Strzał w dychę – wielki pojedynek Jevticia i Radovicia wśród skrzydłowych

redakcja

Autor:redakcja

22 czerwca 2017, 16:25 • 3 min czytania

Reklama
Strzał w dychę – wielki pojedynek Jevticia i Radovicia wśród skrzydłowych

Stworzenie poniższego rankingu przede wszystkim wiązało się z odpowiedzią na jedno kluczowe pytanie – Jevtić czy Radović. Pierwszy rozegrał kapitalny sezon, ale też jego popisy na niewiele się Lechowi zdały. Drugi najjaśniej błyszczał jesienią, gdzie notował rewelacyjne liczby zarówno w ekstraklasie, jak i Lidze Mistrzów. Wiosną jednak zdecydowanie obniżył loty, ale też grał z kontuzją i nie na swojej pozycji. A mimo to pomógł Legii obronić mistrzostwo Polski.

Każdy z nich ma swoje argumenty i każdy znajdzie swoich zwolenników. My postanowiliśmy postawić jednak na regularność oraz docenić tendencję. Wiosną to Jevtić był na krzywej wznoszącej, a Radović przeciwnie, w głównej mierze był zajęty męczeniem buły. Bo gdybyśmy mieli napisać, z czego naprawdę zapamiętamy ostatnią rundę legionisty, to wahalibyśmy się pomiędzy żenującą symulką po starciu z Gonzalezem, rzutem karnym wykonanym w meczu z Pogonią i faulami bez piłki, jakich dopuścił się w kilku innych spotkaniach. Cztery gole i jedna asysta na wiosnę to bilans, z jakiego Serb z pewnością nie będzie dumny, tak jak i ze swojej gry. Doceniamy fakt, że był kapitanem drużyny, która sięgnęła po tytuł, ale w bezpośrednim starciu z Jevticiem jednak przegrywa.

Lechita był bowiem najlepszym potwierdzeniem faktu, że – pomimo braku trofeów – Nenad Bjelica wykonał w Poznaniu kawał dobrej roboty. Widać ją między innymi po liczbie piłkarzy, których doprowadził do używalności, a flagową przemianę pod jego okiem przeszedł właśnie Jevtić. Tak jak Kolejorz ostatecznie nie dojechał do mistrzostwa, tak Szwajcar z całą pewnością osiągnął swoją formę z mistrzowskiego sezonu, a nawet ją przebił. Strzelił osiem goli, siedem kolejnych wypracował, a przy trzech następnych popisał się kluczowym podaniem. Był zdecydowanie najgroźniejszym orężem ofensywy Lecha i udowodnił, że czeka go jeszcze naprawdę ciekawa przyszłość.

Trzecie miejsce na podium zajął Adam Gyursco, który w mającej swoje problemy Pogoni wykręcił naprawdę fajny wynik w klasyfikacji kanadyjskiej – 5 goli i 10 asyst. A to pozwoliło mu wyprzedzić Guilherme, który – oprócz pozytywnego finału całego sezonu – nabił sobie punkty także występami w Lidze Mistrzów. Natomiast dopiero na piątym miejscu witamy pierwszego Polaka w zestawieniu, czyli Sławomira Peszkę. Liczby lechista miał dosyć przyzwoite (3 gole, 8 asyst, 4 KP), zwłaszcza jeśli dodamy tu fakt, że rozegrał stosunkowo niewiele minut. No ale właśnie, wiosną grał mało między innymi dlatego, że w najważniejszych meczach puszczały mu nerwy i notował przedwczesny zjazd do bazy. Gdyby umiał lepiej się kontrolować, byłby tu pewnie znacznie wyżej.

Reklama

Drugą piątkę rozpoczyna dwóch wiślaków, czyli Patryk Małecki oraz Rafał Boguski, który zanotował najlepsze liczby w całej swojej karierze (12 goli!). Za nimi przeżywający drugą młodość Jacek Kiełb, który pociągnął Koronę do piątego miejsca w tabeli. A klasyfikację zamykają dwaj przedstawiciele grupy spadkowej, czyli Badia i Bonin. Mimo że ich drużyny zanotowały sezon znacznie poniżej oczekiwań, obaj skrzydłowi indywidualnie wypadli bardzo przyzwoicie, przez co wyrzucili z rankingu takich graczy, jak Flavio, Frankowski, Makuszewski czy Pich. Całe zestawienie prezentuje się następująco:

ranked1

Najnowsze

Ekstraklasa

Ekstraklasa

Nudna i słaba Ekstraklasa? Ten sezon to emocje, ale też jakość [KOMENTARZ]

Jakub Radomski
33
Nudna i słaba Ekstraklasa? Ten sezon to emocje, ale też jakość [KOMENTARZ]