Reklama

Starcie faworytów z papieru. Kto ma mocniejszą pakę?

Michał Kołkowski

Autor:Michał Kołkowski

23 czerwca 2018, 16:40 • 12 min czytania 21 komentarzy

Jeżeli przewidywany skład, jaki Adam Nawałka prawdopodobnie zaproponuje na mecz o wszystko z Kolumbią, zbił wszystkich polskich kibiców z pantałyku, to kolumbijscy fani chyba dostali zawału, kiedy zobaczyli prawdopodobne zestawienie ich ulubieńców na starcie z Polską. Wychodzi na to, że automatyzmy automatyzmami, doświadczenie doświadczeniem, lecz kiedy dostaje się w czapkę na start turnieju, to przychodzi czas na zmiany, eksperymenty i ryzyko. Prześledźmy, pozycja po pozycji, czyj pomysł wygląda na bardziej udany.

Starcie faworytów z papieru. Kto ma mocniejszą pakę?

*

Zrzut ekranu 2018-06-23 o 11.28.32

Reklama

żródło: El Tiempo

*

BRAMKARZ: WOJCIECH SZCZĘSNY kontra DAVID OSPINA

Zacząć trzeba od tego, że obaj panowie rywalizowali ze sobą o bluzę z numerem jeden w Arsenalu, w sezonie 2014/2015. Kolumbijczyk leczył kontuzję przez pierwszą część sezonu, lecz później posadził Wojtka na ławce rezerwowych i w efekcie ten wylądował we Włoszech, co, paradoksalnie, chyba pomogło w rozwoju w jego kariery. Wiadomo też, że tam nie decydowały wyłącznie względy sportowe, ale równie te, nazwijmy to, dyscyplinarne.

Potem Kanonierzy zatrudnili Petra Cecha i Ospina siedzi na dupie, jak, nie przymierzając, Kamil Kiereś. Tymczasem Szczęsny minuty w Serie A podzielił pół na pół z Gianluigim Buffonem, aż jedenastokrotnie zachował czyste konto (w 17 spotkaniach). Wszystko przemawia dziś za Polakiem.

Wszystko, tylko nie pierwszy mecz, gdy wróciły koszmary z Euro 2012 i Szczęsny nie tylko zespołowi nie pomógł, ale i zaszkodził. Jednak Ospina też nie jest bezbłędny – w eliminacjach zawalił choćby gola w starciu z Paragwajem, gdy źle wypiąstkował piłkę, a później potknął się wracając do bramki i strzelcowi nie pozostało nic innego, jak wbić gwoździa do sieci. Trudno wskazać faworyta w tym akurat duecie. Jeden i drugi potrafi mecz zarówno wybronić, jak i zawalić.

Reklama

POLSKA 0:0 KOLUMBIA

LEWE WAHADŁO (OBRONA): MACIEJ RYBUS kontra JOHAN MOJICA

Rybus to nie jest może gość, po którym spodziewaliśmy się wielkich fajerwerków, zresztą – wcale takowych nie odpalił. Jednak, jako jeden z niewielu, nie zawiódł w pierwszym meczu. Zagrał solidnie i zrobił tyle, ile może zrobić boczny obrońca, kiedy cała ofensywa gra piach. No, może za wyjątkiem Marcelo, który potrafi w pojedynkę odwracać losy meczów, ale nie przesadzajmy z wymaganiami wobec Rybusa.

Mojica z kolei ma za sobą naprawdę fajny sezon w La Liga. W ustawieniu Pekermana gra akurat na skraju czteroosobowego bloku defensywnego, ale to także zawodnik o duszy wahadłowego, bo na takiej pozycji często występował ze świetnym skutkiem w Gironie. Facet ma smykałkę do objeżdżania rywali w sposób naprawdę widowiskowy. Sztuczki, szalona szybkość, efektowny drybling. Plus dla Polaków taki, że w tym całym ofensywnym szale często się zapomina w grze defensywnej i swoje pomyłki tuszuje wyłącznie przewagami szybkościowymi. Rybus to również nie jest w obronie opoka, ale jednak piłkarz znacznie stabilniejszy. Znów po równo.

POLSKA 0:0 KOLUMBIA

ŚRODEK OBRONY: JAN BEDNAREK kontra CRISTIAN ZAPATA

Zanosi się na wielkie zmiany na środku defensywy Kolumbii. Zdaniem tamtejszych dziennikarzy, Jose Pekerman jest zupełnie zniesmaczony postawą duetu Sanchez – Murillo i ma zamiar postawić na rezerwowych, w tym Cristiana Zapatę. Doświadczony obrońca Milanu jest akurat do roli ławkowicza przyzwyczajony, bo często pełni ją w Mediolanie, właściwie od początku swojej przygody na San Siro.

Niemniej, powrót do składu Zapaty to nie jest wbrew pozorom żaden desperacki ruch selekcjonera, tylko naturalna kolej rzeczy, tak jak u nas ewentualny powrót Kamila Glika, na który się jednak póki co nie zanosi. Zapata w eliminacjach był pewniakiem do gry w wyjściowej jedenastce i dopiero kontuzja uda postawiła pod znakiem zapytania jego udział w mundialu. Tak jak z Glikiem – kiedy pojawiła się nadzieja, że obrońca wyzdrowieje na drugi, czy trzeci mecz grupowy, było jasne, że na turniej pojedzie. Wygląda na to, że w obliczu kryzysowej sytuacji selekcjoner Los Cafeteros postanowił sięgnąć po swojego zaufanego człowieka, nawet pomimo jego kłopotów.

Jan Bednarek… Z jednej strony, brak doświadczenia, współudział przy drugiej bramce dla Senegalu, trzy czwarte sezonu przesiedziane na ławce, czy też trybunach. Z drugiej – oprócz tego potwornego babola, jego wejście mimo wszystko miało korzystny wpływ na polską defensywę. Nie zmienia to faktu, że Polak porównania z Zapatą nie wytrzymuje. Co innego, gdyby, podobnie jak Kolumbijczyk, na drugi mecz zdążył się także wykurować Kamil Glik. Zapata to nigdy nie będzie ulubionych piłkarz dla kibiców Rossonerich, ale wiadomo też, że są czasem zawodnicy typowo reprezentacyjni. Jego można do tej grypy zaliczyć.

POLSKA 0:1 KOLUMBIA

ŚRODEK OBRONY: MICHAŁ PAZDAN kontra YERRY MINA

Pazdan doczekał się zaskakującej lawiny pochwał po pierwszym meczu. Przede wszystkim dlatego, że jako jeden z niewielu podjął rękawicę rzuconą przez Senegalczyków i nie wymiękał w twardej, męskiej walce z przeciwnikami. Był solidny w odbiorze, dobrze się ustawiał i, niestety, jak to Michał, katastrofalnie wyprowadzał piłkę. Swoich ograniczeń już nie przeskoczy, lecz potwierdził tylko, że jest piłkarzem turniejowym – na najważniejsze mecze spinka, koncentracja i co najmniej przyzwoita postawa.

Yerry Mina to piłkarz-zagadka. Regularnie zdarzało mu się występować wyłącznie z ligach południowoamerykańskich, w Barcelonie cokolwiek pograł dopiero w maju, co zresztą doprowadzało do furii selekcjonera Kolumbii. Jeżeli pogłoski się potwierdzą i Pekerman faktycznie posadzi Davinsona Sancheza kosztem Miny, to będzie oznaczało, iż w kolumbijskiej drużynie panuje jeszcze większy chaos i bajzel niż w naszej. Sanchez rzeczywiście wszedł w mundial tragicznie, a Japończycy go po prostu skompromitowali, zrobili z niego wiatrak. Niemniej, to jeden z najlepszych środkowych obrońców całej Premier League, filar Tottenhamu.

Mina? Ma tylko dwanaście występów w kadrze, z czego aż pięć w spotkaniach towarzyskich. To niespełna dwumetrowy gigant, pewnie właśnie jemu przyjdzie przykleić się do Roberta Lewandowskiego i uprzykrzać Polakowi życie przez 90 minut gry. Niemniej, nas bardziej przekonuje doświadczenie turniejowe Pazdana.

POLSKA 1:1 KOLUMBIA

(PÓŁ)PRAWA OBRONA: ŁUKASZ PISZCZEK kontra SANTIAGO ARIAS

Przed mistrzostwami mogło się wydawać, że Piszczek to nasza przewaga nad wszystkimi rywalami w grupie. Facet, który zrobi różnicę. Tymczasem zagrał z Senegalem swój najgorszy mecz w kadrze i był jednym z głównych winowajców wstydliwej porażki. Na Kolumbię prawdopodobnie nie wyjdzie już z boku obrony, tylko w roli półprawego defensora w ustawieniu na trzech stoperów. Z jednej strony – dobrze, nie będzie musiał tyle biegać, będzie mógł się raczej skupić na inteligentnym wyprowadzeniu piłki, odciążając z tego zadania Pazdana i Bednarka. Odwracając medal – Piszczek nigdy na tej pozycji nie grał jakoś znakomicie. Bywał solidny w Borussii, ale w kadrze, gdy był w tej roli próbowany, walił sporo byków.

Santiago Arias to etatowy prawy obrońca kolumbijskiej kadry od jakichś pięciu lat. Na poprzednim mundialu był rezerwowym, ale od tego czasu miejsca w składzie już nie oddaje. Świetnie się odnajduje w ofensywnej grze PSV Eindhoven, w meczu z Japonią również potwierdzał momentami swoje walory w grze do przodu, ale bronił średnio. Sporo faulował, pozwalał rywalom na wrzutki, gubił się. Choć, mimo wszystko, zaprezentował się solidniej niż dramatyczny Piszczek. Nic dziwnego, że losy tego ostatniego wciąż się ważą, a w odwodzie pozostaje Artur Jędrzejczyk.

POLSKA 1:2 KOLUMBIA

ŚRODEK POMOCY: GRZEGORZ KRYCHOWIAK kontra WILMAR BARRIOS

Trudno jednoznacznie zrecenzować występ Krychowiaka w pierwszym meczu, ale jedno jest pewne – nie może kolejny raz złapać tak szybko żółtka, bo wówczas jego wartość w starciu z kolumbijskimi twardzielami znacznie, ale to znacznie spadnie. Wobec czerwonej kartki Carlosa Sancheza, niemal pewny zdaje się być występ Barriosa, który wszedł na murawę w pierwszej połowie starcia z Japonią, żeby uspokoić środkową strefę Los Cafeteros i poskładać zespół do kupy. Chwilowo to nawet zafunkcjonowało, ale na dłuższą metę – nie.

Barrios to żaden wirtuoz. Twardy przecinak, który jeszcze nigdy nie grał w Europie, a od dwóch lat reprezentuje barwy Boca Juniors. Krychowiak jest piłkarzem o znacznie bogatszej karierze klubowej, także o większym doświadczeniu reprezentacji. Barrios od pierwszych minut wybiega rzadko, a jeśli już, to tylko wtedy gdy Pekerman chce się murować. Niekiedy z żałosnym skutkiem, jak choćby w przypadku porażki 0:3 z Argentyną, gdy defensywny pomocnik zaczął mecz w wyjściowym składzie, ale po przerwie już nie wybiegł na murawę. Mimo wszystko, nawet mimo bramki na 0:2 z Senegalem, Krycha to półka wyżej. Zresztą, występ Barriosa to wciąż tylko jedna z wersji wydarzeń.

POLSKA 2:2 KOLUMBIA

ŚRODEK POMOCY: JACEK GÓRALSKI kontra ABEL AGUILAR

Mecz z Japonią zaczął od początku Jefferson Lerma, ale Pekerman ponoć uznał młodego pomocnika Levenate za jednego z głównych winowajców tego, iż reprezentanci Kraju Kwitnącej Wiśni zupełnie zdominowali środkową strefę. Szykuje się zatem zmiana, bo z ławki rezerwowych ma się podnieść Abel Aguilar. Weteran, który całe lata spędził w Hiszpanii i Francji, a dzisiaj jego kariera dogorywa w lidze kolumbijskiej.

Prawdę mówiąc, było trochę zaskakujące, że Pekerman w ogóle posadził Aguilara na ławie. Ale taki to już selekcjoner, że podejmuje niekiedy decyzje, których powody zna i rozumie wyłącznie on sam. Podobnie zresztą postąpił Adam Nawałka, decydując się w pierwszym meczu na wycofanie na ósemkę Zielińskiego kosztem Jacka Góralskiego, który świetnie się prezentował w sparingach.

Góralski, wedle wszelkich opinii, w Bułgarii robi stały progres i nie jest już tylko plastrem na najlepszego zawodnika rywali, ale i piłkarzem zdolnym do tego, żeby po przechwycie rozsądnie rozegrać akcję. Niemniej, to zawodnik z minimalnym doświadczeniem w kadrze, nie zaistniał w eliminacjach, więc trudno od niego oczekiwać cudów w meczu mistrzostw świata. Dla odmiany – Aguilar ma już jeden mundial w CV, w rozgrywkach Copa America grał już w 2004 roku. Doświadczenie ma swoją wartość, zwłaszcza w meczu pod tak gigantyczną presją, jednak zdaje się, że żaden z tych piłkarzy wielkiej różnicy w niedzielę nie zrobi.

POLSKA 2:2 KOLUMBIA

OFENSYWNY POMOCNIK: PIOTR ZIELIŃSKI kontra JAMES RODRIGUEZ

Jedyna zagadka jest taka, czy James jest w pełni sił. Na Japonię wyszedł dopiero po przerwie i jego gra sprowadzała się do szarpnięć, nie było w tym zwykłego dla Jamesa kunsztu. Pekerman ewidentnie chciał go w pierwszej kolejce oszczędzić i dopiero niekorzystny wynik skłonił go, żeby z usług swojej gwiazdy skorzystać. Wyszło średnio.

Ale i tak lepiej od Zielińskiego, który przez pierwszy kwadrans spróbował zagrać kilka otwierających piłek, a później zniknął jak kamfora. Szczerze mówiąc, środkowy pomocnik Napoli rozczarowywał pod presją już tak wiele razy, że straciliśmy do niego resztki zaufania. James Rodriguez był być może najbardziej spektakularnym piłkarzem podczas mistrzostw świata w Brazylii, Piotr Zieliński póki co demonstruje wyłącznie najbardziej spektakularne sposoby korzystania z peleryny-niewidki, kiedy trzeba wziąć grę na siebie. Wyraźna przewaga naszych rywali.

POLSKA 2:3 KOLUMBIA

PRAWE WAHADŁO (SKRZYDŁO): BARTOSZ BERESZYŃSKI kontra JUAN CUADRADO

Cuadrado szybko zjechał do bazy w starciu z Japonią, to zresztą była jedna z najbardziej kontrowersyjnych decyzji selekcjonera Los Cafeteros, bo skrzydłowy Juventusu robił, mimo wszystko, sporo rajdów, jakkolwiek mało by z nich wynikało, to był pod grą i był groźny. Mimo to, zakończył mecz po trzydziestu minutach. Niemniej, to wciąż on jest przewidywany w wyjściowej jedenastce na Polskę, kosztem choćby strzelca bramki, Quintero.

W Polsce za funkcjonowanie prawego skrzydła ma odpowiadać Bereszyński. Pewnie w określonych sytuacjach meczowych wyżej podejdzie również Piszczek, ale kontuzja i kiepska forma Kuby Błaszczykowskiego popchnęły selekcjonera w kierunku decyzji, że to już czas, aby boczny obrońca Sampdorii wziął na siebie naprawdę dużą odpowiedzialność w kadrze.

Trudno powiedzieć, kto z tego duetu jest w tej chwili lepszy. Na pewno Bereszyński jest bardziej obliczalny, ma pojęcie o grze w obronie, jego pozycja w europejskiej piłce cały czas rośnie. Ale, mimo wszystko, Polak wciąż tylko aspiruje do tego miejsca w futbolu, w którym Cuadrado jest już od dawna. Było, nie było, mówimy o skrzydłowym Juventusu, regularnie występującym w Champions League. Tego nie sposób zignorować, przy całej naszej wierze w Beresia.

POLSKA 2:4 KOLUMBIA

NAPASTNIK (LEWE SKRZYDŁO?): DAWID KOWNACKI kontra MATEUS URIBE

Zagadkowe roszady w składzie obu ekip. Pekerman na Japonię wystawił szybszego od wiatru Jose Izquierdo, ale chyba jego walory nie do końca go zadowoliły, bo na drugi mecz ma już wystawić z boku gracza znanego raczej z roli środkowego, czy nawet defensywnego pomocnika – Mateusa Uribe. Można się zatem domyślać, że za ofensywne akcje będzie na skrzydle odpowiadał raczej lewy defensor, opisywany już wcześnie szaleniec Johan Mojina, zaś Uribe, wbrew grafice przedstawionej przez kolumbijską prasę, będzie jednak grał bliżej środkowej strefy.

Trzeba pamiętać, że Uribe był niemal stuprocentowym pewniakiem mediów do gry w pierwszym spotkaniu, obok Carlosa Sancheza. Pekerman postawił na Lermę dosłownie w ostatniej chwili i srogo się na swoim wymyśle przejechał. Niemniej, jeżeli selekcjoner Los Cafeteros faktycznie oddeleguje do gry jednocześnie na Barriosa, Aguilara i Uribe, to naszych w środku pola nie czeka walka, tylko prawdziwa, krwawa wojna.

Odpowiedzą Adama Nawałki na kolumbijskich wojowników i, jednocześnie, lekiem na beznadziejną grę polskiej ofensywy w pierwszym spotkaniu, ma być Dawid Kownacki. Szczerze mówiąc, na kilometr śmierdzi od tego ruchu desperacją, ale jakieś racjonalne przesłanki za Kownasiem jednak przemawiają. Oczywiście brak Kamila Grosickiego to wręcz gigantyczna sensacja, tym bardziej, że jego rajdy skrzydłem to była zazwyczaj najsilniejsza broń reprezentacji Polski w ciągu pierwszych trzydziestu minut meczu, jednak Grosik nie dał żadnych argumentów swoim występem przeciwko Senegalowi, żeby utrzymać jego nietykalność. Z drugiej strony – kto dał?

Kownacki nie był wielką postacią eliminacji. Ba, wcale w nich nie zaistniał. Nie jest nawet podstawowym piłkarzem swojego klubu, pamiętajmy, że to tylko rezerwowy Sampdorii, niekiedy wpuszczany na murawę jako dżoker. Ale w starciu z Senegalem, chyba jako jedyny piłkarz z polskiej ofensywy, zademonstrował odwagę zadziorność. Trochę mało, żeby przyznać naszym punkt kosztem Uribe, ale na pewno wystarczająco, żeby u boku Lewandowskiego zaoferować coś więcej od Milika.

Mimo wszystko, Nawałka nie traci odwagi. Domniemane decyzje Pekermana wyglądają nie tylko na kunktatorskie, lecz wręcz na tchórzliwe. Wciąż jednak trzeba brać pod uwagę również inny wariant, o którym spekulują kolumbijskie media, czyli wystawienie na skrzydle Luisa Muriela. Cóż, wówczas musielibyśmy przyznać punkt rywalom.

POLSKA 2:4 KOLUMBIA

ŚRODKOWY NAPASTNIK: ROBERT LEWANDOWSKI kontra RADAMEL FALCAO

Dwie wielkie gwiazdy światowego futbolu, ale nie ma co się oszukiwać – Falcao już powolutku schodzi ze sceny, nawet pomimo dobrego sezonu, jaki ma za sobą w Ligue 1. W meczach na najwyższym poziomie coraz łatwiej go pokryć, wyłączyć, uprzykrzyć mu życie. Kontuzje ostro dały się temu napastnikowi we znaki i trochę pokrzyżowały karierę, bo przecież, jeszcze w barwach Atletico, eksplozja jego talentu dość mocno tąpnęła piłkarskim światem.

To dla niego pierwszy mundial – cztery lata temu leczył zerwane więzadła. Można tylko zgadywać, jak mocna by była Kolumbia, gdyby jej lider się wtedy nie nabawił tej paskudnej kontuzji. Ale to już tylko gdybanie. Na dziś, większym ogniem w ataku dysponuje reprezentacja Polski. Lewandowski w pierwszym meczu grał słabo, ale Falcao również nie zachwycił.

Dla Lewego to również pierwszym występ w mistrzostwach świata. Może ostatni? Kto wie, kadrę czeka zmiana pokoleniowa, a napastnik Bayernu też nie jest już przecież młodzieniaszkiem. Teraz ma swój sportowy prime time, idealny moment, żeby złotymi zgłoskami zapisać się nie tylko w historii Bundesligi, ale i polskiej reprezentacji. Głupio by było, gdybyśmy mieli zapamiętać Lewego wyłącznie jako króla meczów eliminacyjnych. Falcao jest zawsze trudny do upilnowania, jest piekielnie sprytny, grozi strzałem z wielu pozycji, ale nie jest Lewandowskim. Jeżeli ktoś ma zrobić różnicę, to prędzej nasz kapitan.

POLSKA 3:4 KOLUMBIA

***

Sporo wyrównanych starć, ale całość jednak minimalnie na korzyść naszych rywali. Nie jest to zresztą żadne zaskoczenie, bo już przed mistrzostwami to właśnie w Kolumbii upatrywano delikatnego faworyta grupy. Jednakże, oni po wpadce w pierwszym meczu mają tyle samo problemów i dylematów, co i my. Zmiany w składzie, zmiany w ustawieniu, zmiany wszędzie. Pekerman i Nawałka przerżnęli na początek, więc wyrzucili wszystkie analizy do śmieci, spalili wszystkie notatki w kominku, twarde dyski z analizami oddali do utylizacji. Obaj selekcjonerzy poszli na żywioł. Na papierze trochę lepiej to wygląda u naszych rywali, ale jak to wszystko wyjdzie w praktyce? Jedna, wielka zagadka.

fot. Newspix.pl

Najnowsze

Komentarze

21 komentarzy

Loading...