„Uwielbiam Arkę, ale nie ograniczam się tylko do jednego klubu”
Weszło

„Uwielbiam Arkę, ale nie ograniczam się tylko do jednego klubu”

Jak piłkarze Arki odebrali zwolnienie Jacka Zielińskiego i dlaczego swoją współpracę z nim ocenia wyżej niż z trenerem Smółką? Czy odczuwa niedosyt po zremisowanych derbach? Jaki jest jego stosunek do zamknięcia sektora gości? Jakie pierwsze wrażenie zrobił na nim trener Rogić i dlaczego nazwał go pierwszym trenerem psychologiem, z którym miał okazję współpracować? Czy wyobraża sobie grę w innym klubie niż Arka? Jakie są jego relacje z Błażejem Augustynem? Na te i na inne pytania odpowiedział w rozmowie z Weszłopolskimi na antenie WeszłoFM piłkarz Arki Gdynia, Michał Nalepa. 

Zapraszamy do przeczytania wersji tekstowej.

***

Nie zabronili ci odbierać od nas telefonu?

Spokojnie, poinformowałem odpowiednie osoby w klubie i wszystko jest w porządku.

Pijemy do twojego występu w Lidze+Extra. Dobrze, że cię nie zawrócili w połowie drogi do Warszawy. 

Na szczęście i nieszczęście, parę dni przed. Teraz to już historia. Trudno.

Było to jakoś tłumaczone w klubie?

Dostałem jasny komunikat, że to nie jest dobry moment na takie występy. Nie będę się rozwijał. Nie, bo nie i niech już tak zostanie.

Nie drążymy. Jak odebraliście zmianę trenera?

Na początku byliśmy nieco zdziwieni, bo współpraca z trenerem Zielińskim układała się naprawdę przyzwoicie. Mieliśmy dobre relacje.

Na pewno lepsze niż z trenerem Zbigniewem Smółką.

Myślę, że jest w tym dużo racji. Wracając, w ostatnich meczach zaczęło to funkcjonować, poczyniliśmy postęp, momentami wyglądało to naprawdę nieźle i myśleliśmy, że tylko się będzie to wszystko rozwijać, ale władze podjęły taką, a nie inną decyzję, więc trzeba było ją zaakceptować. Oni to widzą z boku i mam nadzieję, że czas pokaże, iż mieli rację.

Ze swojej perspektywy nie uważasz, że gdyby Zieliński wcześniej dostał odpowiednie transfery, to miałby więcej czasu na poukładanie zespołu według swoich pomysłów?

Oczywiście, że jeśli trener dostałby więcej czasu na współpracę z nowymi zawodnikami, to łatwiej byłoby mu z tego cokolwiek sensownego skleić. Niestety, nie zawsze w piłce ma się komfortowe warunki, trzeba pracować na tym, co się ma i trener Zieliński robił wszystko, żeby się do tego przystosować. Nie moją rolą jest ocenianie jego kadencji. Mnie współpracowało się z nim bardzo dobrze.

Zieliński miał wsparcie szatni?

Dyrektor sportowy chciał poznać nasze stanowisko, odbyły się pewne spotkania, wyraziliśmy swoje zdanie, szczerze wypowiedziałem się w swoim imieniu i myślę, że nikt niczego nie żałuje. Nie ukrywam, że wyraziłem poparcie dla trenera Zielińskiego, bo więcej rezerw leżało w nas samych. Musieliśmy się porządnie wziąć w garść i ogarnąć, żeby poprawić swoje wyniki. Nikt nie chciał zasłaniać się trenerem.

W ogóle na transfery Arki patrzyłeś z pewnym niepokojem? Namnożyło się tych wzmocnień na środku pomocy.

Nie czułem się jak piąte koło u wozu. W tym środowisku często tak to właśnie działa, że dużo mówi się o potrzebie wzmacnia środka pola, a potem w praniu wychodzi, jak wychodzi, więc wcale się jakoś nie bałem.

Odczuwasz niedosyt po zremisowanych derbach?

Po pierwszej połowie byłem zadowolony. Przeszliśmy przemiany, dostaliśmy nowe założenia i nasza forma stanowiła lekką niewiadomą. Nie wiedzieliśmy, czy uda nam się dopasować do jego wymagań i dobrze wypaść na boisku. Czasu nie było za wiele, ale wyszło nieźle, bo wykreowaliśmy sobie dwie dogodne sytuacje, w tym jedną moją i z pełnym optymizmem wychodziliśmy na drugą połowę. Jak to jednak w derbach bywa, czasami brakowało nam koncentracji, trochę przysnęliśmy i straciliśmy głupie bramki, ale fajnie, że drużyna fajnie zareagowała. I o dziwo, bo w poprzednich meczach takich zrywów bardzo nam brakowało, udało nam się odrobić dwie bramki. Duża w tym zasługa trenera Rogicia, bo zwracał nam uwagę na to, żeby się nie załamywać, trzymać głowę wysoko podniesioną i walczyć do ostatniej piłki. Pomógł nam.

Jak wyglądała z twojej perspektywy sytuacja z pierwszej połowy? Trochę się wciąłeś między wódkę a zakąskę. Nie lepiej było tę piłkę przepuścić?

Wszystko potoczyło się bardzo szybko, włączyłem się za akcją, nie widziałem, że jeszcze ktoś jest obok mnie, bo wtedy na pewno bym tę piłkę przepuścił. Nie jestem specjalnie pazerny na bramki. Starałem się ją jak najszybciej przyjąć i uderzyć. Najlepiej po długim słupku, ale tam był ustawiony jeden z obrońców Lechii, więc uderzyłem po krótkim rogu. Szkoda, że nie trochę wyżej, a tak Kuciak ładnie to wybronił.

Miałeś satysfakcję, że taka szybka karma dopadła Udovicicia?

Trochę tak. To są nienormalne sytuacje, ale dość często zdarzające się w piłce. Położył się na boisku, bezczelnie próbował ukraść czas, nic nie mogliśmy zrobić, bo przecież nie podejdę i nie uderzę go w łeb. Na szczęście, karma wraca i bardzo cieszę się z tego powodu, że udało nam się wyrównać.

Jak podchodziłeś do zabicia atmosfery derbów poprzez brak wstępu dla kibiców gości?

Śmiałem się z tego w domu. Sektor gości został zamknięty i jak dla mnie, bezpośrednio wskazuje to na brak chęci do pracy ludzi za to odpowiedzialnych. Nie wiem, czego się bali. Kara minęła, uważam, że kibice gości mogli przyjechać. Zabrakło odwagi i jaj. Komuś nie chciało się tego organizować, za dużo policji, za dużo zachodu, za dużo problemów. Zabijało to atmosferę piłki. Takie sytuacje tylko szkodzą lidze. Od tego jest ochrona i policja, żeby pilnować bezpieczeństwa takiego wydarzenia. Jeśli nie będzie frekwencji na stadionach, to liga będzie stawała się coraz śmieszniejsza.

„Przegląd Sportowy” cytuje twoje słowa ze strefy mieszanej, gdzie powiedziałeś, że Rogić to pierwszy trener, którego odbierasz nie tylko jako trenera, ale też jako menedżera i psychologa. Poprzedni nie dawali sobie rady z zarządzaniem waszymi emocjami?

Nie, absolutnie nie. Poprzedni szkoleniowcy byli zwyczajnie inni. Rogić jest innym typem trenera. Inaczej rozmawia z ludźmi, inaczej podchodzi do wielu aspektów psychologicznych, prezentuje nam ciekawe, nowe, innowacyjne pomysły, których wcześniej nie znałem.

Jakie na przykład?

Nie mogę ich za bardzo zdradzać, bo zaraz wszyscy je podchwycą i już nie będziemy zaskakiwać. Na pewno podobało mi się to, że szybko zdiagnozował nasze problemy. Wskazał, gdzie tkwią w nas rezerwy. Potrzebujemy czasu, żeby zniwelować wszystkie mankamenty, ale jestem optymistycznie nastawiony do tej współpracy, choć przyznaję, że po zwolnieniu Zielińskiego byłem parę dni nieco zmieszany. Było mi go autentycznie żal, ale taka jest jednak piłka. Bezlitosna. Trzeba iść do przodu.

Całe życie jesteś związany z Arką Gdynia. I jako kibic, i jako piłkarz. Wydaje się, że więcej sukcesów niż Puchar Polski i Superpuchar Polski już z tym klubem nie zdobędziesz. Wyobrażasz sobie siebie w innych barwach?

Zawsze myśli się o jakimś wyjeździe zagranicznym. Każdy chce spróbować czegoś nowego, czegoś może lepszego. Zaliczam przyzwoitą rundę, na pewno lepszą niż większość poprzednich i jeśli pojawiałby się jakaś opcja, to chętnie bym spróbował. Nie zamykam się tylko na Gdynię, trochę inaczej patrzę na świat niż kilka lat temu i życzę sobie pozytywnego bólu głowy spowodowanego możliwością szerokiego wyboru.

Wyobrażasz sobie grę w innym polskim klubie niż Arka?

Oczywiście, nie zamykam się na żadne opcje. Jestem związany z Arką, uwielbiam ten klub, ale przecież nie będę mówił, że ograniczam się tylko do jednego klubu. Gramy w piłkę, oczywiście, ale nie będę ukrywał, że pieniądze też odgrywają swoją rolę i również aspekt finansowy będę brał pod uwagę przy wybieraniu kolejnych kroków mojej karierze.

Jeśli spytalibyśmy ciebie o to samo jeszcze kilka lat temu, to pewnie powiedziałbyś, że liczy się dla ciebie tylko Arka.

Tak, nie mam żadnych wątpliwości, ale wszystko się zmienia i dziś jestem otwarty na wszystkie propozycje.

Czujesz się najlepszy w karierze?

Pewnie mógłbym mieć jeszcze lepsze statystyki, bo kilka moich niezłych podań koledzy zmarnowali pod bramką rywali, ale tak czasami bywa. Myślę, że zaliczam jedną z najlepszych rund, ale czy najlepszą, to nie wiem. Wcześniej często miałem problemy z grą, brakowało zaufania, nie dostawałem wystarczającej liczby szans na pokazanie swoich umiejętności, pojawiały się kontuzje, więc tym bardziej cieszę się, że teraz wszystko wychodzi na prostą.

Arka słabo wkomponowała się w przepis o młodzieżowcu. Widzisz wśród młodych kogoś, kto mógłby nagle odpalić?

Zgadzam się z tą opinią. Patrząc na takiego Lecha, w którym furorę robi wielu młodzieżowców, możemy im tylko pozazdrościć. U nas było kilku zdolnych młodych, ale różnie z nimi bywało. Na ten moment gra Kuba Wawszczyk, który prezentuje się poprawnie, ma wiele do poprawy, ale na ten moment wydaje się najsolidniejszy spośród zawodników młodego pokolenia. W poprzednim sezonie obiecująco spisywał się Mateusz Młyński, ale ma problemy z urazami i potrzebuje jeszcze trochę czasu. Jest Kamil Antonik, Janek Łoś, ale obaj jeszcze muszą popracować, żeby na dobre zagościć w pierwszym składzie Arki. Kamil dostał okazje do pokazania swoich umiejętności, miał przebłyski fajnej gry, ale dla niego jest jeszcze za wcześnie na podbicie Ekstraklasy.

Jak to było z Fabianem Serrarensem? Na treningach wyglądał na takiego kozaka, że pięć kolejek z rzędu znajdował się w podstawowym składzie, mimo że seryjnie marnował kolejne sytuacje czy po prostu występował z braku lepszej opcji?

Dawit Schirtladze nie był po prostu jeszcze w dobrej formie fizycznej, wiec Fabian występował niejako z konieczności. Dość długo nie grał i Zieliński chciał dać mu czas, żeby ten spokojnie mógł wejść w swój rytm. Serrarens na treningach wyglądał dobrze, ale tyle gram w piłkę, że wiem, że to co na zajęciach, wcale nie musi przekładać się na dyspozycję boiskową. Aktualnie leczy kontuzję, Dawit jest w naprawdę dobrej formie, a jego zmiennikiem jest wiecznie żywy Rafał Siemaszko.

Jak twoje relacje z Błażejem Augustynem? Coś się poprawiło? Może jakaś kawka po meczu albo coś mocniejszego?

Żadnych kaw, ani głębszych rozmów nie było. Przybiliśmy sobie tylko piątkę przed meczem.

***

Fot. Fotopyk

KOMENTARZE (0)