Lewandowski przyjmuje piłkę, zastawia się i obraca, przy okazji przestawiając postawnego Hummelsa jak niepotrzebny mebel. Szybko podaje prostopadle do Muellera i rusza dalej za akcją, a kiedy strzał kolegi odbija Weidenfeller to on nabiega z dużą siłą, zdecydowanie przeskakując Schmelzera. Gola nie świętuje ani przez chwilę: to koledzy biegną z gratulacjami, ten tylko delikatnie dziękuje. Ma zbyt duży szacunek do Borussii Dortmund i jej kibiców.
Stworzyć dobrą relację z fanami BVB wcale nie jest tak łatwo. Mario Goetze, kiedy wchodził z ławki, usłyszał sporą porcję gwizdów: jemu transferu do Bayernu nie wybaczono. Z kolei Manuel Neuer otrzymał z trybun „w prezencie” banana.
W takiej atmosferze przez długi czas toczył się ten mecz. To znaczy, w atmosferze walki. Schweinsteiger skosił trawę, atakując Bendera. W odpowiedzi: Aubameyang sprawdził wytrzymałość Schweinsteigera na ból. Obaj dostali po kartce. Cios z jednej strony i cios z drugiej, z wieloma fizycznymi starciami w środku pola. Sytuacje podbramkowe? Po 30 minutach telewizyjna plansza pokazała: oddano jeden strzał.
Nie był to wielki mecz, bo piłkarze i Borussii, i Bayernu wyszli maksymalnie skoncentrowani. Jedni i drudzy stosowali pressing, doskakiwali do rywala, nie popełniali prostych błędów. Stąd aż tak wyrównane starcie i statystyki (po 50 proc. posiadania piłki). Gospodarze przed przerwą pokazali niewiele, ale w drugiej połowie się rozkręcili. Po błędzie Boatenga przed niezłą szansą stanął Reus, ale trafił w boczną siatkę. Trzy minuty przed końcem ten sam piłkarz uderzał z rzutu wolnego, a Manuel Neuer zanotował chyba interwencję roku. Zresztą, sami zobaczcie (na wideo od 6:05).
Padały też jednak pytania o to, czy Borussii nie należała się jedenastka:
1) kiedy Reus padł po starciu z Boatengiem
2) kiedy Xabi nadepnął na nogę Aubameyanga
Borussia – Bayern 0:1.
To pierwszy raz od 2010 roku, kiedy Bayern dwukrotnie w sezonie pokonuje Borussię. Ciężko o lepsze zobrazowanie obecnej sytuacji, która – przynajmniej tymczasowo – oznacza koniec dominacji duetu z Monachium i Dortmundu. BVB, mimo kiepskich ostatnich miesięcy, wciąż liczy się w Niemczech, ale na pewno nie w aż tak dużym stopniu. Dziś największą konkurencję dla Bawarczyków stanowią inni, z Wolfsburgiem na czele.
– Bayern ma Lewandowskiego. Borussia Lewandowskiego nie ma. Na tym polega różnica – przeczytaliśmy na Twitterze. I rzeczywiście, różnicę zrobił dziś Polak. Błaszczykowski od kibiców otrzymał owacje na stojąco, ale to Lewy był zdecydowanie najlepszy na boisku (jedyna “1” od Bilda). Dortmund na własnej skórze przekonał się raz jeszcze, ile stracił na odejściu Roberta.