Szczyt desperacji? Korona testująca Cecaricia
Weszło

Szczyt desperacji? Korona testująca Cecaricia

Prawie umknęła nam ta w gruncie rzeczy szokująca informacja – Bojan Cecarić zameldował się na testach w Koronie Kielce. I choć stąd do podpisania kontraktu droga cholernie daleka, informację tę uznajemy za szokującą, bo oznacza ona, że na testach w 14. drużynie polskiej Ekstraklasy wylądować może w zasadzie każdy. Warunki? Dwie ręce, dwie nogi, profil na Transfermarkcie i… chyba tyle. 

A być może nawet trochę przeszarżowaliśmy, bo niejaki Johnny Spike Gill, również sprawdzany przez kielczan, na razie nie dorobił się nawet tego. Ale już mniejsza z 18-letnim Anglikiem z polskiej IV ligi, bo jeszcze „ciekawiej” wygląda D’Sean Theobalds. 24 lata, ostatnio szósta liga angielska. Nawet przeprowadzaliśmy z nim wywiad, który znajdziecie w tym miejscu – tylko po to, żeby ustalić, jakim cudem wylądował w naszym kraju. No i – tak jak się spodziewaliśmy – stało się to za sprawą łapanki organizowanej przez agentów, a sam Theobalds z poważną piłką i rozsądnie prowadzoną karierą ma niewiele wspólnego.

ekstraklasa-2020-01-24-12-01-35

No dokładkę – Bojan Cecarić, absolutnie najgorszy piłkarz Cracovii i jeden z najsłabszych skrzydłowych w Ekstraklasie. Pod tym względem pasuje do Korony, bo właśnie w niej gra kilku jego rywali w wyścigu o wspomniane miano, ale wydawało nam się, że w związku z sytuacją w tabeli chodziło o to, że poziom drużyny zimą podnosić, a nie utrzymywać. Jezu, jaki to jest absurd! Facet przyjechał do Polski rok temu. Wiosną grał jedno wielkie gówno (7 występów), a jesienią się kompromitował. Na początku tego sezonu został obdarzony wielkim zaufaniem przez Michała Probierza, wychodził w pierwszym składzie na Dunajską Stredę i dwa pierwsze spotkania ligowe, ale trener Pasów szybko stracił do niego cierpliwość i do końca rundy Serb już tylko trzy raz podniósł się z ławki w lidze i grał w Pucharze Polski.

A na to przychodzi Korona i mówi: sprawdźmy, co to za grajek, może odpali! W tej chwili na kielecki klub patrzymy trochę jak na gościa, który dopija wygazowanego browara w klubie po koledze, który stracił na niego ochotę.

ŁKS Łódź zakontraktował pięciu graczy, podobnie jak Wisła Kraków, nawet Arka Gdynia, która ma na głowie inne zmartwienia, postarała się o wzmocnienie. Wspomniane transfery są mniej lub bardziej uzasadnione, ale w przypadku tych graczy przynajmniej z dużą pewnością możemy powiedzieć, że to na pewno są piłkarze. A Korona sprawdza w tym czasie, kim jest Johnny Spike Gill, D’Sean Theobalds i Bojan Cecarić, pozostając wciąż bez żadnego przyklepanego wzmocnienia na dwa tygodnie przed powrotem rozgrywek.

Wiecie, co jest najgorsze? W normalnym świecie łatwo byłoby wskazać głównego faworyta w naszej walce o spadek, ale w przypadku tej popieprzonej ligi do nawet tak desperackich ruchów jak w przypadku kielczan trzeba podchodzić z pewnym dystansem.

Fot. FotoPyK 

KOMENTARZE (10)