Znacie pewnie ludzi, dla których asertywność to pojęcie równie abstrakcyjne, co inwazja ufo albo duchy. Znają je tylko w teorii. Co im zaproponujesz – przyjmą, bo głupio tak odmówić. Przytłoczysz ich dodatkową robotą – zgodzą się, bo co powiedzieć. Nie mamy pewności, czy tak właśnie jest z Andrzejem Juskowiakiem, ale wcale nie deprecjonowalibyśmy tego scenariusza. Równie prawdopodobny jest też taki, że były napastnik wpadł w zaawansowany pracoholizm i nie potrafi poradzić sobie sam ze sobą, kiedy choć przez jedną godzinę w ciągu dnia musi siedzieć bezczynnie.

Pracoholizm Juskowiaka. Robi na pięć frontów!

Skąd te przypuszczenia? Zobaczmy, ile srok za ogon złapał Juskowiak. W tej chwili jest:

wiceprezesem Wielkopolskiego Związku Piłki Nożnej,

ambasadorem kadry U-21 (gdzie trenuje też napastników),

skautem Lecha Poznań,

prezesem TSP Winogrady,

ekspertem SuperPiątku

Nie wiemy, czy Andrzej Juskowiak posiadł już umiejętność teleportu/bilokacji/wydłużania doby, ale jeśli jeszcze nie – wkrótce prawdopodobnie będzie do tego zmuszony. Pięć fuch, które wymagają ogromnego nakładu czasu, podróży, trzeźwości umysłu. Pięć fuch, do których nie wystarczą same kompetencje, a potrzebne jest także poświęcenie i praca na pełnych obrotach. Da się to w ogóle ogarnąć?

Niezmiernie ciekawi nas, jak Juskowiak zamierza pogodzić ze sobą te wszystkie zadania. Jeden dzień – jedna fucha? Zaangażuje sobowtóra? Wdroży w życie multitasking? W sumie jesteśmy w stanie wyobrazić sobie, że będąc na zgrupowaniu kadry U-21, od razu zalicza przy okazji obserwację skautingową w Lechu (i wręcz uczestnicząc w treningu widzi więcej, niż każdy inny skaut), pojawiając się w studiu SuperPiątku wypełnia także obowiązek figurujący w grafiku jako „kreowanie dobrego wizerunku WZPN-u”, przesiadując z kolei w biurze poznańskiego związku będzie równocześnie załatwiał sprawy na rzecz poznańskiego klubu piłkarskiego, którego jest prezesem. Dla chcącego nic trudnego!

Jak tak dalej pójdzie, gdy Juskowiak będzie chciał wysłać tak napakowane CV, będzie musiał wykarczować trzy czwarte dorodnego lasu, a od planowania tygodniowego terminarza przegrzeje mu się niejeden komputer. Mamy nadzieję, że Juskowiak doskonale przemyślał swoje wybory i żaden z pracodawców nie będzie musiał przypominać mu, ile godzin trwa doba. Wyjdzie w praniu, czy da się to wszystko robić dobrze, czy sprawdzi się powiedzenie, że jak jesteś do wszystkiego – jesteś do niczego.

Liczba komentarzy: 0
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments