Legia prosząca Lecha o pomoc to wstyd
Blogi i felietony

Legia prosząca Lecha o pomoc to wstyd

Dzieje się to, czego wszyscy się pewnie spodziewaliśmy – Legia błaga Lecha o pomoc w zdobyciu mistrzostwa Polski. Błaga Mioduski, błaga Vuković. Nie tymi słowami, ale warszawiacy komplementują Lecha, jakby byli super przyjaciółmi. Wiadomo, że nie są, dlatego wydaje się to podwójnie żałosne i dostarcza kibicom Legii jeszcze więcej wstydu, a tego przecież ta marna zbieranina kopaczy dostarczyła im w tym sezonie aż nadto.

– Zakładając, że Lech Poznań postawi na sportową postawę, to wszystko może się zdarzyć – stwierdził ostatnio Mioduski. Mam dla pana, panie prezesie, złą nowinę. Lech już kiedyś postawił na sportową postawę w Gliwicach i zebrał w papugę 0:4. Kolejorz jest po prostu gorszą drużyną i nawet jeśli przegra na Piaście 0:6, niech panu nie przyjdzie do głowy szukać spisków. Mistrza wówczas przegracie przez siebie, nie przez Lecha. A konkretniej przez pana, bo to, co pan wyczynia z tą drużyną nie jest już nawet śmieszne. Największego wroga Legii może pan zobaczyć codziennie przed lustrem. Nie są nim dziennikarze, nie są byli piłkarze (a taki przekaz płynął nie raz, nie dwa w tym sezonie z Łazienkowskiej). Jest nim pan.

Doszło do tego, że Mioduski już nawet tematów zastępczych nie umie szukać poprawnie, bo idiotycznie zaczepił Tebasa, a ten szybko mu pokazał miejsce w szeregu. Ponadto myślę, że to pismo od Mioduskiego trafiało do niszczarki, no bo gdzie indziej. Nikt go nie oprawiał w ramkę, chyba że potem wieszał w piwnicy.

No, ale wracając do ligi: tak naprawdę Legia może być szczęśliwa, że jeszcze liczy się w walce o tytuł, gdyż w poważnej lidze zostałaby odstrzelona dawno temu. Rany, przecież ta drużyna, odkąd nie sędziuje jej Stefański, w trzech meczach zdobyła punkt, strzeliła jedną bramkę i ani razu nie prowadziła w spotkaniu. Tak nie wygląda mistrz Polski nawet w ekstraklasie. Jednak jeśli jakimś cudem Piast się wyłoży, a Legia jeszcze większym cudem wygra swój mecz z Zagłębiem, to w gruncie rzeczy nie będzie się z czego cieszyć. Jeśli jeszcze tli się nadzieja, że do Mioduskiego coś dotrze, to poprzez brak mistrzostwa. Przejął klub regularnie grający w pucharach i doprowadził go do takiego stanu, że nie ma ani Europy, ani mistrzostwa.

Jeśli wtedy niczego nie zrozumie, nie ma nadziei. Zakładam wówczas, że Vuković zostanie zwolniony we wrześniu, zmieni go Duńczyk, który będzie ściągał Duńczyków. Nie wiem, czemu akurat taka narodowość. Mioduski też nie będzie wiedział.

Natomiast – zbierając to wszystko do kupy – nie sądzę, by Piast mistrzostwo przerżnął. Zwróćcie uwagę na jedną prostą rzecz. Czy słyszycie, by Waldemar Fornalik uśmiechał się zalotnie do Zagłębia Lubin i prosił o remis? Nie, bo Piast jest skupiony na sobie, a to jest mentalność zwycięzcy. Legia cały czas jest skupiona na czymś innym, na wspomnianych dziennikarzach i byłych piłkarzach, na nie takiej murawie, na nierównościach finansowych w Europie i tak dalej. Tylko nie na sobie i na swoim wyniku. Przecież Mioduski powiedział po Jadze, że jest w gruncie rzeczy zadowolony, ponieważ była walka,  a skład go nie zaskoczył.

Widzę tu pewien problem, że skład zaskoczył całą Polskę, bo był durny (Hamalainen!), a nie zaskoczył tego jednego człowieka, który na nieszczęście kibiców z Warszawy kieruje tym całym bajzlem. I po raz kolejny ładuje się w drzewo.

KOMENTARZE (68)