Zapraszamy do Niepołomic. Kręcono tam „Piłkarskie jaja”

Piotr Tomasik

12 marca 2015, 12:46 • 1 min czytania

Reklama
Zapraszamy do Niepołomic. Kręcono tam „Piłkarskie jaja”

Prawie przegapiliśmy pewne wyjątkowe nagranie. Wszystko przez to, że do niższych lig zaglądamy raz na ruski rok. Być może najwyższa pora, by to zmienić, tam też się dzieje. Od kilku dni „lokalsi” z dwóch województw żyją rozstrzygnięciem pewnego meczu. Ludzie jak na straganie krzyczą: skandal, korupcja, piłkarskie jaja, ustawka! Puszcza Niepołomice grała ze Stalą Mielec w pierwszej wiosennej kolejce II ligi. Teoretycznie kopanina, jakich wiele co tydzień w całej Polsce. Jednak końcówka tego spotkania to prawdziwa perełka, przejażdżka kolejką górską bez zapiętych pasów.

Reklama

Jest 88. minuta, Stal – ekipa, która przy dobrych wiatrach może powalczyć o I ligę – prowadzi na wyjeździe 2-1. Bramkarz Stali wyskakuje do górnej piłki, łapie ją i chce wznawiać grę, lecz dochodzą do niego dwa dźwięki. Najpierw napastnik gospodarzy drze się jak poparzony, a później sędzia gwiżdże rzut karny i pokazuje mu czerwoną kartkę. Do klatki wskakuje zawodnik z pola. 2-2.

To już doliczony czas gry. Osiem minut później sędzia Łukasz Szczech gwiżdże po raz ostatni. Wynik? 3-3!

Abstrahując od postawy arbitra, wobec którego istnieje uzasadnione podejrzenie, że – jak mawiał klasyk – jest kurwa słaby (albo tendencyjny), warto obejrzeć ten skrót. Odpalcie sobie od 3:30. Nie napiszemy „satysfakcja gwarantowana”, ale raczej nie stracicie dwóch minut życia.

Emocje prawie jak w „najlepszej lidze na świecie”.

Reklama

Najnowsze

Reklama
Ekstraklasa

Media: Jagiellonia znów rusza na zakupy. Pomocnik ze Szwecji blisko transferu

Wojciech Piela
1
Media: Jagiellonia znów rusza na zakupy. Pomocnik ze Szwecji blisko transferu

Niższe ligi

Reklama
Niższe ligi

KTS Weszło idzie jak burza! Jagiellonia II kolejną ofiarą

Jan Broda
20
KTS Weszło idzie jak burza! Jagiellonia II kolejną ofiarą
Niższe ligi

Łobodziński poszedł w ślady Ronaldinho. Też wznowił karierę

Jan Broda
3
Łobodziński poszedł w ślady Ronaldinho. Też wznowił karierę