Wisła miała prawo wyciągnąć konsekwencje
Weszło

Wisła miała prawo wyciągnąć konsekwencje

– Trudno powiedzieć, że gdyby Maciek został i prowadził dalej Wisłę, to na pewno by sobie poradził – mówi Maciej Żurawski, były kumpel z boiska Macieja Stolarczyka. Jak wiadomo w Wiśle doszło do roszady na stanowisku trenera, która budzi różne uczucia: jedni ją całkowicie rozumieją, drudzy mają wątpliwości, czy to czas i miejsce, czy akurat ten szkoleniowiec nie powinien dostać większego kredytu zaufania. Co sądzi „Magic”? Zapraszamy.

Jaka jest pana opinia na temat zwolnienia Macieja Stolarczyka z Wisły?

Trzeba spojrzeć na obecny wynik sportowy Wisły, który wygląda bardzo źle. Myślę, że sam Maciek był typem zawodnika, który walczył do końca i tak samo jest z nim w roli trenera, ale czym innym jest punkt widzenia prezesów. Oni mieli prawo wyciągnąć konsekwencje i przygotować awaryjne wyjście. Owszem, myślałem, że tej cierpliwości będzie więcej i Maciek dostanie szansę, ale tak się nie stało. Trzeba też spojrzeć na potencjał ludzki tych zawodników. Pytanie, czy nowy szkoleniowiec przy tej jakości będzie w stanie jak za dotknięciem różdżki odmienić to wszystko? Wydaje się, że może się tak nie stać. Oczywiście, jest ten słynny efekt nowej miotły, kiedy przy nowym trenerze zespół powinien zareagować pozytywnie, bo zawodnicy mogą się pokazać i powalczyć o miejsce w pierwszej jedenastce. Ale piłkarze są, jacy są.

Pytanie, czy sam moment jest dobry, bo tak, mamy przerwę na kadrę, ale czy Stolarczyk nie zasłużył na doprowadzenie tego zespołu do końca roku?

W tym momencie przy zmianie trenera, daje się nowemu zapas meczów do końca roku, by lepiej poznał drużynę przed okresem przygotowawczym. W ten sposób ta decyzja jest uzasadniona. Poza tym myślę, że ten ruch został podjęty po jakichś rozmowach, nie sądzę, by Stolarczyk nic nie wiedział i nic nie wskazywało, że tak się nie stanie. Wiadomo: kiedy jest dużo porażek, każdy liczy się z takim rozwiązaniem. Nie patrzyłbym na to, czy Maciek zasłużył, czy nie. To jest reakcja działaczy, która jest jednak uzasadniona. Trudno zwolnić jednego czy drugiego piłkarza. Zawsze będzie tak, że zwalnia się trenerów i to zwolnienie miało swoje powody.

Czyli w takiej sytuacji zasługi nie mogą grać roli.

Trudno powiedzieć, że gdyby Maciek został i prowadził dalej Wisłę, to na pewno by sobie poradził. To jest zawsze niewiadoma.

Można grać słabo, ale nie przegrywać 0:7, to się nie może przytrafić w nawet najgorszym momencie Wisły.

Na pewno tak. Po tylu porażkach i po takiej przegranej, siedmioma bramkami, to wszystko działa na zawodników negatywnie. Trudno się z tego podnieść. Najlepiej się podnieść wygrywając kolejny mecz, ale to się nie stało, poszło to w tym kierunku, że pojawiły się kolejne dwie przegrane. Jasne, Wisła zaczęła stwarzać sytuacje, ale cały czas nie strzela bramek. Zawsze na siłę można szukać pozytywów, natomiast gra była wciąż niewystarczająca. Ciągle istniała blokada u zawodników, którzy bali się ryzyka, sądząc, że jeśli popełnią błąd, to z tego błędu dojdzie do utraty bramki.

Jaki pana zdaniem jest obecny potencjał kadrowy Wisły, zakładając, że wszyscy są zdrowi?

To jeszcze całkiem niedawno była niezła mieszanka doświadczenia z młodzieżą. Tylko właśnie – wówczas nie było tylu kontuzji i ci piłkarze uczący się ligi, mogli wchodzić za doświadczonych w trakcie meczu. W takich warunkach mogłaby awansować o pięć – sześć miejsc. Niestety wiele rzeczy, w tym kontuzje, spowodowały, że ten skład się rozsypał. A kolejne mecze i porażki spowodowały to, że ten zespół mentalnie poszedł w dół.

A może zawalono okienko letnie, licząc, że Stolarczyk odbuduje każdego piłkarza? Choć oczywiście trzeba pamiętać o ułomnościach finansowych.

Tak jak pan powiedział – kiedy ma się bardzo mocno ograniczone możliwości, trzeba bazować na grupie piłkarzy, która jest do wzięcia w zasadzie bez kosztów. Piłkarze mniej znani, na dorobku, tacy, którzy nie mają nazwisk i stawiają pierwsze kroki. Trudno dokonywać wzmocnień, kiedy wiesz, że możesz się poruszać w minimalnym obrębie finansowym.

Ale zimą wzmocnienia będą konieczne.

Nowy trener przychodząc do klubu, na pewno na to liczy i ma życzenia, by w przerwie zimowej sprowadzono piłkarzy, którzy będą wzmocnieniem. Tego należy oczekiwać.

Czyli kończąc wątek Stolarczyka: nie złapał się pan za głowę po tej informacji?

Nie złapałem się za głowę, bo ta drużyna czegoś potrzebuje. Może nowej ręki, świeżości. Natomiast z drugiej strony miałem tę myśl: nie wiem, czy nowy trener jest w stanie odwrócić wiele rzeczy w tej drużynie w tym momencie. Nie wiem, czy Wisłę stać na zawojowanie rynku zimą.

Jest też pytanie o staż trenera Skowronka, w Ekstraklasie jest on skromny, a i sam trener jest młodszy od na przykład Marcina Wasilewskiego.

Uważam, że trzeba dawać szansę młodszym trenerom. Radek Sobolewski, mimo że pracował w Ekstraklasie tylko jako asystent, doskonale radzi sobie w Wiśle Płock. Warto szukać takich szkoleniowców.

Pan już się bardzo boi o Wisłę? Jak mówią rządzący klubem, spadek oznacza koniec.

No tak, sytuacja finansowa jest dość stabilna, ale niekolorowa. Natomiast nie myślę o tym teraz. Jest dużo meczów, w tej lidze czasem naprawdę wystarczy wygrać nawet dwa mecze i sytuacja wygląda inaczej.

PP

Fot. Newspix

KOMENTARZE (8)