Akademia Taktyczna Ekstraklasy: stały fragment na utrzymanie
Weszło

Akademia Taktyczna Ekstraklasy: stały fragment na utrzymanie

Niezmiernie irytuje nas to rozpaczliwe wybijanie piłki z rzutów wolnych na pole karne. Nie ma w tym kompletnie zamysłu, najczęściej kończy się jakąś stratą. Umiejętności do tego wiele nie potrzeba, no bo każdy głupi umie kopnąć piłkę na 30 metrów, a też walnięcie bańką we frunącą futbolówkę też do najtrudniejszych rzeczy nie należy. Co innego rzut wolny ukierunkowany na utrzymanie piłki. Brawa dla Śląska Wrocław, tak grają zespoły ceniące kunszt piłkarski!

Znamy pewnego trenera, jeszcze niedawno przez chwilę pracował w Ekstraklasie, który miał dość oryginalne podejście do rzutów rożnych. Jego zespół stracił trzy gole po kontrach z kornerów. Przed kolejnym meczem postanowił przeprowadzić zajęcia dotyczące stałych fragmentów gry. Tłumaczy:

– Panowie, trzech idzie w pole karne, jeden podbiega do wykonawcy, ten gra z nim krótko.

– I co dalej, trenerze? – dopytują zainteresowani piłkarze.

– I ten zbiegający wypierdala piłkę z całej siły w aut. 

– Ale trenerze, z tego nie ma żadnego pożytku…

– Przynajmniej, kurwa, nie będzie kontry.

Przyszło nam to do głowy przy sprytnym rzucie wolnym w meczu Śląska z Górnikiem. Do piłki podszedł Łukasz Broź, piłkarze przesunęli się w pole karne. Poszli tam wieżowcy, z Gollą na czele. Broź rzucił okiem, zaniechał prymitywnej wrzutki i zgrabnym, krótkim rozegraniem zaprosił Górnika do wyjścia wyżej. Nie ma pałowania, stawiamy na rozgrywanie piłki od tyłu. To nam się podoba, bo później przychodzą europuchary i rywale tłamszą nas kulturą gry.

No szkoda, że kolega z zespołu nie podążył za tym tokiem myślenia Łukasza, ale wszystko jest przecież do dopracowania. Nie od razu Rzym zbudowano, Barcelona też cierpliwie pracowała nas swoją tiki-taką.

Ale przynajmniej kontry nie było.

KOMENTARZE (3)