Sobiech znów zniknął z radarów. Ale tym razem nie przez kontuzje

redakcja

Autor:redakcja

09 kwietnia 2017, 15:20 • 3 min czytania

Sobiech znów zniknął z radarów. Ale tym razem nie przez kontuzje

Jakkolwiek absurdalnie to zabrzmi, przyzwyczailiśmy się do tego, że polscy piłkarze często nie radzą sobie na zapleczu Bundesligi. Nawet ci, którzy znajdują się na poziomie – nazwijmy to – okołoreprezentacyjnym, miewają tam problemy i to nie tyle z byciem gwiazdami, co z regularną grą. Jednak gdybyście przed startem tego sezonu lub na jego początku zapytali nas, który z naszych takich zmartwień mieć nie powinien, odpowiedzielibyśmy chyba, że spadkowicz z Bundesligi, Artur Sobiech. Tym bardziej jesteśmy zdziwieni tym, co się teraz dzieje. 

Reklama

Najpierw krótkie przypomnienie, jak to wtedy wyglądało:

– Sobiech był  świeżo po swoim najlepszym sezonie na poziomie Bundesligi (7 goli w 25 meczach, na rozkładzie m.in. Borussia, Bayern i Schalke),
– świetnie wyglądał w trakcie letnich przygotowań (8 goli w sparingach),
– zdarzyło się mu się zakładać opaskę kapitana Hannoveru,
– na inaugurację ligi strzelił dwa gole Kaiserslautern,
– i był nawet wymieniany w gronie najpoważniejszych kandydatów do korony króla strzelców ligi.

Reklama

Cóż, patrzymy na czołówkę wspomnianej klasyfikacji. Simon Terodde ze Stuttgartu sieknął już 17 goli, dwa mniej ma Stefan Kutschke z Dynama Drezno, o trzy trafienia przegrywa z nim Guido Burgstaller z Norymbergi i w końcu jest – piłkarz Hannoveru. Ale nie Sobiech, a Martin Harnik, strzelec również 14 goli. A Polak jest gdzieś daleko, daleko w tyle, bo dwa trafienia z ligowej inauguracji ciągle pozostają jedynymi, które zaliczył na zapleczu Bundesligi.

Przykra sprawa – Hannover rywalizuje o pierwsze miejsce ze Stuttgartem, Unionem i Eintrachtem Brunszwik, a Polak dorzucił się do tego tylko 2 golami i asystą w 17 meczach. Jednak to tak naprawdę dopiero początek złych informacji. Są jeszcze przynajmniej dwie.

Pierwsza: ostatnio Sobiech gra bardzo mało. O ile zawsze miał problem z kontuzjami, o tyle teraz z jego zdrowiem jest w miarę w porządku. Późną jesienią miał problem z kolanem, opuścił cztery mecze, ale poza tym ciągle jest do dyspozycji trenera. Ale zarówno Daniel Stendel, jak i pracujący od niedawna Andre Breitenreiter ostatnio byli tym średnio zainteresowani.

sobiech

Występy Sobiecha w 2017 roku, transfermarkt.pl

Druga: raczej ciężko zakładać, że trenerzy go nie lubią, jest przez nich źle oceniany. Już sam bilans bramkowy mówi wiele na temat tego, czy Sobiech zasłużył na lepsze traktowanie, ale z ciekawości zajrzeliśmy jeszcze do „Kickera”. Według not wystawianych przez dziennikarzy tego szanowanego tytułu nasz rodak… jest ZDECYDOWANIE NAJGORSZYM PIŁKARZEM HANNOVERU W TYM SEZONIE. Ze średnią not 4,12 zajmuje 22. miejsce w swojej drużynie. Bezpośrednio przed nim jest Fynn Arkenberg, który zaliczył w tym sezonie tylko jeden występ i został oceniony na 4,00. Do ludzi, którzy grają w miarę regularnie, Sobiech traci więcej – trzeci od końca w tej klasyfikacji Iver Fossum ma już notę 3,90. Były gracz Ruchu i Polonii jest zarazem najgorzej ocenianym Polakiem. A w zestawieniu najgorszych piłkarzy całej ligi nie ma go teraz tylko dlatego, że był minimalnie za rzadko oceniany („Kicker” uwzględnia tych, którzy złapali 50% z możliwych do zdobycia not).

Nie tak to miało wyglądać, nie tak. Chyba trzeba będzie się w końcu zastanowić nad zmianą otoczenia. Jakieś pozytywy? Dobrze chociaż, że Sobiech siedzi na ławce, a nie w gabinetach lekarskich.

Najnowsze

Reklama

Bundesliga

Reklama
Reklama