post Avatar

Opublikowane 01.10.2013 13:13 przez

admin

„Na entuzjaźmie przejechałem jakies dwa kilometry. Koło 32. rozpoczęła się pierwsza, mało przyjemna, rozmowa z nogami. Lekceważyłem sygnały, które mi wysyłały, choć nie byo to łatwe – co i raz na trasie mijałem jakiegoś kolesia, który przegrał wewnętrzną walkę i stawał. Wiedziałem, że nie mogę dołączyć tego grona. Nogi paliły tak bardzo, że byłem pewien jednego – jak się zatrzymam, to już będzie koniec. Poczuję ołów i już, pozamiatane.”

Na 35. kilometrze debiutanckiego maratonu prowadzisz ze swoimi nogami ciekawą konwersację wewnętrzną.

Daj nam spokój. Skończ z tym bieganiem, spierdalaj!

Nie słucham.

Spierdalaj!

Przed spełnieniem owego żądania powstrzymało mnie jedno: wstyd. Kilometr dalej na trasie czekały siostry ze swoimi facetami. Myśl, że zamiast przebiec obok nich przeczłapię, była nie do zniesienia. Była gorsza niż ból. Dlatego nie stanąłem.

Dajesz bracie, musisz ukończyć ten wyścig!

Jedno krótkie zdanie plus 100 metrów wspólnego biegu.

Ci, którzy zaliczyli już maraton, wiedzą jak olbrzymi to zastrzyk energii. Ci, którzy dopiero chcą wystartować, niech wbiją sobie do głowy jedno: musicie ustawić po 30stym kilometrze kilka bliskich osób. Ich obecność NAPRAWDĘ pomaga.

Zanim postanowiłem się zmierzyć z 42 kilometrami z okładem, przebiegłem trzy półmaratony. Rekord? 1:33:14. Jak na amatora – niezły wynik. Pozwalający myśleć o maratońskim debiucie na poziomie 3:30. Taki był mój cel do 24 września, kiedy to po prostu… padłem na ryj.

Przez ostatni rok nie byłem przeziębiony i pstryk, proszę bardzo, kilka dni przed najważniejszym startem sezonu musiało mnie rozłożyć. A przecież dbałem o zdrowie bardziej niż Donald Trump o stan swojego portfela. Ubierałem się na cebulkę, unikałem deszczu i wiatru, łykałem profilaktycznie Rutinoscorbin, nie wlewałem też w siebie zimnych napojów. Wszystko na nic, choroba i tak mnie dopadła.

Rozpoczęła się walka z czasem = praktykowałem wszystkie te mamine sposoby typu herbata z miodem/sokiem z malinami, kanapki z czosnkiem itd. itp. Nie chciałem brać antybiotyków, organizm źle na nie reaguje, stąd taka a nie inna metoda walki z przeziębieniem.

Jeszcze w sobotę wieczorem przed startem było naprawdę kiepsko. Bardziej niż do biegu nadawałem się do karetki pogotowia, która mogłaby mnie odwieźć do szpitala.

I przyszła niedziela, a zdrowie wróciło szybciej niż Ben Johnson biegał setkę w Seulu.

Młoda para w pełnym ślubnym stroju, facet przebrany za kelnera, gość z Polską flagą bez butów – na starcie biegu nie brakowało oryginałów. Bardziej niż sami uczestnicy porwali mnie jednak widzowie. Uśmiechnięci, rozkrzyczani, dodający biegaczom zajebistej otuchy. Na trasie widziałem… Japończyków, którzy mieli transparenty z ichniejszymi krzakami, widziałem Norwegów z dziwnym angielskim napisem „Love ju Warsew”, widziałem też laskę, która zdecydowała się napisać na prześcieradle coś takiego: „Marcin, jak zejdziesz poniżej czterech godzin, zgodzę się na ślub”.

Była ładna, więc na miejscu tego gościa zapierdalałbym jak mały motorek, byle tylko spełnić jej oczekiwania.

A właśnie, tempo biegu – ustawiłem się z grupą na 3:30 i pierwsze 21 km minęło niezwykle przyjemnie. Jedyny minus – po dwunastu kilometrach na tyle ekspresyjnie wyjąłem żel energetyczny z tylnej kieszeni spodni, że… wypadł mi na jezdnię. Podnieść go było mission impossible – przy takiej próbie tłum niechybnie by mnie stratował.

Smutno zrobiło się gdzieś tak na 27 kilometrze. Od tego czasu miałem wrażenie jakby z każdym kolejnym do moich nóg dołączano półkilogramowe odważniki.

Kryzys przyjdzie na dziesięć kilometrów przed metą – przestrzegał Adam, przyjaciel, który zaliczył już kilkanaście maratonów.

Nie miał racji – już na 30stym czułem, że jest słabo.

I wtedy uratowali mnie kibice – to, co działo się na wysokości metra Imielin, przekraczało moje pojęcie. Ludzie jarali się biegaczami-amatorami mniej więcej tak samo, jak fani kolarstwa zawodowcami wspinającymi się podczas Tour de France na największe góry. Pośród tego tłumu była moja dziewczyna. Dostałem buziaka, płynny magnez i wodę z elektrolitami – niezły zestaw, by przetrwać najtrudniejszy czas.

Na entuzjaźmie przejechałem jakies dwa kilometry. Koło 32. rozpoczęła się pierwsza, mało przyjemna, rozmowa z nogami. Lekceważyłem sygnały, które mi wysyłały, choć nie byo to łatwe – co i raz na trasie mijałem jakiegoś kolesia, który przegrał wewnętrzną walkę i stawał. Wiedziałem, że nie mogę dołączyć tego grona. Nogi paliły tak bardzo, że byłem pewien jednego – jak się zatrzymam, to już będzie koniec. Poczuję ołów i już, pozamiatane.

Po 36. kilometrze, o którym pisałem na wstępie, zrobiło mi się ciemno przed oczami. Nie widziałem trasy, nie słyszałem kibiców wokół, skupiałem się tylko na jednym – białej koszulce pacemakera z napisem „3:30:00″, biegnącego kilka metrów przede mną.

Na tym patencie jakimś cudem dociągnąłem do Placu Trzech Krzyży. Stamtąd było już z górki – skręt w Aleje Jerozolimskie i pach, człowiek widzi Stadion Narodowy, a przecież nic tak nie mobilizuje do ukończenia wyścigu jak meta.

Kiedy wbiegłem murawę warszawskiego obiektu (czas – 3:29), czułem, że za chwilę stracę przytomność. Miałem taką akcję po raz pierwszy w życiu. Stu ostatnich metrów nie pamiętam w ogóle, kojarzę tylko co było potem.

Ściana.

Stanąłem i koniec. Pierdolę, nie idę do strefy z jedzeniem i masażami. Nie dam rady.

Obrażony na cały świat kontemplowałem słodki bezruch. Mijały minuty, a wraz z nimi złość. Poszedłem, choć to złe słowo, ja pełzałem, do punktu dla zawodników. Wyglądałem ewidentnie jak koleś z ministerstwa głupich kroków – skeczu Monthy’ego Pythona.

Sam śmiałem się ze swojej nieporadności.

Masaż, jedzenie, kilka ciepłych słów od współbiegaczy i wio, trzeba iść do znajomych, którzy są GDZIEŚ na stadionie. Problem w tym, że rozładował mi się telefon. I że nie bardzo mogę się poruszać.

Pełzam.

Kwadrans, pół godziny, czterdzieści pięć minut.

W końcu doczłapałem na koronę Narodowego. W międzyczasie zamarzłem – mój team, z którym jak wiecie nie miałem jak się skontaktować, był w posiadaniu ciepłego polaru. Stałem więc jak ostatni debil w przepoconej koszulce mając nadzieję, że w końcu przyjdzie odsiecz. Udało się. Po godzinie.

Po raz ostatni byłem tak szczęśliwy, gdy w 2011 dowiedziałem się, że wynik testu ciążowego mojej ówczesnej laski był negatywny.

No i teraz zaczęło się najtrudniejsze, rzecz wymagająca dużo większego wysiłku niż sam bieg – spacer ze stadionu do auta. Kilometr. Co to jest, powiecie. Dla sfatygowanego biegiem maratończyka – wieczność. Najgorzej było podczas schodzenia po schodach. Piorunujący ból, a w oczach łzy.

Piszę ten tekst we wtorek rano i uwierzcie – nie jest dużo lepiej. Nie pomagają oszczędzanie nóg, lód oraz różnego rodzaju maści. Owszem, trochę mi przeszło, ale szału nadal nie ma. Gdy poruszam się po Warszawie, ciągle wyglądam jak von Smallhausen z serialu „Allo Allo”.

Ale było warto, zdecydowanie. Już nie mogę doczekać się kolejnego startu, w 2014. Cel na przyszły rok – 3:15:00.

Opublikowane 01.10.2013 13:13 przez

admin

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 0
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
Powiadom o
Weszło
28.05.2020

Animucki: Teraz wszyscy jesteśmy zdrowi i chcemy, by tak pozostało też na koniec sezonu

Gościem dzisiejszego programu Ekstra Back na Kanale Sportowym był Marcin Animucki, prezes zarządu Ekstraklasy SA. Prowadzący program Mateusz Borek, Tomasz Smokowski, Michał Żewłakow oraz Krzysztof Stanowski przepytali prezesa pod kątem powrotu ligi – zwłaszcza wyników badań, które spływały jeszcze kilkadziesiąt minut temu oraz sprzedaży praw telewizyjnych do Portugalii czy Anglii.  Ostatnie godziny dość nerwowe, ostatnie […]
28.05.2020
Weszło
28.05.2020

Bartoszek: Ci, którzy odeszli z Korony, sami odłożyli rękawicę

Utrzymanie Korony Kielce? Cóż, widzieliśmy kilka łatwiejszych zadań do wykonania. Maciej Bartoszek zapewne też, a jednak jeszcze przed pandemią podjął się tej wyjątkowo trudnej misji. Po przymusowej przerwie w rozgrywkach wygląda ona na… jeszcze trudniejszą. Stan kadrowy Korony jest taki, że na stoperze testowany jest Michal Papadopoulos. Co słychać w Kielcach? Jaki jest plan na […]
28.05.2020
Inne sporty
28.05.2020

Ostatni trening za nami. Od jutra w ORLEN Stay&Play ruszają finały

Emocje rosły z każdym kolejnym treningiem. Drużyny analizowały grę potencjalnych rywali, próbując doszukać się słabości. W ruch poszły komputery, programy nagrywające i własne oczy. Jutro okaże się, kto najlepiej odrobił pracę domową – rozpocznie się faza grupowa turnieju ORLEN Stay&Play w Rocket League. Dziś jednak mieliśmy okazję obejrzeć jeszcze jeden, ostatni trening. Tym razem swoich […]
28.05.2020
Weszło
28.05.2020

Oficjalnie: Włosi też wracają do gry. Najpierw puchar, potem Serie A

Piękny to jest dzień dla kibiców futbolu, mimo że zbyt wielu hitów dzisiaj nie zobaczą. Piękny dlatego, że spływają do nas same dobre informacje. Najpierw oficjalne daty powrotu na boiska ustalili Anglicy. Teraz dokładamy do tego potwierdzenie od włoskiego rządu, który pozwolił na powrót Serie A, Serie B oraz Pucharu Włoch. Po dzisiejszej konferencji ministra […]
28.05.2020

Live od 21:00 – Ekstra Back – Borek, Stanowski, Smokowski, Żewłakow

Może uznacie nas za wariatów, dziwaków, popaprańców, ale my naprawdę czekaliśmy na powrót PKO Bank Polski Ekstraklasy. I nareszcie, w końcu, doczekaliśmy się – w piątek wraca polska liga. Dlatego też dzisiaj wieczorem czas na specjalny program na Kanale Sportowym w całości poświęcony Ekstraklasie – Ekstra Back. Nazwa mówi sama za siebie, nic dodawać nie […]
28.05.2020
Weszło
28.05.2020

Miasto kupuje akcje Ruchu. W czym rzecz?

„Niebiescy”, przez przedwczesne zakończenie sezonu, na stulecie klubu utknęli w III lidze. Dzisiaj przyszły dla Ruchu  ciut lepsze wiadomości, bowiem poprzez wykup akcji Urząd Miasta przekazał klubowi zauważalną kwotę. Na czym faktycznie polega ten manewr? Z jakimi wiąże się konsekwencjami? Wiadomo jak drzewiej bywało w Ruchu, ile było znaków zapytania wokół zarządzania finansami tego klubu. […]
28.05.2020
Weszło
28.05.2020

Miłość do Wisły Kraków mam w genach

Popołudnie przed meczem Wisły z Panathinaikosem. Węgrzcanka Węgrzce Wielkie. Mały podkrakowski klubik, w którym swoje pierwsze kroki stawiał Kazimierz Kmiecik. Artur Kawula, syn innej legendy Wisły, Władysława, zabiera na trening swoją córkę. Karolina staje między słupki, jej koledzy uderzają rzuty karne. Piłka trafia w rękę. Okropny ból. Dochodzi do złamania. Trzeba jechać do szpitala, ale… […]
28.05.2020
Weszło
28.05.2020

Wygląda, że to koniec czekania. Premier League ma wrócić 17 czerwca!

Powrót Bundesligi był dla wielu strasznie radosną informacją, powrót Ekstraklasy, to dla nas, nie ukrywajmy, dziwaków, kapitalna wiadomość, ale restart Premier League to już news globalny. Najbardziej popularna liga, z pewnością najbogatsza, czy najlepsza, kwestia sporna, na pewno w TOP2. Dlatego wiadomość, którą podało dzisiaj BBC, jest tak elektryzująca. Jej Wysokość ma wrócić do grania […]
28.05.2020
Weszło
28.05.2020

1/4 pojemności stadionu obejrzy mecz na Węgrzech

Przyzwyczailiśmy się już do tego, że w czasach koronawirusa sytuacje toczą się dynamicznie. Jeszcze chwilę temu pisaliśmy o tym, że Polska wpuszczając kibiców na stadiony może być pionierem, a tu cyk – trybuny powoli zaczynają zapełniać Czesi, głośno mówi się o tym w Szwajcarii (o komplecie), do tysiąca widzów wpuszczą w najbliższej kolejce Serbowie, inną […]
28.05.2020
Blogi i felietony
28.05.2020

Jak co czwartek… LESZEK MILEWSKI

Futbol. Co jest jego podstawą? Fundamentem? Zasadą, bez której piłka nożna nie byłaby już piłką nożną? Oczywiście liczba dostępnych zmian. Przejdziemy z trzech na pięć i pozamiatane. Można się przerzucić na krykiet. Wszyscy podskórnie czujemy, że pięć dostępnych zmian to większy gwałt na piłce nożnej niż jakby wprowadzić możliwość gry ręką na całym boisku. Gorzej […]
28.05.2020
Weszło
28.05.2020

Mundial 2022: Wielkie pieniądze i wielka polityka, czyli po co Katarowi te mistrzostwa?

Około 3 mln zagranicznych turystów odwiedziło Rosję podczas piłkarskich mistrzostw świata w 2018 roku. Gdyby podobnie liczna grupa zdecydowała się wykorzystać mundial w 2022 jako okazję do wizyty w Katarze, oznaczałoby to, że przyjezdnych byłoby tam więcej niż mieszkańców kraju. Robi się jeszcze ciekawiej, gdy wziąć pod uwagę, że wśród zamieszkujących Katar 2,7 mln osób, […]
28.05.2020
Weszło
28.05.2020

Mini-zgrupowania, masażyści i… piwo, czyli plan Chojniczanki na utrzymanie

Sześć punktów straty do bezpiecznego miejsca, siedem wyjazdowych meczów z rzędu. Tak, pozycja Chojniczanki przed restartem sezonu jest wyjątkowo trudna. Ale dla chojnickich fanów mamy też dobre informacje, które na antenie Weszło.FM przekazał wiceprezes Jarosław Klauzo. – Piwo po wygranym meczu? Nie rozmawialiśmy o tym, ale profesjonalizm to nie znaczy zamordyzm. Trener Smółka, trener przygotowania fizycznego […]
28.05.2020
Weszło
28.05.2020

Lech znów będzie miał problem z murawą. „Koronawirus zatrzymał budżety”

Jak bumerang wraca temat problemu murawy na stadionie Lecha Poznań. Architektura stadionu jest beznadziejna i właściwie niemożliwe jest na nim utrzymanie dobrej murawy bez doświetlania trawy lampami. A w obliczu kryzysu spowodowanego koronawirusem Kolejorz pieniędzy na takie zużycie prądu nie miał. Dlatego już dziś możemy się spodziewać, że boisko będzie w strzępach. – Przez te […]
28.05.2020
Weszło
28.05.2020

W futsalu też zamieszanie: zmiana decyzji ws. awansów, środowisko podzielone

Nie udało się bez kontrowersji przedwcześnie zakończyć sezonu w niższych ligach. Nie udało się bez kontrowersji przedwcześnie zakończyć sezonu w lidze kobiet. Dlaczego więc futsal miałby być gorszy? Tu także powstało duże zamieszanie, konkretnie dotyczące awansów z I ligi do ekstraklasy. W centrum wszystkiego znajduje się prezes spółki zarządzającej najwyższym szczeblem, który jednocześnie jest trenerem […]
28.05.2020
Weszło
28.05.2020

Cracovia z Legią, Lech z Lechią. Znamy pary półfinałowe Totolotek Pucharu Polski

Cracovia zagra z Legią Warszawa przy Kałuży, Lech przy Bułgarskiej podejmie Lechię. Tak wyglądają półfinały Totolotek Pucharu Polski. Długo trwała faza ćwierćfinałowa, bo przedzielona koronawirusem, w trakcie którego rozważano, czy w ogóle ta edycja zostanie rozstrzygnięta – cieszymy się, że będzie, bo zapowiadają się znakomite mecze. Co tu kryć, przy takim zestawie półfinalistów, jak by […]
28.05.2020
Weszło
28.05.2020

Odmrażania futbolu ciąg dalszy. W sobotę rusza liga ukraińska

Kolejne rozgrywki oficjalnie wracają do gry. Jak poinformowała tamtejsza federacja, w sobotę – po raz pierwszy od połowy marca – na boiska wybiegną piłkarze ukraińskiej ekstraklasy. Jest już zgoda rządu, na którą niecierpliwie wyczekiwano. Trzeba swoją drogą przyznać, że Ukraińcy, podobnie zresztą jak my, ruszają z przytupem, ponieważ już w niedziele odbędzie się największy szlagier, […]
28.05.2020
Weszło
28.05.2020

Będą puchary – nie będzie cięcia. Przy Kałuży grają o pełne pensje

Wszyscy, poza Januszem Golem, zawodnicy Cracovii zgodzili się na 50-procentowe obniżki płac przy okazji koronawirusa. Ale, co zdradził wczoraj w „Kanale Sportowym” Michał Probierz, to nie oznacza, że połowa zapisanych w kontraktach pieniędzy przepadnie. Zarząd „Pasów” uzgodnił bowiem, że w razie awansu do pucharów, będą one wypłacone w formie premii. – Cały zarząd, włącznie z prezesem, […]
28.05.2020
Bukmacherka
28.05.2020

Mecz na szczycie 2. Bundesligi. Czy Kamiński powstrzyma HSV?

Na zapleczu niemieckiej Bundesligi zasady są proste. Dwa zespoły mogą awansować poziom wyżej, kolejny musi już powalczyć o to w barażach. Wyczerpujący finisz sezonu raczej odbiera ochotę na to, by rozgrywać kolejne mecze. Dlatego też VfB Stuttgart oraz Hamburger SV chcieliby załatwić temat od razu. Pomóc w tym może wygrana z bezpośrednim rywalem, a tak […]
28.05.2020