Jak co poniedziałek… PAWEف ZARZECZNY

redakcja

Autor:redakcja

28 października 2013, 13:04 • 4 min czytania

Reklama
Jak co poniedziałek… PAWEف ZARZECZNY

Umarł Tadeusz Mazowiecki, pierwszy niekomunistyczny premier. Właściwie – nie temat na te stronę, ale… świat jest mały. Otóż mieszkałem kiedyś, rok 1981, na Batorego 12. A po przekątnej skrzyżowania miała miejsce siedziba Tygodnika „Solidarność”. Mazowiecki był tam naczelnym. I przynosiłem mu pisane na maszynie teksty, tydzień po tygodniu, a on je wyrzucał uprzejmie do kosza. Już wtedy wyglądał, jakby był staruchem. Trzydzieści lat temu! Do czego zmierzam? To, że stawiamy komuś większe, wyższe, doskonalsze wymagania, to cecha ludzi, którzy w nas jednak wierzą. Nie chcą skreślać, ale chcą, żądają wprost, by wydobyć to co ukryte, rozleniwione, ale może najlepsze.
W każdym z was coś takiego ukrytego drzemie.

Reklama

A ja, lata później, najsurowszy też byłem dla tych, których najbardziej kochałem. A z debilami nie rozmawiałem.

Zatem życzę surowych nauczycieli.

A co do Tadka, to nigdy nie widziałem go na meczu, nie wiem nawet z jakiej wsi pochodził, ale… Pamiętam, że pierwszym ministrem sportu zrobił mojego kolegę Zyzia Lenkiewicza. Kolegę z „Piłki Nożnej”. Gościa z klasą. Wybrał go, bo Zygmunt w stanie wojennym przechowywał opozycjonistów w domu na wsi, w legendarnej szafie, zasłużył się walką o Wolną Polskę. Mazowiecki takich ludzi szukał. Odważnych, konkretnych – czyli jakby własnego przeciwieństwa.

A ja, w tych głupich czasach, w tej „Piłce Nożnej” byłem przewodniczącym Komisji Zakładowej „Solidarności”. Wybranym przez starszych kolegów, czyli i Lenkiewicza, Szczepłka, Hurkowskiego – legend tamtych czasów.

Reklama

Wybrali po to gnojka, żeby walczył, głową w mur.

I udało się go przebić.

Wam też zalecam odwagę, jakiej nawet sami się po sobie nie spodziewacie. Tak jak nikt nie spodziewał się po siwiejącym Tadku Mazowieckim.

*

Reklama

Wybrali Nawałkę. Wyczułem to już po tym, jak jego przyszli asystenci nagle zapadli w zimowy sen.

Nie wróżę mu dobrze, wszystko zapewne przegramy, ale przynajmniej kasa zostanie w Polsce i o to mi chodziło. A propos – czemu Adaś? Czemu akurat on?

No bo na lepszych zabrakło kasy.

*

Reklama

Super mecz Lech – Legia. Bo dali sobie po razie. I będą jeszcze aż dwa rewanże.

I znowu zabraknie biletów.

*

Chcecie newsa? Coś w sam raz dla was. Furman zmienia fryzjera.

Reklama

*

Wyczytałem w Przeglądzie, że Przemek Rudzki pisze jak Tyrmand (jakiś podwładny walnął taki komplement szefowi, bez trzymanki, albo i bez czegoś jeszcze).

No więc Przemek pisze lepiej. Lepiej nie mówić!

*

Reklama

Fakt zaprosił na 10 urodziny. Wcześniej Superak. Ciekawe, że zapraszają ci, którzy mnie wywalali na kopach.

Tyrmanda też kiedyś wyrzucili, gdy był sportowym dziennikarzem. Zgadnijcie za co?

Za pijaństwo i chuligaństwo.

Oj, my wszyscy bracia chyba.

Reklama

*

W wyścigu do kadry Polski zgłosił się do mnie Sasza Zawarow, rzecz jasna przekazałem wyżej. Kolega Bonia z Juve. Otóż kiedyś on właśnie pokazał mi zarazem i sowiecką, i piłkarską mentalność.

Zaprowadził mnie do niego Rysio Tarasiewicz (gratulo, jesteś jednak najlepszym trenerem w Polsce i kolegą zarazem). Było to w Nancy, mieście Platiniego, gdzie Rysiek był gwiazdą, a Sasza właśnie spadł z Juventusu, tego najdoskonalszego.

No i wchodzimy, kawior, szampan, sery najwspanialsze, Saszka leży na kanapie, wita się, i usprawiedliwiając nieco mówi, mimochodem, pa ruski:

Reklama

Patom, kak ja w Juventusie igrał, to tiepier tolka lieżit i kurit!

Każde kolejne pokolenie piłkarzy jest takie samo. Ale nasze najbardziej.

*

Boniek zwalnia z pracy. Wreszcie. Ale przydałaby się praca konkretna. Na przykład stary Kosa (jego syn znów wrócił z siniakiem na czole i zwichrowaną nogą) zbudował już kolejne boisko w Konstancinie. Za płot zapłacił więcej, niż Legia za współpracę z nim. Dokłada. Ale będzie zapamiętany. Boniek ma jedna wadę – nie ma wyników.

Reklama

A Legia szuka trenera. Ja wskazałem skautom najpierw siebie, potem Wdowczyka, i Petrescu. Macie lepsze pomysły, ode mnie?

*

Coś o piłce? Otóż gdyby zapytać o futbol jakiegoś geometrę, no to najlepsze strzały są… te najgorsze. Zamiast celne, czyli w środeczek, no to wpadają w okienko, czyli są najbardziej chybione.

Najbardziej chybia w świecie, chyba Gareth Bale. Dać za pomyłkę sto baniek?

Reklama

A jednak. W końcu i on nie wceluje. To pewnie będzie finał Ligi Mistrzów.

*

Trenerem kadry powinien zostać według mnie Czarek Kucharski. On jedyny, ze znanych mi osób, potrafi porozumieć się z Lewandowskim. A to jedyna szansa na jakąś Armenię albo Kazachstan (ale wolałbym Izrael, czas już wrócić do Ziemi Świętej, z misją Krzyżowców).

Czarek zgodził się od razu i uznał pomysł za świetny.

Reklama

Ale właśnie ogłoszono nominację Nawałki.

Oglądałem mecz Górnika z Jagą. Hokejowy zamek im Adam zrobił, fajnie to wyglądało, naprawdę. Jak na zlecenie!

No to teraz trzeba tylko zlecić, by wszyscy grali na „Lewego”. Bo, mówiąc w skrócie, on jedyny domyśla się o co w piłeczce chodzi.

No i ja drugi.

Reklama

*

Pogratulować chciałbym Radkowi Matusiakowi. Bo pisze lepiej od Tyrmanda.

Najnowsze

Reklama
Mundial 2026

Burza po czerwonej kartce Embolo. „To ma być sprawiedliwe?!”

Jan Broda
10
Burza po czerwonej kartce Embolo. „To ma być sprawiedliwe?!”
Ekstraklasa

Królewski pojechał po Cracovii. „Dlatego Was nazywamy Korupkowia”

Braian Wilma
8
Królewski pojechał po Cracovii. „Dlatego Was nazywamy Korupkowia”

Felietony i blogi

Reklama