Kolejny falstart beniaminków
Weszło

Kolejny falstart beniaminków

Jak co roku mamy nadzieję, że beniaminkowie będą wartością dodaną i chyba nie tylko my. Raz po raz słychać przecież głosy, że warto poszerzyć ligę, ponieważ na zapleczu jest kilka porządnych zespołów, Polska zasługuje na większą Ekstraklasę, i tak dalej, i tak dalej. Niestety od paru lat trudno stwierdzić, by nowi w lidze rzeczywiście podwyższali jej poziom i cóż, absolutnie nie skreślamy Rakowa i ŁKS-u, natomiast ich start trudno uznać za udany.

ŁKS po pięciu kolejkach legitymuje się bilansem czterech punktów, trzech bramek strzelonych, ośmiu straconych. Dla porównania, po takiej samej liczbie meczów, patrząc do trzech sezonów wstecz, beniaminkowie notowali:

– Arka Gdynia – dziewięć oczek, 9:6,
– Górnik Zabrze – osiem punktów, 9:7,
– Wisła Płock – siedem punktów, 8:8,
– Sandecja – pięć punktów, 3:4,
– Miedź Legnica – cztery oczka, 4:8,
– Zagłębie Sosnowiec – trzy punkty, 6:10.

W takiej klasyfikacji byłby więc ŁKS przedostatni, bo Miedź potrafiła strzelić choć tę jedną bramkę więcej. I teraz siłą rzeczy widzimy też, że i Raków nie zanotował przyzwoitego startu, bo nawet jeśli wygra z Lechią, będzie ustępował Arce, Górnikowi i Wiśle. A trudno brać to zwycięstwo za pewnik, skoro mecz jest w Bełchatowie i z trzecią w poprzednim sezonie Lechią. Ponadto można powiedzieć, że na dziś częstochowianie punktują na poziomie… tak wyśmiewanego Zagłębia Sosnowiec. Ekip Dudka po czterech kolejkach miała taki sam dorobek punktowy, jak i bilans bramek, czyli dokładnie trzy trafienia na minusie, choć strzelała więcej i traciła też więcej.

Z kolei, jeśli spojrzeć na dalsze losy omawianych sześciu beniaminków, też nie jest zbyt różowo. Jak wiemy Zagłębie, Miedź i Sandecja spadły w pierwszym sezonie. Arka błyszczała w Pucharze Polski, ale utrzymała się dzięki ręce Siemaszki i ustawce w Lubinie, potem miała spokojniejszy ligowy sezon, natomiast w kolejnym drżała już o życie i w tym też najwyraźniej będzie. Wisła Płock dwa razy kończyła w grupie spadkowej, raz była bliska pucharów. No i chyba najlepiej zaprezentował się Górnik Zabrze, który wszedł do pucharów, a potem mimo wszystko spokojnie zapewnił sobie byt w lidze.

Można się zapierać rękami i nogami, ale tak wygląda najnowsza historia beniaminków. Pewnie, można też pójść jeszcze dalej i znaleźć Zagłębie Lubin, lądujące od razu w pucharach, ale też Bełchatów, który spadł natychmiast i Górnika Łęczna oraz Bruk-Bet Termalikę, a tutaj nikt nam nie wmówi, że te zespoły podniosły jakość ligi.

Żeby było jasne: nie odmawiamy zapleczu posiadaniu ciekawych projektów, tak samo, jak nie odmawiamy ŁKS-owi i Rakowowi udanych sezonów. Obie ekipy wciąż mogą zaskoczyć. Na razie po prostu opieramy się na faktach: nie zaskoczyły, tak jak nie odpalili w większości ich poprzednicy. Dlatego w dyskusjach o poszerzeniu ligi warto mieć na uwadze ten argument. Czy chcemy mieć ligę większą, by według wydumanych teorii zgadzała się liczebność? Czy może wolimy postawić na mniejszy projekt, ale bardziej jakościowy?

Rozsądek nakazuje wybrać bramkę numer dwa.

Fot. FotoPyk

KOMENTARZE (22)