Chrissie Wellington nie jest wyjątkowa dlatego, że została profesjonalną sportsmenką mając 30 lat, chociaż oczywiście to rzecz niespotykana. Chrissie Wellintgon jest absolutnie niezwykła, ponieważ mimo że zaczęła zawodową karierę tak późno, to wywalczyła… cztery złote medale mistrzostw świata w triathlonie. Na dystansie Ironman ANI RAZU nie dała się pokonać żadnej kobiecie.

To najtwardsza kobieta w historii sportu? Poznajcie Chrissie Wellington

2011 rok, Kona. Najważniejsze dla każdego triathlonisty zawody, czyli MŚ, które co roku są organizowane na urokliwych Hawajach. Brytyjka byłaby ich zdecydowaną faworytką gdyby nie jeden drobny fakt: staje do wyścigu w naprawdę kiepskim stanie. Jedenaście dni wcześniej wywróciła się na rowerze, w efekcie czego rozwaliła nogę i biodro. Naciągnęła również mięsień piersiowy, co bardzo mocno przeszkadzało jej w pływaniu. W tej sytuacji wydawało się, że Chrissie po raz pierwszy w karierze może przegrać na długim dystansie (3,9 km pływania – 180 roweru – 42,195 biegu) z inną zawodniczką.

I rzeczywiście: w pierwszych dwóch konkurencjach Wellington spisała się poniżej swoich wielkich możliwości. Przed ostatnim etapem wyścigu, maratonem, miała… 22 minuty straty do liderki. I co? I mimo to została, po raz kolejny, najlepszą zawodniczką globu! To był jej ostatni profesjonalny start na dystansie Ironman. Uznała, że nie ma sensu więcej się ścigać, bo właśnie odniosła najcenniejsze zwycięstwo w karierze. Pokonała bowiem nie tylko dziesiątki rywalek, ale – przede wszystkim – olbrzymi ból, który towarzyszył jej przez znaczną część długiej i trudnej (upał, porywisty wiatr) trasy.

To był dla Chrissie występ numer 13. na dystansie IM, jak widać ta liczba nie zawsze musi być pechowa. W poprzednich dwunastu Wellington trzykrotnie wygrywała na Kona, kilka razy biła też rekord świata, podczas bardzo szybkich niemieckich zawodów w Roth. Gdy dokonała tego po raz ostatni, zameldowała się na mecie z niesamowitym czasem 8:18:13, co dało jej… piąte miejsce w klasyfikacji generalnej imprezy bez podziału na płeć. W samym maratonie osiągnęła zaś drugi wynik (2:44:35)! Te liczny pokazują, że mamy do czynienia z prawdziwym fenomenem, zdaniem niejednego triathlonowego eksperta z najlepszą zawodniczką w historii tej dyscypliny.

Tak naprawdę Wellington za czasów swojej kariery odniosła tylko jedną poważną porażkę. Nie przegrała jednak z żadną rywalką, a ze zdrowiem. W 2010 roku musiała wycofać się ze startu na Kona, ponieważ była chora. Początkowo wydawało jej się, że to tylko mocniejsze przeziębienie, okazało się jednak, iż sprawa była dużo poważniejsza. W swojej książce „Bez ograniczeń” opisuje ją tak: „Po powrocie do Boulder znałam już wyniki badań krwi – okazało się, że dopadła mnie zabójcza mieszanka anginy, zapalenia płuc i choroby wirusowej zwanej gorączką Zachodniego Nilu”. Przyznacie, że z czymś takim raczej ciężko było brać udział w imprezie, która liczy około 226 km…

W drugim akapicie tego tekstu wspomniałem o rowerowej kraksie Chrissie. Warto napisać w jakich okolicznościach do niej doszło, bo pewnie wielu z was wyobraża sobie, że musiało solidnie padać, wiać, a kto wie, może na trasie pojawił się jeszcze jakiś kataklizm. Otóż nie. Wellington wywaliła się na swojej kolarzówce w zupełnie niegroźnej sytuacji, wchodząc w zakręt, który wcześniej pokonywała bezproblemowo setki razy w życiu. Tym razem się nie udało, bo złapała gumę i już, nieszczęście gotowe.

W jej przypadku takie historie nie są niczym niezwykłym: podczas lektury „Bez ograniczeń” człowiek cały czas czyta o wpadkach Brytyjki i myśli sobie wtedy „kurde, jak to możliwe, że taka mistrzyni jest aż tak pierdołowata?” Chrissie wspomina o nich z rozbawieniem: „Mówią na mnie Muppet. I to ze wszystkich powodów, jakich możesz się domyślać. Zawsze miałam skłonności do wypadków i luki w zdrowym rozsądku. Jako dziecko uwielbiałam sport, ale nie przejawiałam żadnych szczególnych talentów”.

Faktycznie, z książki można się dowiedzieć, że młoda Chrissie bawiła się w pływanie i owszem, była całkiem niezła, ale trudno nazwać ją zawodniczką, która rokowała na zrobienie kariery chociażby na poziomie krajowym, o światowym nie wspominając. Zresztą dla Wellington latami ważniejsza od sportu była nauka. Przyszła triathlonowa mistrzyni była szóstkową uczennicą w każdej szkole do której chodziła. Po studiach uznała, że zostanie wybitną prawniczką. Jej marzenie nie do końca się spełniło: imała się różnych prac, była m.in. urzędniczką państwową w Ministerstwie Środowiska, Żywności oraz Spraw Wsi. „Trafiłam do zespołu koordynującego działania rządu brytyjskiego na rzecz przygotowań do Światowego Szczytu Zrównoważonego Rozwoju. (…) Pokochałam tę pracę. Była to posada na wysokim szczeblu, wymagająca zaufania i odpowiedzialności, w dodatku w dziedzinie, która mnie pasjonowała. (…) Poznałam Tony’ego Blaira, który zaskoczył mnie charyzmatyczną postawą oraz opalenizną. Było to jeszcze przed wojną w Zatoce Perskiej, więc nie miałam nic przeciwko wspólnemu zdjęciu”.

To właśnie za czasów pracy w ministerstwie rozkochana w bieganiu Wellington wzięła udział w pierwszym maratonie. Osiągnęła w nim zaskakująco dobry czas, mianowicie 3:08. Jak na kobietę-amatorkę to był świetny wynik. Niedługo potem znajomi z Birmingham zarazili ją pasją do triathlonu, tyle że Chrissie za bardzo nie miała go jak uprawiać. Powód? Jako miłośniczka podróży i poznawania nowych kultur, a także osoba, która kocha pomagać innym, Brytyjka wzięła bezpłatny urlop i pojechała na długie miesiące… do Nepalu.

„Gdy dotarłam na miejsce, kraj był w epicentrum wojny domowej. (…) Niszczono posterunki policji, baraki wojskowe i miejscową infrastrukturę. Wymuszano haracze od turystów. Bez przerwy wybuchały strajki i protesty (…)”. W takich warunkach raczej ciężko zajmować się triathlonem na poważnie, prawda? Chociaż trzeba przyznać, że Nepal pomógł Chrissie rozwinąć się rowerowo – wybierała się tam regularnie na długie wycieczki na wysokości kilku tysięcy metrów nad poziomem morza, co zapewne miało wpływ na poprawę kondycji przyszłej mistrzyni.

Swoim ukochanym sportem zajęła się jednak dopiero w 2006 roku, po powrocie do Wielkiej Brytanii. W tak zwanym międzyczasie zdążyła jeszcze wpaść m.in. do Marahau w Nowej Zelandii, gdzie jej znajomi wzięli ślub na plaży. Po tym wydarzeniu Wellington postanowiła wziąć udział w uwielbianym w tamtych rejonach wyścigu Coast to Coast, w którym są trzy etapy: biegowy, kolarski oraz… kajakowy. Mimo że przed startem Wellington nie za bardzo potrafiła pływać kajakiem, przez kilkanaście dni zdołała opanować podstawy i ostatecznie zajęła drugie miejsce pośród kobiet! Cytat z książki: „Moje sportowe wyczyny zaczęły mnie samą zadziwiać”.

Jeszcze bardziej niezwykłym wynikiem było wygranie mistrzostw świata amatorów w triathlonie na dystansie olimpijskim w Szwajcarii. Wellington jechała tam z nadzieję zajęcia pierwszego miejsca w swojej kategorii wiekowej, nie spodziewała się jednak, że zdystansuje absolutnie wszystkie kobiety: druga zawodniczka miała do niej cztery minuty straty, co tak krótkim odcinku (1,5 – 40 – 10) jest przepaścią. To właśnie po tym sukcesie w głowie Brytyjki pojawiła się myśl, że mogłaby być zawodowcem. Znajomi poradzili jej, żeby pojechała do niejakiego Bretta Suttona, który najlepiej może ocenić, czy nadaje się do profesjonalnego uprawiania sportu. To kontrowersyjny facet: surowy, małomówny, żyjący w swoim świecie. Poza tym przed laty przespał się z jedną ze swoich podopiecznych, która dodatkowo była nieletnia, więc wiele osób go nie znosi. Z drugiej strony: gość wychował wielu mistrzów, możliwe, że to najlepszy trener w historii triathlonu.

To właśnie pod jego skrzydłami Wellington niesamowicie poszła do przodu. W efekcie już po kilkunastu miesiącach współpracy nieznana większości kibiców i dziennikarzy zawodniczka sięgnęła na Hawajach po mistrzostwo świata. A potem napisała piękną – choć krótką jak na mistrzynie dystansu Ironman – historię…

KAMIL GAPIŃSKI

Weszło
07.08.2022

Rotacja się nie sprawdziła. Górnik pokonał Raków

Wicemistrzowie Polski przegrali w Zabrzu pierwszy raz w oficjalnym meczu od 14 maja. Górnik strzelił gola po rzucie rożnym, którego nie powinno być, bo piłka przed wyjściem na boisko dotknęła Mateusza Cholewiaka. Bramkę po tym kornerze zdobył Aleksander Paluszek. To było jedyne trafienie w tym spotkaniu. Raków zagrał słabo. Trener częstochowian, Marek Papszun dokonał siedmiu zmian w stosunku do czwartkowego meczu III rundy eliminacji Ligi Konferencji ze Spartakiem Tranawa (2:0). […]
07.08.2022
Suche Info
07.08.2022

Olympique Marsylia wygrywa 4:1, Milik bez gola

Mimo fatalnej atmosfery wokół klubu i wygwizdania trenera Igora Tudora przez kibiców przed pierwszym gwizdkiem, Olympique Marsylia od zwycięstwa rozpoczął zmagania w Ligue 1. W wyjściowej jedenastce OM znalazł się Arkadiusz Milik. Marsylia w ogniu. Wewnętrzne konflikty rozsadzą zespół? Marsylczycy pokonali 4:1 Stade Reims. W 13. minucie spotkania samobójcze trafienie zanotował Wout Faes, później spektakularną akcją bramkową popisał się wypożyczony z Arsenalu Nuno Tavares, a po przerwie […]
07.08.2022
Suche Info
07.08.2022

Robert Lewandowski MVP meczu o Puchar Gampera

Robert Lewandowski przywitał się ze Spotify Camp Nou bramką, dwiema asystami i asystą drugiego stopnia. W nagrodę wybrano go najlepszym zawodnikiem spotkania o Puchar Gampera. FC Barcelona bez większych problemów pokonała meksykańskie UNAM Pumas 6:0. Na listę strzelców, poza Polakiem, wpisali się Pedri, Ousmane Dembele, Pierre-Emerick Aubameyang oraz Frenkie de Jong. Po meczu Sergio Busquets odebrał trofeum, które było stawką ostatniego meczu towarzyskiego Barcy przed startem […]
07.08.2022
La Liga
07.08.2022

Pumas, graliście w to kiedyś? Barcelona wygrywa, show Lewandowskiego

Włoskie kluby w okresie przygotowawczym lubią sobie pyknąć sparing z ósmoligowcem dla przećwiczenia taktyki. FC Barcelona poszła szerzej – zaprosiła taką ekipę na ostatni mecz przed ligą, oficjalny Puchar Gampera. To znaczy może zaprosiła kogoś innego, bo w sumie miała to być jedna z najlepszych ekip w Meksyku, a przyjechała banda kaktusów. – Będąc Robertem Lewandowskim, nie możesz strzelać z „dwunastką” na plecach. Jestem pewien, że teraz, gdy ma „dziewiątkę”, strzeli bramkę na Camp […]
07.08.2022
Weszło
07.08.2022

LIGA MINUS 4 – LIVE OD 22:00

Liga Minus po małej przerwie, zapraszamy! LIVE od 22:00.
07.08.2022
Suche Info
07.08.2022

Stokowiec: „Mam niedosyt po tym meczu, straciliśmy bramkę na własne życzenie”

Zagłębie Lubin podzieliło się dziś punktami z Lechem Poznań. Wynik 1:1 w starciu z mistrzami Polski nie usatysfakcjonował jednak trenera gospodarzy, Piotra Stokowca, który dał wyraz swemu lekkiemu rozczarowaniu podczas konferencji prasowej. – Może zacznę od tego, że mam niedosyt po tym meczu, bo dobrze graliśmy i stwarzaliśmy sytuacje – powiedział szkoleniowiec „Miedziowych”, cytowany przez klubowy portal. – Chcieliśmy podejść wysoko, zagrać agresywnie. W drugiej połowie też […]
07.08.2022
Weszło fit
03.12.2020

Piątek w Weszło.FM!

Jutro w Dwójce bez sternika przywitają was Dariusz Urbanowicz i Michał Łopaciński. Temat poranka zdominuje mecz Lecha Poznań w Lidze Europy, ale nie zabraknie ciekawostek z innych sportów, horoskopów i suchych żartów. Panowie będą z wami do 10! O 10 spotkanie z Kamilem Kanią w Magazynie Ligi Mistrzów, a godzinę później na naszej antenie pojawi się duet Adam Romer i Artur Rolak w Tenis Klubie. O 12 Paweł Paczul zabierze nas na Pomorze. W Trójmiasto […]
03.12.2020

Hejt Park – LIVE OD 21! Michał Pol i Edward Durda odpowiadają na telefony

24.03.2020
Weszło fit
01.09.2018

Gdyby można było biegać w kosmosie, pewnie bym się zapisał

Aresztowanie przez żołnierzy Kim Dzong Una, bieg na Antarktydzie, przed którym omal nie zgubił całego bagażu ze sprzętem, afrykańska bieda, czekanie trzy lata w kolejce na wymarzony start – Zenon Liberna, który zdobył Diamentową Koronę Świata przebiegając maratony na wszystkich kontynentach, spokojnie mógłby napisać niezłą książkę przygodową. Ale ten dziarski 59-latek pewnie tego nie zrobi, bo nie będzie miał na to czasu. W głowie ma już bowiem kolejny szalony plan – chce biegać w tylu […]
01.09.2018
Weszło fit
04.05.2018

Absolutna dominacja. Kenia i spółka opanowały biegi na długim dystansie

Przed kilkoma dniami w Nowym Jorku biegacze rywalizowali na dystansie 10 kilometrów. Jedna z wielu takich imprez, nie jest to nic niezwykłego. Ale już osoba zwycięzcy – jak najbardziej niezwykłą była. Rhonex Kipruto, osiemnastoletni Kenijczyk, dopiero drugi raz biegał poza granicami swojego kraju. Skończyło się nie tylko wygraną, ale i najlepszym czasem, jaki ktokolwiek kiedykolwiek wykręcił na terenie USA! To kolejna młoda gwiazda biegów, mogąca dołożyć swoją cegiełkę […]
04.05.2018
Weszło fit
23.04.2018

Świat biegów w szoku. Amatorka podbiła Boston


122. Maraton Bostoński miał w tym roku niecodzienny przebieg. W kategorii kobiet po raz pierwszy od 33 lat wygrała reprezentantka USA – co już można uznać za dużą niespodziankę. Prawdziwą sensacją było jednak to, że druga na mecie zameldowała się Sarah Sellers, która w oficjalnym maratonie brała udział… dopiero drugi raz w życiu. Mało tego – jeszcze kilka lat temu słyszała od lekarzy, że z powodów zdrowotnych może zapomnieć […]
23.04.2018
Weszło fit
24.01.2018

Jestem jak żołnierz – chcę jak najlepiej wykonać powierzone mi zadanie

Dlaczego zawsze podczas swoich startów zaczyna w pewnym momencie płakać? Czy przejdzie kiedyś na zawodowstwo? W czyim towarzystwie może jeść słodycze bez obawy, że utyje? Dlaczego nalewa do kieliszka od wina… sok z buraka? Co zamiast pierścionka dostała podczas oświadczyn? Jak w rowerowym sklepie reagują na klientkę z czwórką dzieci? Zapraszamy do lektury rozmowy z Anią Lechowicz, czyli panią weterynarz, która ma ambicje (i predyspozycje), by zostać czołową triathlonistką świata. Uznano cię za odkrycie polskiego triathlonu 2017 […]
24.01.2018
Liczba komentarzy: 2
Subscribe
Powiadom o
guest
2 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Morderca z glebi lasu
Morderca z glebi lasu(@morderca-z-glebi-lasu)
5 lat temu

Jakby co, to maraton ma 42,195 a nie 42,095

MattFedd
MattFedd(@mattfedd)
5 lat temu

W głębokim poważaniu mamy Twoje wpisy.