Pokerowa zagrywka trenera Tworka, Warta wraca na fotel lidera
Weszło

Pokerowa zagrywka trenera Tworka, Warta wraca na fotel lidera

„Ile znaczy czytanie gry przez trenera i umiejętne przeprowadzanie zmian?” – wykład na ten temat dał dziś w Bełchatowie Piotr Tworek. Trener Warty Poznań wprowadził w końcówce meczu na boisko dobrze dośrodkowującego skrzydłowego i lubiącego wrzutki napastnika. Efekt? Napołow wrzucił, Spławski strzelił, Warta odzyskała pozycję lidera.

Coraz wyraźniej widać po pierwszoligowych ekipach, że te wiedzą jak grać przeciwko Warcie Poznań. Zieloni jeszcze na początku sezonu byli trudni dla rozszyfrowania dla rywali – przecież jeszcze jeszcze rok temu murowali bramkę przez 90 minut, a gole strzelali po stałych fragmentach czy sporadycznych kontrach. A teraz? Kreatywny środek pola, dynamiczni skrzydłowi, ruchliwy napastnik, wiele ataków budowanych spokojnie od tyłu.

GKS też sprawiał takie wrażenie, że trener Derbin wiedział jak zneutralizować silne punkty gości. Jakóbowski i Rybicki dostali na skrzydłach podwojenie, Janicki w środku był traktowany ostro już od pierwszych minut, za cofających się z ataku Jarochem schodził defensywny pomocnik. Nic dziwnego, że warciarze mieli problemy w Bełchatowie ze stwarzaniem sobie okazji strzeleckich. To GKS był stroną, która do przerwy miała lepsze okazje. Strzelał Małachowski, szansę zmarnował Wołkowicz, Grolik obił poprzeczkę. Właśnie, ten strzał Grolika. Matko z córką, gdyby to wpadło, to mielibyśmy gola kolejki, rundy, a pewnie i sezonu. Bomba z dystansu bez przyjęcia, rotacja odkręcająca piłkę od środka bramki, ale dokręcająca pod poprzeczkę. Z pięć centymetrów niżej i siadłoby idealnie.

Ale co Grolikowi nie siadło, to siadło Jarochowi. Chcemy wierzyć, że napastnik Warty tak chciał to zrobić, ale podejrzewamy, że jednak przy tej pięknej bramce było sporo przypadku. Najpierw zagmatwał się w drybling, wszedł między dwóch-trzech rywali, wygonił się z piłką na skraj pola karnego. Pomyśleliśmy wtedy „dobra, teraz odwróci akcje, wycofa i przeprosi, że nie rozegrał zanim wszedł w ten desperacki pojedynek z całą obroną”. A Jaroch pomyślał, że podcinka przez całe pole karne to w sumie nie taki głupi pomysł. A że Niźnikowi centymetrów brakuje, to lob wyszedł wyśmienity. Zastanawiamy się jedynie – czy Jaroch tak sobie wymyślił te wcinkę za kołnierz bramkarza, czy to było jednak dośrodkowanie do Jakóbowskiego na dalszy słupek?

Bełchatów niedługo później wyrównał, bo i po drugiej stronie boiska nie popisał się bramkarz. Lis za krótko wypiąstkował piłkę po wrzutce, ta po małym zamieszaniu spadła pod nogi Biela, który chyba uznał, że gospodarze za dużo w tym meczu kombinują. Huknął bez namysłu, Lis był wyraźnie przed linią bramkową, sytuację próbował jeszcze ratować Kieliba, ale ten strzał pomocnika GKS-u był bezbłędny – mocne uderzenie, blisko okienka, piłka odbiła się jeszcze od poprzeczki i było 1:1.

Warta w tym momencie traciła lidera. Właściwie straciła pierwsze miejsce już po wygranej Podbeskidzia Bielsko-Biała, natomiast przy zwycięstwie wracałaby na tron. Żaden z zespołów nie miał w tej chwili wyraźnej przewagi, a zrobiło nam się na boisku trochę takiego piłkarskiego rugby. Rzut wolny, rzut rożny, aut, wrzutka z lewej, wrzutka z prawej, lekka aferka, siła, bicek, witaminy. Trener Piotr Tworek wpadł zatem na pomysł, by iść w to dalej, ale wzmocnił element wrzutki i element walki. Na boisko zameldowali się Napołow i Spławski.

I jeśli mielibyśmy wskazać zagranie meczu, to byłyby to właśnie te zmiany szkoleniowca gości. Bo minutę przed końcem regulaminowego czasu Napołow złamał akcję do środka, dośrodkował na piąty metr, tam Spławski uciekł Grolikowi i zrobiło się 2:1. Zwycięstwa Warta już nie wypuściła. Tym samym Zieloni są już o krok od wyrównania dorobku z poprzedniego sezonu, gdy zainkasowali 39 punktów. Teraz mają ich 37, ale do końca sezonu można zgarnąć jeszcze pulę 45 oczek. O awansie wciąż w Poznaniu się nie mówi, a jeśli już się mówi, to po cichutku. Natomiast w tym momencie nad trzecią Stalą Mielec Warta ma dwa punkty przewagi, a od ostatniej ekipy spoza strefy barażowej dzieli ją już dziewięć punktów.

GKS Bełchatów – Warta Poznań 1:2 (0:0)

Bartosz Biel (74.) – Gracjan Jaroch (53.), Łukasz Spławski (89.)

fot. 400mm.pl

KOMENTARZE (8)