19-latek liderem Formuły 1. Mercedes wciąż wygrywa

Sebastian Warzecha

29 marca 2026, 09:22 • 3 min czytania 0

Reklama
19-latek liderem Formuły 1. Mercedes wciąż wygrywa

Andrea Kimi Antonelli nie tylko wygrał Grand Prix Japonii, ale został też nowym liderem tego sezonu F1. 19-letni Włoch cieszyć nową pozycją będzie mógł się aż do maja, bo z powodu odwołania wyścigów na Bliskim Wschodzie czeka nas tak długa przerwa w kalendarzu królowej motorsportu.

Formuła 1. Andrea Kimi Antonelli nowym liderem generalki

Trzecie Grand Prix sezonu 2026 zakończyło się trzecim triumfem Mercedesa… choć po raz pierwszy w tym roku ekipa ta nie zdobyła dubletu. Ba, to pierwszy wyścig w trwającym sezonie, w którym rywale faktycznie byli kierowców tego zespołu blisko. Rywalom pomogli zresztą oni sami, bo w fatalnym stylu zaspali na starcie. Efekt? Andrea Kimi Antonelli spadł na szóste miejsce, a George Russell nagle był czwarty.

Na ich pomyłce skorzystali głównie Oscar Piastri i Charles Leclerc, którzy wyszli odpowiednio na pierwsze i drugie miejsce, po czym przez jakiś czas je zajmowali. Ten pierwszy miał swoje do udowodnienia – w tym sezonie nie zdobył jeszcze punktów, bo w „swoim” Grand Prix Australii rozbił się na okrążeniu wyjazdowym, a w Chinach z powodu awarii nawet nie wystartował.

Był więc podrażniony i dostał szansę na udowodnienie swoich możliwości. Choć McLaren, jak i inne ekipy, nieco od Mercedesa odstaje. Piastri musiał więc wspiąć się na wyżyny, bo już na dziewiątym okrążeniu zaatakował go Russell, który w międzyczasie wyprzedził innych rywali.

Reklama

Zaatakował, dodajmy, skutecznie. Ale Oscar szybko się mu zrewanżował i na powrót objął prowadzenie.

Potem przez jakiś czas nic się nie zmieniało. Aż rozbił się Oliver Bearman, co odmieniło losy całego Grand Prix. Wypadek skutkował neutralizacją, a cieszyć się mogli głównie Antonelli i Lewis Hamilton, bo obaj jeszcze nie zjechali do alei serwisowej. Zrobił to z kolei na przykład Russell, który przez radio mówił o pechu. Bo i faktycznie, miał pecha, a w efekcie spadł za młodszego kolegę. Narzekać mógł też Piastri, bo finalnie oddał prowadzenie – właśnie Antonellemu.

Reklama

A młody Włoch po tym, jak samochód bezpieczeństwa zjechał z toru, podkręcił tempo tak wyraźnie, że Piastri mógł tylko pomachać mu na pożegnanie. Oscara zadowolić mogło jedynie to, że sam dobrze kontrolował tempo i nikt mu nie zagrażał. Interesująca była więc głównie walka o trzecie miejsce, gdzie rywalizowały dwa bolidy Ferrari. Ostatecznie lepszy okazał się Charles Leclerc, który wyprzedził Hamiltona… a niedługo potem zrobił to też Russell.

Brytyjczyk zresztą w końcówce wyścigu skutecznie zaatakował też Charlesa, ale ten szybko się zrewanżował. I ostatecznie to Monakijczyk dojechał do mety na podium.

Przed nim z kolei zrobił to Oscar Piastri. A wyścig wygrał – w efekcie zostając nowym liderem klasyfikacji generalnej – Andrea Kimi Antonelli. Włoch się tym miejscem nacieszy, bo z powodu odwołania GP w Bahrajnie i Arabii Saudyjskiej (ze względu na sytuację polityczną na Bliskim Wschodzie), kolejne zmagania w F1 czekają nas dopiero na początku maja, gdy kierowcy zjawią się w Miami.

Reklama

TOP 10 Grand Prix Japonii:

  1. Andrea Kimi Antonelli (Mercedes)
  2. Oscar Piastri (McLaren)
  3. Charles Leclerc (Ferrari)
  4. George Russell (Mercedes)
  5. Lando Norris (McLaren)
  6. Lewis Hamilton (Ferrari)
  7. Pierre Gasly (Alpine)
  8. Max Verstappen (Red Bull Racing)
  9. Liam Lawson (Visa Cash App RB)
  10. Esteban Ocon (Haas)

Fot. Newspix

Czytaj więcej o F1:

0 komentarzy
Sebastian Warzecha

Gdyby miał zrobić spis wszystkich sportów, o których stworzył artykuły, możliwe, że pobiłby własny rekord znaków. Pisał w końcu o paralotniarstwie, mistrzostwach świata drwali czy ekstremalnym pływaniu. Kocha spać, ale dla dobrego meczu Australian Open gotów jest zarwać nockę czy dwie, ewentualnie czternaście. Czasem wymądrza się o literaturze albo kinie, bo skończył filmoznawstwo i musi kogoś o tym poinformować. Nie płakał co prawda na Titanicu, ale nie jest bez uczuć - łzy uronił, gdy Sergio Ramos trafił w finale Ligi Mistrzów 2014. W wolnych chwilach pyka w Football Managera, grywa w squasha i szuka nagrań wideo z igrzysk w Atenach 1896. Bo sport to nie praca, a styl życia.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Piłka nożna

Od juniorów do polityków. Korupcyjny skandal zbrukał czeską piłkę

redakcja
0
Od juniorów do polityków. Korupcyjny skandal zbrukał czeską piłkę
La Liga

Barcelona rozpoczęła rozmowy z obrońcą. To byłby hitowy transfer

Braian Wilma
0
Barcelona rozpoczęła rozmowy z obrońcą. To byłby hitowy transfer

Formuła 1