post Avatar

Opublikowane 27.10.2019 09:45 przez

Michał Kołkowski

Jak układa się zawodnikom Arki Gdynia współpraca z trenerem Aleksandarem Rogiciem? Do czego nowy szkoleniowiec żółto-niebieskich przywiązuje największą wagę, jakie wprowadził zmiany? Czy remis w derbach Trójmiasta dał drużynie motywacyjnego kopa? Z Jakubem Wawszczykiem pogadaliśmy trochę o obecnej sytuacji w Arce. Przy okazji była też okazja pomówić o jego ostatnich występach, życiowych zasadach, blokowiskach w Lipnie i relacji z trenerem Jackiem Zielińskim.

***

Derby Trójmiasta za nami. Ochłonąłeś już po tym zwariowanym meczu?

Dla mnie to było bardzo duże wydarzenie, wręcz przeżycie. Od razu zaznaczę – jestem świadomy tego, że nie był to mój najlepszy występ. Nie chcę się teraz tłumaczyć, ale dla mnie to naprawdę było coś niezwykłego – jestem w Arce już od paru ładnych lat, wiem co oznaczają derby Trójmiasta dla naszych kibiców. Wielokrotnie występowałem w nich na szczeblu juniorskim, oglądałem z trybun starcia pierwszej drużyny Arki z Lechią. Marzyłem o tym, żeby samemu przeżyć taki mecz derbowy, poczuć to na własnej skórze. Więc w jakimś sensie występ przeciwko Lechii był dla mnie spełnieniem tych marzeń. Kluczem jest, żeby nasze zaangażowanie z ostatniego spotkania przenieść również na pozostałe spotkania ligowe. Nie zawsze będziemy grać u siebie, przy komplecie publiczności. Chęć zwycięstwa musi być jednakowo wysoka.

Nogi miałeś jak z galarety, czy adrenalina raczej dodała ci animuszu?

Adrenalina była pozytywnym napędem, ale… wyobrażałem sobie to wszystko troszkę inaczej. Przyznaję – dostałem od Lukasa Haraslina lekcję pokory. Chociaż uważam, że tej i tak mi nie brakuje. Jestem dość spokojnym chłopakiem, potrafię przyjąć krytykę na klatę i staram się uczyć na własnych błędach. Tym bardziej, że Lukas to jeden z najlepszych skrzydłowych w lidze, więc jeżeli mam się rozwijać, to właśnie rywalizując z takimi przeciwnikami.

Widzę, że naprawdę surowo recenzujesz swój występ.

Przeciwko Lechii popełniłem sporo błędów. Dwa razy dałem się zbyt łatwo ograć, zawaliłem przy drugiej bramce, kiedy źle interweniowałem wślizgiem. Co tu dużo mówić, duża nauczka. Teraz trzeba wyciągnąć wnioski i nie popełniać tych samych błędów w przyszłości. Poziom mojej gry musi wzrosnąć.

A jaki panuje nastrój w zespole po derbach? Radość z wyrwanego punktu, a może jednak bardziej żal i niedosyt w związku z nieuznanym golem?

Jesteśmy w takiej sytuacji, że szanujemy każdy punkt. Może ktoś tam z góry jeszcze nam dodatkowo pomógł, że chociaż ten remis udało się ostatecznie wywalczyć? Spotkanie mogło się przecież różnie potoczyć. W pierwszej połowie graliśmy naprawdę nieźle, mieliśmy sporo dogodnych sytuacji do wyjścia na prowadzenie. Mecz wyglądałby inaczej, gdyby udało nam się choćby jedną z tych okazji zamienić na gola. Ale nie chcę już teraz grzebać w przeszłości, zastanawiać się na tym, co by było gdyby sędzia się inaczej zachował, albo gdybyśmy my sami byli skuteczniejsi. Liczy się tylko spotkanie ze Śląskiem Wrocław.

W ostatniej fazie spotkania zawodnicy Lechii uciekali się do dość żenujących sztuczek, żeby ukraść trochę czasu. Jest dodatkowa satysfakcja, że udało się zagrać im na nosie?

To dość niewygodne pytanie – prawda jest taka, że tego rodzaju zachowania to dzisiaj już część futbolu. Wiadomo, że podczas meczu frustracja narasta, gdy przeciwnik zachowuje się w taki sposób i urywa cenne sekundy, ale to jest obecnie norma. Gdybyśmy prowadzili w doliczonym czasie gry jedną bramką, to nie wykluczam, że ktoś z naszego zespołu również poszukałby jakiegoś skurczu w nodze. Żarko Udovicić, do którego tutaj nawiązujemy, pewnie sam najlepiej wie, że trochę się w końcówce tych derbów pogubił. Jest zawieszony, spadają na niego różne konsekwencje. Ja nie mam do niego żalu, szanuję każdego przeciwnika.

Jak to wyglądało już na spokojnie, po meczu – analizowałeś indywidualnie swoje błędy z trenerem Rogiciem?

Tak, z trenerem Rogiciem i trenerem Krzysztofem Sobierajem, który teraz zajmuje się grą defensywną naszego zespołu. Straciliśmy w tym sezonie już mnóstwo bramek, więc wiadomo, że jest nad czym pracować. Zarówno zespołowo, jak i indywidualnie. Trener Sobieraj to bardzo charyzmatyczny człowiek. Przywiązuje wielką wagę do szczegółów i zawsze wali prawdę prosto w oczy. Nie koloryzuje, co ja sobie akurat bardzo w ludziach cenię. Mam dla niego wielki szacunek za to, jakim był zawodnikiem. Liczę, że jego wiedza zaprocentuje.

Mocno przejmujesz się nieudanymi występami? W sumie to Haraslin bardziej doświadczonych zawodników od ciebie już w tej lidze nawijał jak chciał.

Niby tak, ale… Ja pochodzę z małego miasteczka, to gdzieś zawsze wyzwalało we mnie dodatkową ambicję. Nie chcę się zadowalać tym, co już mam, ale cały czas czuję potrzebę udowadniania swojej wartości. Mnóstwo pracy przede mną. Sam trener Rogić powtarza mi, żebym większą uwagę zwracał na detale. Dlatego ja cały czas szukam w sobie tych mankamentów i staram się je eliminować. Jeżeli coś zepsułem, trzeba zwiesić głowę i w kolejnym spotkaniu się zrehabilitować.

Jakie dostrzegasz w sobie – na ten moment – słabe strony?

Generalnie nie uważam się za wirtuoza futbolu. Nie jestem genialnie wyszkolony technicznie, bazuję na ambicji, wybieganiu. To moje podstawowe atuty. Dlatego sądzę, że w pierwszej kolejności powinienem popracować nad swoją fizycznością. Kiedy tak sobie analizuję niektóre spotkania, to widzę, że większość zawodników jest o wiele lepiej zbudowana niż ja. Muszę do ćwiczeń na siłowni przykuć znacznie większą wagę, żeby nadrobić te braki.

Gdynia, 20.10.2019, Pilka nozna. PKO Ekstraklasa. Mecz 12. kolejki Arka Gdynia - Lechia Gdansk, Gdynia, Poland., Football. Polish PKO Ekstraklasa football league. 12th round match Arka Gdynia - Lechia Gdansk , Gdynia, Poland., NZ: Tomasz Kwiatkowski (ref), Jakub Wawszczyk , FOT. Tomasz Zasinski / 400mm.pl

Jak w ogóle wrażenia po pierwszym okresie współpracy z Rogiciem?

Dla mnie to o tyle wyjątkowa sytuacja, że jeszcze nigdy nie pracowałem z trenerem-obcokrajowcem. Jednak pierwsze wrażenie jest bardzo pozytywne. Co nam się spodobało – trener Rogić już na inauguracyjnym zebraniu z drużyną pojawił się z konkretnym pomysłem na Arkę. Miał przeanalizowaną naszą sytuację i przedstawił jasne zadania, które musimy przed sobą postawić i je zrealizować, żeby wyjść na prostą. Nie ma co się oszukiwać, teraz musimy już szukać punktów w każdym meczu. Za wszelką cenę. Trener ma na to swój plan – przedstawia nam na zajęciach mnóstwo konkretów jeśli chodzi o grę, mamy dużo analiz, treningów taktycznych. Na tym próbujemy się odbudować. Myślę, że już pierwszy mecz trenera pokazał, że coś w naszej grze się zmieniło.

Fakt – trener Rogić przed derbami podkreślał znaczenie pressingu i były takie fragmenty spotkania, gdy mocno na Lechię usiedliście.

Zajmowaliśmy się tym właściwie od pierwszego treningu – zakładanie wysokiego pressingu, wywieranie nacisku na rywala, narzucanie swojego stylu gry. To ma być ta nowa twarz Arki, którą wymyślił sobie trener Rogić. Do tego dochodzi kwestia tożsamości, którą budujemy. Mamy w każdym meczu pokazywać, że jesteśmy Arką Gdynia – bez względu na miejsce w tabeli, przeciwnik musi nas respektować, bo staramy się grać swoje. Tak mamy się prezentować nie tylko w derbach z Lechią, ale z każdym ligowym przeciwnikiem. Chcemy grać w piłkę, po prostu. Narzucać swoje warunki.

Jak budujecie tożsamość?

Trener Rogić wyszedł z inicjatywą cotygodniowych spotkań integracyjnych. Dwa dni przed meczem ligowym organizujemy sobie teraz taki wieczór, kiedy możemy spędzić wspólnie czas, pogadać na rozmaite tematy. Dla nas to kompleta nowość, autorski pomysł nowego szkoleniowca. Jak to ujął trener – to ma być dla nas taki typowy „snack”. Usiąść razem, coś przekąsić, pogadać, pośmiać się. Żeby ta szatnia stała się trochę naszą rodziną, żebyśmy zespół tworzyli nie tylko na boisku, ale i poza nim. Zobaczymy, jakie będą efekty tych spotkań.

I co, jak wy do takich sztuczek podchodzicie? Traktujecie takie posiadówki na poważnie, czy raczej jako dziwaczny wymysł, o którym wkrótce wszyscy zapomną?

Fajna inicjatywa, zdecydowanie. W piłce bardzo ważne jest to, żebyśmy czuli się scaleni jako zespół. Nie powinno mieć w tym momencie znaczenia, czy mówimy o zawodniku od lat blisko związanym z Arką, czy piłkarzu, który w ostatnim okienku transferowym trafił tutaj spoza Gdyni. Musimy się rozumieć. Dobra atmosfera jest do tego kluczem – na boisku i w tabeli będzie raz lepiej, raz gorzej, ale trzeba móc na sobie polegać w trudnych sytuacjach. Takich jak ta, w której znajdujemy się obecnie, bo przecież widać w tabeli, że nie jest z nami najlepiej i trzeba to jak najszybciej zmienić.

Wyrwanie punktu z gardła Lechii to może być dla was taki pozytywny bodziec, zastrzyk dobrej energii?

Mam nadzieję, że da nam to impuls do odmiany sytuacji w tabeli. Presja jest duża – znaleźliśmy się w niewesołym położeniu, staramy się z tego jakoś wybrnąć. Spotkanie zremisowane w takich okolicznościach, po bramce strzelonej praktycznie w setnej minucie meczu, musi budować ducha zespołu. Uważam, że ten mecz dobitnie pokazał jedną rzecz – kiedy jesteśmy odpowiednio zorganizowani i mamy właściwie nastawienie, możemy w tej lidze rywalizować i punktować z każdym przeciwnikiem. Przecież Lechia to naprawdę świetna drużyna, trzyma się w czołówce. Dlatego do Wrocławia jedziemy, żeby wywalczyć tam po prostu komplet punktów.

Cztery mecze z rzędu w wyjściowym składzie Arki. Spodziewałeś się, że w tym sezonie nadejdzie twój czas na poziomie ekstraklasy?

Prawdę mówiąc, to nie do końca. Wróciłem do Arki z klubu drugoligowego, jakkolwiek na to spojrzeć. Oczywiście awansowaliśmy z Radomiakiem na wyższy poziom, ale – mimo wszystko – był to dla mnie spory przeskok. Z drugiej strony, życie trzeba brać garściami, prawda? Walczyć o swoje. Wiedziałem, że jakimś argumentem na moją korzyść jest to, że cały czas obejmuje mnie jeszcze status młodzieżowca, ale jednocześnie zdawałem sobie sprawę, że klub ma innych kandydatów do gry spośród tych najmłodszych zawodników. Nie byłem pierwszy w kolejce. Przed startem sezonu miałem w głowie taką myśl, że nie będę regularnie grał, co nie dawało mi spokoju. Życie piłkarza jest tak naprawdę bardzo krótkie, brak regularnych występów podkopuje pewność siebie. Człowiek ma wątpliwości, czy ta jego kariera kiedykolwiek nabierze tempa.

Ty miałeś wątpliwości, czy twoja kariera rozkręci się w Arce?

Trener Jacek Zieliński przekonał mnie, żebym został w klubie. Choć do ostatniego dnia okienka transferowego szukałem sobie innych możliwości – rozważałem opcję wypożyczenia, nawet transferu definitywnego. No ale koniec końców przedłużyłem kontrakt z Arką. I cieszę się, że tak to wyszło. Mam cztery występy na poziomie ekstraklasy – to doświadczenie warte więcej niż kilkanaście meczów w II lidze.

Nie szkoda ci rozstania z Zielińskim?

Szkoda, szkoda… To nie jest w piłce do końca uczciwe, że czasem cała odpowiedzialność za złe wyniki spada na trenera, choć tak naprawdę więcej za uszami ma drużyna, która nie potrafi realizować pewnych założeń. Jeżeli chodzi o trenera Zielińskiego, to osobiście mam i będę miał do niego zawsze ogromny sentyment. Zaszczepił we mnie wiarę, że uda mi się kiedyś zadebiutować w pierwszym zespole Arki. Jestem realistą, znam swoje miejsce w szeregu. Mówiąc wprost – zwyczajnie nie wierzyłem, że będę grał. I dopiero trener Zieliński pozwolił mi uwierzyć, że ta furtka jest dla mnie jednak otwarta. Dał mi zadebiutować, za co jestem mu ogromnie wdzięczny. Zapamiętam to do końca życia. Zresztą trener na pewno doskonale o tym wie – kiedy się rozstawaliśmy, podziękowałem mu za szansę i możliwość wypłynięcia na szersze wody. Teraz już wszystko ode mnie zależy. Jeżeli mi się uda, trener Zieliński będzie miał w tym wielki udział. Mogę mu tylko dziękować.

Twardo stąpasz po ziemi.

Jestem chłopakiem z blokowiska. Zawsze miałem swoje zasady, których do dzisiaj staram się przestrzegać. Wolę coś przemilczeć niż powiedzieć parę słów za dużo. Czasem to jest błędne podejście – wiem, że niekiedy lepiej byłoby komuś coś odpowiedzieć, zamiast pokornie zwieszać łeb i przyjmować krytykę. Ale tego już nie zmienię. Od małego chodziłem z kapturem na głowie, walczyłem o swoje w trudnych warunkach. Nie wstydzę się tego, przeciwnie. Jestem z tego dumny, to mi daje dodatkową pewność siebie. Nie chowałem się w luksusach, nie trafiłem od dziecka do wielkiej akademii. Pierwsze kroki stawiałem w małym, rodzinnym zespole. Musiałem się rozpychać łokciami, żeby dojść tutaj, gdzie jestem teraz. To mi daje dodatkową motywację, żeby nigdy nie odpuszczać.

Cała moja rodzina jest związana z piłką nożną. To temat numer jeden w moim domu, na wszystkich rodzinnych spotkaniach. A ja… chyba nigdy nie miałem na siebie innego pomysłu niż kariera piłkarska. Lipno, moja rodzinna miejscowość, kojarzy się trochę brzydko. Z mafiami, złodziejaszkami. Tego typu klimaty. Gdyby nie futbol, to kto wie, jak bym tam skończył. Trudno powiedzieć. Wychowałem się w niezbyt ciekawej okolicy, ale piłka zawsze dawała mi odskocznię od tej szarej codzienności. Całe ściany miałem oblepione plakatami ulubionych zawodników. Zacząłem się rozwijać w tym kierunku. Nie przypominam sobie nawet jednej chwili, kiedy bym pomyślał, że piłka może przestać być sensem mojego życia.

Sam też zahaczyłeś o przestępcze środowisko?

Starałem się o pewnych rzeczach nie wiedzieć, pewnych procederów nie widzieć. Takie są zasady. Im mniej wiesz, tym lepiej śpisz. Dzisiaj na szczęście mam już swoje życie – skoncentrowałem się na piłce, jestem w pełni profesjonalny. To jest bardzo ważne, żeby oczyścić głowę i skupić się wyłącznie na karierze sportowej.

Blokowisko, kaptur na głowie. Do kompletu jeszcze brakuje rapu w słuchawkach.

W sumie to początkowo było trochę inaczej. Słuchałem w zasadzie wszystkiego – co mi wpadło w ucho, to lądowało na playliście. Z biegiem czasu rzeczywiście przestawiłem się przede wszystkim na rap. Wiele osób wciąż negatywnie odbiera tę muzykę. Dla mnie w rapie najważniejsza jest szczerość. Czasami patrzymy na otaczającą nas rzeczywistość przed różowe okulary, czego w rapie nie ma. Odpowiedni wykonawca potrafi opisać ten szary świat, który nas otacza. Trafia to do mnie.

Kogo słuchasz?

Teraz? Najchętniej Bonusa RPK i TPS-a z Radomia. Grałem w Radomiaku i tak jakoś się w tę jego muzykę wgłębiłem. To taka dwójka raperów, których obecnie cenię najwyżej.

screencapture-207-154-235-120-admin-2019-10-26-17_28_51

Wracając do tematów piłkarskich – czujesz zaufanie trenera Rogicia? W jego debiucie, jak sam podkreślasz, nie spisałeś się najlepiej, a on pewnie wciąż szuka optymalnego zestawienia wyjściowej jedenastki.

Każdy zasługuje na drugą szansę. Czuję to zaufanie – trener Rogić jest tego typu osobą, która w szatni łatwo nawiązuje kontakt z zawodnikiem. Pyta co u mnie słychać, zawsze chce wiedzieć, czy wszystko jest w porządku. Drobne, ale ważne gesty. Trener wie, jak budować osobistą relację z piłkarzem. Oczywiście mamy naszkicowane plany na najbliższe tygodnie – kto się do nich nie dostosuje, kto nie będzie pasował do nowych koncepcji taktycznych, ten pewnie będzie zmuszony, by usiąść z boku i przemyśleć swoją rolę w drużynie. Ja na razie mam poczucie, że potrafię się w tej odmienionej Arce dobrze odnaleźć.

W sumie można chyba powiedzieć, że na ten moment wygryzłeś Adama Marciniaka z pozycji lewego obrońcy. Jednego z liderów Arki, nie tylko na boisku.

Czy wygryzłem? Może nie do końca, ostatecznie Adaś Marciniak został przesunięty do środka obrony i prezentuje się tam nieźle. Myślę, że nasza rywalizacja przebiega na zdrowych zasadach. Choć trzeba pamiętać, że ja mam po swojej stronie dość istotny atut, jestem cały czas młodzieżowcem. Tak naprawdę moja pozycja w zespole zostanie zweryfikowana wówczas, gdy już tego statusu nie będę miał. Poza tym – Adaś to taka osoba, która w Arce pomagała mi od zawsze, odkąd trafiłem do klubu. Podpowiadał na murawie, doradzał w sprawach prywatnych. Był dla mnie jak starszy brat, do którego mogę się zwrócić z każdym problemem. Zawsze wyciągał do mnie pomocną dłoń, niezmiennie z uśmiechem na twarzy. To człowiek, na którego mogę liczyć.

Z takim podejściem do życia i do piłki woda sodowa chyba ci nie zagrozi, nawet jeśli do końca sezonu utrzymasz się w wyjściowym składzie Arki?

Zdecydowanie nie, o wodzie sodowej nie ma mowy. Powtarzam – znam swoje miejsce w szeregu. Wiem, że w lidze jest wielu zawodników bardziej utalentowanych, o większych możliwościach niż ja. Pewnego pułapu nigdy nie przeskoczę, znam swoje ograniczenia. Mam nadzieję, że dopisze mi w karierze trochę szczęścia, a ja dzięki swojej ambicji zajdę najdalej jak tylko się da.

Jakie stawiasz przed sobą cele?

W tej chwili interesuje mnie regularna gra w ekstraklasie. Nic więcej.

rozmawiał Michał Kołkowski

fot. 400mm.pl

Opublikowane 27.10.2019 09:45 przez

Michał Kołkowski

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 0
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
Powiadom o
Kanał Sportowy
31.05.2020

Piłka nocna live od 22:00 – trener Andrzej Strejlau i Michał Pol

Piłka Nocna – trener Andrzej Strejlau i Michał Pol omawiają najważniejsze piłkarskie wydarzenia weekendu i odpowiadają na telefony od widzów Kanału Sportowego i słuchaczy WeszłoFM! 
31.05.2020
Niemcy
31.05.2020

No Haaland, no problem. Sancho godnie zastąpił Norwega

Borussia Dortmund i mecze z jej udziałem sprawiły, że powrót do nowej piłkarskiej rzeczywistości był dla nas zdecydowanie bardziej łagodny. Trener Lucien Favre swoimi roszadami sprawił, iż absencje Jadona Sancho, Axela Witsela czy Emre Cana przeszły bez większego echa. Ta dobra forma przełożyła się na mecz z Bayernem, jednak to niestety było za mało na […]
31.05.2020
Weszło
31.05.2020

Na drugą połówkę? Tylko do Gdańska!

W Gdańsku nie ma Disneylandu. Nie można spojrzeć na panoramę miasta z wieży Eiffela. Nie da się wjechać tam na ostatnie piętro najwyższego budynku świata ani rozpocząć stamtąd wspinaczki na Mount Everest. Ale dziś trudno być z tego powodu gdańszczaninem zawiedzionym. Bo w Gdańsku były dziś największe piłkarskie emocje na świecie. Wiemy, że to górnolotne, […]
31.05.2020
Weszło
31.05.2020

Śmierć, podatki, Paixao błyszczy w derbach. Kat Gdyni

Arka walczy, Arka gra, Arka strzela, Arka prowadzi. A potem wchodzi on. Flavio Paixao. Cały na biało-zielono. I przeciąga rezultat na stronę Lechii. Ile razy widzieliśmy już ten scenariusz? O wiele częściej, niż chcieliby kibice Arki. O wiele częściej, niż wskazywałby rachunek prawdopodobieństwa, bo choć Flavio jest kozakiem, jednym z najlepszych obcokrajowców w historii Ekstraklasy, […]
31.05.2020
WeszłoTV
31.05.2020

Wielki powrót Ligi Minus!

Wiemy, że uwielbiacie nasze quizy. My też je lubimy. Ale na nie przyjdzie jeszcze czas, teraz pora na poważną… No, prawie poważną dyskusję o piłce. Wraca najlepszy program publicystyczno rozrywkowy poświecony najlepszej lidze świata i okolic. Liga Minus! Bawcie się razem z nami. 
31.05.2020
Weszło
31.05.2020

Szok. Po prawie sześciu latach odnalazł się Przemysław Mystkowski!

29.09.2014, mecz Jagiellonii Białystok z Podbeskidziem Bielsko-Biała. W składzie pierwszych między innymi Sebastian Madera, Michał Pazdan i Jan Pawłowski, u gości – Adam Pazio, Maciej Iwański i Sylwester Patejuk. Bohaterem spotkania zostaje ledwie 16-letni, rozgrywający drugi mecz w Ekstraklasie Przemysław Mystkowski, który zalicza dwie asysty.  Założymy się, że nikt, dosłownie nikt, nie zakładał wtedy, że […]
31.05.2020
Weszło
31.05.2020

Trzymamy kciuki za Piotra Rockiego

Nie mogliśmy w to uwierzyć, przecież jeszcze kilka tygodni temu z charakterystycznym dla siebie humorem opowiadał o swojej barwnej karierze w dłuższej rozmowie z Leszkiem Milewskim. Dziś dowiedzieliśmy się, że Piotr Rocki znajduje się w ciężkim stanie po pęknięciu tętniaka.  Skontaktowaliśmy się z rodziną, która prosi po prostu o wsparcie, trzymanie kciuków czy modlitwę. Wszyscy […]
31.05.2020
Inne sporty
31.05.2020

Cóż to były za emocje! W ORLEN Stay&Play wyłoniliśmy zwycięzców

Godziny przygotowań i treningów w pocie czoła. Zacięta rywalizacja w piątkowej fazie grupowej. Stres, presja i przyspieszone bicie serca. Wszystko to po to, by dziś zaprezentować się w decydującej rozgrywce w turnieju ORLEN Stay&Play. Cztery zespoły walczyły o ostateczny triumf. Piękne były to mecze, pełne wspaniałych bramek, niesamowitych interwencji i wielkich emocji. Umyślnie nie piszemy […]
31.05.2020
Weszło
31.05.2020

Sto procent Ekstraklasy w Ekstraklasie. Wisła Płock rozbita przez Koronę Kielce

Para Wisła Płock – Korona Kielce na papierze nie zachęcała. Gospodarze strzelają głównie ze stałych fragmentów, co wiele mówi o ich stylu gry. Goście rzadko kiedy w ogóle trafiali do bramki rywali, mają zdecydowanie najsłabszy atak w lidze. A jednak czuliśmy w kościach, że warto będzie w niedzielne południe włączyć telewizor i nie zawiedliśmy się. […]
31.05.2020
Weszło
31.05.2020

Od Buzały do Vejinovicia – TOP10 goli w derbach Trójmiasta

Derby Trójmiasta to spotkanie, które kibiców Arki i Lechii grzeje niesamowicie. Pełne smaczków, kontekstów, wątków pobocznych. To też naprawdę sporo ładnych goli, nawet jeśli ograniczyć się do XXI wieku, do meczów w ekstraklasie. I choć na czternaście dotychczasowych starć Arka nie wygrała żadnego, koniec końców wybraliśmy po pięć bramek obu ekip. PAŹDZIERNIK 2008 – PAWEŁ […]
31.05.2020
Weszło
31.05.2020

Człowiek w pociętej masce. Kuświk, czyli trendsetter

Temat maseczek, które Polacy masowo zarzucili na swoje twarze w trakcie pandemii, ciągle budzi kontrowersje. Jedni traktują je jako niezbędny środek do tego, by wyjść z całego zamieszania w miarę suchą stopą, inni podważają sens ich noszenia, kolejni… no dobra, w politykę wchodzić nie będziemy. Ale znajdują się i tacy, dla których maseczka to najwyraźniej […]
31.05.2020
Weszło
31.05.2020

Bida: Trema była na początku, teraz zaczynam łapać luz

Jagiellonia co jakiś czas wypuszcza w świat utalentowanego, ofensywnego zawodnika. Po Karolu Świderskim czy Patryku Klimali, w kolejce ustawił się Bartosz Bida. Z młodzieżowcem z Białegostoku porozmawialiśmy w Weszlo.FM o tym, jak spędził dwa miesiące bez piłki, jakie ma wrażenie po powrocie do treningów oraz jakie oczekiwania stoją przed nim i Jagą przed powrotem do […]
31.05.2020
Bukmacherka
31.05.2020

Flavio Paixao, czyli przepis Lechii na wygraną w derbach Trójmiasta

Derby bez kibiców tracą urok? Nie kiedy jedna z drużyn walczy o utrzymanie, a druga o górną połowę tabeli. Biorąc pod uwagę te okoliczności, starcie Lechii z Arką nie mogło być bardziej emocjonujące. Zwłaszcza że obydwa kluby mają za sobą spore zmiany. Kto przejmie kontrolę nad Trójmiastem? Sprawdzamy wspólnie z legalnym polskim bukmacherem eWinner. Lechia […]
31.05.2020
Weszło
31.05.2020

Cracovia – Jagiellonia. Mecz rozczarowanych wiosną

Pewnym nadużyciem byłoby stwierdzenie, że niektóre drużyny naszej Ekstraklasy ucieszyły się na wieść o pandemii. Ale jeśli mielibyśmy poszukać drużyn, które zaliczyły wiosenny falstart i przydałaby im się chwila na złapanie oddechu – w czołówce takiej klasyfikacji znalazłyby się Jagiellonia Białystok i Cracovia. Ci pierwsi bardzo dużo obiecywali sobie po obecnym sezonie. Wszyscy na Podlasiu […]
31.05.2020
Weszło
31.05.2020

LIVE: Czy Arka w końcu wygra derby?

Rany, jak myśmy za tym tęsknili. Niedziela, rosołek, kompocik i piłeczka. Ale nie jakaś tam niemiecka, tylko polska, ekstraklasowa, najpiękniejsza. Oczywiście za tydzień będziemy już jęczeć, że nie jest najlepiej sportowo, ale na razie się cieszymy. Co dzisiaj w karcie dań? Szlagier w Płocku, czyli Nafciarze kontra Koroniarze, potem Cracovia z Jagą i wisienka na […]
31.05.2020
Weszło
31.05.2020

Stokowiec vs. Mamrot. Zmiana trenera tym razem odmieni los Arki w derbach Trójmiasta?

Przegrany finał Pucharu Polski. Bardzo bolesna porażka w ostatniej kolejce grupy mistrzowskiej sezonu 2018/19. W sumie tylko jedno zwycięstwo w dziewięciu bezpośrednich konfrontacjach. Co tu dużo mówić – nie leżą Ireneuszowi Mamrotowi zespoły prowadzone przez Piotra Stokowca. Pierwszy raz Mamrot poległ w starciu z obecnym szkoleniowcem Lechii Gdańsk dość dawno temu, bo jeszcze w 2014 […]
31.05.2020
Bukmacherka
31.05.2020

Probierz kontra Jagiellonia, czyli starcie starych znajomych

Złośliwi powiedzą, że to konfrontacja dwóch zagranicznych drużyn z Ekstraklasy. Mniej złośliwi, że Jagiellonia przyjedzie podwójnie zmotywowana, bo ogranie Michała Probierza to dla gości priorytet. A my powiemy po prostu, że starcie Cracovii z Jagiellonią będzie ciekawe i ważne dla układu w tabeli. Dlatego też zerkamy do oferty Totolotka i podpowiadamy, co warto dziś zagrać! […]
31.05.2020
Weszło
31.05.2020

Akademia Taktyczna Ekstraklasy. Puchacz we mgle

Lech Poznań przegrał z Legią Warszawa, ale przegrać tego meczu na pewno nie musiał. Interwencja dobrze grającego nogami, ale słabo rękami Holendra swoją drogą, ale szanse Tymoteusza Puchacza są osobnym tematem na sztukę teatralną. Może nie będzie to Broadway, ale trzeba przyznać – notatniki studentów Akademii Taktycznej Ekstraklasy wzbogaciły się o bardzo istotne zapisy dotyczące […]
31.05.2020