Zwiedził Hiszpanię, aż wrócił na Camp Nou. Kumpel Krychowiaka w Barcelonie.

redakcja

Autor:redakcja

08 czerwca 2015, 00:26 • 3 min czytania

Reklama
Zwiedził Hiszpanię, aż wrócił na Camp Nou. Kumpel Krychowiaka w Barcelonie.

Tabelka z przychodami co roku wręcz pęcznieje. Od kiedy w gabinetach klubu pojawił się poławiacz pereł, Monchi, na piłkarzach swoich lub wypatrzonych zarobili 270 milionów euro. Szukają, gdzie tylko się da. Od ligi francuskiej – o czym wie już każdy polski kibic – aż po brazylijską Coritibę czy argentyńskie Ferro Carril. Fabryka produkująca piłkarzy Sevilli wkracza chyba jednak w okres wyjątkowy nawet jak na siebie. Za moment z Estadio Sanchez Pizjuan wyniesie się kolejna wybitna generacja z Krychowakiem na czele. Sygnał do podbijania świata dał właśnie Aleix Vidal.

Reklama

Aleix

O 8:30 testy medyczne. 13:00 – podpisanie kontraktu. 13:45 oficjalne zdjęcie, a pół godziny później konferencja prasowa. Tak zaplanowano poniedziałek 25-latkowi, który ostatnie dni spędził na zgrupowaniu reprezentacji Hiszpanii w Las Rozas. Wczoraj ok. 17:00 paparazzi złapali go na lotnisku San Pablo, skąd razem ze swoim agentem poleciał do Barcelony. Wybrał klub, w którym – z powodu zakazu transferowego – nie zagra przez najbliższe pół roku, ale takich ofert po prostu się nie odrzuca. Nawet kosztem spędzenia kilku miesięcy na wypożyczeniu lub na samych treningach z nowymi kolegami. Takich ofert nie odrzuca też sama Sevilla – na zawodniku, za którego dała ciut więcej niż Tuluza za Furmana (3,3 mln euro), zarobią ok. sześć razy więcej.

Vidalowi wystarczył rok, by z wyróżniającego się ligowca wskoczyć na półkę zarezerwowaną dla absolutnej elity. Gdy przed kilkunastoma miesiącami Unai Emery wyciągnął go z Almerii, wielu miało wątpliwości po pierwsze, czy nawiąże walkę z Reyesem lub Deulofeu, po drugie – na jakiej pozycji miałby w ogóle grać. W przeszłości zdarzało mu się biegać po lewym skrzydle, ale eksperci podkreślali, że na boku obrony w systemie Sevilli może zbyt często się wyłączać i podejmować niewłaściwe decyzje. Szybko okazało się jednak, że Vidal to stuprocentowy „piłkarz Emery’ego”. Bez nazwiska, ale z żelaznymi płucami, maksymalnym poświęceniem, a przy tym obiecującymi liczbami w ataku. – Ten człowiek reprezentuje nową Sevillę – pisała „Marca” już kilka tygodni po transferze.

Aleix-Vidal-Sevilla-FC

Reklama

Cztery gole i siedem asyst w La Liga, dwa trafienia i cztery asysty w Europa League. Przy tym zdemolowanie w pojedynkę Fiorentiny – dwie bramki i otwierające podanie. Ten dorobek sprawił, że Luis Enrique – jak czytamy w dzienniku „ABC” – miał wręcz obsesję, by Daniego Alvesa zastąpił właśnie Vidal. Vidal, który jako dziesięciolatek zaliczył La Masię, ale wtedy nie potrafił się przebić w stolicy Katalonii. Potem pobujał się po szkółkach m.in. Realu, Espanyolu, w dorosłej piłce przed Sevillą zwiedził sześć klubów (w tym – co dziś wygląda absurdalnie – wypożyczenie do Panthrakikosu), zjechał całą Hiszpanię łącznie z Majorką, aż w końcu błysnął w Almerii. Tam znalazł stabilizację i trafił do notesu Monchiego.

Sam Monchi może tylko zacierać ręce. Aleix to już piąty piłkarz, którego opchnął w ostatnich latach do Barcelony. Na kwintet Alves, Keita, Adriano, Rakitić, Vidal wydał 12,1 milionów euro. Ile dostał? Ok. 110 baniek. Żaden człowiek w świecie futbolu nie robi takiej fortuny na tych piłkarzach. Oby prędzej czy później przekonał się też o tym Krychowiak.

Najnowsze

Reklama

La Liga

Reklama
La Liga

Vinicius Junior podjął decyzję. „To klub moich marzeń”

Maciej Piętak
1
Vinicius Junior podjął decyzję. „To klub moich marzeń”
La Liga

Anulowana czerwona kartka piłkarza Barcelony. Wiemy, dlaczego

Jakub Radomski
11
Anulowana czerwona kartka piłkarza Barcelony. Wiemy, dlaczego
La Liga

Problemów Barcy ciąg dalszy? Urazy dwóch zawodników

Braian Wilma
2
Problemów Barcy ciąg dalszy? Urazy dwóch zawodników