Uderzony taksówkarz, powalony neon. Tak się bawi piłkarz Odry Opole
Weszło

Uderzony taksówkarz, powalony neon. Tak się bawi piłkarz Odry Opole

Taksówkarz walnięty w czajnik, ucieczka przed policyjnym pościgiem, a przy okazji przewrócony świąteczny neon, ozdabiający od kilku dni centrum miasta. Jak poinformowało Radio Opole, ktoś się wczoraj wieczorem zdecydowanie za grubo zabawił na opolskim Placu Wolności. W całym żenującym i w sumie skandalicznym incydencie brały udział trzy osoby, ale najmocniej dokazywał jeden delikwent, ostatecznie dogoniony i spacyfikowany przez funkcjonariuszy. Jak sugerują lokalne media, w tym „Kurier Opolski”, jest to zawodnik miejscowej Odry – Miłosz T. Dokonane przez niego straty szacuje się ponoć wstępnie na kilka, albo i kilkanaście tysięcy złotych.

Co. Za. Dureń.

Najpierw przedstawmy oficjalną wersję wydarzeń:

– Otrzymaliśmy zgłoszenie o awanturze, do jakiej doszło pomiędzy taksówkarzem a trzema klientami taksówki. Ze zgłoszenia wynika, że jeden z tych mężczyzn miał uderzyć taksówkarza w twarz i kopać jego samochód. Tam na miejsce pojechali nasi policjanci. Na widok radiowozu jeden z tych agresywnych mężczyzn zaczął uciekać. On został zatrzymany przez policjantów po krótkim pościgu. W trakcie ucieczki uszkodził świąteczny neon z napisem „Opole” – poinformowała Agnieszka Nierychła z Komendy Miejskiej Policji w Radiu Opole (KLIK). Warto napomknąć, że ten nieszczęsny neon to oczko w głowie władz miasta – atrakcja, którą przedstawiciele ratusza ochoczo się ostatnimi czasy chwalili, taka miejska wizytówka.

Do zdarzenia miało dość wczoraj koło godziny 23, gdy trzej jegomoście – wśród nich rzekomo 25-letni agresor z Odry – dojechali taryfą firmy „ODRA” (nomen omen…) na Plac Wolności, gdzie doszło najpierw do awantury, a później policyjnej interwencji i kuriozalnej ucieczki. Można się w tej sytuacji tylko domyślać, że piłkarz po prostu zbyt ochoczo zabrał się za świętowanie urlopu – klub wieczorem zakończył przecież ostatni mecz przed przerwą zimową, remisując 0:0 z GKS-em Tychy. Odra zimę spędzi w strefie spadkowej I ligi. Ale jednak nie na ostatnim miejscu – może to był pretekst do grubszej imprezy?

My wszystko rozumiemy. Można się napić po robocie, można się nawet poprztykać z taksówkarzem. Różnie to bywa. Ale zaatakować człowieka, okopać potem samochód, uciekać przed policją, w ferworze uszkodzić miejską ozdobę? Jeśli ta wersja się potwierdzi, to pozostaje zadać tylko jedno pytanie: chłopie, co ci do łba strzeliło?

Sytuacja jest tym poważniejsza, że we władzach klubu dochodzi obecnie do istotnych przekształceń. Ostatnio miasto Opole powołało specjalną spółkę, która ma przejąć kontrolę nad Odrą, żeby klub mógł się w najbliższym czasie sprofesjonalizować i spełniać wszystkie wymogi stawiane przez Polski Związek Piłki Nożnej. Jak zwykle w takich sytuacjach, mówi się o wielkich ambicjach. Obecny prezes, Karol Wójcik, już pożegnał się z zawodnikami. Według doniesień lokalnych mediów – jedynym udziałowcem spółki zostanie teraz miasto. To trochę kiepski wizerunkowy akcent dla całych tych przemian – drużyna w strefie spadkowej, a jeden z zawodników użera się z taksówkarzem, próbuje uciec przed radiowozem i na dokładkę demoluje miejski neon, by na koniec całej tej akcji spędzić noc w izbie wytrzeźwień. Prezydent Opola, Arkadiusz Wiśniewski, trochę się chyba tym wszystkim poirytował, bo już zdążył zabrać głos w mediach społecznościowych: – Mam nadzieję, że to się nie potwierdzi. Jeśli nie, to będę domagał się od władz klubu Odra Opole przykładnego ukarania sprawcy tego zdarzenia. Nie ma żadnego usprawiedliwienia dla takiego zachowania!

Zapytaliśmy ustępującego prezesa klubu o reakcję Odry: – Nie mamy stuprocentowej pewności, czy chodzi o naszego zawodnika. Policja nie traktuje nas jako strony, ponieważ jesteśmy tylko pracodawcą – mówi Wójcik. – Ale staramy się to jak najszybciej weryfikować i jeśli doniesienia lokalnych mediów się potwierdzą, zawodnik poniesie konsekwencje. Wczoraj zakończyliśmy sezon, zawodnicy formalnie są na urlopie, więc ten piłkarz nie miał dziś obowiązku stawić się na treningu. Musimy dokładnie poznać szczegóły sprawy – w tej chwili w grę wchodzą wszelkie konsekwencje, włącznie z rozwiązaniem umowy. Czyn, o którym mówimy jest haniebny.

W oficjalnych kanałach społecznościowych działacze Odry ograniczyli się do krótkiego oświadczenia: „W związku z pojawiającymi się publikacjami medialnymi, mówiącymi o domniemanym udziale zawodnika Odry Opole w chuligańskim czynie, informujemy iż w razie potwierdzenia się w/w zarzutów, Zarząd Klubu wyciągnie wobec zawodnika stosowne konsekwencje. Obecnie jesteśmy w trakcie weryfikowania okoliczności powyższego zajścia. W przypadku potwierdzenia się prasowych doniesień, Klub podejmie ostateczną decyzję w przedmiotowej sprawie. Jednocześnie Klub z pełną stanowczością sprzeciwia się wszelkim aktom chuligaństwa i wandalizmu”.

Oby ta „ostateczna decyzja w przedmiotowej sprawie” to była rzeczywiście jakaś porządna nauczka, a nie próba zamiecenia sprawy pod dywan.

KOMENTARZE (12)