Wielcy gracze zabetonują Ligę Mistrzów
Weszło

Wielcy gracze zabetonują Ligę Mistrzów

Dzisiejsza prasa zdominowana jest przez dwa tematy – losy mistrzostwa Polski rozstrzygną się w niedzielę, a Liga Mistrzów zostanie zabetonowana i będzie należała już wyłącznie do gigantów. Poza tym kilka ciekawych rzeczy – nie wiadomo, gdzie w przyszłym sezonie zagra Raków (w grze m.in. Katowice i Sosnowiec), analiza braku awansu Widzewa czy rozmówka z właścicielem Empoli o Drągowskim.

„GAZETA WYBORCZA”

Liga Mistrzów zabetonuje się na stałe. Nowy format europejskich pucharów do sezonu 2024/25.

Osławiona, wywołująca lęk w pomniejszych krajach Superliga nie powstanie, bo nie ma sensu usuwać logo będącego marketingowym złotem. Radykalnie ma się zmienić formuła Ligi Mistrzów. Jej uczestnicy porywalizują w czterech ośmiozespołowych grupach; po cztery czołowe z każdej awansują do fazy pucharowej; po sześć czołowych zagwarantuje sobie udział w następnej edycji; spośród ośmiu najsłabszych w całej stawce cztery spadną do Ligi Europy (ustępując miejsca kwartetowi jej półfinalistów), a cztery całkiem odpadną (ale będą mogły przystąpić do kwalifikacji Ligi Mistrzów, jeśli zatriumfują w kraju). To zredukuje do absolutnego minimum niebezpieczeństwo, że gigantów kiedykolwiek zabraknie w ekskluzywnym gronie.

1i5llhz

Wielka widzewska katastrofa, czyli jak przegrano awans, który był na wyciągnięcie ręki.

Porażki się w sporcie zdarzają nawet najlepszym, lecz dla fanów Widzewa tak spektakularne niepowodzenie jest trudne do przełknięcia. Zbigniew Boniek – legenda klubu – mówi o popsuciu czegoś, co było nie do zepsucia. – To coś niepowtarzalnego, co nawet nie było sztuką, ale arcydziełem… – powiedział „Wyborczej” o Widzewie. Jeden z kibiców porównał brak awansu do porażki 0:9 z Eintrachtem Frankfurt w Pucharze UEFA 27 lat temu. Piłkarze skarżyli się na wielką presję, która ich paraliżowała. – Jeszcze chwila i dojdziemy do wniosku, że na Widzew przychodziło za wielu ludzi – szydzi Boniek.

1i5LLhW

„SUPER EXPRESS”

Rozmówka z Fabrizio Corsim, właścicielem Empoli, który zachwyca się Drągowskim.

No właśnie, po sezonie kończy mu się wypożyczenie z Fiorentiny. I co dalej?

– Bardzo bym chciał go zatrzymać, ale szanse na to mielibyśmy tylko wtedy, gdybyśmy się utrzymali w Serie A.

Czyli nie ma szans na jego grę u was, jeśli spadniecie?

– Nie, z punktu widzenia jego rozwoju powinien pozostać w ekstraklasie. Tylko z zastrzeżeniem: potrzebuje regularnej gry. Ma wszystko. I talent, i odpowiednie podejście. Jesteśmy bardzo zadowoleni nie tylko z jego występów w weekendy, ale też z tego, jak pracuje w tygodniu.

1i5llhz

I tekścik o środowych rozstrzygnięciach w lidze, czyli wiemy tyle, że na mistrza poczekamy do niedzieli.

Na nowego mistrza Polski trzeba będzie poczekać do niedzieli. Przed ostatnią kolejką ekstraklasy faworytem do tytułu są piłkarze Piasta Gliwice, który w środę zremisowali w Szczecinie z Pogonią 0:0. Goniący Ślązaków gracze Legii Warszawa przegrali z Jagiellonią w Białymstoku 0:1 i tracą do rywali 2 pkt.

1i5LLhW

„SPORT”

Swojak Wieteski skomplikował sprawę Legii. Obrońcy tytułu w fatalnym położeniu przed ostatnią kolejką.

Bramkowa akcja miejscowych zaczęła się od długiego zagrania Andreja Kadleca. Błąd popełnił Domagoj Antolić i piłka trafiła do Marko Poletanovicia, który zdecydował się na dośrodkowanie w pole karne. Zupełnie niepotrzebnie wmieszał się w to wszystko Mateusz Wieteska, Stoper Legii chciał na wślizgu przeciąć dośrodkowanie. Zamiast zostawić piłkę Majeckiemu. Uczynił to jednak tak niefortunnie, że skierował ją pod poprzeczkę własnej bramki.

1i5LLhW

Piast blisko mistrzostwa. Ale mógł już przyklepać tytuł w ostatnich sekundach meczu w Szczecinie.

Mecz trwał niemalże 100 minut i w doliczonym czasie gry kapitalną okazję na gola zmarnowali gliwiczanie. Tom Hateley popędził na bramkę Bursztyna i zamiast podać do osamotnionego Valencii… potknął się o własne nogi. Swoją okazję miał też Valencia, ale trafił prosto w ręce golkipera gospodarzy… Mimo tego Piast jest jeden mecz bliżej mistrzostwa Polski.

1i5llhz

Osiem porażek na własnym stadionie – z takim wynikiem Górnik Zabrze zakończył sezon.

– Powodów jest na pewno wiele – mówi indagowany przez „Sport” o tę kwestię trener Marcin Brosz. – U siebie gra się całkowicie inaczej, kiedy trzeba mozolnie budować akcje. Zespoły idą „niżej”, brakuje nam pojedynków jeden na jeden. Do tego atakujemy zbyt małą ilością zawodników i stwarzamy zbyt mało sytuacji, żeby myśleć o zwycięstwie – tłumaczy szkoleniowiec Górnika.’

2

Raków będzie grał w Katowicach? Jeszcze nic pewnego. W grze są Bełchatów, Sosnowiec i właśnie matecznik GieKSy.

Z tego, co słyszę, sprawa jeszcze nie jest przesądzona. Częstochowianie na razie tylko sondowali temat – co jest dla nich o tyle proste, że mają w swoich szeregach Wojciecha Cygana, który katowickie ścieżki wydeptał wzdłuż i wszerz – m.in. prosząc podobno producenta ekstraklasowych transmisji, firmę LivePark, o ocenę tego, jak prezentowałaby się Bukowa w oku kamery ustawionej nie na trybunie głównej, a „Blaszoku”. By nie straszyć pustkami, co zrozumiałe.

3

Liga Mistrzów bez Manchesteru City? Według New York Timesa mistrzom Anglii grozi wyrzucenie z rozgrywek za łamanie Finansowego Fair Play.

Początki śledztwa sięgają materiału, który swego czasu pojawił się na łamach „Der Spiegel”. Wówczas niemieccy dziennikarze dotarli do informacji portalu Football Leaks. Według których władze klubu z Etihad Stadium skutecznie omijają ograniczenia tzw. finansowego fair play i wkładają kolejne miliony funtów na rzecz funkcjonowania klubu.

3-3-300x300

„PRZEGLĄD SPORTOWY”

Lech przekreślił szansę Lechii na mistrzostwo, ale nie pożegnał tych, którzy po sezonie odchodzą.

W wyjściowej jedenastce Lecha znalazło się pięciu piłkarzy skreślonych przez władze klubu i dla nich mecz z Lechią był równocześnie symbolicznym pożegnaniem z kibicami przy Bułgarskiej. Symbolicznym, bo Kolejorz nie zdecydował się na zorganizowanie z tej okazji żadnych ofi cjalnych uroczystości, aby uhonorować chociażby odchodzących z klubu po wielu latach Jasmina Buricia i Łukasza Trałkę.

1i5LLhW

Cracovia bliżej pucharów, a Zagłębie już bez szans na grę w Europie.

Trener Michał Probierz konieczność przedzierania się przez rundy kwalifikacyjne w europejskich pucharach od samego spodu nazwał kiedyś pocałunkiem śmierci. Określenie zrobiło w piłkarskim środowisku dużą karierę, a mecz w Lubinie długo wyglądał tak, jakby obie drużyny za wszelką cenę chciały uniknąć tego niezręcznego zaszczytu. W każdym razie na pewno nie było to starcie ekip mających obsesję na punkcie uzyskania europejskiej przepustki.

1i5llhz

Śląska czeka przebudowa? Prezes zapowiada zmiany.

– Latem należy spodziewać się zmian w kadrze zespołu, ale nie chcę mówić, jak dużych, bo mamy jeszcze jeden mecz z Arką, który jest o tyle znaczący, że każde miejsce w tabeli wyżej to więcej pieniędzy. Przy obecnym układzie możemy awansować nawet o dwie pozycje, zajmując, mogłoby się wydawać, całkiem bezpieczne 11. miejsce – mówi prezes Śląska Piotr Waśniewski.

2

Płocczanie z Zagłębiem Sosnowiec zagrają nie tylko o utrzymanie, ale i o premie.

– Już kilka tygodni temu zmieniliśmy nieco regulamin premiowania i mogę potwierdzić, że za utrzymanie piłkarze mają obiecaną potężną kwotę. Myślę, że jednak nie to będzie dla nich najważniejsze. Z Zagłębiem zagrają o honor swój i klubu. Nikt nie chce się zapisać w historii spadkiem z ekstraklasy – podkreśla prezes Wisły Jacek Kruszewski, dla którego mecz w Zabrzu był niezwykle emocjonujący.

3

Rewolucja w kształcie Ligi Mistrzów zamknie polskim drużynom drzwi do elity już na stałe.

Dobre skończyło się trzy lata temu. Reforma z 2016 roku ostatecznie zamknęła autostradę do Champions League wybudowaną przez prezydenta UEFA Michela Platiniego dla krajów piłkarsko słabszych. Takich jak my. W związku z bezkrólewiem, jakie zapanowało po owianej skandalem rezygnacji Francuza, najsilniejsze kluby łatwo poradziły sobie z przeforsowaniem korekty utrudniającej mniejszym i biedniejszym dostęp do skarbca, jakim jest faza grupowa LM. Wcześniej, mimo wszelkich udogodnień, polskiemu klubowi sztuka dostania się do niego udała się tylko raz. Ta droga została już bezpowrotnie zamknięta.

3-3-300x300

Rozmówka z Bruno Tehaamoaną, selekcjonerem kadry Tahiti U20, z którą Polska zmierzy się na najbliższym młodzieżowym mundialu.

Co może pan powiedzieć o reprezentacji Polski?

Oglądałem kilka meczów na wideo. To solidna drużyna, ale niezbyt szybka. Oczywiście wiem, że to może się zmienić, ale może będzie grać w podobnym tempie jak dotąd. A wtedy może sprawimy niespodziankę. Choć łatwo na pewno nie będzie. Spodziewam się, że cały kraj będzie za waszym zespołem.

Pana piłkarze to amatorzy, ale pan też nie pracuje tylko z kadrą. Jak pan godzi obowiązki?

Nie mam problemów. Jestem trenerem klubu Excelsior z drugiej ligi. Poza tym pracuję w organie zarządzającym sportem na Tahiti, zajmujemy się wyborem projektów sportowych.

4

fot. FotoPyk

KOMENTARZE (4)