Umarł Tadeusz Mazowiecki, pierwszy niekomunistyczny premier. Właściwie – nie temat na te stronę, ale… świat jest mały. Otóż mieszkałem kiedyś, rok 1981, na Batorego 12. A po przekątnej skrzyżowania miała miejsce siedziba Tygodnika „Solidarność”. Mazowiecki był tam naczelnym. I przynosiłem mu pisane na maszynie teksty, tydzień po tygodniu, a on je wyrzucał uprzejmie do kosza. Już wtedy wyglądał, jakby był staruchem. Trzydzieści lat temu! Do czego zmierzam? To, że stawiamy komuś większe, wyższe, doskonalsze wymagania, to cecha ludzi, którzy w nas jednak wierzą. Nie chcą skreślać, ale chcą, żądają wprost, by wydobyć to co ukryte, rozleniwione, ale może najlepsze.
W każdym z was coś takiego ukrytego drzemie.

Jak co poniedziałek… PAWEŁ ZARZECZNY

A ja, lata później, najsurowszy też byłem dla tych, których najbardziej kochałem. A z debilami nie rozmawiałem.

Zatem życzę surowych nauczycieli.

A co do Tadka, to nigdy nie widziałem go na meczu, nie wiem nawet z jakiej wsi pochodził, ale… Pamiętam, że pierwszym ministrem sportu zrobił mojego kolegę Zyzia Lenkiewicza. Kolegę z „Piłki Nożnej”. Gościa z klasą. Wybrał go, bo Zygmunt w stanie wojennym przechowywał opozycjonistów w domu na wsi, w legendarnej szafie, zasłużył się walką o Wolną Polskę. Mazowiecki takich ludzi szukał. Odważnych, konkretnych – czyli jakby własnego przeciwieństwa.

A ja, w tych głupich czasach, w tej „Piłce Nożnej” byłem przewodniczącym Komisji Zakładowej „Solidarności”. Wybranym przez starszych kolegów, czyli i Lenkiewicza, Szczepłka, Hurkowskiego – legend tamtych czasów.

Wybrali po to gnojka, żeby walczył, głową w mur.

I udało się go przebić.

Wam też zalecam odwagę, jakiej nawet sami się po sobie nie spodziewacie. Tak jak nikt nie spodziewał się po siwiejącym Tadku Mazowieckim.

*

Wybrali Nawałkę. Wyczułem to już po tym, jak jego przyszli asystenci nagle zapadli w zimowy sen.

Nie wróżę mu dobrze, wszystko zapewne przegramy, ale przynajmniej kasa zostanie w Polsce i o to mi chodziło. A propos – czemu Adaś? Czemu akurat on?

No bo na lepszych zabrakło kasy.

*

Super mecz Lech – Legia. Bo dali sobie po razie. I będą jeszcze aż dwa rewanże.

I znowu zabraknie biletów.

*

Chcecie newsa? Coś w sam raz dla was. Furman zmienia fryzjera.

*

Wyczytałem w Przeglądzie, że Przemek Rudzki pisze jak Tyrmand (jakiś podwładny walnął taki komplement szefowi, bez trzymanki, albo i bez czegoś jeszcze).

No więc Przemek pisze lepiej. Lepiej nie mówić!

*

Fakt zaprosił na 10 urodziny. Wcześniej Superak. Ciekawe, że zapraszają ci, którzy mnie wywalali na kopach.

Tyrmanda też kiedyś wyrzucili, gdy był sportowym dziennikarzem. Zgadnijcie za co?

Za pijaństwo i chuligaństwo.

Oj, my wszyscy bracia chyba.

*

W wyścigu do kadry Polski zgłosił się do mnie Sasza Zawarow, rzecz jasna przekazałem wyżej. Kolega Bonia z Juve. Otóż kiedyś on właśnie pokazał mi zarazem i sowiecką, i piłkarską mentalność.

Zaprowadził mnie do niego Rysio Tarasiewicz (gratulo, jesteś jednak najlepszym trenerem w Polsce i kolegą zarazem). Było to w Nancy, mieście Platiniego, gdzie Rysiek był gwiazdą, a Sasza właśnie spadł z Juventusu, tego najdoskonalszego.

No i wchodzimy, kawior, szampan, sery najwspanialsze, Saszka leży na kanapie, wita się, i usprawiedliwiając nieco mówi, mimochodem, pa ruski:

Patom, kak ja w Juventusie igrał, to tiepier tolka lieżit i kurit!

Każde kolejne pokolenie piłkarzy jest takie samo. Ale nasze najbardziej.

*

Boniek zwalnia z pracy. Wreszcie. Ale przydałaby się praca konkretna. Na przykład stary Kosa (jego syn znów wrócił z siniakiem na czole i zwichrowaną nogą) zbudował już kolejne boisko w Konstancinie. Za płot zapłacił więcej, niż Legia za współpracę z nim. Dokłada. Ale będzie zapamiętany. Boniek ma jedna wadę – nie ma wyników.

A Legia szuka trenera. Ja wskazałem skautom najpierw siebie, potem Wdowczyka, i Petrescu. Macie lepsze pomysły, ode mnie?

*

Coś o piłce? Otóż gdyby zapytać o futbol jakiegoś geometrę, no to najlepsze strzały są… te najgorsze. Zamiast celne, czyli w środeczek, no to wpadają w okienko, czyli są najbardziej chybione.

Najbardziej chybia w świecie, chyba Gareth Bale. Dać za pomyłkę sto baniek?

A jednak. W końcu i on nie wceluje. To pewnie będzie finał Ligi Mistrzów.

*

Trenerem kadry powinien zostać według mnie Czarek Kucharski. On jedyny, ze znanych mi osób, potrafi porozumieć się z Lewandowskim. A to jedyna szansa na jakąś Armenię albo Kazachstan (ale wolałbym Izrael, czas już wrócić do Ziemi Świętej, z misją Krzyżowców).

Czarek zgodził się od razu i uznał pomysł za świetny.

Ale właśnie ogłoszono nominację Nawałki.

Oglądałem mecz Górnika z Jagą. Hokejowy zamek im Adam zrobił, fajnie to wyglądało, naprawdę. Jak na zlecenie!

No to teraz trzeba tylko zlecić, by wszyscy grali na „Lewego”. Bo, mówiąc w skrócie, on jedyny domyśla się o co w piłeczce chodzi.

No i ja drugi.

*

Pogratulować chciałbym Radkowi Matusiakowi. Bo pisze lepiej od Tyrmanda.