post Avatar

Opublikowane 24.09.2019 19:30 przez

redakcja

Jak dużo czasu poświęca Wiśle? Jaki model biznesowy stara się wprowadzić w klubowej pracy? W jaki sposób miastowi radni posługują się retorycznymi metodami rodem z filozofii Artura Schopenhauera? Jak wygląda dalszy plan ratowania klubu z Reymonta? Jak dużo wie o futbolu i od kogo się uczy? Jakie ma zdanie o krakowskich kibicach? Co czeka klub po ewentualnym spadku? Na te i na inne pytania odpowiedział Piotr Obidziński, prezes Wisły Kraków, który był gościem porannej „Dwójki bez Sternika”. Zapraszają Samuel Szczygielski i Michał Łopaciński. Zachęcamy również do odsłuchu.

Jak u pana z czasem? Coś się zmieniło czy dalej żyje pan w biegu, bo pamiętamy czasy, kiedy ratowaliście Wisłę i często nie mieliście nawet chwili, żeby porządnie odpocząć?

Czasu mam bardzo mało. Ciągle czymś się zajmuję, ale życie w podróży absolutnie nie stanowi dla mnie problemu. W drodze odpoczywam. Nauczyłem się tego, przywykłem do takiego funkcjonowania i nie zaburza mi to trybu dnia. Wychodzę z założenia, że człowiek jest w stanie niektóre rzeczy połączyć. Jeśli podczas trasy mogę odebrać jakiś telefon i przeprowadzić z kimś rozmowę, to czemu tego nie zrobić?

Telekonferencje zarządu Wisły w przedziale pociągowym…

Z telekonferencjami w Pendolino jest o tyle ciężko, że w jego przedziałach nie ma zasięgu i ewentualnie, od biedy, trzeba siedzieć w niewygodnych przejściach, dlatego też swego czasu często wybierałem pociąg o godzinę wcześniejszy, jakościowo trochę gorszy, ale już z zasięgiem i możliwością kontaktów z partnerami.

Cały czas mierzycie się akcją ratunkową Wisły. Zajmuje to sporo czasu?

99% swojego czasu poświęcam Wiśle. Nawet jak biegam i pływam, to staram się to robić przy klubie. Robimy nawet z kibicami specjalną akcję integrującą wokół sportu, która ma pokazać, że po Krakowie można chodzić i trenować w barwach obu klubów.

To się udaje?

Z wyjątkiem tego, że czasami jakiś kompletnie pijany żul coś za mną krzyczał, kiedy biegłem, to raczej nie spotykałem się z negatywnymi reakcjami. Trochę nie wyobrażam sobie też sytuacji, żeby w XXI wieku ktokolwiek miał do kogokolwiek pretensje o barwy. Naprawdę. Żyjemy w cywilizowanym świecie i nawet jeśli w niektórych dziedzinach jeszcze do niego aspirujemy, to już takie przypadki jak plemienna dyskryminacja nie powinny funkcjonować na żadnym poziomie. Przy tym wszystkim odnoszę jednak wrażenie, że futbol jest nieco zacofany. Na wielu naukowych polach dorośliśmy już do bardziej rozwiniętych cywilizacji, a na podłożu piłki nożnej dalej całymi grupami ludzi kierują niezrozumiałe fanatyzmy. Zmiana przyjdzie wraz z wymianą pokoleniową. Oznaczać to będzie jednoznaczne oderwanie się od kultury PRL-u i wzrost przychodów ligowych klubów.

Płynnie przejdźmy do tematów związanych z Wisłą. Jak wyglądają wasze relacje z miastem?

Potrzeba cierpliwości. Uzbrajamy się w nią. Musimy być nieugięci. Wysyłamy do miasta obustronnie korzystne propozycje, które biorą pod uwagę dobre mienie miasta i kondycję finansową klubu. Próbujemy skonstruować model stadionu, w którym dopracowane będę nawet najmniejsze szczegóły – od krzesełek po wygodne internetowe sczytywanie biletów. Staramy się tak wszystko poprowadzić, żeby stać się bezpośrednim operatorem obiektu i żeby w oparciu o biznesowe kalkulacje móc podpisać opłacalną umowę operatorską. To wymaga dialogu, a on jest utrudniony przez wiele czynników. Nie sprzyja nam historia, ścieranie się wielu sił i stron w mieście.

Ostatnio przeczytaliśmy absurdalny pomysł, żeby zburzyć stadion Wisły i ze stadionu Cracovii zrobić polskie San Siro.

Ten pomysł wychodzi z otoczenia pana prezydenta, bo zaproponował go jeden z bardzo znanych radnych z jego grona. Rozumiem, że mógł być to zabieg czysto retoryczny, bo każda partia ma takiego polityka, który w swoich wypowiedziach dochodzi do najwyższej skali absurdu. W polityce krajowej był już pan ornitolog i pewna pani profesor. Wszystko po to, żeby potem nawet najbardziej kosmiczne ruchy danej partii wydawały się mniej absurdalne niż pomysły tamtego człowieka. Zabieg erystyczny. Tak samo odbieram ten pomysł. Wychodzi radny i proponuje zburzenie stadionu. Po nim wypowiada się urzędnik, oponuje, że nie, nie ma takiej opcji, ale przy tym wciska opcję zrobienia tam biur. I wszyscy się zgadzają, że to drugie brzmi dużo lepiej. Retoryka i manipulacja w ramach lektury Schopenhauera.

Jak dużo macie jeszcze do zrobienia, żeby sprzątnąć cały bałagan, który przejmowaliście w Wiśle?

Akcją reanimacyjną zajęła się grupa facetów, z której każdy na swoim polu osiągnął olbrzymi sukces i choć sporo zaryzykowali, to żaden z nich na tym nie stracił. Przez pierwsze dwa miesiące, kiedy pojechałem do Krakowa, wziąłem wszystkie rzeczy na siebie. Od najdrobniejszego przelewu, żeby być pewnym, że z klubu nie wypływa ani jedna złotówka. Potem szybkie obcinanie, doprowadzenie do rentowności i operacyjnego plusa, a teraz zaczynamy mozolną pracę strategiczną z długofalowym celem i nowymi wyzwaniami operacyjnymi. Wszystko to po to, żeby zbudować coś dużego.

Wspomniał pan o Tomaszu Jażdżyńskim, Jarosławie Królewskim i Kubie Błaszczykowskim w kontekście grupy reanimującej, a sam pan też znalazł się w tym działaniu nieco przypadkiem, bo gdyby nie jeden nieudany wyjazd, to mogłoby być zupełnie inaczej.  

Tak, cały poprzedni rok spędziłem w Arabii Saudyjskiej. Fajne miejsce. Zresztą historia ciekawie zatoczyła koło, bo Jarek Królewski niedawno poleciał do tego samego biurowca, w którym ja wtedy pracowałem kilka ładnych miesięcy. I faktycznie, pracowałem tam przy budowie strategii dla agencji rządowej od kontaktów międzynarodowych, a ponieważ zmienił się rząd, to konsultanci i doradcy zostali wymienieni. Specjalnie mnie to nie zmartwiło, bo w Zakopanym był akurat piękny i śnieżny styczeń, więc mogłem wrócić do Polski, żeby się nim nacieszyć.

Początkowo chciałem przez miesiąc pojeździć sobie w spokoju na nartach i dopiero z czasem zakontraktować sobie coś nowego, ale wyszło, jak wyszło. Trzeba było pomóc Wiśle i pomagamy dalej. Teraz mieszkam nawet w Krakowie i jestem w stanie powiedzieć, że to jest projekt, który życiowo wciągnął mnie najbardziej. Jestem w nim po uszy. Wcześniej też bywało ciekawie, bo podobał mi się Kazachstan, kręciło mnie budowanie sieci BMW w Polsce, ale to wszystko nie było nawet minimalnie tak angażujące jak Wisła. W tej chwili to obsesja. To jest ślad na zawsze. Myślę po wiślacku. Oczywiście z zachowaniem trzeźwości umysłu, bo mam świadomość, że za bardzo kibicowskie podejście może tylko przeszkodzić w racjonalnym podejściu do biznesu.

W takim razie jak u pana ze znajomością samej piłki nożnej? Od kogo pan się przez ten czas najwięcej nauczył samego futbolu?

Staram się słuchać wszystkich mądrych ludzi, którzy osiągnęli w tym sporcie sukces, ale jeśli mam wyróżnić kogoś konkretnie, to proszę bardzo. Zaznaczam przy tym, że kolejność przypadkowa: Bogusław Leśnodorski, Jakub Błaszczykowski, Arkadiusz Głowacki, Maciej Stolarczyk, Jakub Chodorowski. Jest tych osób trochę, a przy tym bardzo dużo lektur. Słucham, analizuję, dopytuję i zderzam to z wiedzą czysto teoretyczną, którą można zdobyć poprzez czytanie fachowych książek dla trenerów. Od ogólnego Narodowego Modelu Gry po bardziej złożone dzieła, które podesłał mi rzeczony Chodorowski z Liverpoolu. Dużo materiałów stricte branżowych o tym, jak konstruuje się wielką piłkę w Anglii. Dzięki temu wszystkiemu można próbować wypracowywać swoją metodykę i swoją filozofię menadżerską. Przy tym nie wchodzę w kompetencje sztabu szkoleniowego. Nie ma nawet takiej opcji. Po prostu wiem, że zrozumienie tego ułatwi mi masę rzeczy.

Pół roku temu był pan jeszcze raczej doradcą klubu, a teraz, już jako prezes, ma pan świadomość tego, że musi dużo bardziej rozumieć funkcjonowanie piłki samej w sobie?

W mojej filozofii pracy nie można być prezesem, który wszystko zostawi innym. Podchodzę do Wisły jak do swojego małego biznesu. Wdrażam korporacyjny styl zarządzania, raportowania, uczciwość, prężne działanie w Excelu, dzięki któremu każdy wie, do kiedy musi zrealizować pewne rzeczy w firmie. Pamiętajmy, że dalej jest to spółka, która robi 50 milionów obrotu i zatrudnia kilkadziesiąt osób razem z piłkarzami i sztabem. Na poziomie gospodarczym to faktycznie mała firma i tak należy ją rozumieć. Musi być płaska struktura, a prezes musi wiedzieć, co się dzieje do poziomu pana Bogusława, który pracuje na recepcji. On też jest bardzo ważną części klubu, bo bez niego biuru byłoby zamykane stanowczo za wcześnie, a przy tym pilnuje, żebym nie przesiadywał za długo w biurze. Każdy jest istotny, każdy ma swoją robotę do wykonania. Wiem, że mam pewne braki w sporcie, bo nie działałem w nim wcześniej, ale staram się je nadrobić. Trzeba mieć wiedzę i wyczucie w każdym obszarze, a przy tym słuchać mądrzejszych od siebie. Na tym polega bycie szefem każdej organizacji. Prezes banku nie może nie rozumieć pojęcia procenta złożonego.

Nie zawsze to tak wygląda. Często jest tak, że nie każdy w klubie czuje się strukturą organizacji i każdy działa na własną rękę. W takim razie pytanie: czy pracownicy Wisły chętniej teraz przychodzą do pracy?

Zastaliśmy tam wspaniałą drużynę. I nawet nie chodzi tylko o sam zespół piłkarski, który już sam w sobie jest wyśmienity, a o zwykłych pracujących przy nim ludzi. Oni nigdy wcześniej nie zaznali pracy biznesowo-projektowej, a jednak umieli się w to wdrożyć i wykonują to bardzo dobrze. Trzeba było im pokazać drogę i ich uświadomić, bo do tej pory myśleli kategoriami kupowania i sprzedawania piłkarzy, zapominając, że każdy biznes polega na wielu przedmiotach funkcjonowania, a nie tylko jednym. Wszystkim płacili za wszystko. Z nikim nie negocjowali, z nikim się nie kłócili. To rozleniwia, ale tak to działało za czasów Telefoniki.

Potem przyszedł trudny czas, każdy chciał pracować dobrze, ale nie było do tego klimatu, bo ryba, jak wiadomo, psuje się od głowy. Teraz to naprawiamy, wszyscy wiedzą, jaki jest średnioterminowy i długofalowy cel, do tego jest świadomość, że tych celów jest kilka. Często się spotykamy, jasno komunikuję nasze problemy i wszyscy możemy z nimi walczyć. Nie jest tak, że rada nadzorcza jest enigmatycznym ciałem, które dla zwykłych pracowników stanowi nadrzędny element władzy. Koniecznie jest jeszcze wprowadzenie jaśniejszej komunikacji między górą a dołem, żeby ci drudzy więcej dowiadywali się bezpośrednio od nas, a mniej z samych mediów.

Ważnym elementem działania klubu są też kibice. Jak wygląda układanie relacji z nimi?

Fani są najważniejszą siłą, która uratowała klub. Trzech dżentelmenów, którzy położyli pieniądze na reanimację klubu, nie robiło tego dla siebie, tylko właśnie dla przetrwania wspaniałej historii i kultury kibicowskiej. Wszyscy wiedzieli, że nie można pozwolić na upadek tak wielkiej społecznej organizacji, jaką od bardzo długiego czasu w Krakowie była Wisła. Emisja akcji za milion euro w niecałe dwadzieścia cztery godziny, frekwencje, socios to są wszystko rzeczy unikalne nawet na skalę europejską. To jest trochę tak jak z bankowością w Kenii. Znikąd nagle wskoczyła na poziom mobilnej, bo mogła zrobić żabi skok. Tak samo z Wisłą, która była najdalej kibicowsko, ale dzięki oczyszczeniu z bycia siedliskiem zła kibicowskiego stała się zdrowym system, gdzie fani mogą współtworzyć klub w racjonalny, przemyślany i niepatologiczny sposób.

Jest prezes, z którym się rozmawia, komunikuje, nie ma tej przepaści. Jest zarząd, którego praca jest skoordynowana z działaniem wszystkich osób w klubie. To jest ogromna wartość. Za idee fixe mam normalne relacje kibicowskie między klubami w Krakowie. To jest absolutnie kluczowe dla mnie. Będzie do opowiadania dzieciom, że byłem częścią zmiany, która już zaistniała i do tego będzie kontynuowana.

Macie przeogromny kredyt zaufania od kibiców, którego nie możecie zawieść. Wartość emocjonalna może przewyższać nawet tę biznesową.

Socios sprawuje kontrolę społeczną nad naszym działaniem. Takie mechanizmy są bardzo istotne w zarządzaniu właściwie każdym takim podmiotem. Klub jest własnością wszystkich, choć oczywiście ma swojego właściciela. Kibice są od tego, żeby mówić i krzyczeć, że coś im nie odpowiada, ale historia pokazuje, że nie powinni mieć wpływu na rzeczy stricte menadżerskie. I rozsądne rozdzielenie tego jest kluczowe dla zdrowego układu i organizmu strategicznego. Wisła musi być firmą specjalistyczną, która zatrudnia ekspertów w każdej dziedzinie swojego funkcjonowania. Pamiętajmy przy tym, w jakiej jesteśmy sytuacji.

Mamy trzydzieści milionów długu. Przy odpowiednim zarządzaniu, utrzymywaniu się w lidze, dobrych wynikach sportowych, regularnym lądowaniu wśród najlepszych ośmiu drużyn PKO Bank Polski Ekstraklasy mamy szanse na zysk w granicach czterech do siedmiu milionów rocznie. Tym samym będziemy w stanie spłacić dług w cztery-pięć lat. To jest ogromne ryzyko. I wszyscy to rozumieją. Od kibiców po władze. Żeby jednak nie było, to nikomu nie obiecujemy, że Wisła nie upadnie. Dokonamy wszelkich starań, żeby tak się nie stało. Negocjujemy na każdym polu – od miasta przez wierzycieli po Telefonikę.

Jest jedna dziedzina, gdzie negocjować nie możecie – boisko. Na razie Wisła jest bliżej pierwszej ósemki niż strefy spadkowej, ale jeśli zajrzałoby wam w oczy widmo spadku, to klub by upadł?

Tak. Zostawiliśmy sobie dość sporą, trzydziestoprocentową część budżetu na zimowe okno transferowe pod kątem raportów, jakie mieliśmy z drużyny. Mogę zdradzić, że z Arkiem Głowackim założyliśmy się o liczbę bramek, którą strzeli w tej rundzie Paweł Brożek. On mówił, że ponad dziesięć, my że mniej. Zobaczymy. Szukamy wzmocnień. Staraliśmy się już o paru piłkarzy, ale inni nas przebijali dość znacznymi kwotami. Swoją ścieżkę skautingową prowadzi zarówno trener Stolarczyk, jak i Głowacki. Ten drugi opartą na trzech systemach komputerowych. Wszystko to po to, żeby do zimy samemu wyselekcjonować odpowiednią grupę zawodników, nie opierając się przy tym na poleceniach menadżerskich. Pod nasze potrzeby i możliwości. Musimy uniknąć spadku, choć każdy ma świadomość, że spadają w tym roku trzy drużyny, więc zadanie jest utrudnione. Wszystko w nogach chłopaków. Ja w nich wierzę. Już wiele razy pokazali, że potrafią dobrze grać w piłkę.

Opublikowane 24.09.2019 19:30 przez

redakcja

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 0
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
Powiadom o
Weszło FM
25.10.2020

Poniedziałek na Weszło FM – co nas czeka?

Początek nowego tygodnia po zmianie czasu nigdy nie jest łatwy. Na świecie robi się ciemniej i bardziej ponuro. Poranek wspólnie z Wojtkiem Pielą i Darkiem Urbanowiczem może być jednak wspaniałym pomysłem na to, aby poprawić sobie nastrój. W Weszło FM „Dwójkę bez sternika” rozpoczniemy już o 7:00, a w programie rozmowy choćby z napastnikiem Rakowa […]
25.10.2020
Anglia
25.10.2020

Tak wygląda prawdziwy kanonier

Jeśli sztywno trzymalibyśmy się nazewnictwa, to napisalibyśmy, że w tym meczu zagrało czternastu Kanonierów – jedenastu piłkarzy Arsenalu z pierwszego składu i trzech wchodzących z ławki. Ale to tylko słowotwórstwo od klubowego przydomka. Na boisku był bowiem tylko jeden kanonier i to wcale nie w drużynie Mikela Artety. O kogo może chodzić? Oczywiście o Jamiego […]
25.10.2020
Weszło
25.10.2020

Lech w pucharach – STRONG, Lech w lidze – WEAK

Dobra postawa w pucharach i słabiutki występ w lidze. Wydaje się, że Lech Poznań złapał już swój rytm i przyzwyczaja do niego kibiców od początku tego sezonu. Jesteśmy świadkami powtórki z sezonów 2010/11 i 2015/16 – lechici wtedy też weszli do grupy Ligi Europy, a w Ekstraklasie prezentowali się kiepściutko. Dzisiaj Cracovia potrzebowała jednej wrzutki […]
25.10.2020
WeszłoTV
25.10.2020

LIGA MINUS. Paczul, Kowal, Białek, Roki

Halo, halo! Niedzielny wieczór bez Ligi Minus? Nie ma takiej możliwości. O 19:45 startujemy z waszym ulubionym magazynem poświęconym naszej kochanej Ekstraklasie. Wpadajcie na żywo, albo chociaż z odtworzenia! 
25.10.2020
Inne sporty
25.10.2020

Gigant Formuły 1 znów to zrobił. Hamilton wygrywa i bije rekord wszech czasów

Ostatni raz byliśmy tak zdziwieni, kiedy polski rząd ogłosił plany podniesienia płacy minimalnej. Lewis Hamilton, Mercedes i pierwsze miejsce – te pojęcia w 2020 roku zwykle występują razem. Dzisiejsze zwycięstwo w portugalskim Portimao było o tyle wyjątkowe, że Anglik wygrał Grand Prix po raz dziewięćdziesiąty drugi. Nikt nie ma więcej zwycięstw w Formule 1 niż […]
25.10.2020
Weszło
25.10.2020

Pan piłkarz Ivi Lopez. Głębia składu Rakowa budzi uznanie

Gdy Ivi Lopez meldował się w Ekstraklasie, witaliśmy go gromkim: czy aby na pewno? Czy skoro za dziewiątką w Rakowie grają Tijanić i Cebula, bezsprzecznie gwiazdy początku rozgrywek, to jest potrzebny Hiszpan? Dodajmy: Hiszpan na wysokim kontrakcie, jednym z najwyższych w Rakowie, a więc na pewno sprowadzany nie po to, by przy tym duecie siedzieć […]
25.10.2020
Weszło
25.10.2020

Zgodnie z planem? No nie do końca, ale Raków idzie dalej

Chyba tylko tak zwana logika Ekstraklasy mogła sprawić, by Raków Częstochowa nie wygrał dziś ze Stalą Mielec. Pierwsi są rewelacją sezonu, liderem i drużyną zbierającą wysokie noty ze styl, drudzy przed chwilą dostali szóstkę od Wisły Kraków, wcześniej nie potrafili strzelić Podbeskidziu i generalnie jeszcze nie udowodnili, że do ligi się nadają – fani naszej […]
25.10.2020
Weszło
25.10.2020

Niepokonany Górnik Łęczna na podium 1. ligi. Czas myśleć o awansie?

Możesz zagrywać piętkami „na ścianę”, jak Kamil Zapolnik i Paweł Zieliński. Możesz zakładać „dziury” rywalom jak David Panka. A nawet mieć w ekipie samego Goku. To jednak nic nie znaczy, gdy przyjeżdżasz do Łęcznej. Beniaminek ma za sobą sześć domowych spotkań i nie odnotował jeszcze ani jednej porażki. Ba, mało tego – drużyna Kamila Kieresia […]
25.10.2020
Włochy
25.10.2020

Reca dośrodkowuje, Walukiewicz wyprowadza, czyli włoska ziemia potwierdza talenty Polaków

Południe. Serie A. Cagliari kontra Crotone. Gdyby nie Polacy w obu ekipach, nigdy nie odpalilibyśmy tego meczu. Ciekawsza wydaje się nawet setna powtórka opolskiego festiwalu sprzed dziesięciu lat. Ale skoro już Arkadiusz Reca i Sebastian Walukiewicz spotkali się na włoskiej ziemi, to okej, postanowiliśmy zobaczyć, jak chłopakom pójdzie. Efekt? W sumie to nawet zabawne, że […]
25.10.2020
Weszło
25.10.2020

Na co jeszcze stać ekipę Andrei Pirlo?

Mistrzowie Włoch kontra sąsiedzi w tabeli. Brzmi absurdalnie, gdy dodamy, że nie chodzi o Romę, Napoli czy Milan, a o Hellas Werona? Trochę tak, ale ekipa z miasta Romea i Julii miała mnóstwo szczęścia, otrzymując trzy punkty za błąd Romy. Gdyby nie one, nie byłoby tak kolorowo. Dlatego spotkanie z Juventusem to szansa na ugranie […]
25.10.2020
Live
25.10.2020

LIVE: Lech wymęczył remis z Cracovią

Rosołek zaliczony, schabowy pewnie też, czas więc na niedzielnie granie! W ligach zagranicznych cudów się nie spodziewamy, nie ma jednego meczu, który wybijałby się ponad resztę. Za to na krajowym podwórku zagrają najpierw Raków Częstochowa (ze Stalą Mielec) i Lech Poznań (z Cracovią), więc oczekiwania jak na polskie realia mamy dość spore. Obyśmy się nie […]
25.10.2020
Anglia
25.10.2020

Premier League w tym sezonie stanęła na głowie. I nam się to podoba!

Everton, Aston Villa czy Leeds? Nie, raczej Tworki czy Choroszcz. Takie pytanie byście usłyszeli, sugerując na początku tego roku, że trzy wspomniane kluby na starcie sezonu 2020/21 zagoszczą w ścisłej czołówce Premier League. To, co wyprawia się na czele w lidze angielskiej, można wręcz porównać do karamboli w amerykańskich seriach wyścigowych. Dzieje się mnóstwo, każdy […]
25.10.2020
Weszło
25.10.2020

Czas na błysk wyczekiwanej perełki? Marchwiński dostanie swoje szanse

Wysokie natężenie meczów i nieco zbyt wąska kadra sprawiają, że Lecha Poznań prawdopodobnie czekają kłopoty przy jesiennym łączeniu gry w Ekstraklasie z grą w Lidze Europy. Natomiast dla niektórych piłkarzy terminarz z meczami rozgrywanymi co 3-4 dni będzie błogosławieństwem. Kimś takim może być Filip Marchwiński – jeden z największych talentów Kolejorza, który trochę zniknął w […]
25.10.2020
Weszło
25.10.2020

Roninowie “Kolejorza”, czyli nowa era klasy średniej

Piłkarska klasa średnia. W przypadku akademii Lecha Poznań niegdyś pojęcie dość problematyczne, ale dziś, o dziwo, śladów poznańskiej akademii jest pełno w całej Polsce. Jasne, że jeszcze całkiem niedawno na naszych oczach wyrastali choćby Jan Bednarek czy Karol Linetty, a obecnie Jakub Moder czy Tymoteusz Puchacz, ale, patrząc szerzej, nie znajdziemy aż tak wielu wychowanków […]
25.10.2020
Weszło
25.10.2020

Arsenal podtrzyma tradycję ogrywania Leicester?

Arsenal i Leicester sąsiadujące ze sobą w tabeli, ale poza strefą pucharową. Brzmi dziwnie? Trochę tak, jednak taka jest rzeczywistość. „Lisy” po dobrym starcie trochę wyhamowały, więc Arsenal, któremu ostatnio dość brutalnie przerwano passę bez porażki, może zwietrzyć w tym swoją szansę. My natomiast, tradycyjnie, spróbujemy coś na tym ugrać. Obstawiamy ten mecz w Superbet! […]
25.10.2020
Weszło
25.10.2020

Cel stał się marzeniem. Slavia Praga rok po Lidze Mistrzów

Rok bez jednego dnia – dokładnie tyle czasu minęło od pamiętnego dla naszych południowych sąsiadów meczu Slavia – Barcelona w arcytrudnej grupie Ligi Mistrzów, którą tworzyły też Inter i Borussia Dortmund. Wspomniane spotkanie mistrzowie Czech przegrali 1:2, ale pozostawili po sobie świetne wrażenie i byli dla „Dumy Katalonii” równorzędnym przeciwnikiem. Potwierdzili to w zakończonym bezbramkowym […]
25.10.2020
Weszło
25.10.2020

Przeskok z pucharów na ligę będzie bolesny dla Lecha? Niekoniecznie

Jak trudno przestawić się z pucharów na ligę? Lech Poznań dziś się o tym przekona, bo kilka dni po meczu z Benfiką musi zmierzyć się z Cracovią. Obydwa zespoły sąsiadują ze sobą w tabeli, przedziela je tylko Warta. Dla „Kolejorza” porażka będzie jednak dramatem, bo wówczas perspektywa ponownej gry w Europie znów się oddali. Dlatego […]
25.10.2020
Weszło
25.10.2020

Sześć argumentów, dla których Cracovia nie wygra z Lechem

Jeśli widzicie szklankę do połowy pełną, stwierdzicie, że Cracovia przegrała w tym sezonie ligowym tylko jeden mecz. Na siedem prób, a więc bilans na papierze wygląda całkiem korzystnie. Jeżeli jednak wolicie patrzeć na świat przez nieco ciemniejsze okulary, będziecie musieli zauważyć, że „Pasy” spośród tych siedmiu meczów wygrały tylko dwa. Traciły punkty ze Śląskiem (porażka), a także […]
25.10.2020