Dopiero teraz okaże się, kto tu ma największe jaja!

redakcja

Autor:redakcja

15 maja 2016, 09:03 • 3 min czytania

Reklama
Dopiero teraz okaże się, kto tu ma największe jaja!

Trzydzieści sześć kolejek okazało się tylko grą wstępną, uwerturą pod ostatnie 90 minut sezonu, w którym klub obchodzący stulecie może wygrać, albo przegrać absolutnie wszystko. Chyba nikt w Warszawie nie ma wątpliwości, że drugie miejsce będzie nawet nie porażką, a klęską. Chyba nikt w Warszawie nie ma wątpliwości, że dowolny sukces na stulecie – zdobycie Pucharu Polski, Superpucharu, nawet awans do fazy grupowej Ligi Europy – nie będzie miał żadnego smaku, jeśli na ostatniej prostej z rąk wypadnie stolicy tytuł za mistrzostwo.

Reklama

A po pokerowej zagrywce Stanisława Czerczesowa, który odpuścił mecz z Lechią, by wszystkie siły rzucić na Pogoń temperatura jest niesamowicie wysoka. Jedna pomyłka w meczu z dość silnym rywalem ze Szczecina i w niepamięć pójdzie udana pogoń za Piastem, w niepamięć pójdą wszystkie zwycięstwa, wszystkie sukcesy i piękne bramki. Oczekiwania potrafiłyby przytłoczyć zdecydowanie lepszych i twardszych zawodników. Nieporuszony wydaje się tylko Czerczesow, w wywiadach przypominając jednocześnie, że przecież, gdy zajmowali szóste miejsce, „nikt sobie lidera w Warszawie nie wyobrażał”.

Naszym zdaniem nikt sobie w Warszawie nie wyobrażał scenariusza innego niż mistrzostwo na stulecie. Wszystko, ale to naprawdę wszystko jest gotowe. Transfery, marketing, rozmach przy organizacji obchodów setnych urodzin, frekwencje, obroty klubowego sklepiku, zainteresowanie mediów – to wszystko Legia rozgrywała po mistrzowsku, zwyciężając na wielu polach. Żadna z tych wygranych nie zostanie jednak na dłużej, jeśli nie zostanie ukoronowana tą ostatnią. Ukoronowana. 

Stanisław Czerczesow może wyjść na wytrawnego stratega ze strusimi jajami. Roszada w najważniejszym punkcie sezonu, by potem widowiskowo wygrać ligę na własnym terenie. Dublet na stulecie, cel zrealizowany. Ale przecież droga do piekła jest równie krótka. Porażka lub remis z Pogonią przy zwycięstwie Piasta i wytrawnego stratega podmieni zbyt pewny siebie baran, wpadka w dzisiejszym meczu i lista sukcesów i „charakternych wypowiedzi” zamieni się w jeden wielki zarzut: „mocny okazał się jedynie w gębie”.

Choć przecież niewykluczone, że i Piast Gliwice wyłoży się na ostatniej prostej. Zagłębie Lubin zapowiada – walczymy o medale, podium to jednak podium, czwarte miejsce nas nie urządza. Co prawda w obecnej formie ciężko nam sobie wyobrazić porażkę podopiecznych Latala, ale przecież nawet remis prawdopodobnie będzie dla nich końcem marzeń o pierwszym tytule. Gliwiczanie i tak zrobili wynik jakieś 400% ponad normę. Kto spodziewał się, że w ostatniej kolejce będą deptać po piętach liderowi tabeli, skądkolwiek ten lider by był? Tam już nikt wielkości jaj udowadniać nie musi, zrobił to w poprzednich 36 kolejkach.

Reklama

To będzie piękny dzień, co do tego nie mamy wątpliwości. Już po wczorajszej ambicji Niecieczy i Śląska Wrocław widać, że pewne czasy już raczej minęły i oby prędko nie wróciły. Dziś wobec tego wygra sport, wygra lepszy i – ktokolwiek to będzie – będzie to kropka w ostatnim zdaniu naprawdę cudownej historii. Jeśli górą z korespondencyjnego pojedynku wyjdzie Legia, kilkadziesiąt tysięcy osób przemaszeruje do centrum stolicy, by świętować dublet na stulecie, wymarzony i wyśniony scenariusz, który drużyna w bólu i w trudach, ale jednak zrealizowała. Jeśli mistrzem zostanie Piast? Historia o polskim Leicester City zyska taką puentę, że cały sezon będziemy wspominać jeszcze i za dziesięć albo i piętnaście lat.

Dla takich dni warto żyć Ekstraklasą. Dla takich dni warto interesować się futbolem. 90 minut. Dwa kluby. Dwie wielkie historie. Jedno pytanie – kto w tej lidze ma największe jaja? Odpowiedź poznacie śledząc kamery miejskie z centrum Gliwic i warszawskiego Starego Miasta.

NOWA GRAFA

kołtoń

Reklama

Najnowsze

Reklama

Ekstraklasa

Reklama
Ekstraklasa

Lakoniczny komunikat Legii na temat sektora gości. Zielone światło na remont

Adrian Mańko
17
Lakoniczny komunikat Legii na temat sektora gości. Zielone światło na remont