kórnik

redakcja

Autor:redakcja

24 stycznia 2019, 21:14 • 5 min czytania 0 komentarzy

Gdy Adę Hegerberg, najlepszą piłkarkę świata, na gali Złotej Piłki prowadzący zapytał o to, czy potrafi twerkować, wówczas mówił o tym cały świat. Ale co, gdy trener I-ligowego zespołu kobiet składa zawodniczkom dwuznaczne propozycje, dotyka w miejsca intymne i nalega na wchodzenie w kontakt fizyczny? Wyznania zawodniczek Kotwicy Kórnik budzą szok domniemanym zachowaniem trenera, który – ich zdaniem – miał się tego dopuścić.

Molestowanie w I lidze kobiet? Szokujące wyznania piłkarek Kotwicy Kórnik

Miałam dwanaście lat, byłyśmy po turnieju, na którym poszło nam słabo i byłyśmy zmęczone. Zapytałam trenera czy podwiezie mnie i koleżankę do domu. Po pewnym czasie ona wysiadła, a wówczas trener położył rękę na mojej nodze i pytał „dlaczego jesteś smutna? Chcesz się przytulić?”. Odpowiadałam, że po prostu jestem zmęczona i że nie chcę. A on dalej dopytywał, czy chce się przytulić. Nalegał na to.

Wracaliśmy autem i wszystkie miejsca były zajęte. Musiałam usiąść trenerowi na kolanach, tak wyszło. Wszyscy byli w stanie upojenia alkoholowego. W pewnym momencie trener zaczął mnie dotykać w miejsca intymne. Ja zamarłam. Dopiero gdy zwolniło się miejsce obok, to szybko się przesiadłam. Po czasie jedna z koleżanek powiedziała, że boi się chodzić sama do kantorka, bo trener ją zaczepiał. Inne dziewczyny też o tym mówiły.

Trener pisał do mnie „twój język mnie podpuszcza, przyślij foty swojego języka, pokaż go z bliska, zachowam go dla siebie, chcesz żebym ci go ugryzł”.

To fragmenty relacji zawodniczek Kotwicy Kórnik, które wyemitowało w środę studenckie Radio Afera. Tych skandalicznych zachowań miał dopuszczać się Łukasz Jankowiak, były trener drużyny, a obecnie członek zarządu Kotwicy.

Reklama

Według zawodniczek Jankowiak miał się dopuszczać niewybrednych tekstów i nagannych czynów już od lat, a molestowanie dotyczyło nie tylko zawodniczek pierwszej drużyny, ale i piłkarek niepełnoletnich. Według naszej wiedzy zawodniczki początkowo nie chciały mówić o tych sprawach, natomiast sprawa wyszła podczas konsultacji z prawnikami. Piłkarki Kotwicy zgłosiły się bowiem do radców prawnych o pomoc w sprawie rozwiązania drużyny, do której doszło na początku tego roku. O decyzji zarządu dowiedziały się dopiero ze strony internetowej klubu. Z dnia na dzień zespół został wycofany z rozgrywek.

W trakcie rozmów z prawnikami niektóre z piłkarek opowiedziały o tym, jak ich były trener miał się wobec nich zachowywać. – Klub Kotwica Kórnik nie zasługuje, by być reprezentowanym przez osoby dyskryminujące zawodniczki. Przez osobę, która, podejmując pracę trenerską, traktuje swoje podopieczne (również młodzież) jako kandydatki do romansów, nachalnie próbując nawiązać zdecydowanie niesportową zażyłość (absurdalne jest to, że ten człowiek był i ciągle jest w zarządzie…). Drogi trenerze, myślę, że powinieneś się cieszyć, że do tej pory Twój przypadek jeszcze nie wylądował w sądzie, ale wszystko jest możliwe. Jestem przekonana, że prędzej czy później to nastąpi i w końcu zostaną wyciągnięte odpowiednie konsekwencje. W obecnych czasach NIE MA ZGODY NA TAKIE ZACHOWANIA. O pewnych rzeczach trzeba mówić głośno, aby, po pierwsze, osoby szukające pomocy, znalazły ją i odważyły się mówić i, po drugie, aby zapobiegać – pisze jedna z zawodniczek na facebookowym profilu sekcji kobiecej Kotwicy (pisownia oryginalna).

Próbowaliśmy skontaktować się z osobami z zarządu Kotwicy, ale udało nam się porozmawiać jedynie z Michałem Zgardą, koordynatorem ds. drużyny kobiecej i członkiem zarządu. – Wiem tyle, ile przeczytałem w mediach. Nic mi o tej sprawie nie wiadomo. Nie docierały wcześniej do mnie sygnały o takich zachowaniach – wyjaśnił.

Zarząd Kotwicy wystosował już oświadczenie po publikacji materiału przez Radio Afera, w którym ubolewa, że o zarzutach pod adresem byłego trenera i obecnego członka zarządu dowiaduje się z mediów:

 Jesteśmy zaskoczeni i zażenowani informacjami przytoczonymi przez jedną z zawodniczek odnośnie traktowania ich przez trenera jako kandydatek do romansów. Boli fakt, że o całej sprawie dowiedzieliśmy się z mediów społecznościowych, ponieważ do tego czasu żadna z zawodniczek trenujących w naszym klubie nie zasygnalizowała, żeby trener pierwszej drużyny posuwał się do praktyk zarzucanych mu w mediach społecznościowych. Zastanawia fakt, że takie zarzuty pojawiły się dopiero, gdy zarząd podjął decyzję o wycofaniu pierwszej drużyny z rozgrywek. Oczywiście, sprzeciwiamy się takim praktykom, natomiast nie posiadamy żadnych dowodów na to, że miały miejsce w naszym klubie. Skoro zawodniczki posiadają dowody świadczące o rzekomej przemocy seksualnej, powinny skierować tę sprawę do odpowiednich instytucji.

To oburzające. Sugerują, że nagle się obudziłyśmy i próbujemy odwracać kota ogonem tylko dlatego, że wycofali drużynę z ligi. Kompletnie ignorują fakt, że część dziewczyn bał się, że gdy wyciągną na jaw sprawę molestowania, to zespół przestanie istnieć. To oświadczenie jest śmieszne. Chcą chronić swoje stołki, a molestowanie bagatelizują i spychają winę na nas – mówi nam jedna z piłkarek, która chce zachować anonimowość.

Reklama

Pewnie też z dystansem podchodzilibyśmy do tych wyznań piłkarek Kotwicy gdyby nie fakt, że pięć z nich złożyło już do prokuratury zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa. Pamiętamy o zasadzie domniemania niewinności, dlatego też nie osądzamy z miejsca trenera Jankowiaka, natomiast poważnie zdziwilibyśmy się, gdyby piłkarki strzelały ślepakami w medialnej sprawie o molestowanie. Teraz w ich gestii leży dostarczenie prokuratorom dowodów na to, czego miał wobec nich dopuszczać się trener. Według naszej wiedzy zawodniczki Kotwicy mają zachowane m.in. wiadomości tekstowe wysyłane im przez Jankowiaka, które mogą być dowodem w sprawie.

Wyznania piłkarek Kotwicy mogą być sygnałem dla piłkarek innych klubów, które w przeszłości lub obecnie doświadczały podobnych zachowań ze strony trenerów lub działaczy. Zresztą nieprzypadkowo jedno z oświadczeń zawodniczek jest oznaczone hasztagiem #MeToo. Przemoc na tle seksualnym w sporcie to wciąż niestety temat tabu, a najlepiej pokazuje to przykład z Kórnika. Piłkarki milczały przez kilka lat, bo – jak same przyznają – bały się o swoją piłkarską przyszłość i nie wiedziały o skali problemu. Niestety struktura piłkarskiej szatni jest oparta na wyraźniej hierarchii i porządku, a to utrudnia przełamanie ofiarom blokady psychologicznej i zgłoszenie nadużyć odpowiednim organom.

Najnowsze

Komentarze

0 komentarzy

Loading...