Czy to może być przełomowy sezon PSG w Lidze Mistrzów?
Weszło

Czy to może być przełomowy sezon PSG w Lidze Mistrzów?

Odkąd w maju 2011 roku właścicielem Paris Saint-Germain został fundusz Qatar Sports Investments, na czele którego stoi Nasser Al-Khelaifi, celem paryskiego klubu stało się wygranie Ligi Mistrzów. Kolejne mistrzostwa Francji są jedynie półśrodkami mającymi umożliwić zrealizowanie najważniejszego zadania. Jak dotąd, stołeczna ekipa nawet się do tego nie zbliżyła, w najlepszym razie docierając do ćwierćfinału. A i ten etap od dłuższego czasu stał się nieosiągalny, bo w poprzednich trzech sezonach rywalizację kończono już na pierwszym wiosennym przeciwniku.

Zdjęcia i memy katarskiego szejka po kolejnych niepowodzeniach PSG stawały się hitem internetu. Czy istnieją realne przesłanki, że tym razem wreszcie będzie inaczej i wrzucanie filmiku ze wściekłym Arabem z lassem w ręku nie będzie konieczne? 

Patrząc realnie, nadal mowa o piekielnie trudnej misji. Co najmniej kilka klubów w hierarchii kandydatów do końcowego triumfu znajduje się wyżej. Wydaje się jednak, że przy sprzyjających okolicznościach może to być najlepszy sezon paryskiego giganta w Champions League pod katarskimi rządami.

Dlaczego? Z kilku powodów.

Przede wszystkim kadra zespołu jest znacznie szersza niż we wcześniejszych latach. – Widzimy to doskonale przed meczem z Realem Madryt. Cavani i Mbappe są kontuzjowani, Neymar jeszcze zawieszony, a atak z Di Marią, Icardim i Sarabią nadal wygląda co najmniej przyzwoicie. Wcześniej brak gwiazd PSG w kluczowych spotkaniach był bardzo widoczny i bolesny. Atut numer dwa – nowy bramkarz. Z tą pozycją wcześniej ciągle były problemy. Ani Areola, ani Trapp, ani Buffon – bo przecież to on zawalił rewanż z Manchesterem United – nie spełniali oczekiwań w najważniejszych momentach. Teraz jest Keylor Navas, moim zdaniem fachowiec z topu na swojej pozycji, gwarantujący najwyższy poziom. To musi być skok jakościowy dla całej defensywy, co może być decydujące w tych decydujących meczach jak 1/8 finału czy ćwierćfinał, gdzie 1-2 interwencje ratujące zespół zrobią różnicę – mówi nam Wojciech Adamczak z „Przeglądu Sportowego”, ekspert od futbolu francuskiego.

PSG mimo osłabień nieznacznym faworytem w meczu z Realem. ETOTO wygraną gospodarzy wycenia po kursie 2,40

Jego zdaniem właściciele klubu oczekują obecnie nawet nie tyle sięgnięcia po uszaty puchar, co udowodnienia sobie i całemu światu, że PSG stało się członkiem ścisłej elity i jest w stanie pokonywać innych gigantów. – Półfinał szejkowie będą już musieli uznać za sukces. Ani razu jeszcze do tego momentu nie doszli, więc przebiliby pewien mur i pokazali, że PSG to już europejski top 4, a nie top 10-12 jak do tej pory. Jeśli nie uda się wygrać LM, od oceny zespołu wiele będzie zależało, w jaki sposób odpadnie. Musiałby to być akceptowalny styl z mocnym rywalem. Rok temu bolało nie tylko samo odpadnięcie, ale fakt, że chodziło o bardzo słaby jak na siebie Manchester United. Wcześniej w kompromitujący sposób paryżanie przerżnęli dwumecz z Barceloną, co przypomina im się na każdym kroku. Jeśli tym razem będzie walka z innymi faworytami jak równy z równym i przykładowo w ćwierćfinale ograliby Bayern, a w półfinale odpadli po walce z Barcą, to raczej nikt w klubie nie będzie robił dramatu – tłumaczy Adamczak.

Do tego nasz rozmówca uważa, że w Paryżu wreszcie nieco spokornieli, co w sporcie jest potrzebne. – Tuchel i władze PSG podkreślają, że to jest sezon przebudowy, że nie mówimy jeszcze o drużynie w docelowym kształcie. W kadrze zaszły duże zmiany, do tego przez zamieszanie z Neymarem nie można było budować w spokoju. Takie deklaracje w pewnym stopniu powinny zdjąć presję z piłkarzy, bo chyba sami w Paryżu mają świadomość, że wygranie Ligi Mistrzów to teraz bardziej marzenie niż cel. Co nie zmienia faktu, że w najważniejszych meczach ciśnienie będzie bardzo duże, jednak trochę powietrza z tego balonu spuszczono. Wcześniej, gdy ściągnięto w jednym okienku Neymara i Mbappe, trudno było mówić, że chodzi o coś innego niż triumf w LM. Dziś, po kolejnych lekcjach pokory, warto trochę spuścić z tonu.

Co do przebudowy składu, Adamczak ze wspomnianym Navasem wiąże największe nadzieje spośród letnich transferów, ale widzi dużo więcej pozytywów po tym okienku. – Icardi jest zagadką, nie do końca wiadomo, czego się po nim spodziewać. Dopiero teraz zagrał pierwszy mecz od maja, przez całe lato mówiono o nim głównie w kontekstach towarzysko-menadżerskich niż piłkarskich. Ale jego przyjście nie zaszkodzi, choć moim zdaniem wzmocniono pozycję, która de facto wzmocnień nie wymagała. Jestem wielkim fanem Cavaniego i jak dla mnie to bardzo wartościowy zawodnik dla PSG, nie można mieć zastrzeżeń do jego postawy. Nie wyobrażam sobie, by na dłużej powędrował na ławkę. Ma jednak swoje lata, urazy będą się przytrafiały i wtedy Icardi się przyda, zwłaszcza że wypożyczono go za niewielkie pieniądze. Wzmocniono natomiast środek pola, co nie udawało się przez ładnych parę lat, odkąd na emeryturę odszedł Thiago Motta. Tego lata przyszli Idrissa Gueye i Ander Herrera. Nie są to piłkarze z tej absolutnie najwyższej półki, ale są potrzebni, bo dadzą trochę balansu w tej strefie i nie trzeba już będzie na ich pozycji eksperymentować. W zeszłym sezonie nieraz występowali tam Dani Alves czy Marquinhos, nawet Draxlerowi zdarzyło się grać w takiej roli. Tuchel wreszcie ma wszystkie instrumenty, żeby stworzyć z nich orkiestrę na własną modłę – uważa dziennikarz „PS”.

Real Madryt wygra w Paryżu? Kurs 3,00 w ETOTO. Remis – 3,75

Co równie istotne, PSG nie straciło żadnego istotnego zawodnika, a mimo to zarobiło na wyprzedaży około 100 mln euro. – Skoro został Neymar, można powiedzieć, że odeszli wyłącznie piłkarze niechciani, z takich czy innych względów. Piłkarsko najbardziej szkoda Rabiota, ale wiemy, jaka była jego sytuacja. Stał się zgniłym jabłkiem w szatni, które należało wyrzucić. Buffon i Alves to już zawodnicy wiekowi, nie stanowili kluczowych ogniw. Pytanie, jak  PSG wyjdzie na oddaniu swojej młodzieży. W tym sezonie nie będzie miało żadnego znaczenia to, że sprzedani zostali Timothy Weah, Stanley Nsoki czy Moussa Diaby. Nie mieliby szans na regularną grę, PSG buduje skład na tu i teraz. Ale zobaczymy za parę lat, czy nie trzeba będzie ich ściągać z powrotem za 100 mln euro (śmiech).

Co do Neymara, wszyscy jesteśmy ciekawi, jak po nieudanej próbie odejścia odnajdzie się w stolicy Francji. Już wiadomo, że na wsparcie kibiców w najbliższym czasie nie ma co liczyć. Samemu po gwizdach w meczu ze Strasbourgiem dolał oliwy do ognia, mówiąc, że za każdym razem będzie grał na wyjeździe. Jednocześnie udowodnił, że napięta atmosfera wokół jego osoby nie musi wpływać na jego formę. Brazylijczyk po cudownej przewrotce zapewnił w miniony weekend kolejne trzy punkty.

O postawę latynoskiego gwiazdora Wojciech Adamczak jest spokojny. – Piłkarsko pozostaje fenomenalny i nawet jeśli jest obrażony, nie wyobrażam sobie, żeby robił komuś na złość na boisku. Pozaboiskowo Brazylijczyk dostarcza wielu tematów, ale w kwestiach czysto sportowych nigdy nie można było mu niczego zarzucić. Jak już grał, pokazywał, że jest najlepszym piłkarzem tego klubu. Ligę francuską wciągał nosem, bawił się, z kolei Liga Mistrzów to dla niego jedyne miejsce do potwierdzenia, że pozostaje numerem trzy w światowej hierarchii, po Leo Messim i Cristiano Ronaldo. Na pewno zdaje sobie sprawę, że kolejne gole w Ligue 1 nie poprawią jego pozycji, na to musi zapracować w meczach z najlepszymi w pucharach. Choćby więc z tego powodu jestem pewny, że nie podejdzie do sprawy lekceważąco – podsumowuje Adamczak.

Neymar ma jeszcze trochę czasu, żeby przygotować się do robienia show w Lidze Mistrzów, bo ze względu na obrażanie sędziego w meczu z Manchesterem United, musi odcierpieć zawieszenie. W fazie grupowej wystąpi dopiero od trzeciej kolejki.

Tak naprawdę całe PSG jesienią będzie znajdowało się jeszcze na etapie przejściowym. Wiadomo, starcia z Realem Madryt to wielki prestiż i możliwość podbudowania się, ale trudno zakładać, by nawet będąc lekko poniżej optymalnej formy podopieczni Tuchela mogli nie wyjść z grupy, w której są jeszcze Galatasaray i Club Brugge. Prawdziwa weryfikacja nastąpi dopiero w przyszłym roku. Być może już bez Neymara, za to z lepiej poukładanymi klockami. W tym przypadku czas powinien pracować na korzyść niemieckiego trenera. Dostał drugą szansę od szejków i jeśli jej nie wykorzysta, trudno zakładać, żeby otrzymał trzecią.

PM 

Fot. newspix.pl 

Jeśli wpłacisz 50 złotych, dostaniesz dodatkową stówkę i na grę będziesz miał 150 złociszy. Jeśli wpłacisz stówkę, otrzymasz 200 złotych i grać będziesz mógł za 300. Bonus 200% od pierwszego depozytu, aż do 200 złotych w ETOTO! 

etoto

KOMENTARZE (0)