Z agresją spotykamy się na dziewięćdziesięciu procentach meczów
Weszło

Z agresją spotykamy się na dziewięćdziesięciu procentach meczów

– Dostaliśmy 50-60 wiadomości od arbitrów z terenu. Nie mówię o wyzwiskach, bo to jakby naturalny element, ale liczymy groźby ataków fizycznych ze strony kibiców, zawodników, działaczy. Było kilka takich historii, gdzie grożono sędziom, że nie wyjadą z obiektu, że ludzie będą na nich czekać pod szatniami. Były zdarzenia, gdzie mówiono „zabijemy was”. Był też szereg naruszeń nietykalności, odepchnięcia, ale też kolejny film, na którym sędzia jest powalony – mówi nam Tomasz Szpunar, jeden z dwóch prowadzących profil „Zawód-Sędzia”, który skupia środowisko sędziowskie, a teraz organizuje grupę wsparcia #SzacunekDlaArbitra.

***

– Zaczęło się od głośnego incydentu w Tucholi. B-klasa, sędzia wykluczył zawodnika, dając drugą żółtą kartkę. Zawodnik Tarpana Mrocza zaczął zachowywać się agresywnie, jego koledzy go odseparowali, poszedł do szatni, ale potem po prostu wrócił, na pole gry i powalił sędziego. Po kilku dniach dostaliśmy nagranie tego zdarzenia. Opublikowaliśmy je za zgodą kolegi poszkodowanego. Postanowiliśmy to nagłośnić.

I wasza skrzynka zaczęła puchnąć.

Dostaliśmy około 50-60 wiadomości od tamtego momentu. Cały czas sukcesywnie przychodzą kolejne.

50-60 naruszeń nietykalności?

Nie jako nietykalności, bardziej agresji w trakcie meczów. Nie mówię o wyzwiskach, bo to jakby naturalny element, ale liczymy groźby ataków fizycznych ze strony kibiców, zawodników, działaczy. Było kilka takich historii, gdzie grożono sędziom, że nie wyjadą z obiektu, że ludzie będą na nich czekać pod szatniami. Były zdarzenia, gdzie mówiono „zabijemy was”. Był też szereg naruszeń nietykalności, odepchnięcia, ale też kolejny film, na którym sędzia jest powalony.

I to wszystko sytuacje z tego sezonu?

To sytuacje z przeciągu dwóch tygodni. Niektóre może starsze, ale wszystkie z tej rundy. Zdarzenia z ostatnich dwóch tygodni – to byłoby około czterdzieści wiadomości.

Screen Shot 10-17-19 at 12.45 PM

Screen Shot 10-17-19 at 12.45 PM 001

Która z tych wiadomości najbardziej cię poruszyła?

Najbardziej zapadła mi w pamięć wiadomość, gdzie działacz groził podczas meczu:

– Sędziami jesteście tylko w trakcie meczu, tylko do wyjazdu. Później już nie.

Oczywiście to doprawione porcją epitetów. Były bardziej niebezpieczne, ale ta pokazywała coś szerszego, istotniejszego: my, sędziowie, nie mamy tak na dobrą sprawę żadnych praw, możemy zostać po prostu pobici po takich zawodach, nikt nam nie pomoże.

Ja spotkałem się z taką sytuacją osobiście na trampkarzach, jak tylko zaczynałem przygodę z sędziowaniem, gdzie zawodnik rzucił mi piłką w twarz. Byłem sam. Po prostu to opisałem. I tyle. Z agresją spotykamy się na dziewięćdziesięciu procentach meczów. I nie liczę wyzwisk, które są na porządku dziennym. Dwa tygodnie temu byłem na meczu B-klasy, biegałem na linii, pomagałem koledze. Metr za mną stu kibiców, wielu pijanych, rzucających wyzwiskami przy każdej okazji również w moją stronę, że za źle pokazany aut dostanę wpierdol po meczu, że będą czekać pod szatnią jak się nie poprawię.

Jest jakieś ciche przyzwolenie nad wyzwiskami, to taki źle rozumiany folklor. A tu zaczyna się pogarda, pewien pomost ku zachowaniom agresywnym.

Tego nie ma szans wyeliminować. Nie da się. Niektórzy przychodzą się wyżyć, pokrzyczeć, powyzywać – tego nie można zrobić na co dzień, na sędziego można. To jest bezkarność i nie ma mocy jak rzuca mięsem tysiąc osób. Jakby ktoś wyzwał w ten sposób na ulicy czy nawet w mediach, można by założyć sprawę o zniesławienie. Ale tutaj? To jest nie do wykonania.

Screen Shot 10-17-19 at 12.42 PM

Screen Shot 10-17-19 at 12.43 PM

Sytuacja jest o tyle trudna, że na boisku możemy wyegzekwować, jeśli zawodnik się odezwie. Możemy go ukarać. Jeśli chodzi o kibiców, nie możemy absolutnie nic. Jestem przekonany, że nawet jeśli opisalibyśmy takie zachowanie w sprawozdaniu, nie miałoby żadnych konsekwencji. Warto podkreślić, że u nas w województwie kujawsko-pomorskim od najniższych lig do praktycznie czwartej ligi nie ma służb porządkowych, które mogłyby wspomóc sędziów przy zejściu z boiska. Zdarza się to tylko sporadycznie.

Jak wielu sędziów odpuszcza w pierwszych miesiącach sędziowania?

Sędziowie niby wiedzą jaki to kawałek chleba, każdy wie co się będzie działo na meczach. Ale z własnego doświadczenia: sędziuję sześć lat, z mojego kursu – trzydzieści osób – sędziują do dziś trzy osoby. Było kilku młodych chłopaków, którzy zrezygnowali nawet nie po pierwszej rundzie, a po kilku meczach. Nie radzili sobie z presją, z atakami, z obelgami, z nienawiścią. Ta presja nie jest tylko ze strony zawodników, trenerów, ale też rodziców na meczach juniorów.

Tam też wyzwiska?

Oczywiście.

To jest aż tak oczywiste, że nawet na meczach juniorów, dzieciaków, są wyzwiska?

Tak, dla każdego sędziego jest to oczywiste. Ja bym nawet powiedział, że więcej jest wyzwisk ze strony trybun na meczach młodzieżowych niż b-klasach.

Screen Shot 10-17-19 at 12.44 PM

Dlaczego?

To jest dobre pytanie. Ja mam teorię, że rodzice bardziej emocjonalnie podchodzą do gry swoich pociech, jak nie idzie, to próbują albo wpłynąć na arbitra, albo na niego zrzucić po części winę, ogółem stosując mobbing, wyzywając, krzycząc. Niektórzy arbitrzy ulegają takiej presji i popełniają błędy. W zeszłym tygodniu sędziowałem młodzika, co już mi się nie zdarza ze względu na staż, ale tym razem posędziowałem i mam świeże doświadczenia: wciąż tak to wygląda.

Jak patrzę na to z boku, moim zdaniem problemem jest brak zdecydowanych działań ze strony Wydziału Dyscypliny. Gdyby on reagował w sposób zdecydowany, to chociaż na boisku byłby spokój.

Zdarza się incydent na meczu, sędzia zostaje pobity. Wydział Dyscypliny zbiera się, zaprasza na posiedzenie celem wyjaśnienia, w 90% dochodzi do konfrontacji jeszcze na posiedzeniu pomiędzy przedstawicielami klubu, a sędziami. Wysłuchiwane są obie wersje, czasami rozjeżdżające się dość mocno.

Wczoraj przeczytałem u was wywiad z naszym szefem Wydziału Dyscypliny. Nie wiedziałem w sumie jakie są dokładnie kary. Tymczasem wracając do incydentu w Tucholi, gdzie klub Tarpan dostał 1000 złotych kary… Szczerze powiedziawszy, dla mnie to kara żenująca. Taki klub powinien być zawieszony albo wykluczony, a sam zawodnik dożywotnio wykluczony ze struktur. Niestety dla mnie i dla wielu sędziów, którzy dzwonili do mniej w tej sprawie, to bardzo smutny wyrok.

Co mówili inni arbitrzy zbulwersowani tą sprawą?

Powiem tak: w wywiadzie prezes Wydziału Dyscypliny wspomina, że kara jest adekwatna do budżetu, który zespół wnosi do rozgrywek, to kara proporcjonalna, wyższej nie zastosuje, bo klub tego nie zapłaci. Dla mnie to śmieszne, daje przyzwolenie na bicie zawodników, jeszcze dostosowuje się taryfikator kar pod klub. Zawodnicy czy działacze zrobią zrzutkę, wyjdzie śmieszna kwota kary dla tego, który to zrobił. Ale kluby są głaskane, bo przynoszą pieniądze i utrzymują związki.

Są przykłady pokazujące, że można, a Wydział Dyscypliny służy wsparciem: u nas w zeszłym sezonie w Radłowie sędziowie zostali pobici, a potem uszkodzono ich mienie. Wydział Dyscypliny stanął na wysokości zadania, klub został wykluczony, a osoby winne dostały poważne kary finansowe. Jest wiele pozytywnych sygnałów ze strony WD, teraz też w jednym ze związków, gdzie został pobity arbiter, WD od razu zaznaczył, że udzieli maksymalnego wsparcia tej osobie. Chciałbym, by była w tym konsekwencja: gdyby to się zdarzyło w innej branży, gdzie ktoś zostałby brutalnie pobity, to związek, jako pracodawca, podszedłby do tego na zasadzie: muszę chronić swoich pracowników, swoich członków. Tutaj tego nie ma. Także jeśli chodzi o opiekę psychologiczną, gdzie uważam, że szczególnie dla młodych sędziów jakiś psycholog, ktoś służący wsparciem, byłby na wagę złota.

Co byś chciał zmienić?

Na pewno bym chciał, by zawodnicy i działacze bardziej nas szanowali. To od nich wszystko się zaczyna, jak oni nie szanują, to trudno, żeby szanowały trybuny. Ja wiem, że oni wysnuwają argumenty, że my słabo sędziujemy – nie ukrywajmy, na b-klasach nie ma sędziów, którzy sędziują Ekstraklasę. Każdy sędzia musi się uczyć, chciałbym tego zrozumienia.

Chciałbym też bardziej konsekwentnych działań ze strony organów, które są nad nami, czyli Wydziału Dyscypliny, ale też pomocy ze strony kolegium sędziów. Nie chciałbym, żeby sędziowie byli tylko od karania, ale niech pojawi się wsparcie, nawet po prostu dobre słowo, spotkanie czy rozmowa telefoniczna – to potrafi podbudować bardziej, niż się wielu osobom wydaje. To nie są wielkie oczekiwania, to są proste rzeczy.

Teraz sami będziecie się organizować, by spróbować zrobić zmianę.

Zdecydowanie, utworzyliśmy grupę wsparcia na Facebooku „SzacunekDlaArbitra”, trochę korzystając z waszego hashtagu…

Screen Shot 10-17-19 at 12.39 PM

Jesteśmy zaszczyceni, że to idzie w tą stronę.

Spotkał nas bardzo pozytywny odbiór ze strony samych sędziów, odezwał się też kolega z Warmińsko-Mazurskiego Związku Piłki Nożnej, który jest w Wydziale Dyscypliny, a prywatnie jest prawnikiem. Chciałby pomagać sędziom, nieodpłatnie, zdeklarował się, że odpowie każdemu, kto będzie potrzebował pomocy prawnej, podpowie jak zachować się na Wydziałach Dyscypliny, ewentualnie jak przygotować się rozprawy sądowej, jak radzić sobie z tym wszystkim. Mamy też nadzieję, że zgłosi się do nas osoba, która ma wykształcenie psychologiczne, na pewno bardzo by nam pomogła.

Screen Shot 10-17-19 at 12.41 PM

My z Łukaszem Rogowskim, który też prowadzi profil „Zawód-Sędzia” stwierdziliśmy, że możemy mentalnie wspierać sędziów, bo nie jesteśmy prawnikami, możemy promować tę grupę, pośredniczyć w wymianie doświadczeń. Chcemy pokazać im, że nie są sami. Każdy może się do nas zgłosić, może być prywatnie, nie musi być na forum. Po prostu działajmy, sędziowanie jest naszą pasją, ale chcielibyśmy, żeby ta pasja była przyjemna i bezpieczna.

Rozmawiał Leszek Milewski

Screeny FB Zawód-Sędzia

KOMENTARZE (1)