Mistrz na egzaminie z zarządzania sukcesem
Weszło

Mistrz na egzaminie z zarządzania sukcesem

Zarządzanie sukcesem czasem jest trudniejsze niż zarządzanie porażką – mawia Zbigniew Boniek, a przykładów potwierdzających, że jest w tym sporo racji, nie trzeba szukać w zaciszu piłkarskiego archiwum czy gdzieś na drugim końcu świata. Ta droga do pogubienia się jest zaskakująco krótka i naszpikowana wcześniej nieznanymi przeszkodami, a zarazem… cholernie ciekawa, również z perspektywy biernego obserwatora. Dlatego bardzo uważnie będziemy się w tym sezonie PKO Bank Polski Ekstraklasy przyglądać wszelkim ruchom Piasta Gliwice. I wyłapywać te fałszywe.

Przed mistrzem Polski trudny egzamin właśnie z zarządzania sukcesem. Ba! Cały rok trudnych egzaminów, testów i zaliczeń. Pierwsze już za gliwicką ekipą, bo najpierw trzeba było sprawić, by do eliminacji Ligi Mistrzów przystąpiła możliwie jak najsilniejsza drużyna. No a później pojechać pojechać na Białoruś do mocnego BATE Borysów i zrobić wszystko, by już na starcie nie dostać obuchem w głowę. Zaliczone? Pierwszy sprawdzian – tak. Drugi – mimo lekkiego poczucia niedosytu, również.

Piast będzie walczyć w tym sezonie o to, żeby już na stałe zaliczać go do czołówki polskich klubów. By nie zostać jednosezonową sensacją, tylko rozpychać się łokciami między Legią Warszawa, Lechem Poznań czy Jagiellonią Białystok. By być kamykiem w bucie dla klubów o znacznie większym potencjale, głównie finansowym. By pokazać, ile można wygrać odpowiednim zarządzaniem i zdrowym rozsądkiem w działaniach.

Łatwe? Odpowiemy wymowną ciekawostką. Większe szanse na mistrzostwo Polski bukmacherzy w nowym sezonie dają sześciu drużynom – rzecz jasna Legii, ale też Lechii, Jagiellonii, Lechowi, a także Cracovii czy Pogoni.

OCENA ROZDANIA (skala 1-5): 4

Rozbiorą ich. Rozmontują, rozkupią, a nawet rozkradną.

Któż z nas nie miał takich myśli, gdy Piast kroczył po historyczne mistrzostwo? A także wtedy, gdy już ten tytuł zdobył i zaczął się czas, w którym do działania przechodzą prezesi, dyrektorzy sportowi i agenci. Gdy osiągasz taki sukces, a ponad połowa drużyny ma potencjał sprzedażowy – kilku piłkarzy po prostu czuje, że lepszego momentu, by złapać dobry kontrakt i spróbować swoich sił gdzieś indziej, może już nie być – jesteś wystawiony na próbę. Oczywiście nie twierdzimy, że Piastowi groziło pobicie Lecha Poznań przy transferze Bednarka. Nie groziło mu nawet sprzedawanie na poziomie lokalnego rywala, który Żurkowskiego do Fiorentiny oddał za naprawdę godne pieniądze. Pamiętajmy jednak, że rekord tego klubu to wciąż bańka euro za Kamila Glika. Że najzdolniejszy chłopak od tego czasu, Radosław Murawski, został wytransferowany za nieco ponad połowę tej kwoty, a na pudło wciąż łapie się Kamil Wilczek odchodzący swego czasu do Zagłębia Lubin.

WARSZAWA 04.05.2019 MECZ 34. KOLEJKA LOTTO EKSTRAKLASA SEZON 2018/19 --- POLISH FOOTBALL TOP LEAGUE MATCH IN WARSAW: LEGIA WARSZAWA - PIAST GLIWICE 0:1 ANDRE MARTINS MIKKEL KIRKESKOV CARLITOS FOT. PIOTR KUCZA/ 400mm.pl

Jednak na razie Piast dość dzielnie się trzyma, a symbolem tego trzymania się są twarde warunki stawiane Legii Warszawa, której zamarzyło się wyjęcie Mikkela Kirkeskova. Klub ze stolicy naciskał, przypominał o wypożyczeniu Tomasza Jodłowca na korzystnych warunkach, ale mistrz Polski nie ma zamiaru zadowolić się kwotą niższą niż ta zapisana w klauzuli (450 tysięcy euro).

W rezultacie na dziś Piast stracił tylko dwóch ważnych piłkarzy – oczywiście z całym szacunkiem dla wkładu Mateusza Maka, Michala Papadopulosa czy nawet Pawła Tomczyka. Jednak Aleksandar Sedlar i Tomasz Jodłowiec byli zawodnikami znacznie ważniejszymi. Pierwszy został nawet wybrany najlepszym obrońcą sezonu, choć naszym zdaniem niesłusznie, bo największy kozak wśród defensorów grał obok niego. Drugi balansował na pograniczu pierwszego składu i rezerwy, ale dawał niezbędną jakość, a w kluczowym momencie strzelił bramkę, o której dowiedzą się nawet wnuki gliwickich kibiców. Na pewno tych dwóch graczy szkoda, ale w tych przypadkach Piast miał słabe karty w rękach – Serbowi kończył się kontrakt, a Polak był tylko wypożyczony. Istotniejsze jest to, że udało się utrzymać resztę. Przynajmniej na start pucharów.

No dobra, ale zaraz obok transferów wychodzących jest, równie ważna, rubryka z przychodzącymi. I tu można podchodzić do sprawy na dwa sposoby. Po pierwsze – ze sceptycyzmem, bo do Gliwic nie trafił żaden piłkarz, który bez dwóch zdań jest lepszy niż rywal do gry, który w klubie już był. Przynajmniej takie głosy dochodzą do nas z Gliwic.

Z drugiej strony – naprawdę nie potrafimy powiedzieć, że po tych ruchach kadra mistrza Polski nie jest silniejsza. Jest! Pomijając już Patryka Królczyka, który będzie trzecim bramkarzem oraz chłopaków z rezerw i tych wracających z wypożyczeń, mam pięć ruchów. Tomas Huk zrobił z DAC Dunajska Streda awans do pucharów, był kapitanem ekipy, która zagra z Cracovią i docelowo to właśnie on może zająć miejsce Sedlara. Pozycja została zabezpieczona. Na lewej obronie rywalizację na pewno podniesie Jakub Holubek z Żyliny, a że potrafi wykręcać liczby, może być też odpowiednikiem Martina Konczkowskiego na drugiej flance. W środku pola na grę czeka już Patryk Sokołowski, ale dostał też solidnego rywala w postaci Sebastiana Milewskiego, który posiada również atut w postaci rocznika – jako młodzieżowiec byłby naturalny zmiennikiem Patryka Dziczka. Siłę ognia mają za to podnieść Dani Aquino i Dominik Steczyk. Nie zdziwimy się, jeśli Hiszpan odpali z hukiem, przeszłość ma lepszą niż kilku rodaków, którym ta sztuka się udała. .

NOWY AS W TALII: Dani Aquino

I to właśnie na niego stawiamy. Mówiąc o niezłej przeszłości, może niekoniecznie mieliśmy na myśli poprzedni sezon, gdy jesienią strzelił 8 goli w trzeciej lidze hiszpańskiej, a wiosną zaliczył tylko 2 trafienia na Cyprze, ale również właśnie dzięki takiemu okresowi był w zasięgu Piasta. Wcześniej zebrał przecież doświadczenie w La Liga i na drugim poziomie rozgrywkowym, a na trzecim strzelał sporo. Ot, choćby sezon 2017/18 skończył z 13 golami i 9 asystami dla Racingu Santander.

Oczywiście oczekiwania były większe, Aquino wróżono dużą karierę. W pewnym momencie chciały go wielkie kluby, nie tylko z Hiszpanii. W 2007 roku zdobył wicemistrzostwo świata do lat 17, a wśród jego kolegów z drużyny byli m.in.: David de Gea, Nacho, Bojan Krkić czy Asier Illarramendi. Ostatecznie wśród najfajniejszych wspomnień ma występ u Diego Simeone w barwach Atletico, w którym zdążył rzucić fajną i ważną asystę Diego Coście (od 4:40).

– Mieliśmy nosić piłki, bramki i pomagać tym z pierwszej drużyny. Byliśmy cicho i staraliśmy się po prostu wszystko obserwować. W dniu mojego debiutu jednak byłem mu [Diego Simeone – red.] niezmiernie wdzięczny i myślę, że na zawsze zapamiętam, co wtedy powiedział. „Dani, nieważna jest liczba rozegranych minut, tylko ich jakość”. Zagrałem kilka minut i udało mi się asystować Diego Coście, więc myślę, że z jakością nie było źle. To zdanie dla mnie odzwierciedla jego filozofię, bo ma piłkarzy, którzy grają mało, ale gdy wychodzą na boisko, dają z siebie maksimum – tak wspomina to wydarzenie sam Aquino, a jeśli chcecie poznać jego losy, to wczoraj opublikowaliśmy duży wywiad z nowym nabytkiem Piasta.

A fragment wkleiliśmy nieprzypadkowo, bo być może Aquino w Piaście również nie będzie pierwszym wyborem, ale jego wejścia z ławki mogą być na wagę złota. Na razie potrzebował pięciu minut, by wpisać się na listę strzelców w sparingu z Miedzią Legnica. Wczoraj na Białorusi nie zdążył się pokazać.

BLOTKA: środek obrony

Nie będziemy oryginalni i zdajemy sobie też sprawę z tego, że to wskazanie dość mocno na siłę. No ale skoro Piasta znamy jako świetnie funkcjonującą maszynę, a do czegoś przyczepić się trzeba, to wybieramy właśnie niepewność związaną z odejściem świetnego w poprzednim sezonie Sedlara. Opcje są w zasadzie dwie:

a) gra wspomniany Huk, nowy nabytek i na papierze solidny piłkarz,
b) gra Uros Korun, doświadczony zawodnik, który zastępował Sedlara w poprzednim sezonie.

I związku z tym, że z reguły dawał radę, spodziewamy się tego, że to właśnie Słoweniec będzie na początku pierwszym wyborem. To pewnie będzie oznaczało jakiś spadek jakości, bo nie ma przypadku w tym, że w poprzednim sezonie PKO Bank Polski Ekstraklasy hierarchia była jasna i klarowna. Ale zdecydowanie nie musi być to spadek, przez który posypie się układanka.

66616717_1056363474557550_3673134174174183424_n

ROZDAJĄCY: Waldemar Fornalik

Nie będziemy bawić się w szacowanie procentowego wkładu trenera w zdobycie mistrzostwa, bo to po prostu jedno wielkie strzelanie, ale spokojnie możemy Waldemarowi Fornalikowi nadać tytuł „głównego architekta”. Wydaje się, że rola szkoleniowca była tym razem po prostu większa niż w przypadków tytułów zdobywanych we wcześniejszych latach przez poszczególne kluby. Powód jest prosty – Piast był najniżej oceniany na papierze, dysponował najmniejszym potencjałem – na pewno finansowym, a niewykluczone, że również ludzkim. 

Przecież w dużej mierze ta sama drużyna walczyła do ostatniej kolejki o utrzymanie w poprzednim sezonie. Oczywiście szkoleniowiec również był ten sam, choć przejął zespół w trakcie rozgrywek. Los to niebywały figlarz – na tym przykładzie widać to doskonale. Bo to nie tak, że po tamtym sezonie w zaciszu klubowego gabinetu padło hasło: „idziemy dalej razem i tyle”. Pożegnanie Waldemara Fornalika było mocno rozważaną opcją, pojawiają się nawet takie głosy, że zrezygnowano z niego tylko ze względu na koszty. 

Jeśli ktoś nalegał, by jednak poszukać innego trenera, dziś się do tego pewnie nie przyzna. Ale też mniejsza z tym. Ważne, że wyszło kapitalnie i Waldemar Fornalik stworzył z tego składu mistrzowską drużynę. Piłkarze byli przede wszystkim świetnie przygotowani do wysiłku, biegali aż miło i na tej podstawie grali fajny futbol, doskonale wiedząc, co mają robić na placu. Trener w gotowości trzymał nie tylko pierwszy skład, ale również rezerwowych – to było ogromną siłą Piasta. Gdy zachodziła taka potrzeba, Fornalik nie bał się zmian. Włącznie z tym, że dwóch piłkarzy wymyślił sobie na nowo i Joel Valencia jako ofensywny pomocnik oraz Martin Konczkowski jako skrzydłowy odegrali wielkie role w tej oscarowej producji. 

GLIWICE 19.05.2019 MECZ 37. KOLEJKA LOTTO EKSTRAKLASA SEZON 2018/19 --- POLISH FOOTBALL TOP LEAGUE MATCH IN GLIWICE: PIAST GLIWICE - LECH POZNAN PIAST GLIWICE MISTRZ POLSKI FETA NZ. WALDEMAR FORNALIK TRENER (PIAST) FOT. MICHAL CHWIEDUK / 400mm.pl

No nie możemy pozbyć się wrażenia, że za szybko przyszła ta nominacja na selekcjonera. Choć gdy powiecie, że bez niej Fornalik nie byłby dziś tak dobrym fachowcem, też nie zaprotestujemy. 

DŻOKER: Gerard Badia

O Danim Aquino już dziś wspomnieliśmy w tym kontekście, ale równie silne zaplecze dla pierwszego składu powinien stanowić jego rodak, który zdążył dorobić się miana klubowej legendy. Z Gerardem Badią można by kraść konie, jest kapitalnym gościem i pewnie również taką atmosferę nakręca w gliwickiej szatni, ale – co cholernie w takich sytuacjach istotne – ma też dużą jakość, którą pomaga zespołowi w ważnych momentach. Atmosferić idealny!

Gdzieś przez przypadek natrafiliśmy na kompilacje wszystkich bramek Piasta z ostatniego sezonu. Można zaparzyć kawkę i przypomnieć sobie to i owo. 

Gerard Badia nie spędził w poprzednim sezonie mnóstwo czasu na murawie. Łącznie mówimy o ledwie 778 minutach na ligowych boiskach. Jednak w tym czasie, co widzicie na powyższym filmie, zdążył:

– zaliczyć asystę przy trafieniu Patryka Dziczka z Jagiellonią, wtedy na remis, choć Piast ostatecznie przegrał 1-2 (od 2:18),
– zaliczyć asystę przy trafieniu Czerwińskiego ze Śląskiem, na 1-2, ostatecznie skończyło się 1-4 (od 4:18),
– strzelić jedyną, bardzo ładną bramkę w derbach z Górnikiem Zabrze (od 4:36),
– zaliczyć asystę przy trafieniu głową Papadopulosa z Miedzią, na 1-1, skończyło się 2-2 (od 4:48),
– zaliczyć asystę przy trafieniu Tomczyka na 4-0 z Koroną (od 14:50),
– zaliczyć asystę przy trafieniu Sedlara na 2-1 z Cracovią, skończyło się 3-1 (od 16:31),
– strzelić jedyną bramkę z meczu z Legią Warszawa (od 17:15),
– zaliczyć asystę przy trafieniu Valencii z Jagiellonią na 1-0, skończyło się 2-1 (od 17:32).

2 gole i 6 asyst, a po drodze był jeszcze spory udział przy golu z Cracovią (Hateley dobił jego strzał) oraz jedno kluczowe podanie przy bramce. Patrząc tylko na te główne liczby – gol lub asysta średnio co nieco ponad 97 minut. Kapitalny wynik. W całej lidze bardziej produktywny był chyba tylko Paweł Tomczyk ze swoimi 4 golami i 1 asystą w 289 minut, ale te bramki, przy których on miał udział, były mniej istotne. Oczywiście nie powiemy, że taka statystyka pozwala porównywać Badię choćby z Angulo, który strzelał lub podawał na gola średnio co około 115 minut, ale w kategorii „dżoker” to ogromny kapitał.

ŚWIEŻAK: Patryk Dziczek

Trochę się wczoraj zagotował, ale powyższa etykietka jest myląca, bo Patryk Dziczek zazwyczaj na boisku sprawia wrażenie starego wyjadacza, który pamięta czasy Mariusza Muszalika i Sławomira Szarego. Trudno uwierzyć, patrząc jedynie na grę, że mógł jednak co najwyżej podawać im piłki, gdy ci kopali dla Piasta w Ekstraklasie. Za nim świetny sezon – 33 mecze w lidze, w tym 32 od pierwszej minuty (łącznie ma już 60 gier w najwyższej klasie rozgrywkowej), w dodatku 3 gole. I wyjazd na młodzieżowe Euro, na którym pokazał się z niezłej strony, jako wisienka na torcie.

Idealny moment na wyjazd? Pewnie tak i nie zdziwimy się w ogóle, jeśli jeszcze latem wyjmie go zespół z Serie A, ale na razie Dziczek w Gliwicach jest i stanowi pierwszy pierwszy wybór jako młodzieżowiec. I gdyby jednak został, Piast miałby tu spory komfort, jeden z największych w lidze, bo za niego – o czym już wspominaliśmy – w każdej chwili mógłby wskoczyć Sebastian Milewski.

BOLONIA 19.06.2019 MECZ GRUPA A MISTRZOSTWA EUROPY U-21 W PILCE NOZNEJ 2019: WLOCHY - POLSKA 0:1 --- 2019 UEFA EUROPEAN UNDER-21 CHAMPIONSHIP MATCH IN BOLOGNA: ITALY - POLAND 0:1 DAWID KOWNACKI PATRYK DZICZEK FOT. PIOTR KUCZA/ 400mm.pl

Ale warto się zastanowić również nad innymi opcjami. W tej chwili w Piaście poza tą dwójką mamy:

– Michała Bodysa (bramkarz, 0 meczów w PKO Bank Polski Ekstraklasie),
– Adama Tymińskiego (obrońca, 0 meczów),
– Remigiusza Borkałę (pomocnik, 0 meczów),
– Denisa Gojkę (pomocnik, 20 meczów, 1 gol i 1 asysta),
– Wojciecha Kamińskiego (pomocnik, 0 meczów),
– Michała Rakowieckiego (pomocnik, 0 meczów),
– Łukasza Krakowczyka (napastnik, 4 mecze),
– Karola Stanka (napastnik, 1 mecz),
– Dominika Steczyka (napastnik, 0 meczów).

Cóż, nie ma jakiejś strasznej biedy, choć doświadczenie tych chłopków nie powala. Prócz Dziczka i Milewskiego, największe szanse na minuty dajemy Gojce i Steczykowi.

POTENCJALNY SKŁAD

Znacie ich doskonale i lubicie. Choć nie wykluczamy, że mecze z BATE i spotkanie o Superpuchar z Lechią coś tu jeszcze namieszają.

66696633_2417987285150957_2281585910099214336_n

OKIEM SZATNI: Martin Konczkowski 

Obecne przygotowania – bardziej siatkonoga z trenerem Urbanem czy maraton z niedźwiedziem na plecach z trenerem Czerczesowem?

Wybieram drugą opcję, to był bardziej maraton z niedźwiedziem na plecach. I nie ukrywam, że to mi pasuje, bo lubię ciężką pracę.

Który z piłkarzy z twojej drużyny robi największe wrażenie podczas tej przerwy?

Wskażę Patryka Sokołowskiego, bo w tamtym sezonie nie grał zbyt wiele, a w okresie przygotowawczym wygląda naprawdę fajnie i można powiedzieć, że się wyróżnia.

Czego wam brakuje, by w tym sezonie znów zostać mistrzem Polski?

Oj, będąc w takim położeniu trudno odpowiedzieć na to pytanie. Myślę, że jeśli będziemy mieli odpowiednio dużo szczęścia, to powtórzymy wynik sprzed roku.

Dlaczego nie obawiacie się spadku?

Bo jesteśmy zbyt mocną drużyną, by się tego obawiać. Skład się praktycznie nie zmienił, więc myślę, że nadal będziemy prezentować fajny futbol.

Które miejsce na koniec sezonu sprawi, że z zadowoleniem i poczuciem satysfakcji odkapslujesz piwo, by uczcić sukces?

Miejsce, które da nam grę w europejskich pucharach – jeśli takie wywalczymy, będę zadowolony.

GLIWICE 19.05.2019 MECZ 37. KOLEJKA LOTTO EKSTRAKLASA SEZON 2018/19 --- POLISH FOOTBALL TOP LEAGUE MATCH IN GLIWICE: PIAST GLIWICE - LECH POZNAN PIAST GLIWICE MISTRZEM POLSKI NZ. MARTIN KONCZKOWSKI (PIAST) MARCIN ANIMUCKI FOT. MICHAL CHWIEDUK / 400mm.pl

OKIEM EKSPERTA: Krzysztof Brommer (współpracownik „Sportu”)

Co ci się podczas tej przerwy najbardziej w klubie podobało?

Transfery do klubu. Może nie ma ich wiele, może kibice spodziewali się trochę szybszego działania, ale jednak są to konkretni piłkarze, którzy grali, strzelali gole i byli ważnymi ogniwami w poprzednich klubach. W dodatku wypełniają te luki, które w drużynie były. Myślę, że jakichś ruchów jeszcze można się spodziewać po dwumeczu z BATE, który też trochę powie o potrzebach klubu. Poza tym, szykują się transfery wychodzące, choćby Patryka Dziczka.

Co ci się podczas tej przerwy najbardziej w klubie nie podobało?

Ceny karnetów, które zostały ustalone na wysokim poziomie. Trochę jestem tym rozczarowany. Wiadomo, że budżet Piasta jest niewielki i jeśli klub chce walczyć z największymi, potrzebuje zastrzyku pieniędzy, który nie będzie sprowadzał się do proszenia miasta o dodatkowe środki, ale jednocześnie wydaje mi się, że to był dobry moment, by przyciągnąć na mecze kibiców niezdecydowanych, bardziej „niedzielnych”. Do tej pory Piast miał śmiesznie niskie ceny karnetów, ale ten wzrost jest trochę przesadzony.

Którym transferem jarasz się najbardziej?

Danim Aquino, ma ciekawą przeszłość, charakter, zobaczymy, czy będzie potrafił przełożyć to na boiska Ekstraklasy. Napastnicy zawsze budzą największe emocje, choć z drugiej strony wiadomo, jaki system preferuje trener Fornalik. Gra jednym napastnikiem, więc ten czas będzie dzielony, głównie na Piotra Parzyszka i właśnie Daniego. Obaj Słowacy to też ciekawe transfery, bo byli wyróżniającymi się piłkarzami swoich drużyn, a nawet ligi.

Dlaczego Piast nie spadnie?

Ma za dobrą kadrę, jest za mocną drużyną. Natłok meczów w lipcu i sierpniu może odbić się czkawką, ale w najczarniejszym scenariuszu Piast powinien wtedy gonić ósemkę, a nie być zaangażowanym w walkę o niższe lokaty.

Dlaczego Piast nie zostanie mistrzem Polski?

Bo inne drużyny mocno się wzmocniły i ta piękna historia pewnie tak szybko się nie powtórzy. Trudno o taką regularność w piłce. Legia Warszawa na pewno zrobić wszystko, by odzyskać tytuł, Pogoń i Jagiellonia również robią dobre transfery. Myślę, że to właśnie historia Piasta sprawiła, że wiele klubów będzie chciało napisać podobny scenariusz.

OKIEM ANKIETOWANYCH

Waldemar Fornalik jesienią będzie…

Przybijał piątki z Guardiolą przy okazji meczów LM
Opowiadał o pocałunku śmierci
Szukał roboty
Created with SurveyMaker
GDYBY ROZDANIE BYŁO GIFEM
b226a7739499aa9f020a5909cfa34f1c3ad6f44c_hq
W TYM SEZONIE WIESZCZYMY IM…
Karty na tyle mocne, że mogą dać puchary. Zgadzamy się z Martinem Konczkowskim, że to byłby wynik, po którym spokojnie można poświętować udany sezon. Tak jak wspomnieliśmy – Piast ugruntowałby wtedy swoją pozycję wśród ligowej czołówki, z czym po dobrych sezonach wcześniej były wielkie problemy. A że różnice w naszej czołówce zazwyczaj są minimalnie i decyduje najlepszy finisz…
Fot. FotoPyK/400mm.pl

KOMENTARZE (1)