Kondensacja wrażeń, czyli krewetki, strajki, koziołki i ssanie

Piotr Tomasik

30 września 2016, 13:39 • 7 min czytania

Reklama
Kondensacja wrażeń, czyli krewetki, strajki, koziołki i ssanie

PZPN przygotowuje się do wyborów, kobiety przygotowują się do strajku, a my przygotowujemy się do jedenastej kolejki Ekstraklasy, która trwać będzie tylko trzy dni, co oznacza, że żadnego wyskakiwania na Targ Śniadaniowy, żadnych lektur w czasie meczów, skupienie razy dwa, czujność razy trzy, czarny chleb, czarna kawa – hmm, czy to nie zabrzmiało nazbyt politycznie? – tempo pracy podkręcone, kredki śmigają, długopisy skrzypią, toczą się po ziemi kości, z kart się sypią wióry… Ale za to przyszły weekend będziemy mieli wolny, można będzie w miasto skoczyć, na piwo, na stek, na mecz siatkówki, a może nawet… /niepewne rzuty oka na boki/ do jakiegoś teatru. Albo, za przeproszeniem, muzeum?

30 WRZEŚNIA, PIĄTEK

RUCH CHORZÓW – ZAGŁĘBIE LUBIN, godz. 18:00
Jednego obrońcy trenerowi Fornalikowi zabraknie, because of kartki, drugiego because of kontuzja, trzeciego – bo coś tam innego, czwarty chwycił się szafki i nie chce wyjść na boisko, bo się boi, że to jakaś klątwa… Nadzieja w Martinie Konczkowskim i jego dośrodkowaniach oraz w mizernej formie strzeleckiej napastników Zagłębia.
Mizernej? – zdziwiła się Opinia Publiczna – Zagłębie strzeliło w lidze piętnaście bramek.
Z czego napastnicy tylko dwie, a jednego z tych napastników już w klubie nie ma.
A w bramce Ruchu znowu stanie Kamil Lech? – zainteresowała się ruda…
Ładna ta ruda?
…miedzi.
Bo jeśli stanie, to napastnicy nam niepotrzebni – dokończyła ruda i poszła drożeć na giełdzie,

GÓRNIK ŁĘCZNA – LECH POZNAŃ, godz. 20:30
Dwóch na jednego? Dwóch na jednego? – oburzał się lubelski koziołek, gdy Ejber zachodził go z lewej, a Gzub z prawej strony.
Koźle derby zapowiadają się… yyy… A bo ja wiem, jak się zapowiadają? Po Górniku Łęczna nigdy nie wiadomo, czego się spodziewać, Lech nie zachwyca, na Jevticia już patrzeć nie mogę…
To ja ci powiem, jak się to odbędzie – wzruszył ramionami Głos Wewnętrzny – Teteh zdominuje środek, Sergiusz Prusak zdominuje bramkę, Bartosz Śpiączka będzie machał ręką i chwytał się za głowę, Maciej Szmatiuk zmonopolizuje narzekanie, Wojciech Jagoda będzie wzywał imienia Grzegorza Bonina nadaremnie i często, Marcin Robak strzeli tylko jedną bramkę, a Nicki Bille Nielsen pewnie nawet nie obejrzy meczu, bo wieczory w Barcelonie takie są upojne i słowiki spać nie dają, a krewetki smakują bosko.
Przecież on tam poleciał na leczenie! – zaprotestowała Opinia Publiczna.
I będzie się leczył w piątek wieczorem. Nielsen. Mhm. Jasne.

Reklama

1 PAŹDZIERNIKA, SOBOTA

ARKA GDYNIA – PIAST GLIWICE, GODZ. 15:30
Arka gra u siebie – i tyle chyba wystarczy, bo wszyscy wiedzą, czego można spodziewać się po Arce, grającej u siebie. Piast chyba też chciał mieć złudzenie grania u siebie, bo do Gdyni wybrał się już we czwartek i właśnie zaznajamia się ze źdźbłami na stadionie. Co tu dużo mówić – idealny układ na sobotę: najpierw obiad, potem adrenalina na dobre trawienie, Arka ujmuje fantazją, Piast walczy o wyjście ze strefy spadkowej, żywe kolory (zieleń boiska, błękit i żółć Arki, czerwień i granat Piasta) nastrajają optymistycznie, pan sędzia Przybył kaligrafuje kreski i łuki, trener Latal mówi po czesku…

WISŁA PŁOCK – WISŁA KRAKÓW, godz. 18:00
„W nurtach niebo się przeziera i na falach słońce lśni,
A flisaków śpiewaka szczera o prześlicznej Wiśle brzmi”
Która Wisła będzie prześliczna, a która popłynie w sina z rozczarowania dal? Czy Paweł Brożek…
Nie, Paweł Brożek nie – przerwał Głos Wewnętrzny – Paweł Brożek ma kontuzję.
No to czy Zdenek Ondrašek lub Rafał Boguski dadzą Wiśle Kraków…
Albo Denis Popović? – wtrąciła złośliwie Opinia Publiczna,
Wisła Kraków musi. Tylko i aż. Gospodarze mogą sobie pozwolić na dowolny wynik, a Wisła Kraków musi wygrywać i już. Problem w tym, że krakowiacy…
Krakusi – Opinia Publiczna wpadła w nałóg przerywania.
… nie stanowią wzoru siły psychicznej i mentalności wojowników. Na Legię – proszę bardzo, się zmobilizują, bo to Legia, ale na Wisłę Płock? Mogą być pewne trudności, a jeśli jeszcze płocczanie się ich nie przestraszą (a nie przestraszą się).. /tu zawieszam głos, a wiatr, muskający gałęzie brzózki, wydaje niepokojąco złowróżbny jęk/

Reklama

LEGIA WARSZAWA – LECHIA GDAŃSK, godz. 20:30
Atrakcja! Promocja! Okazja! Możesz zobaczyć stadion przy Łazienkowskiej wypełniony publicznością. Ludzie na krzesełka, pełna „Żyleta”, kolejki do toalety! Nie zwlekaj! Spiesz się oglądać pełny stadion Legii – kolejna taka okazja… może się jeszcze zdarzyć, oczywiście, ale stuprocentowej gwarancji nie mamy.
Spisek! Złośliwość! Kolaboracja z UEFA!
Jasnejasne. I jeszcze wywieście kolejny transparent, pokażcie IM. Niech ONI sobie nie myślą!
Aaaale im pokażemy!
Mhm, strasznie. Ale oni tego okropnie nie zobaczą, bo mają to w nosie, a kary wymierzają beznamiętnie i z automatu.
Gościu, a może być coś o mnie napisał? – żachnęła się Lechia Gdańsk – W końcu jestem wiceliderką, prawda?
Piszę zatem: Lechia jest wiceliderką, ma 12 punktów przewagi nad gospodynią meczu (czyli 7 po podziale punktów), a może mieć 15 (czyli 8). Pytanie podstawowe: czy Jakub Wawrzyniak zdąży wyleczyć na mecz i co właściwie zdąży wyleczyć: uraz fizyczny czy może dyplomatyczny?
Gwiżdże pan sędzia Marciniak. To napawa lekkim niepokojem, bo pan sędzia gwizdał we środę w Lidze Mistrzów, a do tej pory często bywało, że gdy Szymon Marciniak dobrze gwizdał w europejskich pucharach, to potem zawalał co najmniej dwa mecze ligowe.

2 PAŹDZIERNIKA, NIEDZIELA

CRACOVIA – KORONA KIELCE, godz. 15:30
Kolejny zezik ligowy. Jedno oko na Maroko, a drugie na Kaukaz, czyli lewe skierowane na Kraków…
Kraków – dawna stolica Polaków! – dośpiewał głośnik.
…a drugie na Wrocław.
Wrocław od zawsze poddaje się ostatni!
Hehehe… hehehe!… – prezes Filipiak doceniał nieprzypadkową zbieżność zwrotek.
Pape Djaw w szpitalu z podejrzeniem zapalenia wyrostka, Piotr Polczak z kompresem na stawie skokowym, Łukasz Sekulski silny, zwarty i gotowy, a obsługa boiskowego trawnika wyluzowana, bo nawet jeśli piłkarze wejdą w mecz jak dziki w żołędzie to do meczu Ukraina-Kosowo zostaje jeszcze tydzień i wszystko się załata, zaceruje, zasieje. Aha, mecz podobno z udziałem publiczności.
Mecz Cracovii z Koroną? – zdziwił się Głos Wewnętrzny – Co w tym dziwnego?
Nie, mecz Ukrainy z Kosowem przy udziale publiczności.
A co w tym dziwnego? – powtórzył Głos Wewnętrzny.
Yyyy… no, w sumie rzeczywiście
Hehehe… hehehe!

ŚLĄSK WROCŁAW – BRUK-BET TERMALICA NIECIECZA, godz. 15:30
W tym samym czasie we Wrocławiu…
Do siebie! Do siebie!
Na nich!
Banzai!
AAAAAARGHŁA POLSKA! W CIENIU AAAAARGH!
Za linię piłki!
A, przepraszam, z której strony linii?
Pawełeeeeek!
Obroni czy zawali? – zainteresowała się Opinia Publiczna.
Przekonamy się w niedzielę.
A jeśli ktoś nie ma dwóch monitorów?
To poczeka do Ligi+ Extra.

Reklama

JAGIELLONIA BIAŁYSTOK – POGOŃ SZCZECIN, godz. 18:00
Z okazji rozpoczynającego się roku akademickiego szczecińscy studenci mogli nabyć bilety na pucharowy mecz z Jagiellonią w promocyjnej cenie browara i dwóch bułek.
Ale to jednak browar i dwie bułki – zauważył student pierwszego roku – A dwa dni później Pogoń znowu zagra z Jagiellonią.
Przepraszam, ale co ty pijesz? – zapytał student trzeciego roku – Przecież to dwa browary. I bułka.
Aha. To nie idę – powiedział student pierwszego roku – Znaczy, idę, ale po bułkę.
Studenci w Białymstoku wybór mają trudniejszy – obniżek nie przewidziano, a za 20 złotych można kupić mucho browaro, że o bułkach nie wspomnę.
Ale Jagiellonia jest liderem… – kusił dział marketingu – Wygramywygramywygramyyyy!
Z Pogonią, która jest na dwunastym miejscu – obliczył student drugiego roku, przeliczając bułki na bramki, a puszki na punkty i odwrotnie.
Nad Podlasiem świeci jesienne słońce, mgła płynie wśród zalesień i samotny baran beczy, a trener Probierz z niedowierzaniem przeciera oczu: tym razem „Poligon” nie przyczepił się do żadnej jego wypowiedzi.

View post on imgur.com

„POLIGON” W „USTAW LIGĘ”
Ligę „poligonową” (kod: 432967992) cechują dwie rzeczy: efektowność i efektywność. I spokój. Trzy rzeczy: efektowność, efektywność i spokój. Oraz zmysł taktyczny. Cztery rzeczy.
Pięć – prezes zarządu ligi „poligonowej” (kod: 432967992) wskazał leżące na biurku silne poczucie wspólnotowości.
Drugie miejsce w klasyfikacji lig prywatnych, zaledwie 11 punktów za ligą R-GOLa, 1012 zespołów (z czego pewnie jedna trzecia należy do konsorcjum MacMar) – gramy spokojnie, transfery robimy mądre, nie jaramy się chwilowymi wyskokami w górę i chwilowymi spadkami: lewa, prawa, lewa, prawa, wdech, wydech, wdech, wydech…
Ssanie – narzekał blady Głos Wewnętrzny, który wczoraj do domu wrócił podejrzanie późno.
LZS Poligon startuje z miejsca 2270 w klasyfikacji generalnej i 288 w lidze „poligonowej” (kod: 432967992). Przodująca w naszej lidze Falenica prezesa Mauritiuska zajmuje drugie miejsce w „generalce” i próbuje nadrobić 72-punktową stratę do lidera, a w UstawLigę gra już 16 752 zespoły.
A kody działają? – zapytały szerokie rzesze prezesów.
Miało być bez polityki, prawda?

Reklama

Andrzej Kałwa

Fot. FotoPyk

Najnowsze

Ekstraklasa

Betclic 1. Liga

Gorzej od Piszczka zaczęło niewielu. Ich kluby za chwilę upadły. Tyski dramat

AbsurDB
19
Gorzej od Piszczka zaczęło niewielu. Ich kluby za chwilę upadły. Tyski dramat