Idźmy za przykładem Odry. Przenieśmy polską piłkę do internetu
Weszło

Idźmy za przykładem Odry. Przenieśmy polską piłkę do internetu

Śmieją się wszyscy z prezesa Odry Opole, że ogłosił ultimatum dla Mariusza Rumaka na Twitterze, a moim zdaniem pan Wójcik po prostu wyprzedził swoje czasy. Dziś wytykany palcami, pojutrze już wskazywany jako człowiek wielkiej idei. Oglądacie czasem konferencje prasowe i wiecie, że to jest największe nudziarstwo, na jaką stać polską piłkę (a konkurencja jest duża w postaci ośmiu meczów co kolejkę). Po co tracić na nie czas? Lepiej siedzieć na kanapie, grzebać w pępku i działać na smartfonie.

Ja widzę same plusy. Dziennikarze zaoszczędzą na benzynie, bo nie będą musieli wozić tyłka do siedziby klubu. Salkę konferencyjną będzie można przerobić na bufet. Prezesi i trenerzy przejdą do internetu, będą bliżej kibiców, co też cenne w budowaniu relacji z fanami. Wyjście idealne.

Zwalniamy trenera? „Iksiński został przeze mnie wyrzucony, szukam następcy. PS Co tam na Netfliksie polecicie?”.

Piłkarz tłumaczy się z porażki? „Kurde, szkoda w chuj.” Lokalizacja wiadomości: Mazowiecka, Warszawa.

Trener chce publicznie zmobilizować zawodników? „@Mistrz93, @pussydestroyer, @iamthechampion – jutro zapieprzamy ile sił w nogach. Pzdr”.

Przyznajcie: pasowałoby to do naszej piłki jak ulał. Nie możemy być najlepsi na boisku, widać to przy każdej możliwej okazji, więc bądźmy chociaż najlepsi w internecie. Oczywiście złośliwi używaliby powiedzonka o kozaku w necie i żeńskim narządzie rozrodczym w świecie, ale złośliwych trzeba mieć w dupie. Mimo wszystko doceniłaby nas zagraniczna prasa, że przenosimy futbol do innej rzeczywistości. Bylibyśmy jak Guardiola, Cruyff, Bielsa. Dokonalibyśmy rewolucji. Innej, bzdurnej, ale jednak rewolucji.

Powiecie: Kowal, bądź poważny. Jak mam być poważny? Polska piłka nie jest poważna. Jak idziecie do cyrku, to chcecie rozmawiać o ochronie środowiska i geopolityce, czy jednak popatrzeć na klauna, który żongluje pomarańczami i wpada twarzą w tort? No właśnie.

Ale dobrze: to ultimatum na 99% zakończy przygodę Rumaka w Opolu. Zapewne też przerwie jego karierę na jakiś czas i będziemy mieli klasyczne od przedszkola do Opola, bo przecież Rumak zaczynał od prowadzenia dzieci w Lechu, a skończyć może na wywrotce właśnie w Opolu. Będzie to więc kolejny klub, w którym mu nie poszło, co pewnie wkrótce barwnie wytłumaczy, ale z każdą kolejną porażką te tłumaczenia obchodzą coraz mniej osób. Dziś jest ich tylko trochę więcej niż polskich drużyn w pucharach.

W każdym razie – Rumak nie ma większych szans, ponieważ piłkarze nie będą za niego umierać. Nie wiem, jak stoją jego akcje w szatni, natomiast nigdy nie jest tak, że trenera kochają wszyscy. I teraz być może trener chciałby zarotować składem, dać szansę zmiennikom, wpuścić trochę świeżej krwi, ale ta świeża krew stwierdzi, że przyszło jej działać tylko w trwodze. A może u nowego trenera będzie inaczej, lepiej? Po co walczyć za Rumaka. Za tydzień znowu będzie w stanie posadzić mnie na ławce.

Albo jest 0:0 z tym Radomiakiem. Odra ciśnie, nic nie chce wpaść. Rumak patrzy na ławkę, chce wprowadzić kogoś ofensywnego. Po co ten gość ma strzelać? Może za tydzień wyjdzie w pierwszym składzie. A już na pewno dostanie czystą kartę u kolejnego szkoleniowca.

Albo jest 0:1. Eee, to nie gramy, dwóch i tak nie walniemy.

Cóż, Wójcik chciał uspokoić nastroje, jak powiedział, ale ostatnio tak uspokoił nastroje lekarz, który przekazał choremu na żółtaczkę, że co prawda jest źle, natomiast fryzurę to ma pan dzisiaj ładnie ułożoną.

Ale jak mówię: nie winię Wójcika. Prowadzi śmieszny klub w śmiesznej lidze, zatrudnił umiarkowanie poważnego trenera, w kolejce czeka następny. W rozgrywkach twitterowych jest jednak w czubie tabeli i to jest przecież najważniejsze.

68830090_1685648278235622_7768246793531293696_n

KOMENTARZE (21)