post Avatar

Opublikowane 25.07.2019 08:35 przez

redakcja

Piast Gliwice przystępuje dzisiaj do walki o udział w fazie grupowej Ligi Europy. Jednak zawodnicy mistrza Polski zgodnie podkreślają, że apetyty były zdecydowanie większe. Również Marcin Pietrowski, jeden z liderów Piasta, nie ma wątpliwości, iż dwumecz z BATE mógł – i powinien był – potoczyć się inaczej. – Czuć było z boiska, że gramy dobrze, nawet jeżeli ostateczny rezultat tego dwumeczu o tym nie świadczy. Mam poczucie, że nasze marzenia o Lidze Mistrzów prysły za szybko.

***

Przegrany dwumecz z BATE, porażka w Superpucharze, remis z Lechem w lidze. To nie były kiepskie mecze w wykonaniu Piasta, ale kiepskie są wyniki. Czas bić na alarm?

Nie ma takiej potrzeby. W każdym z tych spotkań graliśmy swoją piłkę, kontrolowaliśmy przebieg meczów. Po prostu piłka nie wpadała do siatki w takich sytuacjach, w których powinniśmy ją tam umieścić. A przeciwnicy bezlitośnie wykorzystali nasze nieliczne błędy. Stąd niekorzystne wyniki. Natomiast samo spotkanie ligowe z Lechem Poznań podzieliłbym na dwie fazy. W pierwszej połowie nasza drużyna zdecydowanie dominowała, początek drugiej połowy również wyglądał z naszej strony fajnie. Potem Lech przejął inicjatywę, rzucił się do ataku, czego konsekwencją była nasza czerwona kartka. No i później rzeczywiście nie doszliśmy już do głosu, chwilami było bardzo groźnie pod naszą bramką.

Spora rotacja w waszym składzie na starcie sezonu. Może to ona nie pozwala Piastowi złapać równowagi?

Trudno mi odpowiedzieć na takie pytanie. Trenerzy najlepiej wiedza, jakie są obciążenia dla poszczególnych zawodników. Kadra jest szeroka i każdy w drużynie jest głodny gry. Myślę, że nie mnie oceniać takie kwestie – sztab szkoleniowy najlepiej wie, jak to wszystko poukładać i z pewnością robi to dobrze.

A może mistrzostwo Polski sprawiło, że trochę przygasła wasza słynna atmosfera, która tak pięknie was poniosła do sukcesów w minionym sezonie?

Nadal mamy znakomitą atmosferę, zgraną drużynę. Nie ma zadowalania się tym, co było. Wręcz przeciwnie. Może to był dopiero pierwszy krok do tego, żeby osiągnąć jeszcze więcej? Na przykład ugrać coś w europejskich pucharach? I w zasadzie to my nawet nie mieliśmy dość czasu, żeby w pełni się zadowolić tym mistrzostwem. Pojechaliśmy na urlopy, ale tak naprawdę każdy od razu myślał nad tym, jak najlepiej przygotować się do meczów w eliminacjach do Ligi Mistrzów.

Eliminacjach, które już za wami. Przetrawiłeś porażkę z BATE?

Pozostaje duży niedosyt, bo na przestrzeni dwumeczu na pewno nie czuliśmy się słabsi od BATE. Po prostu czuć było z boiska, że gramy dobrze, nawet jeżeli ostateczny rezultat tego dwumeczu o tym nie świadczy. Mam poczucie, że nasze marzenia o Lidze Mistrzów prysły za szybko. Nie ma co ukrywać, każdy piłkarz marzy o tym, żeby w tej Lidze Mistrzów zagrać, dostać się do fazy grupowej, stąd na pewno pozostaje w nas gorycz, że dzisiaj czeka nas już spotkanie tylko w eliminacjach do Ligi Europy. Szkoda, że tak szybko to uciekło. Wiadomo – styl był fajny, fajnie graliśmy. Ale jednak się nie udało i to na pewno nadal powoduje pewien smutek.

Joel Valencia zrecenzował grę BATE jako „gównianą”.

Widzę to inaczej. Jak analizowaliśmy występy BATE Borysów, to naprawdę wychodziło na to, że to jest klasowa drużyna. Po prostu gra się tak, jak przeciwnik pozwala. My nie pozwoliliśmy BATE na wiele. Dlatego nie umniejszałbym wartości przeciwnika, ale podkreślił naszą pracę. Dobrze ich neutralizowaliśmy. Choć koniec końców na wierzch wyszło ich doświadczenie, bo to przecież oni wyszli zwycięsko z tej potyczki, a nie my.

W meczach z Białorusinami byłeś kapitanem drużyny. Trudno było podźwignąć kolegów po takich ciosach, jakie spadły na was w końcówce rewanżowego starcia?

To jest ciężka sytuacja. W momencie gdy prowadzisz przez znaczną część meczu i masz po prostu to poczucie, że rządzisz na boisku, a nagle jeden błąd przekreśla wszystko… Naprawdę trzeba być mocnym człowiekiem, żeby to wszystko udźwignąć i jeszcze chłopaków dodatkowo zmotywować do walki. Mamy w zespole wielu zawodników, którzy potrafią wziąć na siebie obowiązki takiej wiodącej postaci, jeżeli chodzi o mental. Ale też prawda jest taka, że moment był niezwykle trudny. Gdy straciliśmy bramkę na 1:2 i dotarło do nas, że teraz musimy zdobyć dwa gole żeby awansować, ciężko było się otrząsnąć i podnieść.

GLIWICE 17.07.2019 DRUGI MECZ I RUNDA ELIMINACYJNA LIGA MISTRZOW SEZON 2019/20: PIAST GLIWICE - BATE BORYSOW - UEFA CHAMPIONS LEAGUE FIRST QUALIFYING ROUND SECOND MATCH: PIAST GLIWICE - BATE BORISOV MARCIN PIETROWSKI FOT. MICHAL CHWIEDUK / 400mm.pl

Dzisiaj Lechia Gdańsk gra w eliminacjach do Ligi Europy i Marcin Pietrowski też, ale… nie w Lechii. Przewidziałbyś kilka lat temu, że tak się to wszystko poukłada?

Nigdy tak daleko w przyszłość nie wybiegałem, choć nie ukrywam, że moim marzeniem było grać w Lechii Gdańsk całe życie. Ale doświadczenie innych osób zawsze podpowiadało, że takich piłkarzy, którzy całą karierę spędzają w tym samym klubie nie ma zbyt wielu. Ja i tak spędziłem w Lechii naprawdę bardzo wiele lat. Myślę z perspektywy czasu, że zmiana barw to był dla mnie bardzo korzystny krok. Po prostu w Gliwicach rozwinąłem się piłkarsko. W zasadzie moje najlepsze lata gry przeżywam tutaj. Lechia miała bardzo duże ambicje, co było widać po ruchach transferowych, ale w piłce nie tylko o to chodzi. Widać zresztą, że choćby na nasz sukces w Piaście złożyło się wiele innych czynników.

Byłeś w Gdańsku – jeszcze jako defensywny pomocnik – niedoceniany?

Moja uniwersalność zawsze była doceniana przez trenerów. Całe moje młodzieńcze lata spędziłem grając jako środkowy pomocnik, jednak w pewnych momentach szkoleniowcom brakowało trochę większej rywalizacji, a ja sobie na różnych pozycjach zawsze radziłem. Naprawdę sporo mi to w karierze pomogło, bo zawsze byłem w kręgu wyboru trenera. Czasami można oczywiście powiedzieć, że jeżeli ktoś potrafi grać wszędzie, to tak naprawdę ostatecznie nie gra nigdzie, ale w moim przypadku tak nie było. Czułem się doceniany ze względu na wszechstronność, a nie traktowany jako zapchajdziura. Trenerzy w Gliwicach od początku zauważyli też we mnie bardzo otwartego człowieka. Właściwie zaraz po podpisaniu kontraktu z klubem trafiłem do rady drużyny, noszenie opaski kapitańskiej to też dla mnie bardzo miła sytuacja. I to nie dlatego, że ktoś o tym kiedyś zadecydował i mi ją wręczył. Te dobre relacje z zespołem i trenerami odczuwam na co dzień. Nie ukrywam, że czuję się ważną postacią w naszej szatni.

Powiedziałeś kiedyś, że nie masz za wiele piłkarskiego talentu. Skromność, czy realna ocena swoich umiejętności?

Pewnie trochę jednego i drugiego. Żeby grać na poziomie ekstraklasy przez tyle lat, to jednak trzeba pewną jakość piłkarską prezentować. Aczkolwiek widać po niektórych zawodnikach z naszej ligi, szczególnie tych zagranicznych, że obycie z piłką mają znacznie większe niż ja. Moje atuty są inne. Gram już teraz na pozycji obrońcy, bo rzeczywiście moje walory przydają się przede wszystkim w defensywie. A jak to się dalej rozwinie? Życie i doświadczenie podpowiada, że w piłce nie można wybiegać za daleko w przyszłość. Skupiam się na tym, żeby być tu i  teraz w dobrej dyspozycji, dobrej formie.

Można powiedzieć, że w dziedzinie dbania o formę jesteś fachowcem.

Tak, pewnie. Już od czasu studiów. Zainteresowałem się wtedy tematem dietetyki, od tego czasu przywiązuje dużą wagę do tych kwestii, w czym właśnie studia mi bardzo pomogły. Nie ukrywam, że moim zdaniem to jest droga dla wszystkich zawodników – odpowiednia regeneracja, zdrowe odżywianie. Mogę powiedzieć na swoim przykładzie, że widzę ogromną różnicę. Kiedyś człowiek myślał, że wszystko robi dobrze, a jak przyszło co do czego, to wiele można było w swoim codziennym prowadzeniu się poprawić. To bardzo szeroki temat, trudno nawet jest mi o tym powiedzieć w dwóch zdaniach. Krótko mówiąc – najważniejszy jest poziom glikogenu w mięśniach. Jedzenie zbyt dużej ilości mięsa niekorzystnie wpływa na zawodników wyczynowo uprawiających sport. Tutaj doszukałem się głównego powodu moich dawnych wahań formy. Kombinowałem przez całą swoją karierę, szukałem rozwiązań. W końcu wszystko zrozumiałem i widzę, że dzięki pewnym zmianom czuję się lepiej, co przekłada się na boiskową postawę.

Zarażasz tą zajawką innych?

Dzisiaj już nie, ale kiedy kończyłem studia i poznałem po sobie, jak ogromny przeskok dostrzegam w swojej wydolności, to rzeczywiście przez rok-dwa przechodziłem taki etap, gdy każdemu o tych swoich efektach opowiadałem. Zresztą, koledzy w Gliwicach sporo już o tym wiedzą, mają swoją świadomość. Nie będę przecież każdego namawiał do zmiany diety.

Zastanawiałeś się kiedyś jak potoczyłaby się twoja kariera, gdybyś rozpoczął ją mając w głowie tę wiedzę, którą masz teraz?

Tego już się nie dowiem. Na pewno miałem ogromne szczęście, że mogłem karierę rozpocząć w takim klubie jak Lechia Gdańsk, która rok po roku wspinała się po ligowych szczeblach. Dzięki temu w wieku 22 lat miałem okazję do debiutu w ekstraklasie, rozwijania się u boku coraz lepszych piłkarzy. Dawne lata, ale też piękne czasy. Będąc jeszcze nastolatkiem jeździłem po prostu z kumplami na mecze, byłem kibicem Lechii jeszcze na poziomie czwartoligowym według starego podziału. Z biegiem czasu dostałem szansę gry w pierwszej drużynie. Zadebiutowałem w trzeciej lidze, troszeczkę grałem też w drugiej i pierwszej. Te marzenia cały czas się spełniały. Oczywiście nie zadowalało mnie to, bo nie byłem podstawowym piłkarzem wyjściowej jedenastki, ale czułem, że obecność w Lechii gwarantuje mi stały, piłkarski rozwój. Zresztą – obecność w takim klubie sama w sobie znaczy coś wielkiego. W naszym roczniku było sporo fajnych chłopaków, być może nawet bardziej utalentowanych ode mnie. Im się ostatecznie nie udało zaistnieć na najwyższym poziomie, a ja swoją determinacją czy zaangażowaniem, dążeniem do jak najlepszego treningu zdołałem dotrzeć do tego miejsca, w którym jestem teraz.

ekstraklasa-2019-07-25-04-07-34

Gdy z trenerem Latalem u steru walczyliście o mistrzostwo Polski, porównałeś Piasta do pamiętnej ekipy Leicester City. Ostatecznie udało się wam powtórzyć wyczyn „Lisów” z lekkim opóźnieniem.

To mimo wszystko inne sytuacje. Za trenera Latala – podobnie jak było w przypadku Leicester – dość szybko wypracowaliśmy sobie przewagę punktową, która w pewnym momencie sezonu była dość duża. W poprzednich rozgrywkach wyglądało to inaczej. Prawie do końca sezonu nikt nie traktował nas jako poważnego kandydata do tytułu. Być może z tego powodu było nam odrobinę łatwiej. Drużyny, które były przed nami zaczęły się gubić, a my poczuliśmy wiatr w żaglach. Do Gdańska i do Warszawy jechaliśmy po to, żeby otworzyć sobie drogę do mistrzostwa. Rywale inaczej się wobec nas nastawiali. Gdzieś w podświadomości siedzi, że zawodnicy nastawiają się inaczej na Legię czy Lecha, niż potencjalnie słabszego rywala.

Dziś już nikt was ulgowo nie potraktuje. Będzie tylko trudniej, o czym świadczy początek sezonu.

Jesteśmy najlepszą drużyną w kraju i to dodaje nam pewności siebie. To my jesteśmy mistrzami Polski, więc podchodzimy do spotkań z innej pozycji. Grając tak, jak graliśmy dotychczas w bieżącym sezonie, utrzymując ten poziom zaangażowania, będziemy w stanie wygrać z każdym.

Teraz – jako mistrz Polski – czujesz się piłkarsko spełniony?

Nie. Spełnienia zawodowego nie odczuwam. Niektórzy sugerują, że mistrzostwo Polski to taka wisienka na torcie – ja do tego tak nie podchodzę. Przecież teraz przede mną jeszcze ważniejsze mecze, jeszcze większe wyzwania. Najpierw był dwumecz z BATE, dzisiaj gramy w Lidze Europy. Nie wolno się zaspokajać tym, co już było. Trzeba cały czas wyznaczać sobie kolejne cele, podnosić poprzeczkę.

Riga FC rozpracowana?

Wczoraj już sporo się na temat rywala dowiedzieliśmy, mieliśmy też trening taktyczny. Dzisiaj na odprawie trener Fornalik nakreśli nam wszystkie szczegóły. Zdajemy sobie sprawę, że w europejskich pucharach każdy mecz – obojętnie z jakim rywalem – trzeba po prostu wybiegać, wywalczyć. Najważniejsza jest dyspozycja dnia. Nie ma potrzeby oglądania się na rywala – kluczowe jest, żebyśmy sami grali swoją piłkę, na boisku zaangażowali się w stu procentach. Wtedy o korzystny rezultat będzie łatwiej, bo mamy w drużynie wystarczająco jakości, żeby awansować do kolejnej rundy.

MK

400mm.pl

Opublikowane 25.07.2019 08:35 przez

redakcja

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 0
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
Powiadom o
Hiszpania
15.08.2020

Recepta dla Barcelony? Granat do środka i budowa od nowa

Już kilka razy pisaliśmy, że Barcelona coraz bardziej się odbrązawia w oczach przeciwników, że sama siebie demitologizuje. Od dłuższego czasu gołym okiem było widać, że wszystko zmierza ku temu, by po odejściu Leo Messiego lub zakończeniu przez niego kariery Blaugrana stała się po prostu jedną z wielu europejskich drużyn. Drużyn bardzo dobrych, ale nie mających […]
15.08.2020
Weszło
14.08.2020

Lewandowski dziś nieco w cieniu, ale kropkę nad „i” postawił

Robert Lewandowski rozgrywał dziś jeden z najważniejszych meczów w swoim życiu. I nie chodzi tylko o to, że po – w założeniu – wyeliminowaniu Barcelony zmierzałby po wyśniony triumf w Lidze Mistrzów. Polak na oczach całego świata miał udowodnić, że wszedł już na najwyższy możliwy poziom w piłkarskiej hierarchii, czyli dorównał Leo Messiemu i Cristiano […]
14.08.2020
Weszło
14.08.2020

8:2. BARCELONY EUROWPIERDOL WSZECH CZASÓW

Szybko stracona bramka ustawiła przebieg meczu i Barcelona przegrała z Bayernem 2:8, notując swój osobisty eurowpierdol wszech czasów. Barcelona, w tym kształcie, w tym zestawieniu, w tej formule – jak zwał tak zwał – jest skończona. Nie ma żadnej przyszłości. Chyba, że interesuje ją zjeżdżanie po równi pochyłej, z prędkością gwarantująca obtarcie tyłka do krwi. […]
14.08.2020
Weszło
14.08.2020

Bardzo udana próba generalna Legii. Tylko czy taka może się odbywać bez rywala?

Próbą generalną Legii przed tym sezonem miało być starcie z Cracovią, ale wiemy, co się stało – do drzwi zapukał koronawirus, chcielibyśmy, żeby sobie poszedł, ale on nie chce i uparcie przeszkadza. Pierwszym meczem Wojskowych okazała się więc rywalizacja z Bełchatowem i można było się zastanawiać, czy ten mecz – ze względu na klasę rywala […]
14.08.2020
Weszło
14.08.2020

Najładniejsza piłka w Polsce przyniesie wreszcie trofea?

Naprawdę nie chce nam się po raz wtóry stosować metafory z Adamem Miauczyńskim. To już nudne, to oklepane. Lech Poznań też jest już znudzony tym, że jest wiecznie drugi. Dlatego wyznaczył sobie nowy cel – chce grać najładniejszą piłkę w kraju. Czy ten cel przyniesie tytuł mistrzowski? Tego nie wiemy. Póki co w rozdaniu przed […]
14.08.2020
Weszło
14.08.2020

Ekstraklasa, czyli najbardziej łaskawy rynek pracy

Ekstraklasowy piłkarz to ma klawe życie. Nie bardzo musi go interesować wynik jego drużyny, bo on doskonale wie, że miejsc pracy na rynku jest tyle, że wystarczy dwa-trzy razy celnie kopnąć piłkę i ktoś się nabierze. Odbudujemy go! Ma potencjał! Jest względnie tani (czyli zarabia 20 tysięcy)! I tak to się kręci. Gdyby Dariusz „dwa […]
14.08.2020
Weszło
14.08.2020

Tęskniliśmy za tym: Jerzy Brzęczek ogłosił zagraniczne powołania!

Sytuacja jest wciąż dość trudna. Coraz częstsze odwoływanie spotkań, te które się odbywają cały czas rozgrywane są z bardzo ograniczoną publicznością, do tego co i rusz komunikaty zespołów medycznych, które informują o zakażeniach koronawirusem wśród piłkarzy. Tym większa jest radość, gdy docierają do nas okruchy dawnej normalności. Jednym z takich okruchów jest zapowiadany powrót futbolu […]
14.08.2020
Weszło
14.08.2020

„Góry” w Warszawie, czyli nowoczesny trening, który pomoże biegaczom i triathlonistom poprawić wyniki

Chcesz zbudować odpowiednią formę na maraton albo inny, chociażby triathlonowy start, wyjedź w góry. Jeśli potrenujesz kilka tygodni na właściwej wysokości, efekty muszą przyjść. Te dwa zdania to oczywiście nadal prawda, ale… nie do końca. Albowiem świat biegów i triathlonu, podobnie jak chociażby ten piłkarski, ewoluuje. Dlatego wypracowanie wysokiej dyspozycji nie jest już połączone wyłącznie […]
14.08.2020
Weszło
14.08.2020

Tekst czytelnika. Luis Suarez – osąd bohatera

Kwiecień 2015 roku. Pierwszy mecz ćwierćfinału Ligi Mistrzów – Barcelona mierzy się na Parc des Princes z Paris Saint-Germain. Oglądam to spotkanie, spędzając Wielkanoc u swojej ówczesnej dziewczyny w Meksyku. Acapulco, żar leje się z nieba, nie pomaga ani leniwie kręcący się pod sufitem baru wiatrak, ani zimna Corona. Pierwszy gwizdek wybrzmiewa o godzinie 13:45 […]
14.08.2020
Weszło
14.08.2020

Stanowisko: świetne wieści dla polskiej piłki

Prezes dowolnego klubu powinien wejść do szatni i powiedzieć do zawodników: Panowie, nie umiemy grać w piłkę, prawda? No nie umiemy. Ale umiemy siedzieć na dupie? To akurat umiemy. No to najważniejsze zadanie dla nas – siedzimy na dupie. Dziś „Stanowisko” o szansie dla polskich klubów, jaką niesie za sobą… koronawirus.  
14.08.2020
Weszło
14.08.2020

Jóźwiak zaskakuje: do Wisły trafia doświadczony ligowiec z Legią w CV

To już prawdopodobnie ostatni letni transfer Wisły Płock. Zapytacie – skąd niby to wiemy? Jak się tego domyśliliśmy? Przecieki z klubu czy po prostu kadra jest już kompletna? Nie, odpowiedź jest prostsza. Skoro Marek Jóźwiak ściąga do klubu Damiana Zbozienia, oznacza to, że doszedł właśnie do literki „Z” w swoim telefonie. Dalej jest już tylko […]
14.08.2020
Weszło
14.08.2020

Quiz piłkarski. Kto podnosił z boiska wygraną w Lidze Mistrzów (część II)?

Kilka dni temu zaproponowaliśmy wam zabawę, która polegała na wymienianiu podstawowych jedenastek drużyn, które sięgnęły po Ligę Mistrzów. Poszło wam to na tyle dobrze (średnia 65% poprawnych odpowiedzi), że uznaliśmy, iż należy podnieść poprzeczkę. W tym celu cofnęliśmy się o jeszcze dziesięć edycji. Czy potraficie wymienić składy ekip, które sięgały po wspomniane trofeum w latach […]
14.08.2020
Weszło
14.08.2020

Plaża, okręgówka, stół rehabilitacyjny. Gdzie są ci, którzy nie znoszą Stokowca?

Wśród byłych piłkarzy Lechii panowała ostatnio narracja, że Piotr Stokowiec to zło wcielone. Idealny kandydat na czarny charakter w Bondzie, postać, którą powinno się straszyć niegrzeczne dzieci, no i oczywiście rasista, jak ktoś jest zły w XXI wieku, to musi być rasistą, nie ma rady. Można się więc zastanawiać, dlaczego plam na charakterze tego okrutnika […]
14.08.2020
Weszło
14.08.2020

Czas zostać rycerzem wiosny. O fazie pucharowej Lewego w Lidze Mistrzów

Robert Lewandowski osiągnął w karierze klubowej wiele, bardzo wiele. Kolekcjonowanie trofeów w Niemczech z zastraszającą regularnością, wszystko okraszone tytułem w najlepszej lidze świata, Ekstraklasie, nie wspominając o wygraniu III ligi ze Zniczem Pruszków. Ale ta galaktyczna kariera domaga się dopełnienia w Europie jak przystało na jednego z najlepszych napastników w historii tych rozgrywek. Przeanalizujmy jak […]
14.08.2020
Weszło
14.08.2020

Koronawirus w Śląsku. Jak kończy się kuszenie losu? Właśnie tak

Nikomu tego nie życzyliśmy. Mieliśmy wręcz nadzieję, że skończy się tylko na obciachu związanym z przyłapaniem. No ale niestety. Śląsk Wrocław dołączył do grona klubów, w których pojawił się pozytywny wynik testu na koronawirusa. Komunikat na ten temat został wydany wczoraj wieczorem, a w nim przeczytać możemy zdanie: „od kilku dni [piłkarz] jest także odizolowany […]
14.08.2020
Weszło
14.08.2020

Mladenović: Lechia wszystko mi wypłaciła. Miałem dobre relacje z prezesem i trenerem

– Wiedziałem, na co się piszę, byłem przekonany, że nawet jeśli będą zaległości, to ostatecznie dostanę swoje pieniądze. Miałem rację. Podpisałem umowę z Legią, na koniec Lechia wszystko mi wypłaciła. Nie było sensu się obrażać, wykłócać – mówi „Przeglądowi Sportowemu” Filip Mladenović, który bardzo dobrze wspomina Piotra Stokowca i Adama Mandziarę. Co poza tym w prasie? […]
14.08.2020
Weszło
14.08.2020

Koniec Cruyffa, 7:0 Heynckesa i Pep kontra Luis Enrique. Nudy w meczach Barcy z Bayernem nie ma

Potrafimy sobie wyobrazić większe klasyki europejskiej piłki. Rywalizacji o większej historii też znajdziemy multum. Ale choć Barcelona z Bayernem pierwszy raz zmierzyły się dopiero w 1996, tak KAŻDY ich dwumecz był napakowany po brzegi intrygującymi kontekstami. To taka rywalizacja kończyła erę Cruyffa w Barcelonie. Była brzytwą, którą tonący Bayern złapał, a potem wykorzystał by dokonać […]
14.08.2020
Weszło Extra
14.08.2020

Mogłem podpisać kontrakt za granicą. Śląsk to mój wybór

– Mogłem podpisać kontrakt za granicą. Nie ma co ukrywać, nie jestem najmłodszym zawodnikiem, więc to nie były już topowe drużyny. Kluby, które grają w solidnych ligach europejskich, ale nie walczą o mistrza. Raczej druga połowa tabeli. Najbliżej było mi do Holandii. Gdy jeszcze nie podpisałem kontraktu, ale był już temat, dostawałem mnóstwo wiadomości od […]
14.08.2020