Nowa Łódź w starym porcie
Weszło

Nowa Łódź w starym porcie

Gdy odpływała, była starym, wysłużonym i rozsypującym się okrętem z piękną historią, ale właściwie bez żadnej przyszłości. Port Ekstraklasa żegnał Łódź w opłakanej kondycji, podziurawioną, zniechęconą, bez funduszy na naprawy. Wielu przeczuwało, że to jej ostatnie wyjście w morze. Minęło długie siedem lat, podczas których przez ŁKS istotnie przeszły wszystkie możliwe sztormy i burze. Wycofanie z rozgrywek I ligi, rajd po IV-ligowych klepiskach, widmo spadku z reformowanej III ligi, wreszcie imponujący marsz ostatnich lat, gdy klub zaliczył trzy kolejne awanse.

Do starego portu wpływa łajba pod tą samą banderą, ale już z zupełnie inną załogą, czystym pokładem, wykwalifikowanym kapitanem. Łódzki Klub Sportowy powraca do ligi odnowiony, przede wszystkim poukładany finansowo, ale i – jak zgodnie twierdzą eksperci z pierwszoligowego podwórka – mocny piłkarsko. „Krakowska piłka”, którą od roku zaszczepia w łodzianach trener Kazimierz Moskal wiosną wyglądała już naprawdę solidnie – łodzianie wygrali 10 spotkań, dwa zremisowali i jedno przegrali, strzelili 26 goli, tracąc tylko pięć.

Czy uda się takie rozdanie powtórzyć w wyższej lidze?

OCENA ROZDANIA (skala 1-5): 3,5

Tak, tak, oceniamy przerwę między sezonami w wykonaniu łodzian bardzo wysoko, a to dlatego, że udała się sztuka naprawdę niespotykana. Czarujący wiosną zespół udało się utrzymać właściwie w całości, odszedł jedynie Lukas Bielak, którego pozycję mogą obstawiać ściągnięci w przerwie Pirulo, Guima czy Srnić. To o tyle ciekawa sprawa, że przecież ŁKS nie uchodzi za potęgę finansową, a jedną z największych gwiazd drużyny był tak pożądany w Polsce młodzieżowiec.

Co więc nas aż tak oczarowało w Łodzi? Po pierwsze – Dani Ramirez, zdobywca 9 bramek i 15 asyst w I lidze, pozostaje w klubie, ba, zostało mu jeszcze sporo kontraktu, dzięki czemu nawet zimowy transfer pozwoli ŁKS-owi ładnie zarobić. Po drugie – Jan Sobociński, filar zespołu U-20 Jacka Magiery, ale przede wszystkim jeden z najlepszych obrońców zaplecza Ekstraklasy zostaje w Łodzi. Wydawało się, że o ile utrzymanie pozostałych piłkarzy jest dość naturalne, nie ma w ŁKS-ie jakichś wyjątkowo gorących nazwisk, o tyle ta dwójka zostanie szybko zawinięta przez ligową konkurencję, albo nawet któryś klub zagraniczny.

Na ile na pozostanie Sobocińskiego i Ramireza wpłynęła opinia nieugiętego negocjatora, którą zbudował prezes Tomasz Salski, a na ile ich własne przeczucie, że warto pozostać częścią tego projektu – trudno powiedzieć. Fakty są jednak takie, że ŁKS będzie mocniejszy niż w I lidze – jedyną stratę pokrył aż trzema zastępcami, przy czym przynajmniej na papierze CV Guimy czy Pirulo nie wygląda źle. Problem z oceną? Przeskok pomiędzy ligami. Czy utrzymanie w całości pierwszoligowego mocarza, bo tak trzeba określić ŁKS z pierwszej połowy 2019 roku, wystarczy by myśleć o spokojnym utrzymaniu w Ekstraklasie? Czy uzupełnienia składu, bo tak należy określić transfery Dampca, Trąbki czy wspomnianego Srnicia, to nie jest wciąż zbyt mało, by podbijać boiska krajowej elity?

Oczywiście odpowiedzi nie da się udzielić, ale podwyższyliśmy ocenę o pół stopnia obserwując jak ŁKS rozbijał w sparingach Koronę Kielce i Wisłę Płock. Przy czym „rozbicie” to najbardziej delikatne słowo na różnicę w jakości gry na boisku.

2019.05.11 Lodz Pilka nozna Fortuna 1 Liga sezon 2018/2019 LKS Lodz - Chojniczanka Chojnice N/z Radosc emocje awans do Lotto Ekstraklasy feta swietowanie LKS Lodz Kazimierz Moskal Foto Lukasz Sobala / Press Focus 2019.05.11 Lodz Football Polish Fortuna First League Season 2018/2019 LKS Lodz - Chojniczanka Chojnice Radosc emocje awans do Lotto Ekstraklasy feta swietowanie LKS Lodz Kazimierz Moskal Credit: Lukasz Sobala / Press Focus / NEWSPIX.PL --- Newspix.pl *** Local Caption *** www.newspix.pl mail us: info@newspix.pl call us: 0048 022 23 22 222 --- Polish Picture Agency by Ringier Axel Springer Poland

Fot.Newspix

NOWY AS W TALII: Pirulo

To ta ciemniejsza strona łódzkiego medalu. ŁKS dokonał w przerwie pięciu transferów. Maciej Dampc w ubiegłym sezonie spadł z Bytovią z I ligi, Michał Trąbka występował na trzecim poziomie rozgrywkowym. Dragoljub Srnić ma tego pecha, że pamiętamy go z czasów Śląska Wrocław i na ten moment nie jesteśmy w stanie uwierzyć, że będzie istotnym wzmocnieniem. Zostają dwa transfery wyglądające w miarę dobrze, z naciskiem na „w miarę”.

Guima to Portugalczyk, który liznął futbolu w samym Sportingu Lizbona, ale to raczej koniec dobrych wiadomości. Większą część kariery spędził na drugim szczeblu rozgrywkowym, podobnie jak ubiegły sezon, w którym reprezentował barwy Acadamiki Coimbra. Co gorsza – drugą część sezonu stracił przez kontuzję, ostatni mecz zagrał w lutym.

Do roli asa jesteśmy zmuszeni wytypować Pirulo. 27-letni Hiszpan oprócz tego, że ma bardzo fajne nazwisko i wizualnie przypomina Daniego Ramireza, dał też się poznać od dobrej strony w przedsezonowych sparingach. W ubiegłym sezonie grał regularnie w barwach Linense, hiszpańskiego trzecioligowca, który jesienią niespodziewanie dołączył do grona drużyn walczący o awans do LaLiga2. To głównie w tym okresie Pirulo dość często trafiał do siatki, zdobywając osiem goli z pozycji ofensywnego pomocnika. Sęk w tym, że w połowie marca się zaciął, a wraz z nim – cały zespół, który przegrał osiem ostatnich meczów ligi.

No ale dobra, mieliśmy komplementować Pirulo. Od pierwszego meczu – dobre przyjęcie, zmysł do gry w systemie Kazimierza Moskala, a przy tym czutka strzelecka, co w pełni było widać z Wartą, z którą zdobył dwie bramki. Szkoda, że w międzyczasie przytrafiła mu się drobna kontuzja kolana, ale i tak: spośród transferów ŁKS-u to z nim wiążemy największe nadzieje.

BLOTKA: drugi stoper

30 kwietnia 2017 roku, ŁKS Łódź gra z Sokołem Ostróda w ramach rozgrywek III ligi. Parę stoperów tworzą Kamil Juraszek i Maksymilian Rozwandowicz.

Kto wówczas mógłby zgadnąć, że niecałe dwa i pół roku później obaj panowie będą rywalizować o miejsce w wyjściowym składzie ekstraklasowego zespołu? Obrona ŁKS-u to w ogóle prawie sama stara wiara – od III ligi w klubie są bramkarz i kapitan Michał Kołba, wymienieni stoperzy, ale i Jan Sobociński, który wówczas grał jeszcze w juniorach łódzkiego klubu, a także lewy obrońca Kamil Rozmus. Sęk w tym, że o ile boki znacząco wzmocniono (Grzesik, Klimczak i Bogusz), o tyle w środku ŁKS jedzie starym składem. Jasne, każdy z trzech stoperów zrobił duży postęp, a Janowi Sobocińskiemu ogólnie wróży się wielką karierę. Mamy jednak wrażenie, że to właśnie tutaj łodzianie mogą mieć pewien problem.

W końcówce I ligi grający wcześniej od deski do deski Rozwandowicz ustąpił miejsca żelaznemu rezerwowemu Juraszkowi. W sparingach też nie było widać między nimi rażącej dysproporcji. O ile jednak Sobociński z miejsca powinien wskoczyć do klasyfikacji najlepszych na swojej pozycji w ligowej stawce, o tyle jego partner ze środka prawdopodobnie będzie gonić peleton.

Tu jednak ważny niuans. Według niektórych łódzkich dziennikarzy czy kibiców, wielu zawodników pozostających w klubie od III ligi miało nie wytrzymać przeskoku z III ligi do II, później z II ligi do I. Oni jednak nie tylko wytrwali, ale zrobili dwa kolejne awanse, przy czym Rozwandowicz jako etatowy wykonawca rzutów karnych dołożył do tego swoje 7 goli.

3849-3850-WWW_informacje_09_ŁKS_Łódź_Visa_637x402px

DŻOKER: Patryk Bryła

Sobciński i Ramirez, Ramirez i Sobociński. Gdy wymienia się atuty ŁKS-u, wszyscy skupiają się na utalentowanym stoperze i magicznym hiszpańskim dryblerze, którzy wysadzili I ligę. Nieco z boku, w drugim szeregu, stawia się Patryka Bryłę, który w naszej ocenie wciąż nie otrzymuje tyle komplementów, na ile zasłużył.

To kolejny z ełkaesiaków, którzy do Ekstraklasy trafili bardzo zawiłą drogą. Dwa występy w barwach Zagłębia Lubin jeszcze w 2011 roku, po czym stopniowe schodzenie coraz niżej i niżej, aż do III-ligowego ŁKS-u. Bryła zresztą nawet tam, na peryferiach poważnego futbolu, wcale nie był pierwszym wyborem. Wręcz przeciwnie, nie brakowało momentów, gdy sztab szkoleniowy był bliski rezygnacji z usług chłopaka z Nowej Huty. Plotka głosi, że osobiście wstawił się za nim jeden z partnerów klubu, a Bryła za zaufanie odwdzięczył się dziesiątkami ważnych goli czy podań.

Dlaczego to w nim upatrujemy dżokera? Przede wszystkim – zagranie zewnętrzną częścią stopy. Kto oglądał mecze ŁKS-u wie, że Patryk ma lepszego „zewniaka” niż lewą nogę, ale niewykluczone, że zewnętrzną częścią prawej stopy dogrywa dokładniej, niż wewnętrzną. To nie tylko efektowne, ale też dość skuteczne – wielokrotnie z podań Bryły korzystali czy to Kujawa z Radionowem w niższych ligach, czy Sekulski w ostatnich miesiącach. Drugi firmowy ruch „Bryłki” to zaskakujący pressing na bramkarzu. Bryła leniwie rusza do przyjmującego piłkę golkipera, po czym dynamicznie przyspiesza. Po takich odbiorach ŁKS strzelał gole Podbeskidziu, Sandecji Nowy Sącz i GKS-owi Tychy, a mówimy tylko o ostatnim sezonie.

Nie zdziwimy się, jak 29-letni Bryła do swoich dwóch występów na najwyższym poziomie dopisze teraz kolejnych kilkadziesiąt.

ŚWIEŻAK: Jan Sobociński

Różne jest podejście do kwestii młodzieżowca w klubach Ekstraklasy. Jedni mają dość szerokie grono piłkarzy o zbliżonym potencjale, gotowych do gry na różnych pozycjach. Inni skupiają się na dwóch-trzech zawodnikach, którzy będą rotować przez cały sezon. Jeszcze inne kluby – wśród nich ŁKS – mają młodzieżowca wśród największych gwiazd zespołu. Jan Sobociński to pierwszy wybór trenera Kazimierza Moskala, trenera Jacka Magiery, a pewnie to nie jest koniec jego kariery u cenionych polskich szkoleniowców.

Trochę już o nim pisaliśmy, więc w telegraficznym skrócie: świetny przerzut w lewej nodze, duży spokój przy wchodzeniu spod pressingu, dokładne i mocne podanie po ziemi, czy to przerzucające ciężar gry, czy mijające dwie linie. Niezłe warunki fizyczne, bywa groźny w polu karnym rywala. Wychowanek ŁKS-u, więc szczególnie cenny również w kontekście Pro Junior Systemu – bez jego punktów nie byłoby drugiej pozycji ŁKS-u w tej klasyfikacji w ubiegłym sezonie. Podobny do Walukiewicza i generalnie kto widział go w akcji, prognozuje, że może podążyć jego drogą.

Ciężary robią się później, gdy trzeba się zastanowić nad młodzieżowcem w przypadku pauzy Sobocińskiego, na przykład za kartki. Piotr Pyrdoł, który również znajdował się w kręgu zainteresowań reprezentacji U-20, ma już naprawdę porządne przetarcie w seniorskiej piłce – do składu wchodził jeszcze w meczach III ligi. W ubiegłym sezonie grał nieco mniej, ale zapewne jedną z przyczyn były mordercze liczby wykręcane przez Ramireza i Bryłę. Trzecim wchodzącym do drużyny będzie zapewne Adam Ratajczyk, który uchodzi za jeden z największych talentów w Szkole Gortata, ściśle powiązanej z Akademią ŁKS-u. Wyciągnięty z Pruszkowa talent zagrał już minuty w I lidze, teraz pewnie zostanie wrzucony na jeszcze głębszą wodę.

No i co, to tyle. Artur Sójka czy Dawid Arndt to na razie melodie przyszłości. Wygląda obiecująco, dopóki Sobociński jest w pełni sił. Życzymy łodzianom, by tak pozostało przez cały sezon, bo inaczej mogą się pojawić ciężary.

GRODZISK WIELKOPOLSKI 25.08.2018 MECZ 7. KOLEJKA FORTUNA I LIGA SEZON 2018/19 --- POLISH FIRST LEAGUE FOOTBALL MATCH: WARTA POZNAN - LKS LODZ DANI RAMIREZ JAN SOBOCINSKI WOJCIECH LUCZAK JAKUB KOSTYRKA FOT. PIOTR KUCZA/ 400mm.pl

Fot.FotoPyK

ROZDAJĄCY: Kazimierz Moskal

Oj, to będzie dla wielu potężne zaskoczenie. Kazimierz Moskal jakoś tak niefortunnie prowadził swoją karierę trenerską, że wszędzie musiał raczej łatać dziury niż budować coś swojego. W CV doszedł mu spadek z Sandecją, przez pewien okres uchodził za człowieka od remisów. W ŁKS-ie chyba po raz pierwszy otrzymał nie tylko pracę i krótkoterminowe zadanie do wykonania, ale coś więcej, coś, co można nazwać aprobatą filozofii.

Krzysztof Przytuła, dyrektor sportowy łódzkiego klubu, oraz Tomasz Salski, jego prezes, wielokrotnie powtarzali, że zależy im nie tylko na ŁKS-ie mocnym, wygrywającym mecze i zdobywającym kolejne awanse, ale też na ŁKS-ie grającym w piłkę, ŁKS-ie ofensywnym, widowiskowym, przyciągającym widzów na trybuny. Moskal został zatrudniony przed sezonem, nie w roli strażaka, ale jako wykonawca 2-letniego planu. W pierwszym sezonie: zbudować drużynę i zasiać w niej ziarno krakowskiej gry. W drugim – zrobić awans do Ekstraklasy grając szybko i technicznie.

Udało się nieco przyspieszyć plan, ku zaskoczeniu ekspertów, kibiców, a po części chyba i samego Moskala. Te setki podań, piętek, zagrań zewnętrzną częścią stopy – to wszystko nie wzięło się znikąd, ale z upartego powtarzania: grajmy swoje, dokładnie, piłką. Nie raz i nie dwa widzieliśmy Moskala wściekającego się, gdy któryś z zawodników przesadzał z holowaniem, albo zaczynał lagować. Wymaga od swoich piłkarzy fajerwerków, gani ich za korzystanie z drogi na skróty.

Obawa? Cóż, podobnie pisało się i mówiło o Dominiku Nowaku i jego widowiskowej Miedzi Legnica. Legniczanie też weszli do ligi z głowami pełnymi ideałów i chęci, by zerwać z typową ligową młócką. W sumie zerwali – spadając z powrotem do I ligi.

No i w międzyczasie wyrzekając się hiszpańskiej gry na rzecz rozpaczliwej walki o przetrwanie.

POTENCJALNY SKŁAD:

BOLONIA 22.06.2019 MECZ GRUPA A MISTRZOSTWA EUROPY U-21 W PILCE NOZNEJ 2019: HISZPANIA - POLSKA --- 2019 UEFA EUROPEAN UNDER-21 CHAMPIONSHIP MATCH IN BOLOGNA: SPAIN - POLAND SEBASTIAN SZYMANSKI FOT. PIOTR KUCZA/ 400mm.pl

OKIEM SZATNI: Bartłomiej Kalinkowski

Obecne przygotowania – bardziej siatkonoga z trenerem Urbanem czy maraton z niedźwiedziem na plecach z trenerem Czerczesowem?

Jeśli miałbym tylko taki wybór to raczej maraton, ale mieliśmy też chwilę na siatkonogę, więc zdaje się, że trener Moskal bardzo dobrze to wypośrodkował. 

Który z piłkarzy z twojej drużyny robi największe wrażenie podczas tej przerwy?

Wielu na pewno zrobiło dobre wrażenie, drużyna jest fajnie przygotowana, widać to było też po sparingach. Na pewno dobrze wypadał Dani Ramirez, ale też na przykład Wojtek Łuczak miał świetny okres podczas tych przygotowań, przynajmniej moim zdaniem.

Czego wam brakuje, by w tym sezonie zostać mistrzem Polski?

Nie wiem, czy czegoś nam brakuje! Myślę że dowiemy się dopiero w nadchodzącym sezonie. My się na nic nie zamykamy, naszym celem jest utrzymanie, ale dopóki wszystkie drużyny mają zero punktów, dopóki to jest matematycznie możliwe, chcemy wygrywać w każdym meczu. I grać o jak najwyższe cele. Jak nas liga zweryfikuje – dopiero zobaczymy. Mamy nadzieję, że przełożymy to, jak gramy w piłkę na Ekstraklasę. Wiemy na co na stać, wiemy jak grać w piłkę – chcemy to nadal pokazywać, mimo że poprzeczka jest podniesiona. Dla nas to też na pewno będzie nauka, ale… mamy zamiar uczyć się bardzo szybko, z meczu na mecz. Wychodzimy z respektem dla rywala, ale na pewno bez strachu. Jak po swoje.

Dlaczego nie obawiacie się spadku?

Wiemy na co nas stać. Wiemy jak gramy w piłkę, sparingi z drużynami, które grają już parę sezonów w Ekstraklasie też udowodniły, że potrafimy z nimi grać. Nie zamierzamy bujać w obłokach po dwóch meczach towarzyskich, ale koncentrujemy się na sobie. Mamy swój styl, umiemy grać. Ekstraklasa dla nas wszystkich, dla całego ŁKS-u po odbudowie, ale też dla nas, piłkarzy, którzy do tej pory nie mieli z tą ligą za wiele wspólnego, to ma być nagroda. Mamy się z tego cieszyć i pokazywać z jak najlepszej strony. 

Które miejsce na koniec sezonu sprawi, że z zadowoleniem i poczuciem satysfakcji odkapslujesz piwo, by uczcić sukces?

Naszym celem jest utrzymanie, ale gra w pierwszej ósemce byłaby dla beniaminka dużym wyróżnieniem. Myślę że stać nas na to, ale nie chcę się bawić we wróżkę. Powiem jak w I lidze: interesuje nas każdy kolejny mecz. Wiem, że to oklepane, ale naprawdę tak do tego podchodzimy, skupiamy się na każdym kolejnym rywalu, a nie wymyślać, które miejsce zajmiemy na koniec. 

OKIEM EKSPERTA: Remigiusz Piotrowski (Dziennik Łódzki)

– Co w ŁKS po przerwie między sezonami może się najbardziej podobać?

– Obejrzałem kilka meczów sparingowych ełkaesiaków w przerwie letniej. Obserwowałem i ostatni trening piłkarzy przed piątkową premierą z Lechią Gdańsk. Zawsze zwraca uwagę to, że trener Kazimierz Moskal konsekwentnie trzyma się obranego kursu. Ełkaesiacy z jednej strony ciężko pracują, z drugiej – na każdym kroku widać, że piłka sprawia im wielką frajdę, co dotąd przekładało się na widowiskowy styl gry w meczach ligowych. Najbardziej podoba mi się więc to, że ŁKS prawdopodobnie nie będzie próbował udawać kogoś innego. Pozostanie takim, jakim stworzył go krakowski szkoleniowiec wespół zresztą z dyrektorem Krzysztofem Przytułą. Taki ŁKS można jeść łyżkami i mam nadzieję, że wkrótce przekona się o tym cały kraj.

– Co może podobać się najmniej?

– Dzień przed inauguracją nie widzę rzeczy, które szczególnie mi się nie podobają, natomiast zastanawiam się, czy ŁKS będzie potrafił być elastyczny w doborze odpowiedniej taktyki i przede wszystkim, czy zdoła, gdyby okazało się, że to, co wystarczało na pierwszą ligę, nie wystarcza w Ekstraklasie, płynnie przejść na nieco inne ustawienie na boisku. I czy na przykład potrafi na boisku trochę pocierpieć bez piłki. Innymi słowy, czy jest jakiś plan B i czy w ogóle na taki, biorąc pod uwagę filozofię krakowskiego szkoleniowca, jest tu miejsce.

– Po którym transferze można się najwięcej spodziewać?

– Dragoljub Śrnić, Jose Ruiz Pirulo i Ricardo Guima zdają się gwarantować to, na czym, jak sądzę, bardzo zależało Kazimierzowi Moskalowi, czyli nie tylko błyskawiczny odbiór piłki, ale i pomysł na rozegranie. Niezwykłe rzeczy potrafi z futbolówką wyczyniać Michał Trąbka, a jego ponadprzeciętne możliwości widać gołym okiem na każdym treningu. Najbardziej przypadł mi jednak do gustu środkowy obrońca Maciej Dampc, choć tak jak Trąbka, to prawdopodobnie „inwestycja długoterminowa”. Jeśli będzie grał Jan Sobociński, zapewne Dampca w akcji nie obejrzymy, bo nie wydaje mi się, by trener Kazimierz Moskal zdecydował się na grę dwójką środkowych lewonożnych defensorów. Być może więc ten ostatni jest przygotowywany do roli następcy młodzieżowego reprezentanta Polski.

– Dlaczego ŁKS nie spadnie?

– Bo dziś wydaje się zbyt silny piłkarsko na spadek, zbyt wiele ciekawych rzeczy ma potencjalnie do zaoferowania i zbyt dobrze wszystko to poukładał także od strony stricte organizacyjnej prezes Tomasz Salski wraz ze swoimi współpracownikami. ŁKS ma wreszcie styl i pomysł na siebie, a to także powinno zaprocentować. Siedem ostatnich lat wszystkich nas w Łodzi nauczyło pokory. I taki jest też ten zespół. Świadomy swojej wartości, ale i pokorny. Ta pokora też powinna pomóc w utrzymaniu.

– Dlaczego ŁKS nie zostanie mistrzem Polski?

– Przede wszystkim dlatego, że nie posiadamy jeszcze stadionu, na którym moglibyśmy gościć zagraniczne ekipy w Lidze Mistrzów. A tak poważnie, zapewne także dlatego, że kilka awansów z rzędu to nie to samo, co wskoczyć od razu na najwyższy ekstraklasowy poziom. Prezes Tomasz Salski powiedział mi kiedyś, że ŁKS nie ogląda się dziś na najsilniejsze kluby Europy, czyli te, które znajdują się dziesięć pięter wyżej. Kieruje natomiast uwagę w stronę tych, które „mieszkają” jedno piętro wyżej. ŁKS będzie się więc w tym sezonie uczył Ekstraklasy i aby zaliczyć ten egzamin z pewnością kilkukrotnie się potknie. Nic w tym złego. Byle tylko najstarszy łódzki klub pozostał sobą, czyli kimś takim, jak w minionym sezonie. Bardzo polubiliśmy w Łodzi tę nową twarz dziarskiego 111-latka.

OKIEM ANKIETOWANYCH

Do Ustaw Ligę z ŁKS-u…

Ramireza
Daniego
Tego Hiszpana
Created with QuizMaker

GDYBY ROZDANIE BYŁO GIFEM

Znalezione obrazy dla zapytania knight dance gif

W TYM SEZONIE WIESZCZYMY IM…

Z ŁKS-em jest duży problem, który na karciany język przedstawilibyśmy jakoś tak: dwie dość mocne karty na ręku, niech będzie Król Dani z dziesiątką Bryłą. Na stole dama, walet, brakuje jednak tego wymarzonego asa. Nie bez przyczyny eksperci i typerzy dzielą się na dwie grupy: tych, którzy widzą ŁKS jako murowanego kandydata do spadku i tych, którzy postrzegają łodzian jako czarnego konia rozgrywek. Jedno jest pewne – ŁKS letni raczej nie będzie, albo grubo, albo wcale. 

fot. FotoPyK/400mm.pl/NewsPix.pl

KOMENTARZE (3)